Witam, dawno tu nie byłam, moi Net-towarzysze życia. Trochę się pozmieniało-chciałam tych zmian, a teraz jestem przerażona.
Po około 3 miesiącach po rozstaniu zainteresował się mną pewien On. To wspólny znajomy moich znajomych, więc znaliśmy się
od jakiegoś czasu. W wakacje zaczęliśmy się spotykać, bardziej jako przyjaciele-ja ze zranionym serem, więc z pewnym dystansem. Nie chciałam związku. Spędzaliśmy dużo dużo
czasu, nasza relacja stała się bardzo intensywna. Aż obecnie nadszedł czas, gdy On zaczął oczekiwać deklaracji-albo związek albo nic. I w tym miejscu nie rozumiem
siebie-jest to człowiek, z którym chciałabym być, ale! No właśnie to bolesne ALE. nie czuję już nic do mojego eks(oprócz sentymentu), ale
mam tak ogromne obawy przed wejściem w coś nowego. Ciągle czuję się/zachowuję się jakbym czekała na cios ze strony tego chłopaka, a przecież nie robi mi krzywdy. Czuję się jak zaszczute zwierzątko w rogu pokoju. Przytłaczają mnie nawet Jego deklaracje uczucia.
I nie wiem czy to przez to, że: jestem szybko po rozstaniu/czy tak będzie zawsze/czy ostrzega mnie intuicja/czy to po prostu ja.
Z jednej strony boję się nowego związku, bo często dopadają mnie lęki tego co było, a z drugiej nie chcę stracić tak wartościowej relacji, która mnie spotyka a wiem, że nie mogę Go dłużej 'przetrzymywać'.
Czuję się beznadziejna. Czuję, że już zawsze będę tak uciekać nie wiadomo gdzie. I gonić nie wiadomo co.