Witam wszystkich.
Wielkimi krokami zbliza sie moja sprawa rozwodowa.
Ja wogole nie wiem jak mam sie zachowac.Czy ktos moze mi powiedziec jak to wyglada od srodka.
Pozew zlozyla zona i chce za porozumieniem stron ja sie na to nie zgadzam i chcialbym aby rozwod byl z orzeczeniem winy zony.
Nie wyobrazam sobie tego wszystkiego,jak stanac na przeciwko osoby z ktora spedzilo sie tyle lat zycia.Jak to wszystko rozegrac?
Podobne tematy
Witam wszystkich.
Wielkimi krokami zbliza sie moja sprawa rozwodowa.
Ja wogole nie wiem jak mam sie zachowac.Czy ktos moze mi powiedziec jak to wyglada od srodka.
Pozew zlozyla zona i chce za porozumieniem stron ja sie na to nie zgadzam i chcialbym aby rozwod byl z orzeczeniem winy zony.
Nie wyobrazam sobie tego wszystkiego,jak stanac na przeciwko osoby z ktora spedzilo sie tyle lat zycia.Jak to wszystko rozegrac?
hm mnie też to nie długo czeka niestety i sama się tego boje i jakoś sobie nie mogę tego wyobrazić, mój mąż odszedł do innej, pozew złożyłam ja sama wolałam już takie wyjście choć rozwód to ostatnia rzecz jakiej chce, u nas bez orzekania o winie
Daruj sobie z orzekaniem o winie...zupełnie niepotrzebny wysiłek. To i tak nic nie da a ciężko jest komuś udowodnić wyłączną winę. Szkoda czasu, nerwów i pieniędzy. Nic się nie poradzi trzeba patrzeć naprzód i formalności dopełnić jak najszybciej.
Daruj sobie z orzekaniem o winie...zupełnie niepotrzebny wysiłek. To i tak nic nie da a ciężko jest komuś udowodnić wyłączną winę. Szkoda czasu, nerwów i pieniędzy. Nic się nie poradzi trzeba patrzeć naprzód i formalności dopełnić jak najszybciej.
Ale ja wlasnie patrze w przyszlosc i dlatego chce z orzeczeniem winy zony.Jesli dam Jej rozwod za porozumieniem stron to Ona bedzie mnie niszczyc.Mimo ze nie mamy jeszcze rozwodu to ja daje kase na dzieci kupuje im co tylko moge i na ile jest mnie stac a Ona ciagle tylko do mnie pisze ze za malo kasy ze potrzebuje na to i na tamto.Jesli dam Jej rozwod za porozumieniem to co pol roku bede mial sprawe o podniesienie alimentow,zechce alimenty na siebie itd.
Jedynym wyjesciem jest rozwod z Jej winy.
Chociaz to dla mnie ciezkie poniewaz moje uczucia nie wygasly.
Dlaczego mialbym dac Jej rozwod za zgoda skoro to Ona zniszczyla nasza rodzine?
Witam wszystkich.
Wielkimi krokami zbliza sie moja sprawa rozwodowa.
Ja wogole nie wiem jak mam sie zachowac.Czy ktos moze mi powiedziec jak to wyglada od srodka.
Pozew zlozyla zona i chce za porozumieniem stron ja sie na to nie zgadzam i chcialbym aby rozwod byl z orzeczeniem winy zony.
Nie wyobrazam sobie tego wszystkiego,jak stanac na przeciwko osoby z ktora spedzilo sie tyle lat zycia.Jak to wszystko rozegrac?
Jeśli macie różne stanowiska w tej sprawie to na jednej rozprawie się nie skończy. Sąd Was wysłucha i poprosi o dostarczenie dowodów i zgłoszenie świadków. Termin następnej rozprawy pewnie przyjdzie pocztą. Przechodziłem przez to, były nerwy ale ulga po jest wielka. Jeżeli chcesz by rozwód był z winy żony musisz przedstawić niezbite dowody na to, że Cię zdradzała. Nie daj się nabrać na łzy, spazmy i histerię na sali. Trzeba odpowiadać spokojnie na pytania sądu i to wszystko. Zwracaj uwagę co sędzia dyktuje do protokółu żeby później nie było zaskoczenia że przestawiona kolejność wyrazów zmienia kontekst zdania.
Daruj sobie z orzekaniem o winie...zupełnie niepotrzebny wysiłek. To i tak nic nie da a ciężko jest komuś udowodnić wyłączną winę. Szkoda czasu, nerwów i pieniędzy. Nic się nie poradzi trzeba patrzeć naprzód i formalności dopełnić jak najszybciej.
Nie zgadzam się. Jeśli jest wina to trzeba ją udowodnić. Może to być później pomocne przy sprawach o kontakty z dziećmi.
Nie daj sie, kobiety zawsze beda doic z facetow nawet dla zasady. Widziales kiedys zeby kobieta placila alimenty na faceta? Nie odpuscilbym chocby nie wiem co jezeli to ona rozwalila malzenstwo.
Wole poswiecic troche czasu i nerwow na to zeby byla wina zony niz pozniej przez cale zycie cierpiec przez to co bedzie robic.
Rowniez chodzi tez o dzieci bo czasami jest tak ze jesli nie chce dac jej kasy to utrudnia mi kontakty z dziecmi.
Ona w tej chwili nie widzi nic poza swoim kochasiem i niszczy w ten sposob mnie jak i dzieci.
Tylko jak mam uspokoic swoje emocje zwiazane z uczuciem do Niej?
Nie uspokoisz. Z czasem same wygasną.
Tylko jak mam uspokoic swoje emocje zwiazane z uczuciem do Niej?
Z uczuciami łatwo nigdy nie jest a co dopiero na rozwodzie.
Uczestniczyłam w rozwodzie moich rodziców i wiem że to nic łatwego dla psychiki.
Myślę że z czasem Twoje uczucia osłabną i mówiąc w prost po każdej sprawie w sądzie Twoje uczucia do niej będą słabły.
Jeśli ona nie chce tego naprawić każda sprawa będzie niestety oddalać was niż łaczyć.
Musisz starać się myśleć na "trzeźwo" i być samolubny po to aby być szczęśliwym w trakcie i po rozwodzie.
Nie uspokoisz. Z czasem same wygasną.
Dokładnie. Jak to mówią "czas leczy rany".
Z tym wygasnieciem uczuc to nie jest takie proste bo moje malzenstwo zakonczylo sie rok temu,nie mieszkamy razem,kontakt tylko i wylacznie w sprawie dzieci.No a uczucia ciagle takie same.
Co do swiadkow to oni musza wyrazic na to zgode zeby zeznawac?
Jakie sa pytania?
Czy ja moge zadawac pytania zonie?
Co do swiadkow to oni musza wyrazic na to zgode zeby zeznawac?
Jakie sa pytania?
Czy ja moge zadawac pytania zonie?
Zwyczajowo pyta się świadków o zgodę na zeznawanie, bo inaczej... powiedzą, że nic nie wiedzą, nie zwrócili uwagi lub nie pamiętają! Z grzeczności zwykłej wypada spytać.
Najpierw sąd pyta stronę przeciwną (która nie wnosiła pozwu) o STANOWISKO. Czyli czy się zgadza na rozwód na zaproponowanych warunkach.
Ponieważ do orzeczenia rozwodu potrzeba spełnienia przesłanek, to ich dotyczą pytania. Dokładniej - czy pan/pani kocha męża. O wspólność "łoża i stołu" kiedy nastąpił "ZUPEŁNY I TRWAŁY rozkład pożycia". Oraz o przyczyny. Oczywiście o to z kim mają mieszkać dzieci i jak mają wyglądać kontakty z rodzicem z którym nie będą mieszkać oraz alimenty na nie.
Owszem - obie strony są równe wobec prawa i obie nawzajem mogą sobie zadawać pytania (nawet gdy są adwokaci na sali). Tyle pamiętam.
A JA się pytam: DLACZEGO nie udasz się po PORADĘ do adwokata? PORADA w przeciwieństwie do REPREZENTOWANIA w sądzie nie kosztuje majątek a pozwala uniknąć błędów - np. NIESTOSOWNEGO zachowania w sądzie. To TEŻ ważne.
Daruj sobie z orzekaniem o winie...zupełnie niepotrzebny wysiłek. To i tak nic nie da a ciężko jest komuś udowodnić wyłączną winę. Szkoda czasu, nerwów i pieniędzy. Nic się nie poradzi trzeba patrzeć naprzód i formalności dopełnić jak najszybciej.
Zgadzam się w 100%. Takie orzeczenie chyba zbyt dużo przynosi strat niż zysków. Ja również chciałam robić rozwód z winy męża ale odpuściłam. Rozwiedliśmy się w tym roku na jednej rozprawie za porozumieniem, stron i to chyba było najlepsze wyjście.
Jeśli jednak chcesz zrobić rozwód z winy żony to musisz uzbroić się w cierpliwosć i konkretne dowody.
swan13 napisał/a:Daruj sobie z orzekaniem o winie...zupełnie niepotrzebny wysiłek. To i tak nic nie da a ciężko jest komuś udowodnić wyłączną winę. Szkoda czasu, nerwów i pieniędzy. Nic się nie poradzi trzeba patrzeć naprzód i formalności dopełnić jak najszybciej.
Zgadzam się w 100%. Takie orzeczenie chyba zbyt dużo przynosi strat niż zysków. Ja również chciałam robić rozwód z winy męża ale odpuściłam. Rozwiedliśmy się w tym roku na jednej rozprawie za porozumieniem, stron i to chyba było najlepsze wyjście.
Jeśli jednak chcesz zrobić rozwód z winy żony to musisz uzbroić się w cierpliwosć i konkretne dowody.
A jak taka rozprawa wyglądała? o co w sądzie pytali? jeśli można spytać
Jesli dam Jej rozwod za porozumieniem to co pol roku bede mial sprawe o podniesienie alimentow,zechce alimenty na siebie itd.Jedynym wyjesciem jest rozwod z Jej winy.
Chociaz to dla mnie ciezkie poniewaz moje uczucia nie wygasly.
Dlaczego mialbym dac Jej rozwod za zgoda skoro to Ona zniszczyla nasza rodzine?
Popieram Cię w zupełności, jeśli tylko masz dowody że to jej wina to nie ustępuj.
Mój mąż mnie zostawił, a ja GŁUPIA zgodziłam się na rozwód bez orzekania o winie. Nie dość, że zabrał z mieszkania co się dało (łącznie z firankami i narzutami z łóżek
) to teraz co jakiś czas słyszę że u niego w pracy wypowiedzenia się sypią i że jak on straci pracę to złoży wniosek o alimenty. Tym bardziej że przy braku orzekania o winie obowiązek alimentacyjny jest 5 lat... ![]()
zagubiony12345 napisał/a:Jesli dam Jej rozwod za porozumieniem to co pol roku bede mial sprawe o podniesienie alimentow,zechce alimenty na siebie itd.Jedynym wyjesciem jest rozwod z Jej winy.
Chociaz to dla mnie ciezkie poniewaz moje uczucia nie wygasly.
Dlaczego mialbym dac Jej rozwod za zgoda skoro to Ona zniszczyla nasza rodzine?Popieram Cię w zupełności, jeśli tylko masz dowody że to jej wina to nie ustępuj.
Mój mąż mnie zostawił, a ja GŁUPIA zgodziłam się na rozwód bez orzekania o winie. Nie dość, że zabrał z mieszkania co się dało (łącznie z firankami i narzutami z łóżek
) to teraz co jakiś czas słyszę że u niego w pracy wypowiedzenia się sypią i że jak on straci pracę to złoży wniosek o alimenty. Tym bardziej że przy braku orzekania o winie obowiązek alimentacyjny jest 5 lat...
No wlasnie.Ja wiem na 100% ze jesli zgodze sie na rozwod za porozumieniem stron to bede zalowaltego do konca zycia a zona bedzie to wykorzystywac.
Co do porady u adwokata to wlasnie sie nad tym zastanawiam i chyba bede musial skorzystac bo mam duzo pytan itp.
Ale adwokat nie pomoze mi zapanowac nad emocjami dlatego zalozylem ten temat i chcialbym dowiedziec sie jak Wy zapanowaliscie nad tym.
Ja wiem ze musze sie zapytac swiadkow czy zechca zeznawac i mam kilku ktorzy sie zgodza.Chodzi mi o to ze sa swiadkowie ktorzy duzo wiedza a nie chca sie zgodzic na zeznawanie i dlatego sie pytam czy np sad moze taka osobe wezwac na swiadka .
Mam dowody,mam swiadkow,mam nagrana rozmowe mija z zona jak przyznaje sie do zdrady.Napewno moje dzieci tez beda mialy rozmowe z psychologiem a one bardzo duzo widzialy i widza.Chociaz chcialbym aby dzieci w tym nie uczestniczyly ale z tego co wiem to nie da sie tego uniknac.Zona byla w ciazy z kochankiem tez mam na to dowody.
Teraz tylko potrzeba mi sily i odwagi zeby przez to przejsc a nie jest latwo oczerniac kogos do kogo sie cos czuje
Widze,ze rozwage masz i uczucia do Niej też.Teraz wystarczy pomyslec,że z żona już nie bedziesz i pozostaje sama rozwaga i zdrowy rozsądek.Nie jestem pewna ale mysle,że dzieci nie muszą uczestniczyć w rozprawie jeśli nie beda chciały lub Ty na to nie zezwolisz.
Kolejna sprawa to dowody,dowody,konkretne odpowiedzi na pytania jak i porządne argumenty na podwarzenie słów żony.Zdrowy rozsadek i zimna krew.
Prawnika odwiedz żeby wiedziec jak wygląda dokładnie Twoja sytuacja.
Widze,ze rozwage masz i uczucia do Niej też.Teraz wystarczy pomyslec,że z żona już nie bedziesz i pozostaje sama rozwaga i zdrowy rozsądek.Nie jestem pewna ale mysle,że dzieci nie muszą uczestniczyć w rozprawie jeśli nie beda chciały lub Ty na to nie zezwolisz.
Kolejna sprawa to dowody,dowody,konkretne odpowiedzi na pytania jak i porządne argumenty na podwarzenie słów żony.Zdrowy rozsadek i zimna krew.
Prawnika odwiedz żeby wiedziec jak wygląda dokładnie Twoja sytuacja.
Najgorzej bedzie z ta zimna krwia.Ja teraz jak jade po dzieci albo je odwoze to gdy widze zone to targaja mna emocje.A widze ja tylko pare sekund.Nie wiem co ze mna jest nie tak ze ciagle ja darze uczuciem.Zdradzila mnie,odeszla,wykorzystywala,ranila jest teraz z nim a ja wciaz kocham.Minal rok a ja ciagle jestem w tym amoku.
A mój mąż odszedł do kochanki, wziął co trzeba z domu, pieniądze tez i zostawił mi dzieci. Walczyłam w sądzie ok roku i wyrok był taki,że orzeczono rozwód z winy obydwojga. Bo mąż miał tak fatalnie ze mną, tak źle, że musiał w końcu mnie zdradzić i odejść. Miałam świadków, on przyznał się, że nie m,a kontaktu z dziećmi i takie tam, ale żeby był skutek musi być przyczyna. Tak powiedziała pani sędzina !!!!!!!!!!! Dla mnie to był szok. Ja miałam nawet swiadków z jego pracy, opowiadali o ich romansie , i co ?
/
Ja wiem ze musze sie zapytac swiadkow czy zechca zeznawac i mam kilku ktorzy sie zgodza.Chodzi mi o to ze sa swiadkowie ktorzy duzo wiedza a nie chca sie zgodzic na zeznawanie i dlatego sie pytam czy np sad moze taka osobe wezwac na swiadka .
Sąd może wezwać taką osobę na świadka (chyba, że należy do kręgu osób, które nie mogą być świadkami) i taki świadek nie może odmówić sądowi (chyba, że należy do kręgu osób, które moga odmówić składania zeznań).
Inną rzeczą jest, że taka osoba zawsze może zasłonić się niewiedzą lub brakiem pamięci.
Adwokat Ci się przyda także w czasie rozprawy i to on może zadawać pytania jeżeli będziesz miał problemy z emocjami.
A ile Twoje dzieci maja lat? mi sie wydaje ze dzieci jesli chodzi o rozwod rodzicow moga zeznawac dopiero od 16 roku zycia. Przeciez 8 latka nie wezwa do sadu zeby zeznawal... bez przesady...
Bez wątpienia dobrze robisz,jeśli to ona odeszła to dlaczego by nie walczyć o swoje prawa!!Inna sprawa jeżeli byłeś dla niej złym mężem to warto odpuścić..jeśli nie masz nic na sumieniu to walcz!!
O dzieci również! W tym naszym (żałosnym) kraju jest tak że zawsze matki mają dzieci,sama jestem mamą i nie wyobrażam sobie że mąż miałby mi odebrać córeczkę ale tata też człowiek też kocha swoje dziecko/dzieci dlatego też uważam,że każdy powinien mieć równe prawa.
A co do tego że ją kochasz to zrozumiałe,ale jesteś młody masz szanse ułożyć sobie życie z kobietą która będzie warta twoich uczuć,bo ta <przepraszam> ale raczej nie jest.
Witam, jestem 2 lata po rozwodzie, heh ja miałam to szczęście,że skończyło się na pierwszej rozprawie. Pozew sama sobie pisałam, bez orzekania o winie, bo winę naprawdę trudno jest udowodnić no chyba, że masz jakieś konkretne dowody, świadków itp. Długie lata pracowałam w kancelarii adwokackiej, więc jak masz jakieś pytania to chętnie pomogę, pisz tylko co chciałbyś wiedzieć. Pozdrowionka, trzymaj się.
Witam, jestem 2 lata po rozwodzie, heh ja miałam to szczęście,że skończyło się na pierwszej rozprawie. Pozew sama sobie pisałam, bez orzekania o winie, bo winę naprawdę trudno jest udowodnić no chyba, że masz jakieś konkretne dowody, świadków itp. Długie lata pracowałam w kancelarii adwokackiej, więc jak masz jakieś pytania to chętnie pomogę, pisz tylko co chciałbyś wiedzieć. Pozdrowionka, trzymaj się.
A ja mam pytanie: jakie dowody dla sądu są konkretne? Czy jeśli poza przyznaniem się do winy małżonka nic innego nie ma to jest to konkretny dowód i można się na to powołać? Co jeśli mąż się wyprze przed sądem?
Witam, jestem 2 lata po rozwodzie, heh ja miałam to szczęście,że skończyło się na pierwszej rozprawie. Pozew sama sobie pisałam, bez orzekania o winie, bo winę naprawdę trudno jest udowodnić no chyba, że masz jakieś konkretne dowody, świadków itp. Długie lata pracowałam w kancelarii adwokackiej, więc jak masz jakieś pytania to chętnie pomogę, pisz tylko co chciałbyś wiedzieć. Pozdrowionka, trzymaj się.
Czarna wyslalem Tobie e-maila.
Dzieci maja 9 i 4 lata.
Z tego co wiem to one nie beda zeznawac w sadzie tylko to bedzie rozmowa z psychologiem w specjalnej placowce.To bedzie rozmowa w formie zabawy i ponoc psycholog w ten sposob dowie sie wszystkiego a dzieci nawet nie beda tego swiadome.
Uwierzcie mi ze ja musze walczyc o to zeby to byla jej wina.Ja nie zawinilem,bylem w miare dobrym mezem a rodzina i znajomi mowia mi ze bylem za dobry i dlatego tak sie stalo.Chcialbym aby dzieci byly ze mna ale na to w Polsce nie ma szans a po drugie to chyba bardziej skrzywdzilbym w ten sposob dzieci niz zone.One gdy sa u mnie w weekendy to nie chca wracac do zony,nie wiem dlaczego tak jest.Ja je bardzo kocham i dzieki nim jeszcze funkcjonuje.
Jak moi rodzice się rozwodzili nie mieliśmy rozmów z psychologiem. Na sali mogła się pojawić tylko starsza siostra, która była już wtedy pełnoletnia. Ja w zasadzie też mogłam, gdyż miałam ukończone 13 lat. Także Twoje dzieci nie będą ciągane po sądach ze względu na wiek. Jedynie może przyjść opinia psychologa na temat stosunku dzieci do obojga rodziców itp.
Co się tyczy rozwodu o orzeczeniu winy. Dużo rozpraw, nerwów i pieniędzy. Jednak mojej mamie się opłacało. Miała niezbite dowody i świadków na to, że ojciec zdradził. Było mnóstwo nerwów i nieprzespanych nocy, ale wyszła z tego obronną ręką.
Czy masz jakieś wsparcie u rodziny czy przyjaciół? Żeby w razie czego po prostu się wygadać, wyżalić czy zwyczajnie wyjść na piwo, aby przez chwilę się rozerwać i nie myśleć o tym? To się bardzo przydaje.
Co do Twojej żony. Mój ojciec żądał częstszych widzeń niż orzekła sędzina, uparty jak osioł prosił się o dzieci. Na sali sądowej również. Między innymi dzięki temu nie dostał opieki. Także, jeśli chcesz, żeby dzieci były u Ciebie, nie popełnij tego błędu. Nie awanturuj się, przygotuj dowody na to, że jesteś w stanie utrzymać dzieci lepiej niż żona i przede wszystkim- żadnego błagania, krzyków, ubliżania itp. Bo zamiast pomóc Ci, to zaszkodzi.
Jak moi rodzice się rozwodzili nie mieliśmy rozmów z psychologiem. Na sali mogła się pojawić tylko starsza siostra, która była już wtedy pełnoletnia. Ja w zasadzie też mogłam, gdyż miałam ukończone 13 lat. Także Twoje dzieci nie będą ciągane po sądach ze względu na wiek. Jedynie może przyjść opinia psychologa na temat stosunku dzieci do obojga rodziców itp.
Co się tyczy rozwodu o orzeczeniu winy. Dużo rozpraw, nerwów i pieniędzy. Jednak mojej mamie się opłacało. Miała niezbite dowody i świadków na to, że ojciec zdradził. Było mnóstwo nerwów i nieprzespanych nocy, ale wyszła z tego obronną ręką.
Czy masz jakieś wsparcie u rodziny czy przyjaciół? Żeby w razie czego po prostu się wygadać, wyżalić czy zwyczajnie wyjść na piwo, aby przez chwilę się rozerwać i nie myśleć o tym? To się bardzo przydaje.
Co do Twojej żony. Mój ojciec żądał częstszych widzeń niż orzekła sędzina, uparty jak osioł prosił się o dzieci. Na sali sądowej również. Między innymi dzięki temu nie dostał opieki. Także, jeśli chcesz, żeby dzieci były u Ciebie, nie popełnij tego błędu. Nie awanturuj się, przygotuj dowody na to, że jesteś w stanie utrzymać dzieci lepiej niż żona i przede wszystkim- żadnego błagania, krzyków, ubliżania itp. Bo zamiast pomóc Ci, to zaszkodzi.
Co do rodziny i znajomych to ja gram twardziela,ze sie z tym pogodzilem,ze olalem zone itp.Nie mam nikogo takiego z kim moglbym szczerze porozmawiac.Najgorzej jest w nocy gdy wracaja wspomnienia.
Dlatego boje sie ze na tej rozprawie rozkleje sie calkowicie.
igla16 napisał/a:Jak moi rodzice się rozwodzili nie mieliśmy rozmów z psychologiem. Na sali mogła się pojawić tylko starsza siostra, która była już wtedy pełnoletnia. Ja w zasadzie też mogłam, gdyż miałam ukończone 13 lat. Także Twoje dzieci nie będą ciągane po sądach ze względu na wiek. Jedynie może przyjść opinia psychologa na temat stosunku dzieci do obojga rodziców itp.
Co się tyczy rozwodu o orzeczeniu winy. Dużo rozpraw, nerwów i pieniędzy. Jednak mojej mamie się opłacało. Miała niezbite dowody i świadków na to, że ojciec zdradził. Było mnóstwo nerwów i nieprzespanych nocy, ale wyszła z tego obronną ręką.
Czy masz jakieś wsparcie u rodziny czy przyjaciół? Żeby w razie czego po prostu się wygadać, wyżalić czy zwyczajnie wyjść na piwo, aby przez chwilę się rozerwać i nie myśleć o tym? To się bardzo przydaje.
Co do Twojej żony. Mój ojciec żądał częstszych widzeń niż orzekła sędzina, uparty jak osioł prosił się o dzieci. Na sali sądowej również. Między innymi dzięki temu nie dostał opieki. Także, jeśli chcesz, żeby dzieci były u Ciebie, nie popełnij tego błędu. Nie awanturuj się, przygotuj dowody na to, że jesteś w stanie utrzymać dzieci lepiej niż żona i przede wszystkim- żadnego błagania, krzyków, ubliżania itp. Bo zamiast pomóc Ci, to zaszkodzi.Co do rodziny i znajomych to ja gram twardziela,ze sie z tym pogodzilem,ze olalem zone itp.Nie mam nikogo takiego z kim moglbym szczerze porozmawiac.Najgorzej jest w nocy gdy wracaja wspomnienia.
Dlatego boje sie ze na tej rozprawie rozkleje sie calkowicie.
Może między innymi z tego powodu przydałby Ci się w sądzie adwokat? Miałbyś kogoś po swojej stronie, poczułbyś się mocniejszy i dodatkowo byłaby to osoba znająca się na rzeczy i niezaangażowana emocjonalnie. Niedawno mój znajomy był u adwokata w podobnej sprawie. Za poradę i zredagowanie odpowiedzi na pozew (jego żona złożyła) zapłacił 100zł. A za ewentualne 3 rozprawy, bo też chce udowowdnić winę żonie, zapłaci 2000zł.
Zagubiony :-) Nasze zachowanie jest często reakcją na czyjąś reakcję. Postaraj się wyciszyć i uspokoić przed rozprawą, przemyśleć wszystkie możliwości. Z tego co pamiętam, to mnie najgorzej wyprowadzało z równowagi to, że pytania zadawane przez sąd były w takiej chaotycznej kolejności... A najbardziej wyprowadziło mnie z równowagi pytanie, czy jeszcze go kocham. Skłamałam, ale musiałam przełknąć ślinę. Jesli moge coś doradzić, to starać się wypowiadać rzeczowo i na temat. Jeśli obawiasz się, że za bardzo będą Tobą rządzić emocje, możesz poprosić sąd o powtórzenie pytania - będziesz miał czas na odpowiedź. To powinno pozwolić Ci się pozbierać na te 30 minut. Zresztą wydaje mi się, że pierwsza rozprawa będzie pojednawcza, a to chyba krótko trwać powinno, jeśli jasno określicie oboje, iż nie ma takiej możliwości. A! I pytania chyba się najpierw zadaje stronie pozywającej, ale z "tamtego razu" już niewiele pamiętam, trochę wody upłynęło.... Trzymam kciuki - kiedy ta rozprawa?
rozprawa jest 18 pazdziernika.
Czyli jesli pierwsza rozprawa jest pojednawcza to nie bedzie pytan itp?
Mi kazdy mowi ze gdybym nie zgodzil sie na rozwod to bym wygral sprawe w 100% ale to mi nic nie daje.Dlaczego mam sie nie godzic na rozwod skoro zona jest z innym?
Moja znajoma ktora miala rozwod rok temu i wygrala to powiedziala mi ze sad moze nam nie dac rozwodu ze wzgledu na dzieci.Dzieci sa do mnie przywiazane gdy sa u mnie to nie chca wracac do zony.Starsza corka ciagle mowi mi ze chce abym z mama sie pogodzil i zeby bylo jak dawniej.Mlodsza czesto bierze mnie za reke i mowi chodz tatusiu pojedziemy po mame i bedziemy razem mieszkac.Jesli beda przesluchiwane przez psychologa to to wszystko wyjdzie i sad moze nie dac rozwodu ze wzgledu na dobro dzieci.
Mam sklamac i powiedziec ze nie kocham zony? Oczywiscie jesli chce rozwodu
31 2012-10-04 19:39:56 Ostatnio edytowany przez FionkaF (2012-10-04 19:43:45)
FionkaF napisał/a:swan13 napisał/a:Daruj sobie z orzekaniem o winie...zupełnie niepotrzebny wysiłek. To i tak nic nie da a ciężko jest komuś udowodnić wyłączną winę. Szkoda czasu, nerwów i pieniędzy. Nic się nie poradzi trzeba patrzeć naprzód i formalności dopełnić jak najszybciej.
Zgadzam się w 100%. Takie orzeczenie chyba zbyt dużo przynosi strat niż zysków. Ja również chciałam robić rozwód z winy męża ale odpuściłam. Rozwiedliśmy się w tym roku na jednej rozprawie za porozumieniem, stron i to chyba było najlepsze wyjście.
Jeśli jednak chcesz zrobić rozwód z winy żony to musisz uzbroić się w cierpliwosć i konkretne dowody.
A jak taka rozprawa wyglądała? o co w sądzie pytali? jeśli można spytać
U nas ważne było to, że My oboje chcieliśmy rozwodu więc byliśmy zgodni z tym co odpowiadamy. Jedyne co to sędzina od razu zaznaczyła, że jeżeli nasz rozwód wpłynie negatywnie na dalszy rozwój dziecka to go nie uzyskamy.
Do nas były podstawowe pytania typu :
- Od kiedy nie jesteśmy razem / nie współżyjemy / nie prowadzimy wspólnego gospodarstwa
- Czy z obu stron uczucie do drugiej osoby wygasło?
- O wspólny majątek
- Co było przyczyną rozpadu małżeństwa
Odpowiadaliśmy zgodnie dlatego u nas kluczową rzeczą w sprawie było to co zezna świadek.
Musieliśmy mieć powołanego swiadka, który często widuyje nasze dziecko aby potwierdził, że jest czyste, zadbane itp. Padały pytania :
- Gdzie dziecko chodzi do przedszkola/ szkoly
- w jakim jest wieku
- Czy jest grzecznym dzieckim czy sprawia trudności wychowawcze
- Czy obecnie zamieszkuje z ojcem czy matką
- Jak reaguje na spotkaniu na drugiego rodzica (konkretniej czy jest zadowlony)
- Czy dziecko jest świadome tego, że Mama i Tata nie są już razem. (Mój syn ma niespełna 4lata).
- Czy tęskni za drugim rodzicem i jest przez top płaczliwe
I potem takie ogólne pytanie ponownie do świadka czy jego zdaniem rozwód rozdziców wpłnie negatywnie na rozwój dziecka.
Jeśli coś w tej kwestii by się niezgadzał to nie dostalibyśmy rozwodu.
Poza tym nawet jeśli przed rozprawą rozwodową odbyła już się rozprawa alimentacyjna to i tak na nowo na tej sprawie będą rozpatrywane koszty utrzymania dziecka. Więc jak już ktoś miał
"coś zasądzone alimentów" to będzie mógł się od tego odwłołać i zostanie rozpatrzone "na miejscu".
A zapomniałam dodać jeśli są dzieci w zwiazku a nie mamy świadka albo świadek sie nie pojawi to sporawa na pewno sie od razu nie zakonczy i bedzie kolejny termin. W przypadku gdy nie mielibysmy kogo powolac bo nikt nie przebywalby na tykle czasu z naszym dzieckim to wtedy jest wołany psycholog sądowy i "przesłuchuje dziecko" i " obserwuje jego zachowanie" co na pewno byłoby dużym przeżyciem.
Dziekuje Fionka za pomoc.
Co do swiadkow to troche sie tego obawiam poniewaz moi swiadkowie beda za mna a jej za nia.Boje sie ze beda klamac na jej strone.
Ja rozmawialem z kolezanka i ona powiedziala mi jak wyglada rozmowa psychologa z dziecmi i to naprawde nie jest nic strasznego a dzieci nawet tego nie odczuja.To jest robione w formie zabawy,rysunkow,wierszykow,piosenek itp.
Ja chyba chcialbym aby dzieci mialy taka rozmowe z psychologiem poniewaz wtedy by wyszlo ze to zona klamie ( no chyba ze sie przyzna ) wyjdzie to ze skrzywdzila dzieci.
Ja dowiedzialem sie ze gdy ja np bylem w pracy na noc to zona zostawiala dzieci same w domu i wychodzila do swojego fagasa.
Albo gdy bylem w Holandii to moja 9 letnia corka odbierala z przedszkola 4 letnia corke i same siedzialy do 21,00 w domu bo zony nie bylo bo pojechala do kochanka.
Ja mam na to wszystko swiadkow ale boje sie ze oni nie zechca zeznawac albo ze beda klamac.
Na poczadku kazdy mimowil ze bedzie zeznawal ze powie prawde itp a teraz gdy zbliza sie rozprawa i sie pytam to juz nie sa tacy sklonni do zeznan.
33 2012-10-04 20:36:30 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2012-10-04 20:37:55)
...
Co do swiadkow to troche sie tego obawiam poniewaz moi swiadkowie beda za mna a jej za nia.Boje sie ze beda klamac na jej strone.
...
Ja mam na to wszystko swiadkow ale boje sie ze oni nie zechca zeznawac albo ze beda klamac.
Na poczadku kazdy mimowil ze bedzie zeznawal ze powie prawde itp a teraz gdy zbliza sie rozprawa i sie pytam to juz nie sa tacy sklonni do zeznan.
A o czym ja od początku do Ciebie człowieku rozmawiam? Co innego sensacja i intrygi a co innego stawanie twarzą przed obliczem sądu. I co w tym dziwnego, że każda za stron bierze SWOICH stronników? Logiczne chyba a dla sądu nie pierwszyzna (doprawdy jeszcze nie widziano odwrotnego przypadku
) Ty też nie wskażesz tych, co się nad biedną małżonką rozczulają, że biedna, samotna, opuszczona...
Jeśli NA PRAWDĘ zależy Ci na dzieciach (choć po ich wypowiedziach nie śmiałabym twierdzić, że nie chcą do matki) A NIE NA ZEMŚCIE to spróbuj zagrać dyplomatycznie. Możesz zażądać mediacji a na tych mediacjach powiedzieć wprost - zgodzisz się na rozwód w zamian za opiekę nad dziećmi i zapewnienie prawnej możliwości wyjazdu z nimi z kraju. TYLKO czy córki NA PEWNO będą szczęśliwe z dala od matki (skoro już chcą do niej?).
Dzieci inaczej rozumują niż TY.
W każdym razie przy takiej opcji TYM bardziej potrzebny adwokat - chyba po pobycie z granicą możesz sobie pozwolić? I wierz mi - jeśli pozwolisz sobie na okazywanie emocji (furii czy pieniactwa) NIC nie ugrasz. Mecenas może Cię hamować. Ale jak to mówią - to twój tron - możesz polegać na radach z forum, bo nie my będziemy to piwo pić ALBO odwołać się do fachowej pomocy.
I pamiętaj o tym co pisano wyżej - sąd nie waży KTO bardziej zawinił - tylko czy zawiniło jedno czy oboje. Jeśli wyjdzie, że praca była dla Ciebie ważniejsza niż opuszczona małżonka, będziecie winni oboje. Nie istotne które BARDZIEJ. Wina obu stron i cześć.
Wiesz sąd to jest taka instytucja gdzie ludzi ogarnia straszny stres. I mimo że nie mają nic na sumieniu to czują obawę i respekt, a co za tym idzie mówią prawdę. Oczywiście są wyjątki od tego jednak trzeba mieć stalowe nerwy. Poza tym sąd bierze pod uwagę wszystkie zeznania i jeśli są niejasne albo jest między nimi duża rozbieżność to sąd będzie ich przesłuchiwał ponownie. W końcu wyjdzie kto kłamie...
Nie daj sie, kobiety zawsze beda doic z facetow nawet dla zasady. Widziales kiedys zeby kobieta placila alimenty na faceta? Nie odpuscilbym chocby nie wiem co jezeli to ona rozwalila malzenstwo.
Ja widziałam. I kobieta nie była winna. On zbajerował kuratorkę, która NAWET NIE POROZMAWIAŁA Z NIĄ, uwierzyła sprawcy przemocy, że przemocy nie było. Potem się wyprostowało...
Ale ja nie chce zeby moi swiadkowie trzymali moja strone.Po prostu chce aby zeznawali prawde.Ja sie nie boje i nie mam nic do ukrycia.
Co do dzieci to One jak sa u mnie to nie chca wracac do zony.Jest tak ze ja odwoze je z placzem.A gdy zawioze to nastepnego dnia dzwoni do mnie corka i mowi zebym po nia przyjechal bo ona chce do mnie.
Nawet ostatnio zona powiedziala swojej kolezance ze dzieci wola byc u mnie niz u niej.
Co do zabrania dzieci i wyjazdu za granice to nie ma takiej opcji.Moje dzieci sa male i potrzebuja zarowno mamy jak i taty.
Nie szukam zemsty a sprawiedliwosci.Nigdy nie wykorzystam dzieci do swoich celow.
Ja za granica bylem 2 miesiace a wyjechalem po to aby uspokoic swoja psychike.Wyjechalem w kwietniu a wrocilem w czerwcu.Teraz nigdzie nie pracuje i szczerze powiem ze nie stac mnie na adwokata.
Chcialem poradzic sobie sam ale widze ze chyba nie dam rady.
zagubiony12345 sprawdź meila ![]()
Dużo piszesz o reakcji dzieci, myślę, że podczas rozmowy z psychologiem napweno wyjdzie to, że są one bardzo z Tobą związane, a w takiej sytuacji małe szanse na rozwód
gdyż sąd zawsze kieruje się dobrem dzieci i jeżeli stwierdzi, że dzieci są szczęśliwe z ojcem i z matką to rozwodu nie udzieli, jedynie separacja ...ale to też nie zawsze...
zagubiony12345 sprawdź meila
Dużo piszesz o reakcji dzieci, myślę, że podczas rozmowy z psychologiem napweno wyjdzie to, że są one bardzo z Tobą związane, a w takiej sytuacji małe szanse na rozwódgdyż sąd zawsze kieruje się dobrem dzieci i jeżeli stwierdzi, że dzieci są szczęśliwe z ojcem i z matką to rozwodu nie udzieli, jedynie separacja ...ale to też nie zawsze...
odpisalem
Zagubiony - jeżeli nie stać Cię na adwokata to zawsze możesz zwrócić się do sądu o ustanowienie adwokata z urzędu. Wtedy (jeżeli sąd Ci przyzna) to nie będziesz za niego płacił.
Zagubiony - jeżeli nie stać Cię na adwokata to zawsze możesz zwrócić się do sądu o ustanowienie adwokata z urzędu. Wtedy (jeżeli sąd Ci przyzna) to nie będziesz za niego płacił.
no tak ale ponoc taki adwokat nie za bardzo bedzie sie staral.No ale chyba lepszy taki niz zaden
luc napisał/a:Zagubiony - jeżeli nie stać Cię na adwokata to zawsze możesz zwrócić się do sądu o ustanowienie adwokata z urzędu. Wtedy (jeżeli sąd Ci przyzna) to nie będziesz za niego płacił.
no tak ale ponoc taki adwokat nie za bardzo bedzie sie staral.No ale chyba lepszy taki niz zaden
Różnie bywa, jeden faktycznie nie bardzo się będzie starał, ale są też tacy, którzy starają się bez względu na to kto im płaci.
Jak słusznie zauważyłeś, chyba jednak lepiej taki niż żaden.
Witaj! Mądre rady Artemidy i pozostałych - w kwestii uspokojenia :-) A co do dzieci.... Wiesz, skoro Twoja M jest w jakim związku, a Ty nie, to dzieciom chyba bardziej też odpowiada, że jednak jako samotny poświęcasz im zdecydowanie więcej uwagi i trochę o innej wadze przelewasz na nie uczucia... Bo to też i tak może być? A co do adwokata z urzędu - spróbuj, dlaczego zaraz zakładać, że taka wyznaczona osoba nie wykonuje swojej pracy profesjonalnie? Jeśli się da - szukaj pomocy, dlaczego masz zostać sam na placu boju ... Każdemu się ta pomoc w gruncie rzeczy należy, a sprawa rozwodowa jeśli są dzieci, do najprostszych życiowych zdarzeń nie należy...
Dziekuje Fionka za pomoc.
Co do swiadkow to troche sie tego obawiam poniewaz moi swiadkowie beda za mna a jej za nia.Boje sie ze beda klamac na jej strone.
Ja rozmawialem z kolezanka i ona powiedziala mi jak wyglada rozmowa psychologa z dziecmi i to naprawde nie jest nic strasznego a dzieci nawet tego nie odczuja.To jest robione w formie zabawy,rysunkow,wierszykow,piosenek itp.
Szczerze Ci powiem, że u nas nie doszło do przesłuchania dziecka, ale sama sędzina nas ostrzegała, że jeżeli będzie miało dojść do czegoś takiego, to lepiej szybko coś zdziałać.
U nas świadek miał być tylko jeden ze strony męża i się nie zjawił i wtedy sędzina powiedziała, że może nawet zarządzić krótką przerwę i poczeka aż dojedzie "nowy świadek", bo jak nie, to odracza sprawę i dziecko będzie miało niepotrzebnie kolejne przeżycia.
Na szczęście, udało się komuś dojechać do sądu w czasie zarządzonej przerwy.
Myślę, że świadkom ciężko będzie kłamać na stronę żony, bo sędziny zazwyczaj są dociekliwe i będą zadawać prywatne pytania, a nie wierzę, że aż tyle osób może znać tak dokładnie wasze sprawy prywatne.
Najważniejsze są dowody ...
Dziekuje wszystkim za wypowiedzi i pomoc.Mam malo czasu ale zamierzam go wykorzystac na zalatwienie sobie adwokata i spraw zwiazanych z rozwodem.Jeszcze raz dzieki.
Czarna zadzwonie do Ciebie jutro bo caly dzien mnie nie bylo i dopiero wrocilem do domu.
Hej zagubiony12345 sprawdź koniecznie meila
Jeżeli chcesz adwokata z urzędu to musisz już pisać, bo może być za późno. W meilu napisałam co i jak . Pozdrawiam
Jakby co to w MOPS przyjmują prawnicy i udzielają bezpłatnych porad.
PS.pisałeś,że jak nie dajesz żonie jakiejś kwoty pieniedzy to utrudnia kontakty z dziecmi.Poproś o ustalenie kontaktów na rozprawie bo tez można i będziesz miał czarno na białym.
I głowa do góry teraz walczysz o siebie i dzieci a nie o to co było więc do dzieła.
PS.pisałeś,że jak nie dajesz żonie jakiejś kwoty pieniedzy to utrudnia kontakty z dziecmi.Poproś o ustalenie kontaktów na rozprawie bo tez można i będziesz miał czarno na białym.
I głowa do góry teraz walczysz o siebie i dzieci a nie o to co było więc do dzieła.
Wiem ze teraz walcze o to aby byc albo nie byc.Tylko zastanawiam sie czy nie za pozno przystapilem do tej walki.
Nigdy nie jest za późno
Głowa do góry i do boju ![]()
Powodzenia ![]()
Witam wszystkich.Dzisiaj mialem sprawe rozwodowa.Byla to pierwsza sprawa i mialem duzo obaw.Chcialbym sie pochwalic ze wygralem.Na poczatku zona ( byla zona ) nie przyznawala sie do niczego ale gdy ja powiedzialem jakie mam dowody ktore moge przedstawic to zona zmienila zdanie i przyznala sie do wszystkiego.Dostalem rozwod z jej winy.Sedzia mnie pochwalila ze bylem bardzo dobrze przygotowany.Zona miala adwokata a ja nie i wygralem:-)Jestem w szoku i jeszcze to do mnie nie dochodzi.
czarna1982 Tobie dziekuje za pomoc jakiej mi udzielilas:-)
Sprawiedliwosc jednak istnieje
Tak tylko kurcze taka wygrana to niestety nie powód do szczęścia... ja Cię rozumiem tylko to tak strasznie brzmi pochwalić się że wygrałem... ja pierdziele taką wygraną:( czemu ten los taki jest najpierw ślub i nikt nie myśli że potem może go czekać taki obrót- rozwód, sprawy w sądzie i to wszystko że po ślubie istnieje taki dalszy ciąg historii małżeństwa:(
Tak tylko kurcze taka wygrana to niestety nie powód do szczęścia... ja Cię rozumiem tylko to tak strasznie brzmi pochwalić się że wygrałem... ja pierdziele taką wygraną:( czemu ten los taki jest najpierw ślub i nikt nie myśli że potem może go czekać taki obrót- rozwód, sprawy w sądzie i to wszystko że po ślubie istnieje taki dalszy ciąg historii małżeństwa:(
Martaatam ja rowniez Ciebie rozumiem i uwierz mi ze walczylem o swoje malzenstwo.Zona to wykorzystywala do swoich celow.Teraz tez chciala mnie zniszczyc,ja juz lezalem a ona chciala mnie jeszcze kopac.Ale to jej sie nie udalo.Wystarczajaco juz stracilem czasu,nerwow,zdrowia.To nie moja wina ze nasze malzenstwo sie rozpadlo i dzisiaj to udowodnilem a zona do wszystkiego sie przyznala.Nie ma sensu w tym tkwic.Czas sie opamietac i zaczac nowe zycie.Ja zrobilem wszystko co tylko mozliwe zeby uratowac malzensto a zona to zaprzepascila.Ja nie ciesze sie z rozwodu tylko z tego ze wygralem.Kiedys bede mogl powiedziec dzieciom z czystym sumieniem ze to nie moja wina ze stracily rodzicow.
Ale ja to wszystko rozumiem nie wiem tylko czy wyraziłam się jasno chodziło mi tylko o to że to bardzo smutna wygrana:(
Wiem ze o to Ci chodzilo.
... czemu ten los taki jest najpierw ślub i nikt nie myśli że potem może go czekać taki obrót- rozwód, sprawy w sądzie i to wszystko że po ślubie istnieje taki dalszy ciąg historii małżeństwa:(
BO życie to nie bajka, że ślub, huczne wesele i żyli długo i szczęśliwie... to dopiero początek. A żeby była bajka to OBOJE małżonkowie muszą o to dbać i zabiegać. JAK w przysiędze: ŚWIADOMY praw i OBOWIĄZKÓW. Mam wrażenie, że dzisiaj mało kto się WSŁUCHUJE w te słowa... a potem zonk.
TO NIE LOS, to ludzie... JAKOŚ to będzie, nie pasuje to ZMIENIĆ NA LEPSZY MODEL...
Gorzkie to zwycięstwo, ale mimo to gratuluję. Ze względu na dobro dzieci chociażby
Powodzenia na nowym etapie życia
Super zagubiony12345 to świetnie, a mówiłam, że sobie poradzisz
Oczywiście nadal służę pomocą jak coś to pisz na gg. Pozdrowionka ![]()