netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Mam mężą kocham innego - stara miłość nie rdzewieje.

40 odpowiedzi14 846 wyświetleńzałożony przez kasik2126, 10.10.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mam mężą kocham innego - stara miłość nie rdzewieje.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 41 ]

1

Temat: Mam mężą kocham innego - stara miłość nie rdzewieje.

Witam, jetem nowa na forum i chciałam podzielić się z wami moją historią. Może będzie mi lżej jak usłyszę opinię innych, bo tak naprawdę nie mam z kim porozmawiać a jak już to nikt mnie nie rozumie. Otóż 7 lat temu się zakochałam w cudownym facecie on we mnie, byliśmy ze sobą krótko ale szczęśliwi. Niestety on miał dziewczynę i to jeszcze moja kuzynka była. Rozdzieliła nas zaczęła do mnie wydzwaniać grozić, jego szantażowała ze jak ją zostawi to coś sobie zrobi. A że ja młoda i głupia się przestraszyłam i tak się skończyło. Poznałam kogoś. On próbował nawiązać kontakt chciał jeszcze raz spróbować ale ja nie chciałam. Wpadł więc się ożenił( z tą kuzynką moją oczywiście) i jakoś to życie leciało. Nie miał z nią łatwo wiecznie awantury i choroba jego(nerwica lękowa) przez nią. Ja też za mąż wyszłam, niby kochałam męża i byłam z nim szczęśliwa. Ale jakoś zaczęło źle się robić w naszym małżeństwie pił, nie szanował mnie mąż, obrażał, wypominał że nie pracuje. I właśnie wtedy odezwałam się na fb do tego byłego. Spotkaliśmy się i wszystko odżyło cała miłość do niego wróciła na pierwszym spotkaniu. Spotykamy się do dziś i jestem z nim bardzo szczęśliwa. i chcemy być razem. Chcemy się rozwieść i zamieszkać razem. I tu zaczynają się problemy jego matka obwinia go ze dzieci chce zostawić (ma 2) a mnie o to że zabieram im ojca. Żona jego chce na terapie jakąś małżeńska iść on nie chce. Moja mama nie rozumie tego w ogle jak można się rozwieść skoro się brało ślub kościelny. Ale jak my się naprawdę kochamy i ja nie wyobrażam sobie życia bez niego, bardzo mnie ranią słowa jego matki w stosunku do mnie bo ja im ojca nie zabieram on chce być ze mną tak samo mocno jak ja z nim. Boję się ze jego zona będzie robić problemy z dziećmi przy rozwodzie, a ja jestem osobą wybuchową. I tak naprawdę nie mam oparcia w nikim przede wszystkim w matce, ale będę walczyć o miłość. Choć czasem się zastanawiam może jednak rozstać się drugi raz, poświecić naszą miłość dla dobra dzieci i żeby nasze mamy były szczęśliwe. Naprawdę strasznie ciężko mi z tym. Pozdrawiam, i bardzo proszę piszcie, dodajcie mi otuchy.

2

Odp: Mam mężą kocham innego - stara miłość nie rdzewieje.

Musisz sobie zadac pytanie czy kochasz meza?Czy jestes z nim szczesliwa?
Czy ten chlopak kocha swoja zone?
Czy gdyby nie on to walczylabys o swoje malzenstwo?
Czy gdybys sie nie pojawila to czy on bylby dalej z zona?

Napisalas ze jego zona chce terapi czyli wnioskuje ze jej zalezy na mezu.Uwazasz ze im sie nie uda?

Jest wiele pytan na ktore musisz sobie odpowiedziec.

3

Odp: Mam mężą kocham innego - stara miłość nie rdzewieje.

Męża nie kocham wiem to na pewno i nie jestem z nim szczęśliwa i nie widzę z nim przyszłości zupełnie. On nie kocha swojej żony, dla dobra dzieci nadal z nią by był bo teraz chce od niej odejść tylko i wyłącznie dla mnie. Jej może i zależy jemu zupełnie nie. To może wydać się głupie ale my naprawdę kochamy się tyle lat, niestety nie było nam dane być razem a teraz jak znowu jesteśmy to mam rezygnować

4

Odp: Mam mężą kocham innego - stara miłość nie rdzewieje.

A czy odeszłabys od męża jakby nie pojawił się trzeci??

Zastanów się nad konsekwencjami takiego postępowania - całokształt, świat dzieci, mąż,jego żona, jego dzieci, znajomi, rodzina.

Nie mieszkałaś z nim, więc nie bądź taka pewna, że będzie zawsze sielanka. to też sa konsekwentnie. Zrobisz ruch i możesz go bardzo żałować, nie wszystko da się odkręcić. Nie próbuję zmienić twojej decyzji, ale chcę Ci uświadomić, że z "nowym ukochanym" też będzie się kłócić, będą ciche dni .... . Poza tym nie wiesz do końca jak to jest naprawdę pomiędzy nim, a jego żoną. On Ci opowiada te historię, żebyś się nie zdziwiła, że Ty odejdziesz od swojego męża, a on od żony nie, albo szybko do niej wróci.

Jak nie chcesz być z mężem, to odejdź od niego. Ale niech powodem nie będzie ten trzeci. To zazwyczaj się źle kończy.

Mam nadzieję, że podejmiesz przemyślaną decyzję, teraz czujesz motylki w brzuchu, kiedyś ktoś mi napisał, że każde kiedyś umierają. Wtedy zaczyna się rzeczywistość, która już nie musi być taka kolorowa.

5

Odp: Mam mężą kocham innego - stara miłość nie rdzewieje.
zagubiona_i_co_dalej napisał/a:

A czy odeszłabys od męża jakby nie pojawił się trzeci??

Zastanów się nad konsekwencjami takiego postępowania - całokształt, świat dzieci, mąż,jego żona, jego dzieci, znajomi, rodzina.

Nie mieszkałaś z nim, więc nie bądź taka pewna, że będzie zawsze sielanka. to też sa konsekwentnie. Zronisz ruch i możesz go bardzo żałować, niewszystko da się odkręcić. Nie próbuję zmienić twojej decyzji, ale chcę Ci uświadomić, że z "nowym ukochanym" też będzie się kłócić, będą ciche dni .... . Poza tym nie wiesz do końca jak to jest na prawdę pomiędzy nim, a jego żoną. On Ci opowiada te historię, żebyś się nie zdziwiła, że Ty odejdziesz od swojego męża, a on od żony nie, albo szybko do niej wróci.

Jak nie chcesz być z mężem, to odejdź od niego. Ale niech powodem nie będzie ten trzeci. To zazwyczaj się źle kończy.

Mam nadzieję, że podejmiesz przemyślaną decyzję, teraz czujesz motylki w brzuchu, kiedyś ktoś mi napisał, że każde kiedyś umierają. Wtedy zaczyna się rzeczywistość, która już nie musi być taka kolorowa.

popieram w 100%

6

Odp: Mam mężą kocham innego - stara miłość nie rdzewieje.

Zastanawiałam się nad konsekwencjami i jak to będzie dalej. Najważniejsze się się kochamy. i wiem ze tak będzie zawsze. po prostu naprawdę czuję to.To jest moje życie i co rodzina i znajomi powiedzą nie interesuje mnie, z jego dziećmi mam dobry kontakt lubią mnie. Z mężem rozwiodłabym się wcześniej czy później ta sytuacja tylko przyśpieszyła to.

7

Odp: Mam mężą kocham innego - stara miłość nie rdzewieje.

Nie obraź się, ale twój tok myslenie i pisania jest jak u przecietnego pateflona. A inni później cierpią.

Nie wiem po co sie pytasz jak podjęłaś decyzję. Nie szukasz rady, tylko potwierdzenia twojego chorego toku myslenia. Ja, ja, ja - a inni niech spadają, ja jestem szczęśliwa, a że ktoś cierpi to jego problem.

8

Odp: Mam mężą kocham innego - stara miłość nie rdzewieje.
kasik2126 napisał/a:

Zastanawiałam się nad konsekwencjami i jak to będzie dalej. Najważniejsze się się kochamy. i wiem ze tak będzie zawsze. po prostu naprawdę czuję to.To jest moje życie i co rodzina i znajomi powiedzą nie interesuje mnie, z jego dziećmi mam dobry kontakt lubią mnie. Z mężem rozwiodłabym się wcześniej czy później ta sytuacja tylko przyśpieszyła to.

Gdy poznalas swojego meza to pewnie tez sie kochaliscie i pewnie tez mowilas ze bedziecie juz zawsze razem.
Poznajac kogos innego i zakochujac sie w nim przekresla sie wszystko,milosc,malzenstwo,rodzine.Teraz tylko widzisz zle chwile ze swojego malzenstwa i nie widzisz szans na jego poprawe poniewaz to co bylo dobre zostalo przytlumione przez kogos nowego.
Tak jest zawsze i dopiero po latach bedziesz wiedziala czy podjelas sluszna decyzje.

9

Odp: Mam mężą kocham innego - stara miłość nie rdzewieje.

Czas leczy rany a co ja mam być z kims kogo nie kocham.nie ma sensu.

10

Odp: Mam mężą kocham innego - stara miłość nie rdzewieje.
kasik2126 napisał/a:

Witam, jetem nowa na forum i chciałam podzielić się z wami moja historią. Może będzie mi lżej jak usłyszę opinię innych, bo tak naprawdę nie mam z kim porozmawiać a jak już to nikt mnie nie rozumie. Otóż 7 lat temu się zakochałam w cudownym facecie on we mnie, byliśmy ze sobą krótko ale szczęśliwi. Niestety on miał dziewczynę i to jeszcze moja kuzynka była. Rozdzieliła nas zaczęła do mnie wydzwaniać grozić, jego szantażowała ze jak ją zostawi to coś sobie zrobi. A że ja młoda i głupia się przestraszyłam i tak się skończyło. Poznałam kogoś. On próbował nawiązać kontakt chciał jeszcze raz spróbować ale ja nie chciałam. Wpadł więc się ożenił( z tą kuzynką moją oczywiście) i jakoś to życie leciało. Nie miał z nią łatwo wiecznie awantury i choroba jego(nerwica lękowa) przez nią. Ja też za mąż wyszłam, niby kochałam męża i byłam z nim szczęśliwa. Ale jakoś zaczęło źle się robić w naszym małżeństwie pił, nie szanował mnie mąż, obrażał, wypominał że nie pracuje. I właśnie wtedy odezwałam się na fb do tego byłego. Spotkaliśmy się i wszystko odżyło cała miłość do niego wróciła na pierwszym spotkaniu. Spotykamy się do dziś i jestem z nim bardzo szczęśliwa. i chcemy być razem. Chcemy się rozwieść i zamieszkać razem. I tu zaczynają się problemy jego matka obwinia go ze dzieci chce zostawić (ma 2) a mnie o to że zabieram im ojca. Żona jego chce na terapie jakąś małżeńska iść on nie chce. Moja mama nie rozumie tego wogle jak można się rozwieść skoro się brało ślub kościelny. Ale jak my się naprawdę kochamy i ja nie wyobrażam sobie życia bez niego, bardzo mnie ranią słowa jego matki w stosunku do mnie bo ja im ojca nie zabieram on chce być ze mną tak samo mocno jak ja z nim. Boję się ze jego zona będzie robić problemy z dziećmi przy rozwodzie, a ja jestem osobą wybuchową. I tak naprawdę nie mam oparcia w nikim przede wszystkim w matce, ale będę walczyć o miłość. Choć czasem się zastanawiam może jednak rozstać się drugi raz, poświecić naszą miłość dla dobra dzieci i żeby nasze mamy były szczęśliwe. Naprawdę strasznie ciężko mi z tym. Pozdrawiam, i bardzo proszę piszcie, dodajcie mi otuchy.

prosisz o otuchę? no np ja ci jej napewno nie dodam, dla mnie to jest chore, ja widzę to inaczej z innej strony, z perspektywy zdradzonej żony. Pomyśl jak ona może się czuć?

Mój mąż odszedł właśnie do swojej pierwszej miłości,znali się ponad 10 lat i wtedy im nie wyszło ze sobą, potem poznał mnie, wzieliśmy ślub, pojawiły się dzieci, wszystko pięknie ładnie, wszystko z miłości, udane małżeństwo, normalna rodzinka do czasu aż niedawno pojawiła się na horyzoncie tamta i co zrobił mąż- odszedł do niej bo przecież ze mną taki nieszczęśliwy był okazało się a ona jest we wszystkim lepsza więc po co byliśmy MY i życie ze mną przez 7 długich lat. Pytam się po co?

11

Odp: Mam mężą kocham innego - stara miłość nie rdzewieje.

Raz piszesz że nie obchodzi Cię opinia innych,  a wcześniej martwisz się,  że mamy tego nie akceptują, więc zastanawiasz się, by dla ulżenia im jednak skończyć.
Środowisko i rodzina beda miały duży problem z akceptacją tej sytuacji,  niektórzy może nigdy się z tym nie pogodzą i będę Cię jakoś napiętnowali. Musisz być tego świadoma.
Zresztą też nie będzie łatwo.
Wy podejmujecie decyzję i musicie liczyć się z konsekwencjami.
martaatam
Nie podoba mi się zdrada,  ale jest niestety mocno częścią życia i dotyka z różnych stron niespodziewanie. Pewnie ona dużo myślała o uczuciach żony. Ale ta żona także cierpiałaby,  gdyby on po prostu odszedł lub ona pod niego bo np. pije. Pewnie cierpienie jest ciut inne, ale każde rozstanie uderza w miłość, jest swego rodzaju zdrada miłości i boli.
Jeśli on faktycznie nie kocha niech odejdzie niezależnie od bohaterki a ona też od męża. Tylko najpierw trzeba rozeznać uczucia,  a z motylami trudno.

12 Ostatnio edytowany przez martaatam (2012-10-10 18:23:44)

Odp: Mam mężą kocham innego - stara miłość nie rdzewieje.

ja wiem że tu dziewczyna pisze że mąż pije i to jest to złe, ale kurcze co jest w życiu ważniejsze motylki w brzuchu czy rodzina, dzieci?
zawsze myślałam że miłość, rodzina, dom to największe SACRUM którego trzeba pilnować

13

Odp: Mam mężą kocham innego - stara miłość nie rdzewieje.

Znowu chór moralistów. To, żeby tkwić w małżeństwach bez miłości, z przymusu, to nie jest recepta na szczęście ani dla małżonków, ani dla dzieci, a tym bardziej matek. Dzieci widza więcej niż nam się wydaje, wiem na własnym przykładzie. Nie da się zadowolić wszystkich, a samemu się dusić. Mozna próbować ratować małżeństwa, nawet trzeba. Nigdy nie wiemy, czy naprawdę było tak źle, czy Kochankowie zaczęli dostrzegać problemy małżeńskie po wznowieniu kontaktu. Jednak nie wpierajcie Autorce, ze jest potworem, bo chce być szczęśliwa, a nie uszczęśliwiać wszystkich na około. Zawsze dobro dzieci jest najważniejsze, to prawda. Jednak ja już jako dziecko rozumiałam, ze moi rodzice się (delikatnie mówiąc) nie kochają i chciałam ich rozstania, chciałam spokoju. A ona uparcie dla "naszego dobra" przy nim tkwiła.

14

Odp: Mam mężą kocham innego - stara miłość nie rdzewieje.
Kobra99 napisał/a:

Znowu chór moralistów. To, żeby tkwić w małżeństwach bez miłości, z przymusu, to nie jest recepta na szczęście ani dla małżonków, ani dla dzieci, a tym bardziej matek. Dzieci widza więcej niż nam się wydaje, wiem na własnym przykładzie. Nie da się zadowolić wszystkich, a samemu się dusić. Mozna próbować ratować małżeństwa, nawet trzeba. Nigdy nie wiemy, czy naprawdę było tak źle, czy Kochankowie zaczęli dostrzegać problemy małżeńskie po wznowieniu kontaktu. Jednak nie wpierajcie Autorce, ze jest potworem, bo chce być szczęśliwa, a nie uszczęśliwiać wszystkich na około. Zawsze dobro dzieci jest najważniejsze, to prawda. Jednak ja już jako dziecko rozumiałam, ze moi rodzice się (delikatnie mówiąc) nie kochają i chciałam ich rozstania, chciałam spokoju. A ona uparcie dla "naszego dobra" przy nim tkwiła.

.

Moje małżeństwo było wzięte z miłości więc chciałam je ratować i nie przemawia przeze mnie chór moralistów...

15

Odp: Mam mężą kocham innego - stara miłość nie rdzewieje.
Kobra99 napisał/a:

Znowu chór moralistów. To, żeby tkwić w małżeństwach bez miłości, z przymusu, to nie jest recepta na szczęście ani dla małżonków, ani dla dzieci, a tym bardziej matek. Dzieci widza więcej niż nam się wydaje, wiem na własnym przykładzie. Nie da się zadowolić wszystkich, a samemu się dusić. Mozna próbować ratować małżeństwa, nawet trzeba. Nigdy nie wiemy, czy naprawdę było tak źle, czy Kochankowie zaczęli dostrzegać problemy małżeńskie po wznowieniu kontaktu. Jednak nie wpierajcie Autorce, ze jest potworem, bo chce być szczęśliwa, a nie uszczęśliwiać wszystkich na około. Zawsze dobro dzieci jest najważniejsze, to prawda. Jednak ja już jako dziecko rozumiałam, ze moi rodzice się (delikatnie mówiąc) nie kochają i chciałam ich rozstania, chciałam spokoju. A ona uparcie dla "naszego dobra" przy nim tkwiła.

Masz duzo racji w tym co piszesz.Jesli jest zle to dzieci to widza i czuja.Ale problem polega w tym ze malo kto probuje ratowac swoje malzenstwa i szukaja sobie kochankow.W tedy przewaznie juz nie ma czego ratowac bo zdrada przekresla wszystko.
Gdyby to bylo normalne rozstanie bo sie nie udalo ale zauwaz ze najpierw sie szuka kogos a dopiero jest rozstanie.

Rowniez na sile nie mozna zmusic sie do milosci i tkwic w zwiazku w ktorym nie jestesmy szczesliwi.Ale dlaczego najpierw szukamy kogos a dopiero sie rozstajemy?

16 Ostatnio edytowany przez Kobra99 (2012-10-10 21:15:28)

Odp: Mam mężą kocham innego - stara miłość nie rdzewieje.

martaatam, masz zdanie jakie masz na podstawie własnego doświadczenia. Jednak każda historia jest inna.

zagubiony12345, widocznie dopóki człowiek nie ma odpowiedniej motywacji, jest skłonny żyć byle jak.

17

Odp: Mam mężą kocham innego - stara miłość nie rdzewieje.
zagubiony12345 napisał/a:
Kobra99 napisał/a:

Znowu chór moralistów. To, żeby tkwić w małżeństwach bez miłości, z przymusu, to nie jest recepta na szczęście ani dla małżonków, ani dla dzieci, a tym bardziej matek. Dzieci widza więcej niż nam się wydaje, wiem na własnym przykładzie. Nie da się zadowolić wszystkich, a samemu się dusić. Mozna próbować ratować małżeństwa, nawet trzeba. Nigdy nie wiemy, czy naprawdę było tak źle, czy Kochankowie zaczęli dostrzegać problemy małżeńskie po wznowieniu kontaktu. Jednak nie wpierajcie Autorce, ze jest potworem, bo chce być szczęśliwa, a nie uszczęśliwiać wszystkich na około. Zawsze dobro dzieci jest najważniejsze, to prawda. Jednak ja już jako dziecko rozumiałam, ze moi rodzice się (delikatnie mówiąc) nie kochają i chciałam ich rozstania, chciałam spokoju. A ona uparcie dla "naszego dobra" przy nim tkwiła.

Masz duzo racji w tym co piszesz.Jesli jest zle to dzieci to widza i czuja.Ale problem polega w tym ze malo kto probuje ratowac swoje malzenstwa i szukaja sobie kochankow.W tedy przewaznie juz nie ma czego ratowac bo zdrada przekresla wszystko.
Gdyby to bylo normalne rozstanie bo sie nie udalo ale zauwaz ze najpierw sie szuka kogos a dopiero jest rozstanie.

Rowniez na sile nie mozna zmusic sie do milosci i tkwic w zwiazku w ktorym nie jestesmy szczesliwi.Ale dlaczego najpierw szukamy kogos a dopiero sie rozstajemy?

dokładnie

18

Odp: Mam mężą kocham innego - stara miłość nie rdzewieje.
Kobra99 napisał/a:

martaatam, masz zdanie jakie masz na podstawie własnego doświadczenia. Jednak każda historia jest inna.

I co z tego, że inna? Zdrada pozostaje zdradą...I tylko silni ludzie potrafią najpierw odejść, jeśli coś się skończyło lub wypaliło, jeśli są nieszczęsliwi a dopiero pożniej szukać ukojenia w ramionach innych.

19

Odp: Mam mężą kocham innego - stara miłość nie rdzewieje.

To bardzo dobrze świadczy o tych silnych. Jednak na świecie mamy dużo słabych jednostek i nic na to nie poradzisz.

20

Odp: Mam mężą kocham innego - stara miłość nie rdzewieje.
Kobra99 napisał/a:

To bardzo dobrze świadczy o tych silnych. Jednak na świecie mamy dużo słabych jednostek i nic na to nie poradzisz.

Owszem nie zmienię, ale nie znaczy, że mam to akceptować...

21

Odp: Mam mężą kocham innego - stara miłość nie rdzewieje.
Kobra99 napisał/a:

martaatam, masz zdanie jakie masz na podstawie własnego doświadczenia. Jednak każda historia jest inna.

zagubiony12345, widocznie dopóki człowiek nie ma odpowiedniej motywacji, jest skłonny żyć byle jak.

Po latach bycia z kims milosc jest inna i niektorzy tego nie rozumieja i szukaja nowosci.Czesto gdy poznajemy inna osobe to wtedy dopiero stwierdzamy ze nasze zycie jest byle jakie.Ale nie zastanawiamy sie nad tym co bedzie za pare lat.Zauwaz ile jest osob ktore odeszly od swoich partnerow dla kogos innego a po 2-4 latach mowia ze to byla pomylka i dopiero doceniaja poprzedniego partnera.Ale wtedy na ratunek jest juz za pozno,sam znam wiele takich przypadkow.

Zgadzam sie z tym co napisal MsC.Zdrada zawsze pozostanie zdrada a wymowki typu nie ukladalo sie,wypalilo itd to tylko usprawiedliwianie sie i swojego czynu.

22 Ostatnio edytowany przez Kobra99 (2012-10-10 21:46:58)

Odp: Mam mężą kocham innego - stara miłość nie rdzewieje.

MsC, jako silna jednostka, absolutnie nie musisz i bądź dumna ze swoich wartości. Ocenianie tego co już się stało nic nie da a nie mamy prawa sugerować, żeby dana osoba za swoje błędy płaciła cale życie.

zagubiony12345, ja tego ani nie popieram, ani nie oceniam. Zakładam, ze jest jak Autorka pisze, bo tylko na tej podstawie można wyrazić swoje zdanie. Ciag zdarzeń doprowadził do danej sytuacji, w której nikt nie musi tkwić z przymusu, jeżeli nie widzi szans na poprawę. Tylko o to mi chodzi. Nie zamierzam się rozpisywać na temat moralności Autorki, bo to nie moja moralność i nie moja sprawa.

23

Odp: Mam mężą kocham innego - stara miłość nie rdzewieje.

dlaczego nie ma tutaj tematow typu nie uklada mi sie w zwiazku co mam zrobic pomozcie,rozstac sie czy ratowac itp( chodzi mi o zwiazki bez patologi)
tylko tematy typu poznalam-poznalem i jestem szczesliwy\wa w moim zwiazku sie nie ukladalo ble ble ble rozstac sie czy nie.

Zawsze musi byc ktos trzeci.

24

Odp: Mam mężą kocham innego - stara miłość nie rdzewieje.
zagubiony12345 napisał/a:
Kobra99 napisał/a:

martaatam, masz zdanie jakie masz na podstawie własnego doświadczenia. Jednak każda historia jest inna.

zagubiony12345, widocznie dopóki człowiek nie ma odpowiedniej motywacji, jest skłonny żyć byle jak.

Po latach bycia z kims milosc jest inna i niektorzy tego nie rozumieja i szukaja nowosci.Czesto gdy poznajemy inna osobe to wtedy dopiero stwierdzamy ze nasze zycie jest byle jakie.Ale nie zastanawiamy sie nad tym co bedzie za pare lat.Zauwaz ile jest osob ktore odeszly od swoich partnerow dla kogos innego a po 2-4 latach mowia ze to byla pomylka i dopiero doceniaja poprzedniego partnera.Ale wtedy na ratunek jest juz za pozno,sam znam wiele takich przypadkow.

Zgadzam sie z tym co napisal MsC.Zdrada zawsze pozostanie zdrada a wymowki typu nie ukladalo sie,wypalilo itd to tylko usprawiedliwianie sie i swojego czynu.

Całkowita racja

25

Odp: Mam mężą kocham innego - stara miłość nie rdzewieje.
zagubiony12345 napisał/a:

dlaczego nie ma tutaj tematow typu nie uklada mi sie w zwiazku co mam zrobic pomozcie,rozstac sie czy ratowac itp( chodzi mi o zwiazki bez patologi)
tylko tematy typu poznalam-poznalem i jestem szczesliwy\wa w moim zwiazku sie nie ukladalo ble ble ble rozstac sie czy nie.

Zawsze musi byc ktos trzeci.

Też się zastanawiam.

26

Odp: Mam mężą kocham innego - stara miłość nie rdzewieje.

Dobrze, stało się. Teraz pozostaje kwestia tego, czy po tym wszystkim, patrząc na ogół sytuacji powinni zostać przy swoich współmałżonkach.

27

Odp: Mam mężą kocham innego - stara miłość nie rdzewieje.
zagubiony12345 napisał/a:

dlaczego nie ma tutaj tematow typu nie uklada mi sie w zwiazku co mam zrobic pomozcie,rozstac sie czy ratowac itp( chodzi mi o zwiazki bez patologi)
tylko tematy typu poznalam-poznalem i jestem szczesliwy\wa w moim zwiazku sie nie ukladalo ble ble ble rozstac sie czy nie.

Zawsze musi byc ktos trzeci.

Dobre pytanie ale akurat nie w tym wątku.Autorka NIE KOCHA MĘŻA.Kocha KOCHANKA.Może od 7 lat.
Przypuszczam że, z mężem jest dla kasy bo nie pracuje.Pomimo że zły i ble ble ble.

Proponuję jakiś maraton,zmęczenie i przewietrzenie mózgu.Może pomoże.

Teraz obydwoje krzywdzicie Swoich złych małżonków i dzieci.

Ale co tam.My najważniejsi.Nasza płomienna niestrudzona i jakże długa miłość najważniejsza !!!

Lżej już ?

Racja stara miłość nie rdzewieje !
ale jest też taki odrdzewiacz wiesz ? nazywa się MÓZG

poznajcie Tych Swoich ze sobą może jakaś iskra pójdzie ?

i wszystko zostanie w rodzinie

28

Odp: Mam mężą kocham innego - stara miłość nie rdzewieje.

bellew niezly wpis:-)

Powiem tak.Z takim mysleniem jak maja teraz gdy zostana z partnerami to nic z tego i tak nie wyjdzie(pewnie beda spotykac sie potajemnie i zdradzac swoich partnerow)

Gdy zechca rozstac sie z obecnymi partnerami to skrzywdza wiele osob ,moze i beda szczesliwi ze soba pytanie tylko do kiedy?

29

Odp: Mam mężą kocham innego - stara miłość nie rdzewieje.
zagubiony12345 napisał/a:

bellew niezly wpis:-)


Gdy zechca rozstac sie z obecnymi partnerami to skrzywdza wiele osob ,moze i beda szczesliwi ze soba pytanie tylko do kiedy?

ale jak to skrzywdzą ? a co teraz robią ? nie krzywdzą ? tamci nie widzą ? nie czują ? nie mają łapek ? intuicji ?
nie są ludźmi są cyborgami ?

Przecież,będą szczęśliwi bez zdradzaczy,bez fałszu.Bez kombinacji.Ukrytych telefonów.Wymazywanych historii w kompie.
Bez wyjazdów do "koleżanek" .Bólów głowy.Migren itd itd itd itd

No chyba że,autorka nie ma sumienia to co innego .To tak.Ja bym pozostał.

I co to za wpisy nie odchodź od męża bo kochanek się rozmyśli

NIE KOCHASZ ODEJDŹ .UCZCIWIE.

Mąż w spokoju będzie pił,a może kogoś pozna a cholera tam wie.
Żona kochanka nie będzie miała męża z chorobą urojeniowo-depresyjno-nerwicową

I MOŻE NAWET NA TERAPIE SAMA PÓJDZIE . DLA SIEBIE ! a nie dla zakłamanego męża.

Czyż nie lepiej być samemu i być szczęśliwym autorko ? wziąść życie we własne rączki ? a nie wieszać się na mężach i kochankach ?
być samodzielnym.Dokonywać świadomych wyborów ? Rączki pourywało vietnam jakiś czy co ?

Nie wiem ile autorka ma lat ale z myśleniem "że zawsze" się będziemy kochać to jak nastolatka po pierwszych motylach tongue
to były czasy nieprawdaż ? teraz trzeba myśleć jak jeszcze inne rzeczy układać tongue

a może JEDNAK NIE ,może kochanek zakocha się w TRZECIEJ.

Jesteś pierwszą po drugiej ale może być i TRZECIA I czwarta może też być ? Skąd wiesz że,nie ?

Życie jest długie wbrew pozorom a zwłaszcza uczuciowe wink

Powodzenia w rozterkach.

Pamiętaj JEDNO

ZŁO WYRZĄDZONE ZAWSZE WRACA

30

Odp: Mam mężą kocham innego - stara miłość nie rdzewieje.

Ja tym razem też powiem krótko i konkretnie.

Głupota i brak dojrzałości z twej strony, także jego.

Tak się niby kochaliście ble ble ble, to dlaczego nie wstrzymałaś się z tym ślubem z kim innym ???

Nie mogłaś poczekać, aż on z nią zakończy ???

Te niby groźby samobójstwa to pospolita wkrętka, stosowana przez niedorozwinięte emocjonalnie duże dzieci.
I twoja wielka miłość łyknęła to jak młody pelikan.
Ty tak samo.

Na domiar złego ty oszukałaś faceta.
Wy dwoje zraniliście niejedną osobę, ale przede wszystkim SIEBIE.

Zrobiliście sobie krzywdę.

I teraz musicie zapłacić za swoje błędy.

I nikt rozsądny nie będzie ci dodawał otuchy ani klepał po plecach, bo na taką niedojrzałość, jaką zaprezentowaliście nie ma usprawiedliwienia.
Tak niby dobrze chcieliście, a zrobiliście jeden wielki burdel.

Najlepiej będzie, jak rąbniesz na sam dół, a potem się z niego podnieść.

Możesz mi zarzucać, że "prostacko" się wyrażam, ale tak po prawdzie to prostackie jest myślenie twoje i tego typka.
Najwyższy czas, aby ktoś wam wylał kubeł zimnej wody na głowę.
Jak nie ja, albo ktokolwiek z tego forum, to z pewnością zrobi to życie.

W przyrodzie nic nie ginie.

31

Odp: Mam mężą kocham innego - stara miłość nie rdzewieje.

kasik2126 skrzywdzisz wiele osób, w tym dzieci. A skończysz z ręką w nocniku - sama pozostawiona sobie, bez pracy, bez faceta i być może z wyrzutami sumienia, które (mam nadzieję) pojawią się w końcu u Ciebie. Z Twojej opowieści wnioskuję, że sumienia w tej chwili nie posiadasz i idziesz po trupach po to by zaspokoić swoje rządze i nic więcej.

32

Odp: Mam mężą kocham innego - stara miłość nie rdzewieje.

Napiszcie jeszcze, ze spłonie w piekle skoro macie zdolności jasnowidzenia smile

33

Odp: Mam mężą kocham innego - stara miłość nie rdzewieje.

Witam:) kazdy przypadek jest indywidualny, ciezkoko doradzax i wskazywac droge. Bo tak naprawde trzeba sie zastanowic i rozroznic dobre i zle strony a takiw sa w kazym przypadku. 10 lat temu zakochalam sie po raz pierwszy i tak raz naprawdd....on mnie nie chcial..bo nie bylam w jego typie on szybko sie ozenil, urodzilo mu sie dziecko.Ja poznalam swojego meza(niepelnosprawnego) to nie byla milosc lata mijaly dochodzilam 30 balam sie samotnosci i wyszlam za maz, maz mnie bil zmuszal do seksu..koszmar...a ja dalej tkwilam przy nim krzywdzac siebie i wpaxajac w coraz wieksza depresje...Rok po slubie odnowilam kontakt z moja pierwsza miloscia....Pokochal mnie szczerze a ja tak naprawde nigdy nie przestalam go kochac...Jemu zycie tez sie nie ulozylo dla zony byl gylko maszynka do zarabiania kasy, gdy wracal z pracy nie bylo obiadu, sam musial zadbac o pranie sprzatanie, wiecznie mial jazdy i ciagle klotnie, na to wszystko patrzylo dziecko....i to ono najbardziej cierpialo. W tej chwili oboje jestesmy w trakcie rozwodu....i Chcemy byc razem kochamy sie...ja choruje na raka wie  Uwierzcie wiem co ro znaczy cierpienie. Moje zdaanie jest takie, ja zdadalam sobie wiele trudu by postanowic co dalej....Mowilam meojemu ukochanemu, ze nie mozemy byc razem bo nie chce rozwalac rodziny skoro i tak umieram.....oboje bylismy nieszczesliwi oddaleni od siebie pragnelismy tylko by byc blisko to nie zawszs sie udawalo....Tu nie chodzi o sex tylko wzajemne zrozumienie, szczeroscKOMPROMIS!!!! Jeesli tego nie ma niggdy nie bedIe dobrze....Owszem mozna ratowac malzensfwo jesli chca obie strony...ale jak zyc z kim razem kochajac inna osobe nie da sie!!!!! Powodzenia i wytrwalosci

34

Odp: Mam mężą kocham innego - stara miłość nie rdzewieje.
Kobra99 napisał/a:

Napiszcie jeszcze, ze spłonie w piekle skoro macie zdolności jasnowidzenia smile

Kobra - to nie zdolnosc jasnowidzenia , to zycie pisze takie scenariusze. Oczywiscie tu moze byc inaczej . beda zyli dlugo i szczesliwie, ale......
praktyka najczesciej stanowi inaczej
Podejrzewam, ze forumowiczow zniesmaczylo dosyc lekkie podejscie autorki, do bylo nie bylo dramatu dwoch rodzin.
Zdumiewac moze determinacja obecna do bycia z ukochanym, gdy wczesniej nie zawalczyli o siebie z taka sama determinacja.
Pozenili sie lekkomyslnie z osobami niekochanymi a teraz placz.... maz zly, zona zla.
Lekko nie bedzie - zona prawdopodobnie (bo to zla kobieta) nie podda sie bez walki zwazywszy, ze jest dziecko, a jak juz uda sie przejsc sprawy rozwodowo-alimentacyjne to wizja milego zycia tez mglista - rodzina nieakceptujaca, finanse obciazone i byla z dzieckiem ciagle sie paletajaca po zyciorysie.
Skoro jest tak pewna swego i mlosci dozgonnej, to nie wiem czego zaiste oczekuje od nas.

35

Odp: Mam mężą kocham innego - stara miłość nie rdzewieje.

"I co z tego, że inna? Zdrada pozostaje zdradą...I tylko silni ludzie potrafią najpierw odejść, jeśli coś się skończyło lub wypaliło, jeśli są nieszczęsliwi a dopiero pożniej szukać ukojenia w ramionach innych."
Dziękuję za to zdanie... Zacytuję je pewnej osobie... Nie można być obiema nogami w dwóch różnych związkach, nie można ssać dwóch cycków... Jedna pani nie potrafi tego zrozumieć i uważa, że to ja jestem wszystkiemu winien... Trzy lata czekania, aż JAŚNIE PANI zdecyduje się, kogo wybrać, potrafiło mnie wykończyć...
Jeśli Kasik2126 nie podejmie "męskiej" decyzji, będzie ranić wszystkich zaangażowanych, w tym siebie... Kasik2126, nie idź w ślady pewnej niewysokiej blondynki o dużych, niebieskich oczach!

36

Odp: Mam mężą kocham innego - stara miłość nie rdzewieje.

Witam proszę doradzcie coś jestem 5lat po ślubie Ale mąż dużo czasu poświęca się piłce nożnej nie mówi do mnie jak na początku kocham czy pięknie wyglądam mamy syna .9lat temu byłam z chłopakiem którego zranilam bo byłam młoda i zostawiłam go Ale teraz się odnowil kontakt i od8 miesięcy pieszym i dużo rozmawiamy przez tel wtedy jestem wtedy bardzo szczęśliwa czuję że mnie kocha a od strony męża tego zupełnie nie czuję ...proszę powiedzieć je co zrobić zostać z mężem czy odejść i być z miłością która czekała 9lat

37

Odp: Mam mężą kocham innego - stara miłość nie rdzewieje.

Witam proszę doradzcie coś jestem 5lat po ślubie Ale mąż dużo czasu poświęca się piłce nożnej nie mówi do mnie jak na początku kocham czy pięknie wyglądam mamy syna .9lat temu byłam z chłopakiem którego zranilam bo byłam młoda i zostawiłam go Ale teraz się odnowil kontakt i od8 miesięcy pieszym i dużo rozmawiamy przez tel wtedy jestem wtedy bardzo szczęśliwa czuję że mnie kocha a od strony męża tego zupełnie nie czuję ...proszę powiedzieć je co zrobić zostać z mężem czy odejść i być z miłością która czekała 9lat

38

Odp: Mam mężą kocham innego - stara miłość nie rdzewieje.

Kulturalnie powiadom męża, że masz go gdzieś. Skoro łatwiej zostawić małżeństwo niż dbać o związek i naprawiać to po co mu taka żona.

39

Odp: Mam mężą kocham innego - stara miłość nie rdzewieje.

W sumie sama uważam, że życie jest zbyt krótkie i w gruncie rzeczy zbyt mało znaczące by poświęcać własne szczęście dla innych. Jeżeli autorka uważa, że robi dobrze, niech idzie za ciosem.

Jednocześnie choć nie mam  rodziny to w przyszłości chciałabym o nią dbać. Ciężko mówić o tym teraz bo nigdy nie wiem jak będzie, ale mam nadzieję pokierować się logiką jeżeli poznam kogoś innego. Przecież to jasne jak schemat działa. Byłabym w stanie zrezygnować z motylków, ale tylko jeżeli widziałabym jakąś szansę na naprawę małżeństwa.

40 Ostatnio edytowany przez Secondo1 (2016-09-23 16:00:14)

Odp: Mam mężą kocham innego - stara miłość nie rdzewieje.
Lodywaniliowe napisał/a:

W sumie sama uważam, że życie jest zbyt krótkie i w gruncie rzeczy zbyt mało znaczące by poświęcać własne szczęście dla innych. Jeżeli autorka uważa, że robi dobrze, niech idzie za ciosem.

Carpe Diem?
To już było...

JA, egoista, biorę sobie ciebie,
Naiwna ofiaro za partnerkę.
I ślubuję ci że cię nie opuszczę,
Tak długo jak długo
MI będzie z toba wygodnie.

41

Odp: Mam mężą kocham innego - stara miłość nie rdzewieje.

A ja Ci powiem tak: rób co uważasz, rób co czujesz.

Zranisz wiele osób niezależnie od tego czy zostaniesz z mężem czy od niego odejdziesz.
Trzeba być idiotą, żeby sądzić, że z tej sytuacji istnieje jakieś dobre wyjście.

Podejmując decyzję kieruj się swoim dobrem, dobrem męża, dobrem dzieci, dobrem kochanka - jakim chcesz.
W każdym układzie doprowadzisz do strat - i z tym się trzeba pogodzić.

Po prostu stań z tym problemem twarzą w twarz, dokonaj wyboru, a potem radź sobie z konsekwencjami najlepiej jak potrafisz.
Wierz mi, świat się nie zawali. Chociaż wielu Ci to wróży. I pewnie sama się tego obawiasz. Świat się nie zawali.

Dokonaj wyboru. Świadomie. Powiedz sobie, dlaczego takiego wyboru dokonujesz, co konkretnie wybierasz i zapisz to,
żebyś po latach mogła sobie o tym przypomnieć. Żebyś nie żałowała, że nie zostałaś z nim / że od niego nie odeszłaś.
Co byś nie zrobiła to będzie piekło - ale gorzej jest żałować.

Posty [ 41 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mam mężą kocham innego - stara miłość nie rdzewieje.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026