nie mam nikogo i z tego powodu naprawde cierpie.powinnam się pogodzić że moi rodzice mnie porzucili ze moje zycie to tułaczka od domu dziecka do kolejnego od rodziny zastepczej do kolejnej.przez brak rodziców przez brak tej miłości stałam sie nie ufna często płacze choc mam 20 lat w tym roku zdaje mature i boje sie co dalej nawet nie mam do kogo sie odezwać poprosić o rade.mam do was pytania.Jak myślicie czy kiedyś ta myśl że jestem gorsza przejdzie?czy kiedyś pogodze się z tym odrzuceniem jakie doświadczyłam?czy uda mi się stworzyć za kilka lat rodzine pełną miłości?
Podobne tematy
A w czym niby jestes gorsza?
niki20 na wstępie nie jesteś gorsza! zostało Ci zabrane coś czego człowiek potrzebuje czyli miłośc, nie oznacza to że jesteś warta mniej.Ja pomimo faktu posiadania rodziców tzn. mamy i taty nie byłam kochana.Zasiało to we mnie ogromne spustoszenie jednak trafiłam w życiu na cudownych ludzi miedzy innymi na mojego faceta który uczy mnie jak wiele jestem warta :-) 3 mam za Ciebie kciuki i za Twoją maturę :-)
w tym że moi rodzice woleli pić niż sie mną zająć.ludzie którzy dowiadują się że nie znam rodziców swoich traktuja mnie inaczej jak bym była inna niż inni.kiedy pozwałam ojca o alimenty to napisał w liście do sądu ze to moja wina że mnie porzucili
niki, tak jak napisala macocha, nie jestes gorszym, czlowiekiem. Po prostu nie bylo Ci dane zaznac rodzicielskiej milosci. Twoi "rodzice" najwidoczniej do pelnienia tej roli sie nie nadawali. Okrutna prawda, przykro mi. Nie jestes na szczescie sama w takiej sytuacji. Nie znaczy tez to, ze nie bedziesz w przyszlosci w stanie stworzyc normalnego, szczesliwego zwiazku i rodziny.
Korzystalas z pomocy psychologa kiedykolwiek?
tak jako nastolatka po próbie samobójczej.nagorsze jest to że nie tylko moi biologiczni rodzice mnie skrzywdzili inni ludzie tez byłam w około 5 rodzinach zastępczych po roku po 2 latach wracam do domu dziecka.wiecie co pamietam z okresu gdy byłam w domu dziecka wigilie mój koszmar zasiadliśmy do stołui wtedy najbardziej czuło sie ból że nie ma sie mamy ani taty
Widzisz Ty przegrałaś z alkoholem...mnie zostawili ale kochali go bardziej niż mnie, byłam takim dzieckiem na pokaz....do dziś nie wiele osób wie, że moja matka pije ( ja ukrywałam to jak mogłam bo się wstydziłam) tato upadł już na samo dno.Dziś nie mam z nimi kontaktu.Jestem od Ciebie niewiele starsza.Wiem jak cieżko jest tak pokaleczonym założyć normalną rodzinę ale wiem też , że nie jest to niemożliwe :-) Ja nie pije, mam pracę, mam wspaniałego mężczyznę, psa, dołki i górki , trudne i łatwe okresy ale staram się patrzeć w lustro i mówić sobie, że pomimo tego co mnie spotkało zasługuje na szczęscie.
czemu wracałaś??
Alez oczywiscie ze mozesz byc szczesliwa. Paradoksalnie po tych wszystkich negatywnych przezyciach, bedziesz mogla stworzyc dom, rodzine,pelna milosci, ciepla spokoju, bezpieczenstwa.
Sama tego nie doswiadczylas, wiec bedziesz sie jeszcze bardzij starac, pielegnowac azeby wszystko bylo jak najlepiej.
Nie jestes przeciez czlowiekiem bez uczuc prawda?
A czy twoja rodzina zastepcza nie obdarowala cie miloscią? utrzymujesz jakis konktakt z nimi???
Niki, to że podejdziesz teraz do matury już świadczy o tym, że jesteś kimś wyjątkowym. Mimo młodości pod górkę dajesz radę, to jak przenoszenie gór! Ja Cię podziwiam, że dajesz radę. Jest Ci ciężko, ale pamiętaj, że jesteś osobą, która zasługuje na miłość i to nie pierwszego lepszego faceta, ale tego jedynego. On Cię znajdzie i pomoże zapomnieć, że kiedyś było inaczej. Idź na studia, jakiekolwiek, byle zgodne z zainteresowaniami i tam z pewnością poznasz jakiś ludzi, z którymi będziesz mogła poczuć się lepiej, więcej warta. Bo tak na prawdę na studia idą ludzie, którzy chcą czegoś więcej od życiam, a i z własnego doświadczenia wiem, że i o pracę lżej, o taką, którą się lubi, a nie chodzi bo musi. Poza tym pieniędzy jest więcej, co daje poczucie bezpieczeństwa. Niemartwienie się o budżet też wiele daje. Dlatego zachęcam do walki, walki o swoją utraconą godność. Rodzice może nigdy Ci nie pogratulują, ale Tu będziesz dużo dalej od nich i będziesz niezależna. Zbudujesz swój szczęśliwy dom. Tego życzę.
3maj się ![]()
Niki, uda Ci się, jeśli będziesz nad sobą pracować. Musisz wyrzucić z siebie przekonanie, że jesteś gorsza. Bo nie jesteś. To, że nie miałaś normalnej rodziny nie było Twoją winą. Byłaś dzieckiem a dziecko jest w pełni zależne od decyzji dorosłych.
Nie doświadczyłaś miłości od rodziców - trudno. Zdarza się. Jest to przykre, wiele utrudnia, ale NIE MASZ NA TO WPŁYWU. A jeśli na coś nie mamy wpływu to należy się z tym pogodzić. W tym, że Twoi rodzice Cię nie chcieli nie ma twojej winy. To wyłącznie ich wina, że powołali na świat dziecko, mimo, że na rodziców się nie nadawali. To oni są do niczego, nie Ty. Ty możesz dowolnie kształtować swoją przyszłość, możesz być w pełni wartościowym człowiekiem.
Kiedy byłaś dzieckiem nie miałaś wpływu na swoje życie. Musiałaś poddać się decyzjom dorosłych. Dorośli, z którymi miałaś kontakt, podejmowali złe decyzje. Ty nie mogłaś nic zrobić. Teraz jesteś dorosła i sama masz wpływ na swoje życie, na to, jak będzie wyglądało, jakim będziesz człowiekiem. Wszystko zależy tylko od Ciebie i od Twoich decyzji.
Nie jesteś gorsza od innych. Zrozum, że jesteś nawet lepsza. Nie sztuką jest sobie radzić, kiedy ma się wsparcie rodziny, beztroskie dzieciństwo, normalnie poukładane życie. Sztuką jest sobie poradzić, kiedy się tego nie ma. A Ty właśnie to robisz. Radzisz sobie, mimo wielkich przeciwności. Wymaga to wielkiej siły, odwagi i determinacji. Pielęgnuj te cechy i bądź z nich dumna. To coś, czego inni mogą Ci zazdrościć.
Musisz koniecznie zmienić swoje myślenie. Bo inaczej możesz przegrać swoje życie. Bardzo tęsknisz za miłością, za akceptacją i to może być zgubne. To niesie ryzyko, że "przyczepisz się" do pierwszego chłopaka, który okaże Ci zainteresowanie. Niestety, taka postawa jak Twoja (postawa niższości) nie przyciąga wartościowych ludzi. Przyciąga osoby, które szukają ofiary, chcą kogoś wykorzystać. To jest dla Ciebie największe zagrożenie w tym momencie i nie dotyczy tylko potencjalnego partnera. Masz duże szanse wplątać się w jakieś patologiczne towarzystwo, jeśli tylko poczujesz się przez nich akceptowana. Dlatego na pierwszym miejscu powinnaś popracować nad pozbyciem się tego poczucia niższości. Reszta przyjdzie sama.
Moja matka zrzekła się do mnie praw wybrała alkohol.A ojciec się do mnie w ogóle nie przyznał. Tak wylądowałam w domu dziecka z siostrami nie obchodziło mnie to bo miałam je.Ale gdy straciłam i je to się załamałam.
Były dla mnie najważniejsze.Miałam wtedy 5 lat i od tamtej pory czuje się samotna. Mimo że trafiła mi że mi trafiła się wspaniała rodzina zastępcza się która mnie traktuje jak własna córkę, wnuczkę,i siostrzenice święta dla mnie są najgorsze kiedy wszyscy siadają do stołu ja siedzie w oknie i płacze.:( Jak się z tym pogodzić? Czy już zawsze będę cierpieć?
PS.Chciała bym dodać że ludzie których spotykam i zaczynam ufać zawodzą mnie i sprawiają ze cierpię jeszcze bardziej.:(
Moje drogie, ludzie nie wiedzą jak się zachować jak mają reagować wobec dzieci z domu dziecka nie uważają was za gorsze tylko po prostu zachowują się nie naturalnie i nie chcący was ranią . Musicie podejść do tego z większym dystansem może jesteście przewrażliwione na tym punkcie po takim przejściu i po tym co was spotkało . Jestem przekonana że założycie własne rodziny szczęśliwe w której będzie dużo miłości . ![]()
Niki, zgadzam się z wypowiedzią Mola633, ludzie nie wiedzą, jak rozmawiać z dziećmi z domu dziecka.Większość osób, które spotykasz to zwykli szarzy ludzie, zagonieni w codziennym kieracie, dzieci,praca, sklep, gary,pranie, sprzątanie i szybko, szybko i ciągłe zmartwienie,czy nie braknie na to czy tamto.Oni są tak umęczeni trudami codzienności, że nie umieją odnaleźć w sobie tego dobra, które chcieli by tobie dać, bo to nie tak łatwo wyhamować ten "kieracik" i przerzucić się na bezbolesne zasymilowanie z tobą.Cały problem bardziej wynika ze strachu, żeby cię nie urazić niż z obojętności czy jakiegoś wrogiego nastawienia. Chociaż, nieumiejętność odnalezienia się w jakimś zaskakującym położeniu, u niektórych ludzi objawia się czasami agresją, czy jakąś irytacją. Ale oni tak mają do wszystkich.
Jesteś wrażliwą dziewczyną, uczysz się, dajesz sobie szansę na przyszłość i to jest najważniejsze.Czytałam wypowiedzi dzieci, które mieszkały z rodzicami alkoholikami. Piszą o swoim zmarnowanym dzieciństwie, o nienawiści do rodziców, o wstydzie za nich, który dźwigali jako dzieci, o wyszydzaniu przez rówieśników, o tym jakie mają trudności z odnalezieniem się w swoim dorosłym życiu, to jest druga strona medalu. Sama jestem dzieckiem nie kochanym mimo, że posiadałam rodziców, czy mam pretensje? mam żal, ale widocznie inaczej nie umieli. Reszta w naszych rękach,przychodzi czas opuszczamy dom , lepszy czy gorszy i reszta w naszych rękach.
U ciebie najgorsze jest to, że sama siebie nie kochasz, jakbyś się bała ,czy na to zasługujesz. A przecież jesteś delikatną, wrażliwą dziewczyną i co można tobie zarzucić? Nie jesteś od nikogo gorsza, a jaka będziesz i co osiągniesz zależy tylko od ciebie, dlatego dbaj o siebie i nie bój się o siebie walczyć. Pozdrawiam Cię serdecznie i proszę, myśl o sobie ciepło i przyjaźnie.
Niki .. wydaj mi się, że w Tobie jest tak mocno zakorzenione poczucie innosci, poczucie wstydu, tego zę jesteś gorsza, ze od razu uważasz,że ludzie odbierają Ciebie jako osobę od nich gorszą. Nic bardziej mylnego! musisz w siebie wierzyć, pracowac nad soba. Nie zamykac się w sobie ale wyjść do ludzi. Może przez takie twoje myślenie na swój temat wytwarzasz taką barierę którą trudno przejść innym. Nie miałaś wpływu na to jak postapili Twoi rodzice. Z pewnością masz wiele pozytywnych cech i trzeba je próbować wzmacniać, zeby były twoimi atutami:) Piszesz, ze masz siostry, nie próbowałaś z nimi nawiązac kontaktu????
Nie jesteś w niczym gorsza, jesteś taka jak wszyscy
To, że nie miałaś prawdziwego domu nie oznacza, że nie możesz go zbudować teraz
Nasi rodzice są różni, czasem przez nich też cierpimy.. no ale to są nasi rodzice i każdy stara się ich zrozumieć i docenić..
Idz w świat, znajdz chłopaka i zbudujcie razem to czego tak bardzo potrzebujesz
Twoje dzieci na pewno będą bardzo kochane ! ![]()
Oczywiscie że uda ci sie stowrzyc normalna kochającą rodzinę, spotkasz czlowieka który nauczy sie kochac jestes taka mloda wszystko jeszcze przed toba..
Cześć. Moja historia jest trochę podobna do twojej powiedz jak sobie radzisz na dzień dzisiejszy ?
Cześć. Moja historia jest trochę podobna do twojej powiedz jak sobie radzisz na dzień dzisiejszy ?
Temat jest sprzed 8 lat, myślę, że Autorka już tu nie zagląda.
Może założysz własny wątek? Na pewno znajdą się na naszym Forum osoby, które wesprą i doradzą. ![]()