A mnie zawsze zastanawiał typowo polski fenomen wp.......nia się ludzi z zewnątrz w sprawy małżeńskie dwojga ludzi.
Do autorki wątku: miło, że jesteś taką dobrą Samarytanką i tak się litujesz nad tą biedną ofiarą przemocy małżeńskiej,
ale zastanawia mnie Twoje święte oburzenie, z jakim podchodzisz do tego związku.
Aż mi to zawiścią pachnie... bo to, że nie trawisz żony tego pana czuć z daleka...
Pytanie tylko dlaczego, bo wypowiadasz się z takim zaangażowaniem, jakby był to co najmniej Twój synuś-jedynak,
którego zła harpia wyrwała spod Twoich skrzydeł... A może kierują Tobą jakieś inne motywy?
Bo tych sprawach w altruizm (zwłaszcza kobiecy) nie wierzę...
Piszesz, że on taki biedny, że znasz ich tak dobrze... Mieszkasz z nimi? Jesteś ich materacem? Terapeutą? Spowiednikiem? Seksuologiem?
Skoro ten facet ze swoją żoną nadal jest, to najwidoczniej mu ona odpowiada. Wbrew temu, co Ci się wydaje,
mężczyźni nie są aż takimi męczennikami, żeby całkowicie wbrew sobie siedzieć z babami, które im nie pasują.
Nieistotne, czy to kwestia miłości, zaślepienia, wygody, słabego charakteru czy kredytu - skoro z jakąś kobietą są,
to dlatego, że sami tego chcą, nawet jeśli całe otoczenie i tak zwani "życzliwi" uważają, że jest inaczej.
To, jak Ty odbierasz ich związek nie ma nic wspólnego z tym, jaki ten związek jest naprawdę - to wiedzą tylko i wyłącznie oni dwoje .
BTW: kiedy facetowi naprawdę jest w związku źle, to potrafi spakować manatki i odejść. Mam tego najlepszy przykład
wśród znajomych - facet był pod pantoflem do pewnego momentu. Żona jeździła po nim jak po łysej kobyle.
Po n-tej awanturze i tekście "jak ci się nie podoba to spier.....j" spakował manatki, wyprowadził się i złożył pozew o rozwód,
który bardzo szybko dostał. Po czym znalazł sobie normalną dziewczynę i ułożył życie od nowa
(czego, rzecz jasna, była żona do chwili obecnej przeżyć nie może).
Podsumowując: zajmij się lepiej swoją osobą i swoim ew. związkiem, bo jeśli Twoje tak głębokie zainteresowanie ich związkiem
przeniesie się ze świat a wirtualnego w realny, to możesz zacząć mieć kłopoty.
Przynajmniej gdyby na mnie padło, to być zaczęła mieć 