Witam!Mamy trzymiesięczne dziecko.Od narodzin maluszka zupełnie nie układa nam się w związku.Wielokrotnie padło słowo 'rozstanie'.Tu zaczyna się problem,ponieważ wiem,że nie dogadamy się w sprawie opieki nad synkiem.Uważam,że naturalne jest,że opieka nad takim niemowlęciem przysługuje matce,lecz on ciągle grozi mi,że zabierze mi dziecko.Nie mogę już tego znieść.Tymi grozbami doprowadza mnie do szału.Próbowałam uświadomic mu,że miejsce maluszka jest przy matce,ale żadne argumenty do niego nie trafiają i tylko powtarza,że dziecko się z domu nie wyprowadzi.Pomóżcie mi,bo nie wiem już co mam robić i przede wszystkim jak się zachować,bo jestem na skraju wytzrymałości.
Podobne tematy
a co ma konkubinat do tego? z jakiej racji miałby Ci dziecko odebrać?musiałby udowodnić coś np że jesteś nie dobra matką,znęcasz się nad dzieckiem itp,oczywiście razem dziecko rejestrowaliście w urzędzie?
Jak rozumiem, Ty i ojciec dziecka nie jesteście małżeństwem. Czy Twój partner uznał swoje ojcostwo przed kierownikiem USC? Jeżeli tak, przysługuje mu identyczna władza rodzicielska, jak Tobie z racji bycia matką. To z kolei oznacza, że macie takie samo prawo do decydowania o dziecku, niczyje rodzicielstwo nie jest "lepsze" czy "ważniejsze". Z każdą sprawą, w której rodzice nie są w stanie się porozumieć, należy złożyć wniosek do sądu opiekuńczego (właściwy miejscowo sąd rejonowy, wydział rodzinny) o rozstrzygnięcie spornej kwestii. Jeżeli uważasz, że najlepiej dla dziecka będzie aby pozostało z Tobą, możesz wystąpić do sądu o określenie miejsca pobytu dziecka przy Tobie oraz uregulowanie jego kontaktów z ojcem w sposób wskazany przez siebie. Ojciec dziecka z pewnością również się w tej kwestii wypowie, a sąd zdecyduje zgodnie z dobrem dziecka.