Zacznę od tego, że z byłym partnerem nie znamy się długo, bo od początku roku. Zakochaliśmy się w sobie i od razu wiedzieliśmy, że to jest to. Po dwóch miesiącach zdecydowaliśmy, że chcemy dziecko. W maju mi się oświadczył i zdecydowaliśmy o ślubie, na tym koniec kolorowego związku. Wszystko uległo zmianie diametralnej. Dodam, iż domyślam się ze przyczyna główna jest to ze po prostu się rozmyślił, bo bardzo mu brakowalo zycia jakie mial zanim mnie poznal i zamieszkal ze mna. Druga sprawa to to, iz dla niego matka jest jak wyrocznia, a ze doszlo do planowania slubu, przestalo jej sie podobac, ze syn zalozy na "serio" rodzine (majac zaledwie 34 lata). Od czerwca rostawaliśmy sie jakieś kilkanaście razy i zawsze wracal do mamy. Tydzien temu rozstalismy sie na dobre i sen z powiek spedza mi to co powiedzial, ze odbierze mi dziecko jak tylko sie urodzi, bo to ja nie chce z nim byc. Wiem, ze ma znajomosci tu i uwdzie i ze jest zdolny do roznych manewrow, np jednym z nich jest pisanie sms, w ktorych pisze, to ty jestes nienormalana i ze z mojej winy dziecko nie bedzie mialo pelnej rodziny... Juz jakis czas temu uznal ze jego dziecko bedzie wychowywal z matka swoja, a ja zostane sama...Załamana jestem bardzo, bo nie wiem co mnie czeka kiedy juz urodze... Boje sie tak naprawde, ze nie znam tych ludzi i nie wiem do czego moga sie posunac, zeby uzyskac to czego chca...
Do slubu planowanego nie doszlo, a cala wyprawke dziecku kupilam ja, bo on mial to gdzies. Teraz milczy i juz sie boje co tam uknuli ze swoja matka i siostra...
1 2012-09-30 10:14:14 Ostatnio edytowany przez pinacolada2012 (2012-09-30 10:15:48)
Podobne tematy
Faktycznie dość nieciekawa sytuacja... Szczerze mówiąc to nawet trudno mi się wczuć i postawić na Twoim miejscu, ponieważ absolutnie nie wyobrażam sobie planować dziecka (życiowa decyzja!) z osobą, z którą jestem zaledwie 2 miesiące... Nie dociera do mnie tłumaczenie, że kochaliście się nad życie, bo według mnie pierwsze miesiące to okres zauroczenia, a potem przychodzi moment poznawania swoich wad, docierania się. I w Waszym przypadku ten moment rozstrzygnął, że jednak nie pasujecie do siebie, bo Wasze charaktery i zachowania nie są do pogodzenia... No ale cóż, mleko się wylało...
Czy naprawdę myślisz, że Twój eks ma aż tak dalekie wpływy, żeby od razu skorumpować sędziego, który zdecyduje o tym, z kim zostanie niemowlę? Rozumiem, że mógłby próbować podstawiać jakiś świadków, którzy opowiadaliby bajki o tym, jak jesteś niezrównoważona. Jak dla mnie to nie masz co się teraz stresować, bo może to wpłynąć niekorzystnie na rozwój Twojego Maleństwa. Nie kasuj tych smsów, skopiuj treści, żeby w razie czego pokazać dowody zastraszania i gróźb. Nie daj się też prowokować, nie wdawaj się w dyskusje z tym człowiekiem, bo nie przyniesie Ci to żadnych korzyści, a jedynie może zaszkodzić - może on specjalnie Cię prowokuje? Żebyś w złości napisała coś, co mógłby wykorzystać przeciwko Tobie? Z tego, co się orientuję, bardzo BARDZO rzadko się zdarza, żeby matce zostało odebrane malutkie dziecko i przekazane ojcu - w zasadzie jest to tylko w patologicznych przypadkach, gdy matka jest chora psychicznie albo jest narkomanką... Także serio, na razie nie denerwuj się. Jeśli zaczniesz odnosić wrażenie, że ten człowiek zaczyna w sposób jawny grozić, jeśli zaczniesz się obawiać o siebie i dziecko, pójdź na komendę i złóż zeznania - w razie czego będziesz miała dowód przeciwko im. Tylko przypadkiem nie chwal się, że poszłaś z tym na policję, bo jeśli naprawdę ten facet będzie chciał odebrać Ci dziecko i założy sprawę, te dowody zastraszania mogą Ci się przydać.
A co do jego opinii o tym, że to z Twojej winy dziecko będzie miało niekompletną rodzinę - patrz wyżej. Wina leży po obu stronach, bo jesteście temu winni tak samo, podejmując zbyt pochopną decyzję. Myślę, że to nie jest Twoja wina, że nie mogliście się wzajemnie dotrzeć, po prostu nie potrafiliście wypracować wzajemnych kompromisów, a dwa miesiące to bardzo niewiele by poznać naturę drugiego człowieka.
Zgadzam się z przedmówczynią w 100% .
Nie masz co sie bac. Zgadzam sie z kolezanka. Bylam w podobnej sytuacji, a nawet w takiej samej. Po 2 miesiacach znajomosci postaralismy sie o dziecko, na poczatku bylo ok pozniej czar prysna. Tylko ze ja wierzylam ze jak dziecko sie urodźi to moj eks sie zmieni, i dawalam soba pomiatac i upokarzać przez cala ciaze, po urodzeniu corki nic sie nie zmienilo. Postanowilam sie rozstac, i wtedy zastraszania ze odbierze mi dziecko. Pewna pani prawnik powiedziala abym nie odp a nawet zmienila nr tel i ze nic mi eks nie moze zrobic tzn nie odbierze dziecka. A po kilku miesiacach od rozstania znalazl nastepna i odrazu zrobil dziecko.