netkobietyWszystkie działy
Styl życia i społeczeństwo kobiecym okiem

Jestem kobietą, więc mój sukces to łut szczęścia...

23 odpowiedzi5 059 wyświetleńzałożony przez raki, 12.10.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Jestem kobietą, więc mój sukces to łut szczęścia...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 24 ]

1 Ostatnio edytowany przez raki (2012-10-12 11:23:02)

Temat: Jestem kobietą, więc mój sukces to łut szczęścia...

Nie wiedziałam do końca jak zatytułować ten wątek...
Przeczytałam niedawno i uderzyła mnie "straszna" prawdziwość poniższego:

"Kobiety wiele osiągają, ale tego nie zauważają. Od co najmniej trzydziestu lat niezliczone debaty krążą wokół tematów podwójnego obciążenia matek, nieadekwatnego wynagradzania pracy kobiet i niedostatecznego poważania kreatywności, jednak wątpliwości co do własnej wiedzy i umiejętności są głęboko zakorzenione. (...)
Inne doświadczenie uświadomiło mi, że kobiety mają niskie mniemanie nie tylko o własnych umiejętnościach, ale także ogólnie o zdolnościach i kreatywności całego kobiecego świata. (...)
Także matki córek nie wierzą w jakość własnych osiągnięć, także wówczas gdy twierdzą, że jest przeciwnie. Ponieważ uważają, że sukces ich i ich córek jest wynikiem szczęśliwego zrządzenia losu lub czystego przypadku, nie zachęcają dziewczynek do aktywnego działania. Przez to zaniedbują również motywowanie córek, by nabywały umiejętności ułatwiające osiągnięcie sukcesu. Burger i Siedenspinner stwierdziły w czasie badań empirycznych, że kobiety odnoszące sukcesy zawodowe i te, które uzyskały awans społeczny, wzorują się bardziej na ojcach. Wynika z tego, że dla wiary w osobiste możliwości wciąż jeszcze brakuje kobiecych przykładów do naśladowania. Obie autorki stwierdziły jednocześnie, że córkom pomaga, ?gdy matki są w stanie cieszyć się z nimi, kiedy istnieją po temu powody, np. z praktyki zawodowej, z dobrej oceny i udanego przyjęcia
Jednak wydaje się, że matki przenoszą na córki niską ocenę własnych dokonań. Chwalone machają zawstydzone ręką i podkreślają pomoc otrzymaną ze strony innych. Wyjaśnienia jakie dają córkom na temat swych oczywistych umiejętności, umniejszają z reguły osiągnięcia. I tak traktują z łatwością osiągnięte sukcesy jako wynik talentu danego przez boga lub jako czyste szczęście, podczas gdy mężczyźni w podobnej sytuacji uważają to za oczywisty dowód własnej genialności. (...)
Jednocześnie matki sądzą, że ich zadaniem jest wychowanie córki do kobiecości. A ten najwyższy nakaz stoi w sprzeczności z wolą osiągnięć. ?Kobiety rzadko mogą sobie pozwolić na zawodowe ambicje i uczucie spełnienia w pracy, nie narażając się na to, że inni będą postrzegali je jako 'niekobiece'", napisały socjolożki Gip-ser i Stein-Hilbers w latach 80-tych. Od tego czasu stosunki niewiele się zmieniły. W życiu kobiet ciągle istnieją te sprzeczności, które uważane są za przyczynę problemów matek, które pragną określić własną pozycję."

Claudia Breitsprecher "Matki i córki. Wzajemne relacje."

Ostatnio usłyszałam od najbliższej mi osoby, że nic do tej pory nie osiągnęłam, bo wszystko co mam to zasługa mojego współpracownika.
A uwierzcie mi mam wiele powodów do dumy, i choć trudno mi samej tak myśleć i nie raz mówiłam i myślałam "udało mi się, bo mam szczęście", osiągnęłam bardzo dużo (a jak na swój wiek ogromnie) i chciałabym jeszcze więcej (też trudno się przyznać).

Nie chciałabym tutaj skupiać się na relacjach z matkami (o których pisze autorka), ale o tym naszym podejściu do własnych osiągnięć - nie tylko zawodowych, ale też rodzinnych (bo fajne dzieci, zdrowa rodzina, szczęśliwy związek, prowadzony dom, godzenie życia zawodowego z rodzinnym to również osiągnięcie, które od kobiety wymaga dużo pracy i wielu UMIEJĘTNOŚCI) oraz osiągnięć kobiet w ogóle.

Co o tym myślicie?

2

Odp: Jestem kobietą, więc mój sukces to łut szczęścia...

Bardzo się cieszę, że taki wątek stworzyłaś. To bardzo ważny temat. Temat- rzeka tak naprawdę.
I jest w tym sporo racji. Dało mi do myślenia chociażby w tym momencie.
Ja również uważałam, że wszystko, co osiągnełam, co łut szczęścia - czasem rzeczywiście tak jest! Ale w przypadku facetów również; nie można powiedzieć, że w 100% sytuacji zawsze wykazywali się intelektem najwyższych lotów ,nie można też powiedzieć, że gdyby nie pewne "dary od Boga/ losu" coś by osiągneli.

3

Odp: Jestem kobietą, więc mój sukces to łut szczęścia...

Myślę o tym, że od kobiet więcej się wymaga. I to jest fakt. Jeśli skupi na karierze zawodowej, wyjdzie na zimną, pozbawioną uczuć ciepła i rodzinności, której mężczyźni jednak wymagają. Gdy skupi na rodzinie - wyjdzie na kobietę bez ambicji większych.

"udało mi się bo mam szczęście" zdanie same w sobie nieprawdziwe. Czy jeśli nic się nie robi, to udaje się? Nie. Dopiero gdy zaczyna się działać. A wtedy łut szczęścia sprzyja, nic więcej.

Dziś świat narzuca standarty - krytyka żon będących tylko mężatkami, tych co same są, bo nie mają męża ni rodziny. Mężczyźni dylematów nie mają - są mężami, idą do pracy, po niej zajmują w wolnym czasie żoną, dziećmi, hobby swoim. Czy można temu dorównać? Nie. Kobieta musi wybrać swoją drogę, gdyż nie idzie być mężczyzną i kobietą równocześnie...

4

Odp: Jestem kobietą, więc mój sukces to łut szczęścia...

Kobiety niepotrzebnie ulegają ciśnieniu- za kilkanaście, -dziesiąt lat spojrzą wstecz i popukają się w czoło.

5

Odp: Jestem kobietą, więc mój sukces to łut szczęścia...
Catwoman napisał/a:

Kobiety niepotrzebnie ulegają ciśnieniu- za kilkanaście, -dziesiąt lat spojrzą wstecz i popukają się w czoło.

Być idealnym w każdej dziedzinie, to nie idzie. Jest się dobrym w kilku raptem sprawach, wyuczyć idzie w kilku kolejnych, a nigdy nie ogarnie wielu następnych...

6

Odp: Jestem kobietą, więc mój sukces to łut szczęścia...

..... całe to zadanie należy do pokolenia obecnych matek wychowujących swe córki. To, co wmówi się im w dzieciństwie, zostanie na długie lata.

7

Odp: Jestem kobietą, więc mój sukces to łut szczęścia...
Catwoman napisał/a:

..... całe to zadanie należy do pokolenia obecnych matek wychowujących swe córki. To, co wmówi się im w dzieciństwie, zostanie na długie lata.

Wiele wiesz, życiowa mądrość nie każdemu po drodze. Krótkie zdanie a mieści w sobie wiele.

8

Odp: Jestem kobietą, więc mój sukces to łut szczęścia...

Przede wszystkim nikt nas nie prosi by być dobrym we wszystkim. Ale chcemy i mamy prawo w wielu sprawach. Co więcej powinnyśmy nauczyć się doceniać.
Pomyślcie, że jak facet umie gotować obtrąbi to wokół, powie jeszcze, że jest w tym świetny i genialny. Natomiast kobieta, nawet kobieta podając obiad w 90% na wstępie go skrytykuje. A jak pochwalą smak dania powie, że tak jakoś samo przypadkiem tym razem dobrze wyszło (szkoda, że samo się ugotowało). On powiedziałby, że odkrył iż tylko takie proporcje przypraw i dodanie jeszcze tego, co sam wymyślił, spowodowało ową wykwintność.

9

Odp: Jestem kobietą, więc mój sukces to łut szczęścia...
raki napisał/a:

Pomyślcie, że jak facet umie gotować obtrąbi to wokół, powie jeszcze, że jest w tym świetny i genialny. Natomiast kobieta, nawet kobieta podając obiad w 90% na wstępie go skrytykuje. A jak pochwalą smak dania powie, że tak jakoś samo przypadkiem tym razem dobrze wyszło (szkoda, że samo się ugotowało). On powiedziałby, że odkrył iż tylko takie proporcje przypraw i dodanie jeszcze tego, co sam wymyślił, spowodowało ową wykwintność.

Często kobieta skrytykuje swój obiad, bo to forma kokietowania swoich gości - w zamian bowiem oczekuje gromkiego dementowania i wyprowadzania jej z błędu tongue

To co opisujesz to różnice charakterów, a nie różnice pomiędzy nami a facetami.
Znam zarówno sporo kobiet, jak i facetów, którzy we wszystkim są kiepscy i nic im nie wychodzi. Takie poddańczo do życia nastawione osobniki.

Co do pytania z tematu - coraz częściej obserwuję w swoim towarzystwie, że moje kumpele potrafią dosadnie artykułować swoje osiągnięcia, sukcesy i mocne strony. Co więcej, mam wrażenie, że uczymy się tego wzajemnie i takie wypowiedzi są coraz częstsze. Nie ma już przesadnej skromności i oczekiwań aż ktoś nas za coś pochwali, ale jest szczera relacja ze swoich osiągnięć.

10

Odp: Jestem kobietą, więc mój sukces to łut szczęścia...

A mi się wydaję, że kobiety mają stałą potrzebę udowadniania czegoś sobie i innym. Może być też tak, że presja społeczeństwa jest silna by być dobrą we wszystkim.

Porządna kobieta musi umieć gotować. Jak nie lubi albo źle jej wychodzi to zaraz jakaś dziwna i wstyd. Bo przecież jak kobieta może NIE gotować? Przecież to jedna z jej obowiązkowych ról.
Jak facet gotuje- to wow "zobacz, facet a gotuje" no szok rzeczywiście.

Role, zachowania, normy są narzucane przez społeczeństwo a także naszą podświadomość.

11

Odp: Jestem kobietą, więc mój sukces to łut szczęścia...

Wypraszam sobie.
Szczescie to ma angielska reprezentacja pilkarska a nie ja.
Wszystko co osiagnelam osiagnelam wlasna praca, uporem i inteligencja.
Szkole koncze sama, prace zdobylam sama, dom zakupilam z mezem (ok to jest pomoc ale oszczednosci swoje sama odlozylam)
Szczesciem nazwe wygranie milionow na loterii a nie moje wlasne osiagniecia.
Mam swiadomosc swoich mocnych stron i umiem je wykorzystywac.
Nie, szczescie jest odpowiedzialne za niewielki ulamek moich osiagniec.

12

Odp: Jestem kobietą, więc mój sukces to łut szczęścia...

Ponieważ skłonności do podejmowania ryzyka mam spore, cieszę się że szczęście wypełnia tą część planu, którą nie objęło planowanie wink

13

Odp: Jestem kobietą, więc mój sukces to łut szczęścia...
TwilightSparkle napisał/a:

Ponieważ skłonności do podejmowania ryzyka mam spore, cieszę się że szczęście wypełnia tą część planu, którą nie objęło planowanie wink

Nie da sie wszystkiego zaplanowac smile
A czesto nawet najlepszy plan bierze w leb.
Gdybym chciala ufac szczesciu musialabym teraz mieszkac pewnie pod mostem albo w schronisku smile
Wole sie solidnie zabezpieczyc niz czekac az mi cos w rece samo wpadnie. To sie rzadko zdarza.

14

Odp: Jestem kobietą, więc mój sukces to łut szczęścia...

Oczywiście, od szczęścia, okoliczności zależy wiele smile I oczywiście, nie można spędzić całego życia, czekając na te sprzyjające okoliczności smile

15

Odp: Jestem kobietą, więc mój sukces to łut szczęścia...
Sadie napisał/a:

Nie da sie wszystkiego zaplanowac smile A czesto nawet najlepszy plan bierze w leb.

I to właśnie w tego typu sytuacjach przydaje się szczęście.

Sadie napisał/a:

Gdybym chciala ufac szczesciu musialabym teraz mieszkac pewnie pod mostem albo w schronisku smile

Pewnie tak właśnie byłoby bo czekać i nic nie robić to głupota, szczęście pomaga tylko tym, którzy sami biorę sprawy w swoje ręce.

Sadie napisał/a:

Wole sie solidnie zabezpieczyc niz czekac az mi cos w rece samo wpadnie. To sie rzadko zdarza.

Jak każda z nas, jednak nie da się zabezpieczyć od wszystkiego, zawsze i wszędzie.

16

Odp: Jestem kobietą, więc mój sukces to łut szczęścia...
TwilightSparkle napisał/a:

I to właśnie w tego typu sytuacjach przydaje się szczęście.

Szczescie nie jest czyms co sie trzyma w kieszeni na czarna godzine. smile
Owszem, przydaje sie ale szczescie przychodzi wtedy kiedy samo chce a nie zawsze wtedy kiedy go potrzebujemy.

TwilightSparkle napisał/a:

Pewnie tak właśnie byłoby bo czekać i nic nie robić to głupota, szczęście pomaga tylko tym, którzy sami biorę sprawy w swoje ręce.

Jedno wyklucza drugie nie uwazasz?
Albo szczescie albo swiadome branie spraw w swoje rece.

TwilightSparkle napisał/a:

Jak każda z nas, jednak nie da się zabezpieczyć od wszystkiego, zawsze i wszędzie.

Nie nei da sie. I dlatego trzeba zdawac sobie sprawe gdzie mozna cos zrobic swiadomie a gdzie mimo najszczerszych checi sie nie da. Nie da sie zapobiec smierci czy kleskom zywiolowym ale w wiekszosci innych przyapdkow mozna probowac.

17

Odp: Jestem kobietą, więc mój sukces to łut szczęścia...
Sadie napisał/a:

Szczescie nie jest czyms co sie trzyma w kieszeni na czarna godzine. smile
Owszem, przydaje sie ale szczescie przychodzi wtedy kiedy samo chce a nie zawsze wtedy kiedy go potrzebujemy.

Trzeba wiedzieć jak je przywołać - wiem brzmi to jak spowiedź schizofreniczki ale tak jest big_smile

Sadie napisał/a:

Jedno wyklucza drugie nie uwazasz?
Albo szczescie albo swiadome branie spraw w swoje rece.

Pomimo ewidentnej sprzeczności z logiką nie wyklucza i co więcej wzajemnie się uzupełnia

TwilightSparkle napisał/a:

Nie nei da sie. I dlatego trzeba zdawac sobie sprawe gdzie mozna cos zrobic swiadomie a gdzie mimo najszczerszych checi sie nie da. Nie da sie zapobiec smierci czy kleskom zywiolowym ale w wiekszosci innych przyapdkow mozna probowac.

Tak jak z orgazmem nie zawsze jest ale zawsze warto o niego zawalczyć wink

18 Ostatnio edytowany przez Jola70 (2013-04-18 23:15:55)

Odp: Jestem kobietą, więc mój sukces to łut szczęścia...

Raki: "Ostatnio usłyszałam od najbliższej mi osoby, że nic do tej pory nie osiągnęłam, bo wszystko co mam to zasługa mojego współpracownika.
A uwierzcie mi mam wiele powodów do dumy, i choć trudno mi samej tak myśleć i nie raz mówiłam i myślałam "udało mi się, bo mam szczęście", osiągnęłam bardzo dużo (a jak na swój wiek ogromnie) i chciałabym jeszcze więcej (też trudno się przyznać).

Nie chciałabym tutaj skupiać się na relacjach z matkami (o których pisze autorka), ale o tym naszym podejściu do własnych osiągnięć - nie tylko zawodowych, ale też rodzinnych (bo fajne dzieci, zdrowa rodzina, szczęśliwy związek, prowadzony dom, godzenie życia zawodowego z rodzinnym to również osiągnięcie, które od kobiety wymaga dużo pracy i wielu UMIEJĘTNOŚCI) oraz osiągnięć kobiet w ogóle".

Niewiele kobiet może "pochwalic się" takimi osiągnięciami. Ostatnio ciągle stykam się z nieszczęśliwymi kobietami.Najczęściej ich problemem jest samotność i brak lub niemożność dogadania się z partnerem, mężem. Brakuje im takiego najnormalniejszego spokoju, zaufania, bezpieczeństwa i miłości w związkach.
Gdy o tym myślę, to wiem, że jestem szczęściarą, chociaż wymaga to pracy, cierpliwości po obu stronach.

19 Ostatnio edytowany przez raki (2013-04-19 21:33:48)

Odp: Jestem kobietą, więc mój sukces to łut szczęścia...

Pytanie na ile te "nieszczęśliwe" kobiety poddają się fali boractwa i nawet w to, że mogą mieć szczęście nie wierzą. To jednak od naszej pracy zależy, jak się potoczy życie i to pracy ciężkiej - też nad sobą. A jak coś się nie uda, to przecież nie znaczy, że sukcesu wypracowanego nie będzie. W życiu przeplata się wiele spraw, w tym sukcesy czasem okraszone porażkami. A szczęście - nazwę je dla odmiany sprzyjającymi okolicznościami - wtóruje tym, którzy mają odwagę brać sprawy w swoje ręce.

Możliwe, że te kobiety tez nie widzą, że można inaczej, że nie są w tej sytuacji, bo nie sprzyja im szczęście, ale dlatego, że tak bardzo skupione na nieszczęściu w związku, nie próbują osiągnąć sukcesu. Na pewno są takie dziedziny,w którym im się to udaje, ale że tego nie widzą, nie potrafią wykorzystać swoich możliwości w pozostałych - to skomplikowany mechanizm, niestety.

P.S. Jakoś dziś w innym wątku przypomniałam sobie o tym i proszę, nowy wpis się pojawił - pozdrawiam.

20

Odp: Jestem kobietą, więc mój sukces to łut szczęścia...
raki napisał/a:

Pytanie na ile te "nieszczęśliwe" kobiety poddają się fali boractwa i nawet w to, że mogą mieć szczęście nie wierzą. To jednak od naszej pracy zależy, jak się potoczy życie i to pracy ciężkiej - też nad sobą. A jak coś się nie uda, to przecież nie znaczy, że sukcesu wypracowanego nie będzie. W życiu przeplata się wiele spraw, w tym sukcesy czasem okraszone porażkami. A szczęście - nazwę je dla odmiany sprzyjającymi okolicznościami - wtóruje tym, którzy mają odwagę brać sprawy w swoje ręce.

Możliwe, że te kobiety tez nie widzą, że można inaczej, że nie są w tej sytuacji, bo nie sprzyja im szczęście, ale dlatego, że tak bardzo skupione na nieszczęściu w związku, nie próbują osiągnąć sukcesu. Na pewno są takie dziedziny,w którym im się to udaje, ale że tego nie widzą, nie potrafią wykorzystać swoich możliwości w pozostałych - to skomplikowany mechanizm, niestety.

P.S. Jakoś dziś w innym wątku przypomniałam sobie o tym i proszę, nowy wpis się pojawił - pozdrawiam.

Najczęściej są nieszczęśliwe,bo okoliczności "zabrały"  im to szczęście, a przynajmniej jego część: np. notoryczne zdrady męża, chory psychicznie rodzic, niepracujący,leniwy mąż.... Starają się je pokonać, ale musi minąć dużo czasu, a czasami się czegoś nie da, bo mąż nie opuści wspólnego mieszkania,w którym jest zameldowany.
To rzeczywiście ciągła walka. Dobrze, gdy mogą mieć jeszcze w kimś wsparcie, mogą się komuś po prostu wygadać, oderwać od problemów choć na chwilę.
Dobrze,gdy ktoś pokaże im, że jednak, jak to napisałaś, coś jednak osiągnęły. Tylko, że to złe zasłania to co dobre. O dobrym milczy się lub mówi bardzo mało. Jakby to było powodem do wstydu. chyba my Polacy tak mamy. Czy inne narodowości też?

21

Odp: Jestem kobietą, więc mój sukces to łut szczęścia...

" O dobrym milczy się lub mówi bardzo mało. Jakby to było powodem do wstydu. chyba my Polacy tak mamy. Czy inne narodowości też?"  - Nie, Jolu smile Mam z cudzoziemcami (z naprawdę różnych części Europy, świata) do czynienia dość często, poznajemy się dość dobrze, rozmawiamy o różnicach kulturowych i każdy z nich, kto tylko do Polski przyjeżdża, stwierdza ten jeden fakt: Polacy kochają narzekać smile
Zarówno Anglików, Francuzów, Greków i Włochów dziwi jedno: że na niezobowiązujące pytanie "Jak się masz" dla Polaka istnieje odpowiedź: "Kiepsko", "Bywało lepiej", "Aaa szkoda gadać" podczas gdy dla nich, jest tylko jedna: "O.K"- nawet jeśli wczoraj zmarła ci matka.

Ja uważam, już nie robiąc off topic, że kobiety nie potrafią się mądrze docenić.
Sama się tego uczyłam. Gdy ktoś mówi: "Świetnie wypadłaś/ Dobrze ci poszło/ Świetna robota!" to Polka spuszcza wzrok, żachnie się i zbagatelizuje całą sprawę. Czemu to ma służyć?
Potrafię już z entuzjazmem odpowiedzieć: "Prawda?! big_smile " albo "Cieszę się, też jestem zadowolona". - nie musi być w tym pychy, po prostu docenienie swego własnego talentu, pozytywne napędzanie się do jeszcze lepszych "dzieł" smile

22

Odp: Jestem kobietą, więc mój sukces to łut szczęścia...

Czy dla anglików istnieje tylko odpowiedź 'O.K'? Niestety jak się żyje tylko z anglikami i to tak długo to widzi się, że niekoniecznie. Mój mąż zawsze odpowiada 'nie aż  tak tragicznie' a nasz znajomy 'jakoś ciągnę'

23

Odp: Jestem kobietą, więc mój sukces to łut szczęścia...
NinaLafairy napisał/a:

Czy dla anglików istnieje tylko odpowiedź 'O.K'? Niestety jak się żyje tylko z anglikami i to tak długo to widzi się, że niekoniecznie. Mój mąż zawsze odpowiada 'nie aż  tak tragicznie' a nasz znajomy 'jakoś ciągnę'

Widać, co ta Unia zrobiła z ludźmi big_smile

Posty [ 24 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Jestem kobietą, więc mój sukces to łut szczęścia...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026