Po 3 latach normalnego zwiazku partner zostawil mnie z dnia na dzien i wywiózł mnie z rzeczami do rodziców jakby oddawał szczeniaka do schroniska...przec cały ten czas wszystkie kłótnie i jego zainteresowanie innymi kobietami sumował jako moje urojenia i wine tego ze juz nie jestem dla niego kobieca, mimo że w łożku układało nam sie perfekcyjnie. Po rozstaniu bardzo mi ulzyło ale mija czas a ja nadal mam czarne mysli i przychodza na mnie momenty gdy uważam że miał racje i nie wierze juz w siebie, czasem cieżko mi nawet złapać kontakt z otoczeniem nie mówiąc juz o związku...zawsze byłam otwarta i towarzyską osobą - jak to w sobie zwalczyć?
Podobne tematy
rozstanie moze powodowac utrate pewnosci siebie i niską samoocene, czasem tak jest ze sie obwiniamy o rozpad zwiazku, ale nie powinnas tak robic. To on sie zachował nie fair Ty wlasnie musisz byc silna i nie analizowac tego bo pograzysz sie w czarnych myslach
nie dręcz się tym rozstaniem, było minęło,odżyj trochę, zacznij dbać o siebie bardziej,może zainwestuj w siebie w sensie jakiś kursów?rozwijaj swoje hobby,i rób to co lubisz i w czym jesteś dobra,Twoja samoocena powinna wzrosnąć, rozwijaj swoje zalety,poza tym wychodź gdzieś ze znajomymi, staraj się nawiązywać kontakty z ludźmi, w końcu się przełamiesz:)
pracuje i studiuje...poza tym jak zawsze robie to co lubie i umiem najlepiej ale jestem juz pojednym rozwodzie a ostatni partner najpierw dal mi poczucie wlasnej wartosci a potem przez okolo rok je niszczyl...wszystko to co piszecie rozumiem i tez tak uwazam ale przez ten rok tak bardzo balam sie ze odejdzie ze ulegalam we wszystim a skonczylo sie gdy juz nie wytrzymalam pomimo to czasem nie umiem sie pozbierac....
Hm,Życie jest okrutne" słyszałam już też coś takiego do byłego partnera.
Ostatnio przyłapałam się na myśli,że skoro jesteśmy stworzeni na obraz i podobienstwo boskie to jesteśmy boscy.Pociesza lub nie każdy ratuje się jak moze.
Pewnie to co powiedział wciaz "chodzi Ci po głowie" nie martw się jeśli musisz płacz,krzycz wyżyj się na czymś,rób cokolwiek tylko dla siebie żeby poczuć się lepiej.Podejrzewam,że były z każda kolejną postąpi podobnie,pobawi się i zostawi itd widać taki taki layt teraz załapał.
Myślę,że nie masz czego żałować,pokazał na co go stać i nie była to jego decyzja z dnia na dzień,po prostu nie powiedział Ci o tym wczesniej.