netkobietyWszystkie działy
Nieśmiałość, niska samoocena, kompleksy

brak wiary w siebie

3 odpowiedzi2 653 wyświetleniazałożony przez pawel1212, 27.09.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 4 ]

1

Temat: brak wiary w siebie

Witam chciałem napisać odnośnie sytuacji jaką mam w rodzinie. Ja jestem spokojną i nieśmiałą osobą, na jakiś spotkaniach rodzinnych które rzadko się odbywają mało się odzywam a wręcz unikam ich. Nigdy nie byłem jakimś super uczniem ale też nigdy tak bardzo źle się nie uczyłem. Np. w gimnazjum miałem 2 trójki na świadectwie i 68 pkt z testu ? tak dla przykładu:P   Ciocia mojemu tacie powiedziała aby dał mnie do zawodówki bo nie dam sobie rady w liceum. Podejrzewam , że moi rodzice w żaden sposób nie zwracali uwagę na to co mówi, jednakże ja po latach jak już skończyłem jakieś tam studia mam żal do niej. Tzn. ?żal?, bardziej jestem wkurzony, że ktoś tak mnie odbierał i nisko oceniał. Ona ma swoje dzieci, które też skończyły studia i ciekawe jakby ona się czuła gdyby ktoś powiedział tak na temat jej dwóch synów czy córek. Podam teraz przykład jej żałosnego zachowania .
Były imieniny mojego taty, moja ciocia jak zwykle zaczęła się mnie wypytywać o moją edukacje , gdzie pracuje itd., co jest dla mnie denerwujące bo tak naprawdę nie mam z nią żadnego kontaktu a jej pytania są takie jakby po prostu jakieś sprawozdanie sobie robiła . Powiedziałem jej, że robie mgr. a ona do mnie ? Ty już robisz mgr? ???..Odebrałem to na swój sposób. Kuzyn mi powiedział , że jak o cokolwiek będzie się mnie pytała to powiedz jej, że jak ciocia miała kiedyś takie obiekcje do mojej osoby, że powinienem iść do zawodówki, to ja jakoś nie mam ochoty rozmawiać z ciocią na temat mojej edukacji a mimo wszystko wydaje mi się, że lepiej i takie studia skończyć niż jakąś szkołę zawodową, której cioci zdaniem powinienem skończyć. Chodzi o to , że oni w ogóle nie wierzą we mnie tzn, rodzina od strony mojego taty a ciotka mnie wkurza tymi swoimi bezpośrednimi pytaniami i naprawdę uważam, że jest bardzo bezmyślna w wyrażaniu swojej opinii i w ogóle w zachowaniu. Chciałem tak się dowiedzieć jak się zachować do osoby która miała Ciebie za nic, w ogóle nie wierzyła w to ze skończysz te studia, i ukazywała takim właśnie określeniem ? Tak ty już robisz mgr.- z takim zdziwieniem? co było dla mnie chamskie, bezmyślne i niepoważne. Nie lubie jej za to , ze tak nisko mnie oceniała.
Druga osoba to mój dziadek, moja ciocia to jego córka więc chyba tą ?głupotę? mają wrodzoną. Ktoś mógłby mi zarzucić, ze na forum obrażam swoją rodzinę ale dla mnie osoby na których nie mam oparcia a wręcz przeciwnie mogłyby  wywołać we mnie jakieś kompleksy i poczucie niższej samooceny nie zasługują na miano ? rodziny? w ogólnym rozumieniu tego słowa.
Zacznę może z moim dziadkiem od początku. Od dziecka jak pamiętam lubił się z kimś droczyć. Docinał mi jak byłem mały ale to było takie niewinne. Zawsze słyszałem od taty jak na mojego kuzyna Łukasza gadał, że się nie uczy , nic z niego nie będzie i takie tam teksty, choć się chłopak wziął za siebie i teraz ma dobrą pracę. Pisząc takie wydawałoby się prozaiczne przykłady tak ukazuję całokształt jego charakteru. Zawsze musiał komuś dociąć czy powiedzieć coś złośliwego.
Teraz chciałbym przedstawić jego zachowanie na takich dokładnych przykładach:
Jak miałem 16 lat, zobaczył mnie u cioci i zaczął coś tam gadać do mnie ? wyrzucili Ciebie z tej szkoły! Już czy jeszcze nie? taka głupia po prostu żałosna zaczepka to ciocia zwróciła mu uwagę, że się czepiać mnie tylko potrafi. Ja w ogóle nie zwróciłem na to uwagi, nie myślałem, że później jakoś jego ironia i słowa wypowiedziane będą miały dla mnie jakiekolwiek znaczenie. Nie żeby miały teraz, porpostu ja naprawdę mam niską samoocenę i jego zachowanie tylko jeszcze mnie w pewien sposób dołuje.
Druga sytuacja to jak siedziałem na ławce, czytałem książkę. Wtedy jakoś zaczął się dziwny mój czas, że ja sam popadałem w jakieś kompleksy, miałem wtedy 18 lat, poznałem pewną ładną dziewczynę która pochodziła z takiej ?inteligentnej ? rodziny. Jej mama była prawniczką a tato lekarzem. Ona była taka wygadana, rozmowna i byłem z nią na paru randkach, niestety odrzuciła mnie. Czułem się wtedy jakiś taki ?głupszy, gorszy? , myślę ze wynikało to z mojej nieśmiałości, słabości charakteru, braku jakiegoś większego towarzystwa które nauczyło by mnie takiej umiejętności nawiązywania kontaktów międzyludzkich. Sam się zachowałem jak taki ?uląg? bo coś gadałem do dziadka, że chciałbym być jakiś taki bardziej oczytany ? wiec moja rozmowa była na dziwnym poziomie mówiąc takie rzeczy tongue?
Dziadek podłapał to i mówi do mnie ? przecież Ty pierwotny jesteś? ale czytaj czytaj ja tam nic nie mówię.
Trzecia sytuacją, to jak byłem u kuzyna, to było przed maturą, zagadał do mnie w taki sposób? ty gadki nie masz to chyba prawnikiem nie zostaniesz? ?   ? A jak się uczysz to pamiętasz coś??ja jak taka ciota ?tak? ( zawsze zachowywałem się przy nim jak cos takiego dogadał jak taka ciota i nic nie umialem odpowiedziec) ? no taak ty też coś tam zawsze zapamiętasz? . Czytając to możecie uważać , że przesadzam, że sam powiniem w raz z wiekiem wyrobić sobie zdanie na swój temat, że takie zachowanie to każdy by olał bo w końcu zna swoją wartośc, ja widocznie jej nie znam bo miało to na mnie jakiś tam wpływ. Może mam coś z głową ,, że miało ale tak niestety utraciłem wiarę  w siebie bo mój dziadek nie wierzył wemnie w ogóle co było widać w jego gadce i całym zachowaniu w stosunku do mnie. Nie miał szacunku do mnie , choć powinienem sobie odpowiedzieć najpierw na pytanie czy ja sam miałem go do siebie. Może wiare stracilem przez wiele aspektów ale ja w nich zawsze gdzieś jego wyszukuje.
Trzecia sytuacją to jak jechaliśmy  samochodem, szedł taki pijak i dziadek coś zaczął gadać, że on za komuny to był takim donosicielem, płacili mu za to, że po barach łaził i uszy nadstawiał. Komuna się skończyła to taka łajza się z niego zrobiła i mówi coś takiego? taak jak nasz Paweł co nawet chleba nie potrafi sobie ukroić? Kiedyś się tam przyczepił, że ja chleb krzywo kroje i pokiwał głową ?mówiąc, ze nawet kromki chleba nie potrafie ukroić co było dla mnie żałosne i nie wiem do czego miało znaczenie.Ok głupia sytuacja ale tak mnie porównał i potraktował jak taką ofiare losu. ?ofiare losu? w tym sensie bym tą sytuację rozpatrywał.

Czwarta sytuacja, to jak byłem na cmentarzu z rodzicami pyta się mnie tak ? Ty studiujesz jeszcze? ( a nawet nie wiedział nigdy co studiuje i do tej pory nie wie jakie studia skończyłem, fakt rok zawaliłem wstydze się tego ale pozniej już mi nagadal co przytocze za chwile) ja mówie, ? no tak czemu mialbym niby nie studiowac ? a on do mnie ? roznie bywa, roznie bywa? co odebrałem jako takie złośliwe i bezsensu jakby nie mogl się spytac jak człowiek jak na studiach, wogole jakakolwiek rozmowe przeprowadzic. Jeszcze keidys było cos takiego ze ciocia się pytala czy mam dziewczyne to ja odpowiezialem ze poki co nie a dziadek? hahaha on jeszcze starym kawalerem zostanie!!? tongue
Zadko go widuje , ostatnim razem była taka sytuacja. Przyjechalem do kuzyna, usiadłem przy stole , kuzyn wyszedl. Ja miałem prace taka na weekendy na ochronie, zwolnili mnie z restauracji, i się nie obroniłem bo zawaliłem z promotorka, ale miałem drugi kierunek na ktorrym wszystko zaliczyłem gdy chodzi o sesje. Moja kuzynka choc rok mlodsza miala już licencjat, mi zostala obrona. Jego rozmowa zemna :
? A CO TY ROBISZ!!!? JA mówie ze się ?ucze? a on nie ty się nie uczysz , tylko chodzisz do szkoly. ? nie pracujesz nie uczysz się nic nie robisz!!!? zaczal na mnie krzyczec.Akurat szukalem wtedy pracy , a obrona mi zostala. Mowi ?Iza?( moja kuzynka )już skończyła ? A Ty!? JA powiedizalem , ze tez skończyłem , (choc miałem ta obrone )a on do mnie ? taak ty skończyłeś!? zaczal cos tam gadac ze co ja wieczny student będę, ze ojciec powinien mi dupsko sprac bo albo się ucze albo ide do roboty. Takie zalosne teksty, troche miał racji bo srednio moja nauka wyglądała, praca również. Chodzi o to ze ponizl mnie tak określając. Był nie mily i szyderczy. Z biegiem czasu wiem ze to ja powiniem być pewny tego co mowie, nie pozwalac sobie na takie zachowanie. Może nauczyl mnie ze faktycznie nie czulem ze  robie cos dobrze, pokazal ze jak ja pewny siebie nie będę to wlasnie będą mnie tak traktowac jak on mnie potraktowal. Teraz mysle ze powiniem po prostu mu powiedziec ze nie mam się za taka osobe, i jak na mnie tak gada to niech się lepiej nie odzywa i umiec się obronic, a ja nie miałem argumentow, wiec to tak jakbym przyznal mu racje. Ale tez obrazil mnie bo do tej pory nie wie co studiowalem, a gdy chodzi o moja prace to zawsze jakies roboty się czepialem. Tu nawet nie chodzi o jakies fakty, chodzi o to ze potraktowal mnie jak kogos?najgorszego?
Jeszcze jak przyjechałem do cioci mowie ?dzien dobry? a on do mnie ? a co ty tutaj robisz!!!?
Mojego ojca się pytal ostatnio czy gdzies pracuje, jakbym jakims faktycznie nierobem był czy unikal pójścia co pracy. A najwieksza ironia jest to ze pracowałem obok jego domu 3 miesiące i nawet nie wypadałoby mi go odwiedzić jak się tak zachował w stosunku do mnie. 
Rozchodzi się o to ze najważniejsze jest to abym ja czul się dobrze sam ze soba. Zostal mi ostatni rok studiow mgr, mam swoja pasje jaka jest sprzedaz internetowa, obecnie znowu na bezrobociu ale nie z mojej winy. Ale to nie o to chodzi, chodzi o jego stosunek do mnei i o to abym nie utożsamiał się z jego tekstami ze? len jestes, taak ty skończyłeś, taak TY? bo to zalosne jest i śmieszne ale jakis uraz zostawily. Mowi się ze jak 1000 razy się wmowi komus ze jest złodziejem to w to uwierzy.
   
Zapewne będę się gdzieś z nim mijał. Na pewno nie dopuszcze do sytuacji aby podniósł na mnei głos i cos gadal na mnie nie znając faktow i miał jakies swoje gadki. Ojciec mi mowil ze tez kiedys do niego przyjechal a on do niego ? coo ty robisz, nieudaczniku jeden itd.? To wujek na niego nakrzyczal (brat taty) ze w niczym mu nie pomogłeś tylko się czepiac jego umiesz, i od tej pory się w jakis sposób tam uspokoil. Po prostu musze sobie z nim poradzic, naprawde jak on mnie o cos spyta to ja nie chce z nim za te gadki o niczym rozmawiac. A tez sam się czuje winny ze moja nauka i praca super nie wyglądały a nienawidze go za to ze tak na mnie gadal i mnie okreslal. Mysle ze musze być pewny siebie i ze swoje robie dobrze. Uwierzyc w siebie bo bez Tego ani rusz.
Mysle ze odpowiem mu tak? ze nie mam siebie za osobe która nie pracuje , nie skończyła zadnej szkoly i nic nie robi jak mnie określałeś, ze jakbys tak na nie nie gadal to mialbym ochote jak najbardziej z  Toba porozmawiac ale jak forma twojego zapytania brzmiała ?A co ty robisz? to ja dziekuje bardzo ale w takiej sytuacji mogę tobie odpowiedziec ze nic nie robie, bo nie mam ochoty po tym jak tak na mnie gadales rozmawiac na tekie tematy? i jak cos powie obronic się przed nim a nie jak jakas ciota się zachowywac, Oczywiście miglbym na zarty to przyjąć i zachowam się jak jakis gbur, bo i tak ma mnie za takiego. Kontakt z nim pod jakimkolwiek sensie jest chory, ja sam w siebie nie wierze , mam problem ze soba a on traktuje mnie taak jakby rodzice mnie adoptowali, mój problem  polega na braku akceptacji samego siebie?.Chcialem zapytac was co o tym sadzicie i jak powinienm się zachowac. Z jednej strony jak mu cos dogadam to wyjde na taka ?ciote? a z drugiej strony po prostu nie chce z nim rozmawiac i nie chce dopuszczac do tego aby czuc się ponizonym . Pozdrawiam Paweł

2

Odp: brak wiary w siebie

Hmmm, właściwie to nie za bardzo rozumiem dlaczego tak bardzo Ci zależy na akceptacji dziadka. Z tego co piszesz wynika, że dziadek ma spore kompleksy (ciekawe co on zrobił w życiu smile).
Trudno mi zrozumieć, że dziadek może taki być w stosunku do wnuka, to dlatego, że znałem jednego i mimo, że nie wymieniliśmy za dużo zdań to zawsze nic nie miał przeciwko mnie, raz się z nim tylko pokłóciłem, że nic w życiu nie zrobił, przyznam, że wtedy przegiąłem.
Wyraź swoją opinię, w taki sposób jaki uważasz za słuszny.

3

Odp: brak wiary w siebie

Bardzo Ci współczuję. To taki wstęp. A dlaczego Ci współczuję? Bo nikt w Ciebie nie wierzył i nie wierzy. Akurat mam trochę podobną sytuację z moimi rodzicami. Wyprowadziłam się rok temu z domu, właśnie zakładam swoją firmę. Chciałam się ich poradzić w jednej kwestii, więc powiedziałam im o moich planach, a raczej czynach, bo jestem w trakcie szkoleń na 100% dofinansowania od UE. Jakoś nie bardzo wierzą w moją firmę (plan bardzo się spodobał komisji, zdziwili się, że kobieta może tak się znać na sprzęcie), nie sądzą, że to się uda, że przyniesie zysk, a przede wszystkim nie wierzą w moje umiejętności. Nigdy nie chcieli patrzeć na to co potrafię robić, dla nich zawsze to było za mało. Co tam informatyk-programista/grafik/fotograf, jak lekarz stomatolog (brat) to jest coś! tongue No w każdym razie wiem jak się czujesz. We mnie wierzy tylko jedna osoba.
Jeśli chodzi o Twojego dziadka. Może po prostu o nim nie myśl, odpuść? Jak będzie do Ciebie mówił to wychodź do kuchni/łazienki, nie spotykaj się z nim, nie wdawaj w dyskusje, uśmiechaj się szyderczo i nie komentuj, nie broń się. W głębi serca go to zaboli, bo domyśli się od razu, że masz gdzieś to co Ci mówi, bo sam wiesz lepiej. Na takich ludzi jest tylko taki sposób, nie przegadasz mu.
Jeżeli przestajesz w siebie wierzyć lub już w siebie nie wierzysz to możesz udać się do psychologa po poradę jak sobie radzić z niską samooceną. Ja Ci powiem jedno - podobnie jak Ty w siebie nie wierzę, wszystko widzę w ciemnych barwach, ale mam na to sposób, codziennie powtarzam sobie "jestem najlepsza", a moje wyimaginowane kompleksy odchodzą na bok.
Pozdrawiam. smile

Posty [ 4 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026