A więc witam was wszystkie ,licze na waszą pomoc bo jestem załamana i mam myśli samobójcze,nie chce już żyć,... nie mam dla kogo... eh , poznałam się z Patrykiem jeszcze w liceum on jest odemnie 2 lata starszy ma (23 l.) a ja mam (21) zakochaliśmy się w sobie ,spotykaliśmy się co tydzień nawet częściej jak mogliśmy,wiadomo jak w każdym zwiążku od czasu do czasu,nie jest kolorowo,jestem osoba norwowa i bardzo o niego zazdrosna.. powiem wam ze oswiadczl mi sie po 4 latach ,nie mieszkalismz razem,ale umielismy sie dogadac w kazdej sytuacji.. umowilismy sie z patrykiem ze w tym roku bd zarabiac na nasz slub,bo date mielismy juz ustalona, jak wyjechalam do jego siostry do wloch razem z nia pracowac ,kontakt jakos nam sie urwal.. kilka wiekszych klotni... wezwalam go niesamowicie ,bo bylo mi cholernie tam ciezko i wyzylam sie na nim,chodz on w polsce nie byl swiety ,tak przez cale lato zero kontaku.. i niby zerwal,ale wiele razy tak sie zostawialismy, jak wrocilam widzialam ze byl zimny jak lod... to byla sobota wiec wieczorem sie nie spotkalismy a ja tego wieczoru strasznie sie upilam oczwiscie w domu,tak byl taki znajomy co na mnie leci i wykorzystal to... przyszedl do mnie jak juz urwal mi sie film,malo pamietam , mowilam .. nie .. nie .. na chwile sie przebudzilam a on juz we mnie byl,nie moglam nic zrobic.. doslownie taka bylam upojona...on byl u mojego brata w naszym wspolnym mieszkaniu.. nic z tego nie pamietam.. rano mylalam ze mi sie snilo ale jednak nie ,fakty mowily same za siebie,w niedziele spotkalam sie z patrykiem i powiedzialam o wszystkim,oczywiscie porzadnie mu wulgaryzm.. ale miedzy nami bylo zle,namawial mnie byl poszla na policjie to zglosic ale ja nie chcialam rozlosu.. z tego wszstkiego zadzwonilam do jego siotry i powiedzialam by powiedziala swojej mamie co o tym sadzi bo moja jest zagranica,i to byl blad przyszla tesciowa obrazila sie na mnie na amen, dalej go kocham ale on powiedzial ze to moja wina ,bo ten znajomy nagadal na mnie glupot ,ze trzymalam mu koszulke i takie tam .. chodz bylam nie przytomna,to patryk mi nie wierzy... jesem zalamana,nie wiem czy prosic patryka by wrocil chodz on mnie kocha ale nie chce ,czy dac mu spokoj ,ja tak cierpie ,nie moge jesc ,spac,,, ciagle o tym mysle ,minelo juz 3 tyg i nic sie nie zmienilo ... jestem zalamana ,mam zamiar do niego dzis zadzwonic ale juz nie wiem po co ...... chce sie zabic ,nic juz nie ma sensu... niccccccccccc........
Nie używaj wulgaryzmów. Proszę, dostosuj poziom swojej wypowiedzi do tego panującego na forum.
Moderatorka Anemonne