netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Proszę o radę!!!

18 odpowiedzi4 303 wyświetleniazałożony przez Keira, 26.09.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 19 ]

1

Temat: Proszę o radę!!!

Witam serdecznie!

Nie miałam pojęcia do kogo udać się z moimi problemami, więc zdecydowałam się zaczerpnąć rady na forum. Od kilku miesięcy mieszkam z chłopakiem we Wrocławiu. Nasi rodzice postanowili zainwestować w naszą przyszłość i kupili nam mieszkanie. Jesteśmy razem od ponad czterech lat i do tej pory nasz związek miał się doskonale. Po ukończeniu liceum, X zaczął studiować we Wrocławiu, ja zostałam w Wawie. Widywaliśmy się rzadko, bo tylko w niektóre weekendy, jakieś dłuższe przerwy czy w święta, no i w wakacje, które należały jedynie do nas. I tak przez trzy lata trwaliśmy w związku na odległość, aż rodzice postanowili zakończyć naszą mękę. Przeprowadziłam się do Wrocławia, zmieniłam uczelnie, musiałam od nowa załatwiać sobie staż. Nie miałam tu żadnych znajomych, nie znałam miasta. No, ale to się nie liczyło, najważniejsze było to, że w końcu będę miała X-a na miejscu, do tego wspólne mieszkanie, tylko ja i on. Boże cieszyłam się jak głupia!!! Po kilku miesiącach jednak radość opadła, a i nasze cieszenie się sobą zmniejszyło do potrzebnego minimum. Oboje studiujemy dziennie i pracujemy. Ja zaczynam rok akademicki od października, X już zaczął. Cały czas się mijamy, nie mamy dla siebie w ogóle czasu i widzę, że to co nas łączyło powoli się ulatnia, wyrasta między nami jakiś mur i czasami nie mam już siły temu zapobiegać. X cały czas albo jest w pracy albo teraz na uczelni. Jak miał trochę wolnego, to wiecznie jeździł coś załatwiać albo tkwił przed komputerem, nie zaczęły mu się jeszcze studia, a on w sierpniu zaczął zaglądać do książek, jakichś starych notatek. Jego szef wiecznie czegoś od niego chce i zanim zdążę się odwrócić, jego już nie ma. Czasami było tak i w sumie teraz jest jeszcze częściej, że mijamy się w drzwiach. Wiele razy próbowałam z nim porozmawiać, żebyśmy tak zorganizowali swój czas, aby mieć go więcej dla siebie, ale on tylko powtarza, że przesadzam i szukam dziury w całym. Przez pierwsze tygodnie po zamieszkaniu razem, było naprawdę wspaniale, mieliśmy dla siebie czas. Choć pracował, a ja dopiero rozpoczynałam poszukiwania, potrafił np. wyłączyć telefon, wziąć wolne, wyjść ze mną do kina, na spacer, czy po prostu zorgaznizować jakieś spotkanie z jego znajomymi. Było zupełnie inaczej. Mi też nie jest łatwo, pracuję, zajmuje się ogólnie mieszkaniem, sprzątam, robie zakupy - najczęściej sama, staram się w miarę regularnie gotować obiady, robić jakieś ciepłe posiłki. Ale pomimo tego, zawsze znajdę dla niego czas, tylko, że wtedy on ma coś innego do roboty. Nie rozmawiamy tak, jak kiedyś, czasami mam wrażenie, że mnie nie widzi. Wczoraj wpadł do mieszkania z wykładów, zabrał jakieś książki i powiedział, że wychodzi do znajomych się uczyć. Nawet nie zauważył, że przygotowałam kolacje, wrócił po 22 jak już spałam. Innym razem umówiliśmy się na mieście, mieliśmy pójść do kina, potem do jego znajomych, bo robili jakąś domówkę. Czekałam na niego przeszło pół godziny, po czym podjechał po mnie w umówione miejsce i powiedział, że jest tak zmęczony, że zrobimy sobie seans w domu i odpoczniemy na kanapie. Zgodziłam się, ale skończyło się tak, że w połowie filmu złapał laptopa i czytał jakieś te swoje głupoty w ogóle nie zwracając na mnie uwagi, a jak tylko film się skończył poszedł spać bo rano musiał wstać. I tak jest cały czas, nawet jak jest w domu, to tak jakby go nie było. Prosiłam go od dwóch tygodni, zeby podjechał ze mną po deskę do prasowania, bo przecież skoro mamy samochód, to nie będę jechała z gigantyczną paczką autobusem, ale on nie miał czasu, więc na maxa wkurzona pojechałam sama, to miał pretensje, że nie poczekałam, bo przecież w końcu by ze mną pojechał. Nie wiem już co mam myśleć i co robić, to wszystko powoli zaczyna mnie przerastać i po prostu robię swoje, on swoje i już nawet nie staram się jakoś specjalnie o jego towarzystwo. Tylko, że kiedy już naprawdę w niego wątpie, on na te kilka godzin staje się dawnym sobą i od nowa mam wyrzuty sumienia, że go zlewam tak jak on mnie, a potem mija dzień i jest to samo. Jakiś czas temu bardzo źle się czułam, podczas okresu zaczełam miewać mocne bóle, o wiele mocniejsze niż wcześniej. Nie poszłam do pracy, zostałam w domu, napisałam mu smsa, ze bardzo źle się czuje i zeby wracajac z pracy zrobił jakieś zakupy. Godzinę po mojej wiadomości przyjechał do domu i spędził ze mną cały dzień, był jak do rany przyłóż, nawet ciągnął mnie do szpitala na zastrzyk przeciwbólowy, ale wtedy byłam tak szczęśliwa, że już nawet przestałam zwracać uwagi na ból. No, ale później wszystko znowu się pogorszyło. Boże, sorry za tak długą wiadomość, ale musiałam się gdzieś wygadać. Ja nie wiem co mam myśleć. Czasami chodzą mi po głowie różne głupoty, ze ma kogoś, że już mnie nie kocha, że mu się znudziłam. Nie wiem naprawdę. Może któraś z Was przez to przechodziła? Co o tym myślicie? Bedę wdzięczna za rady i opinie. Pozdrawiam.

2

Odp: Proszę o radę!!!

Przez trzy lata byliście w związku na odległość, od niedawna mieszkacie razem, więc tak naprawdę wasz związek się dopiero teraz zaczyna na poważnie. Sama przez ponad dwa lata żyłam w związku na odległość, więc wiem jak to jest. Kiedy widywaliście się przez kilka dni, np. w weekend to zawsze mięliście dla siebie czas, bo takie spotkanie raz na jakiś czas było prawie że świętem (przynajmniej u nas tak było). Teraz kiedy zamieszkaliście razem musicie się nauczyć dzielić swój prywatny czas z czasem spędzanym ze sobą wspólnie. Może Twój chłopak przyzwyczaił się do tej niezależności, którą miał kiedy nie mieszkaliście razem. Nie usprawiedliwiam go, nie zrozum mnie w ten sposób.

Musisz z nim porozmawiać. Powiedz mu szczerze jak czujesz się w tej sytuacji. Nie macie na wszystko wpływu, ciężko jest pogodzić pracę oraz naukę, ale jakoś wspólnie musicie wymyślić wyjście z tej sytuacji. Wprowadźcie podział obowiązków i ustalcie jakieś zasady. Jeśli obojgu Wam zależy na związku, to na pewno się dogadacie.

3

Odp: Proszę o radę!!!

Bardzo dziękuję Ci za odpowiedź. Jest dużo prawdy w tym co napisałaś. Jak jeszcze nie mieszkaliśmy razem, to staraliśmy się widywać w miarę naszych czasowych możliwości, ale niestety do spotkań dochodziło rzadko. Jedynie w święta, niektóre weekendy, różne przerwy. Gdy już byliśmy razem i mieliśmy dla siebie te kilka dni, to wszystko robiliśmy razem i nie odstępowaliśmy siebie na krok. W kółko mówił mi, że żałuje, że zdecydowaliśmy się na studiowanie w innych miastach, że chciałby mnie mieć obok siebie przez cały czas i tak dalej. Teraz jest już zupełnie inaczej, on też jest już inny. Próbowałam z nim o tym porozmawiać, nie raz żaliłam się, że nie ma dla mnie w ogóle czasu, ale jak zwykle zbywał mnie tekstami typu "przesadzasz", "histeryzujesz", "wszystko jest dobrze, a ty szukasz dziury w całym" - słowo w słowo. Za każdym razem nasza rozmowa kończyła się na moim trzasknięciu drzwiami albo jego wyjściu, bo znowu wielce się gdzieś śpieszy. Jakoś nie pomyślałam o ustaleniu obowiązków, stworzeniu tak jakby grafiku, myślisz, ze to by się sprawdziło? W sumie to ja zajmuję się domem, sprzątam, gotuję, piorę i tak dalej, on jedynie czasami pozmywa, pościeli lóżko, no nie wiem takie drobnostki, ale cięższą robotę odwalam ja. Nie to, żebym miała mu to za złe, bo to w końcu nasze wspólne mieszkanie, ale on zachowuje się czasami jakby mnie tam w ogóle nie było. Szybki buziak i go nie ma. Przyznaję, że są chwile, kiedy jest dobrze, ale to tylko wtedy kiedy naprawdę zobaczy, że mam go gdzieś i coś jest nie tak. Ale to trwa jeden wieczór, jego wielkie przepraszanie, a później zaczyna się to samo. Najbardziej wkurza mnie to, że pracę traktuje jak jakąś świętość, jeden telefon od szefa, a on już leci, ciągle coś za niego załatwia. Teraz kiedy zaczęła mu się szkoła, to już w ogóle mogłabym się wyprowadzić i moją nieobecność zauważyłby dopiero po kilku dniach albo wcale. Nie wiem co to będzie, jak i ja zacznę studia i będę miała o wiele mniej czasu na zajmowanie się mieszkaniem, już nie wspomnę o nas. Znowu się rozpisałam, przepraszam. Myślisz, że może tutaj chodzić o coś innego? Może ma mnie po prostu gdzieś i wszystko inne jest ode mnie ważniejsze? Mam już tyle wersji, teorii, ze głowa mała. Pozdrawiam.

4 Ostatnio edytowany przez delikvent (2012-09-27 19:41:25)

Odp: Proszę o radę!!!

hej , przyzwyczaił sie ze ma Cie na każde zawołanie. NIe przyjdzie mu nawet do głowy ze mogłoby Cie zabraknąć. Zachowuje się już jak chce bo i tak wie ze zawsze bedziesz. Uwierz mi bo sam taki byłem przez dwa długie zwiazki. Dopóki nie dostanie w dupę. Tylko na na serio- nie skończysz tego , to bedziesz tak miała do konca zycia. Rozstan sie z nim , jak poczuje ze to koniec na zawsze i będzie na kolanach błagał Cie o litosc to mozesz ostatecznie sie zgodzic.... ostatecznie. Jesli nie to wiesz co... smile . NIe ma innej rady , powtarzam . Jestem jak on. Zorientowałem sie już gdy jest za późno. Powodzenia.

5

Odp: Proszę o radę!!!

Mam go zostawić? Od tak po prostu od niego odejść? To nie wchodzi w grę. Po pierwsze bardzo go kocham, i pomimo wszystko, nie wyobrażam sobie związku z innym facetem. Po drugie nie mogę nagle wyprowadzić się z mieszkania, bo gdzie się podzieje? Tutaj prócz niego nie mam nikogo, żadnych znajomych czy przyjaciół, a z powrotem przenosić się do Wawy, zabierać papiery z uczelni, szukać pracy, za duże tego, zresztą nie byłabym w stanie od niego odejść. Może gdybym miała tutaj jakąś zaufaną koleżankę, to mogłabym zniknąć na kilka dni, wiesz taki kubeł zimnej wody na jego zapracowaną łepetynę. Dzisiaj jest już w sumie trochę lepiej. Rano byliśmy RAZEM na zakupach, potem zjedliśmy RAZEM na mieście i ogólnie do południa byliśmy RAZEM. Teraz jakąś godzinę temu wrócił z pracy i położył się spać, bo o 6 musi wstać. To akurat rozumiem. Mam nadzieję, że tylko histeryzuję i to wszystko jest przejściowe, przeminie. Jednakże dziękuję za odpowiedź wink

6

Odp: Proszę o radę!!!

jak byliście w związku na odległość, to gdy już się spotykaliście, to całą uwagę skupialiście na sobie. przyzwyczaiłaś się do tego. ale teraz mieszkacie razem, widzicie się, ale często to nie ty jesteś w centrum zainteresowania, bo on ma swoje zajęcia. może to wspólne mieszkanie was przerosło? z tego co piszesz to on nie chce zmianiać swojego trybu życia. wydaje mi się, że wszystko byłoby inne, gdybyście nie mieszkali razem. nie denerwowało by cię to, że zajmuje się pracą, szkołą itp. spotykalibyście się w wolnym czasie i czas, w którym jesteście razem poświęcalibyście tylko sobie. a tak to niby spędzacie czas blisko siebie, a on często nie zwraca na ciebie uwagi. i to cię boli. najłatwiej byłoby się wyprowadzić, wróciłyby randki i nikt nie miałby pretensji o to, że partner ma własne życie. i jak go kochasz to go nie zostawiaj, nie ma co się za łatwo poddawać smile

7

Odp: Proszę o radę!!!

Nie wiem już co o tym wszystkim myśleć. Z jednej strony go rozumiem i naprawdę wspieram, w mieszkaniu zajmuję się praktycznie wszystkim, na uczelnie robię mu często coś do jedzenia, a to kanapki, a to jakąś sałatkę, staram się też pilnować by zdrowo jadł. Owszem, on również czasami mi w czymś pomoże, ale to są zawsze jakieś drobnostki. Najczęściej bywa w pracy, teraz doszła szkoła, cały czas jest zabiegany, przemęczony, sprawia wrażenie obarczonego setkami problemów. Wiesz, jednak wolę chyba z nim mieszkać niż od nowa męczyć się zwiazkiem na odległość. Teraz jesteśmy razem, widzę, że zaczynają się problemy, że zaczyna się jakaś górka i może być ciężko, ale jednak jesteśmy teraz naprawdę razem. Nie wiem co będzie jutro, za tydzień, ale może to się jakoś ułoży. Na początku byłam wkurzona, potem zaczęłam rozmyślać, trochę się załamywać, a teraz staram sie myslec optymistycznie, choc czasem jest trudno. Dzięki za odpowiedź wink

8

Odp: Proszę o radę!!!

Przestań mu matkować!!!! Natychmiast!!!!

Robisz podstawowy błąd - bawisz się w dom i zamiast być jego Kobietą, zamieniasz się w mateczkę.

Skończ z tym. Jest dużym chłopcem. Umie się ubrać i najeść.

Nie czekaj na niego, dopieszczaj siebie - zrób sobie jedzenie, przygotują pachnącą kąpiel, pomaluj paznokcie - nie wiem co lubisz ale to zrób. Zajmij się swoim życiem. Nie sprzątaj. Jak zauważy że brudno, powiedz żeby on to zrobił. Jak nie zauważy... No nie wiem. Może wtedy napisz, coś wymyślimy.

Widzisz, że mu zależy, jak Ty masz dość. Gdy jesteś grzeczna nie ma motywacji. Boi się Ciebie stracić, ale nie rozumie, że trzeba pielęgnować bliskość. Kto ma go tego nauczyć?

Wymagaj, egzekwuj. Za cholerę nie jedź sama, nie rób tego, co miał zrobić on. To najgorsze co można wywinąć. On ma się czuć potrzebny. Nie bądź bohaterką ani siłaczką. Studiuj, pracuj i WYMAGAJ OD NIEGO. Tylko się nie denerwuj niepotrzebnie. Pamiętaj - masz go wyszkolić. Nie zaopiekować się nim, tylko nauczyć jak ma uszczęśliwiać Ciebie.

9

Odp: Proszę o radę!!!

Dzięki za odpowiedź i bardzo cenne rady! Nigdy wcześniej nie mieszkałam z chłopakiem, w ogóle jest moim pierwszym facetem. To z nim zbudowałam pierwszy, odpowiedzialny i prawdziwy związek, więc tak jakby wszystkiego się jeszcze uczę. I jest ciężko. Trochę inaczej wyobrażałam sobie wspólne życie. No, ale nie będę się nad sobą użalała tylko wezmę do serca Twoje rady i mam nadzieję, że pomogą. Dzisiaj oboje mieliśmy wolny dzień, ale jak to ostatnio bywa, X miał milion rzeczy do zrobienia i dopiero wieczorem mogłam mieć go tylko dla siebie. Jeszcze raz wielkie dzięki za odpowiedź wink Idę spać, bo już ledwo co na oczy widzę. Dobranoc i życzę spokojnej nocy wink

10

Odp: Proszę o radę!!!

Jak najbardziej popieram pomysl z grafikiem. Niestety nie liczylabym na podzial 50/50 ale powoli dodaj mu jakies obowiazki np. Odkurzanie czy zakupy.
Poza tym powiedz mu ze musicie dbac o zwiazek, bo on jak samochod potrzebuje wtryskow paliwa zeby jechac- codzienne rozmowy itp, raz na jakis czas tankowania- wspolny wieczor, wyjscie; wymiany oleju od czasu do czasu- weekendowy wyjazd, czy wreszcie przegladu- wakacje - Bo inaczej nigdzie nie pojedzie.
Moze spytaj sie go kiedy w tygodniu mialby najwiecej czasu i ustalcie ten czas Waszym Czasem- chocby sie palilo i walilo.(np nasz piatek wieczor)

11

Odp: Proszę o radę!!!

Również uważam, że pomysł z grafikiem nie jest taki zły. Tym bardziej, że za tydzień zaczyna mi się szkoła i będę miała o wiele mniej czasu na zajmowanie się mieszkaniem. W takim wypadku nie ma innego wyjścia, jak podzielenie się obowiązkami. Zobaczymy, jak to wszystko będzie wyglądało. Z tym naszym czasem, to nie jest taka prosta sprawa do ustalenia. Często jest tak, że X ma "wolny dzień", ale szef potrafi zadzwonić do niego z prośbą i nie ma siły, żeby mu nie pomógł. Jak coś marudzę pod nosem, to najczęściej tłumaczy się tym, że jest najbardziej zaufanym pracownikiem i to dla niego wyróżnienie. Lubi swoją pracę, ale bez przesady, żeby odkładać mnie na potem, bo praca ważniejsza. Cały czas mam nadzieję, że to się jakoś ułoży. Jak tylko wróci, porozmawiam z nim dzisiaj o tym, może rozmowa przyniesie jakieś rezultaty. Dzięki za odpowiedź wink

12

Odp: Proszę o radę!!!
Keira napisał/a:

Mam go zostawić? Od tak po prostu od niego odejść? To nie wchodzi w grę. Po pierwsze bardzo go kocham, i pomimo wszystko, nie wyobrażam sobie związku z innym facetem.

miłe słowa.... czemu moja ex tak nie myslała.... ;/

13

Odp: Proszę o radę!!!

Jeśli chodzi o podział obowiązków, to masz teraz do tego świetny pretekst - zaczynasz szkołę. Zrób jakąś kolację i na spokojnie z nim pogadaj. Powiedz mu, że do tej pory zajmowałaś się domem, bo miałaś na to czas, ale jak zacznie się szkoła to inaczej będzie wszystko wyglądać. Twój facet musi wiedzieć, że też ma jakieś obowiązki w domu. Jesteś jego partnerką a nie kucharką, praczką, sprzątaczką... I tak jak pisze Artemida - przestań mu matkować. Takie bawienie się w mamusię ma opłakane skutki. Facet musi czuć, że ma w domu kobietę a nie nową mamę, która go nakarmi i ubierze. Kiedyś przeczytałam gdzieś, że facet, który ma "kobietę-matkę" traci do niej pociąg, bo przecież żaden facet nie chce sypiać z matką. Może to trochę naciągane, ale poniekąd przetestowane wink

Musisz skupić się bardziej na sobie. Niech Twój chłopak zauważy, że musi się o Ciebie starać. Nie możesz podawać mu wszystkiego na złotej tacy. Niech powalczy o Twoją uwagę. Wydaje mi się, że taka kobieca niezależność pociąga mężczyzn. A na razie jest tak, że wpada do domu jak po ogień a tam wszystko zrobione: posprzątane, ugotowane, podane do stołu i Ty - czekasz na niego jak na zbawienie wink Nie musi się starać, bo wszystko ma. Mam takie wrażenie, że wszystko kręci się wokół niego. Ty się bardzo starasz i kiedy nie widzisz jego pozytywnej reakcji, na którą pewnie czekasz, jest Ci smutno i czujesz się niedoceniona. Teraz jego kolej - niech on się troszkę postara.

Mieszkacie ze sobą od niedawna, musicie się dotrzeć. Musicie wypracować zasady i reguły panujące w Waszym domu. "Zatrzymaj" go na chwilę w tym jego pędzie - jakaś kolacja, kino, coś co wspólnie lubicie robić - i pogadaj z nim, powiedz co czujesz i czego oczekujesz. Poproś żeby sobie to wszystko przemyślał i wspólnie poszukajcie rozwiązania.

Powodzenia smile

14

Odp: Proszę o radę!!!

Bardzo dziękuję za odpowiedź i rady! Zrobiłam przedwczoraj kolację i postanowiłam porozmawiać z X o wszystkim. Na spokojnie zjedliśmy i zaczęłam temat mojej szkoły. Powiedziałam mu, że teraz będę miała o wiele mniej czasu na zajmowanie się mieszkaniem, będę musiała skupić się na nauce i jakoś pogodzić ją z pracą, co z pewnością nie będzie łatwe. Powiedziałam mu również, że będzie musiał przejąć część moich obowiązków, zająć się bardziej mieszkaniem. X normalnie o tym ze mną rozmawiał, ustaliliśmy, że każdy po sobie zmywa i sprząta np. łazienke po kąpieli itp, a w weekendy będziemy robić takie generalne porządki jak odkurzanie itp, tak na wymiane. Bardzo mnie zdziwił, bo przyznał mi rację, że rzadko mi pomaga, ale zaraz usprawiedliwiał się pracą i szkołą, co nie zmienia faktu, że na spokojnie podzieliliśmy nasze obowiązki. No, ale nie do końca nasza rozmowa wyglądała tak przyjemnie. Jak już wszystko sobie wyjaśniliśmy, X wypalił do mnie z tekstem, że w sumie mogłam iść na zaoczne studia, od tak takie sobie przemyślenie. Wtedy miałabym łatwiej i nie narzekałabym na brak czasu. Rozwalił mnie tym totalnie, bo nigdy w życiu nie pomyślałabym, że może coś takiego powiedzieć. Oczywiście od razu walnęłam, że on również mógł pójść na zaoczone i wtedy miałby więcej czasu dla mnie. No i się zaczęło. On uważa, że nie można prawa studiować zaocznie, że taki kierunek najlepiej studiować dziennie jeśli chce się coś osiągnąć i pracować w tym zawodzie i że z zaocznych studenci bardzo mało wynoszą i tak dalej i tak dalej, a turystykę można studiać i stacjonarnie i niestacjonarnie, że nie robi to większej różnicy. Strasznie mnie tym wkurzył. Wystarczająco już się dla nas poświęciłam, przeprowadziłam do Wrocławia, zmieniłam uczelnie i jestem tutaj sama jak palec, nikogo nie znam. A on wypala z takim tekstem. Pokłóciliśmy się i to nie na żarty, może obyło się bez krzyków, ale pare ostrych słów poleciało i przez cały czwartek nie odezwaliśmy się do siebie ani słówkiem. Dopiero dzisiaj jako tako zaczęlismy rozmawiać. Boże, wkurzył mnie tym strasznie i postanowiłam teraz mieć to wszystko w nosie. Robię swoje i tyle, zobaczymy czy w końcu zacznie jakoś reagować i zobaczy, jak wiele między nami się zmieniło, czy nie...wtedy chyba będziemy jak zwykli współlokatorowie. Tak jak mi radziłaś, zajęłam się sobą i już mu nie matkuję. Właśnie niedługo wybieram się na basen, potem jakiś samotny spacerek i lapmka grzanego wina smile Pozdrawiam !

15

Odp: Proszę o radę!!!

To, że się pokłóciliście, to trudno. Czasem tak bywa, ale dobrze, że sobie coś jednak wyjaśniliście. I dobrze, że zajęłaś się sobą smile Zobaczysz, wszystko się ułoży. Tylko pamiętaj - trzymaj się zasad, które wyznaczyliście. Nie wyręczaj go w jego obowiązkach.

16

Odp: Proszę o radę!!!

Bardzo dobrze. Podstawowy błąd kobiet - poświęcanie się dla faceta. Jeśli mamy się poświęcać, to dla dzieci. Po to nasze skłonności do opiekowania się.

Czasem szkoda tego, co już włożyłyśmy i trwamy w układzie dla nas krzywdzącym. Tak być nie powinno. Mężczyzna, który oczekuje, że kobieta zrezygnuje ze swoich planów i marzeń dla niego, nie jest dobrym materiałem na partnera na całe życie. Twój chłopak jest młody i powinien jeszcze być plastyczny.

Związki, w których kobieta ma dobrą pozycję, są szczęśliwe. Ludzie są szczęśliwsi, seks lepiej smakuje, finanse lepiej się układają.

17

Odp: Proszę o radę!!!
Artemida napisał/a:

Bardzo dobrze. Podstawowy błąd kobiet - poświęcanie się dla faceta. Jeśli mamy się poświęcać, to dla dzieci. Po to nasze skłonności do opiekowania się.

Czasem szkoda tego, co już włożyłyśmy i trwamy w układzie dla nas krzywdzącym. Tak być nie powinno. Mężczyzna, który oczekuje, że kobieta zrezygnuje ze swoich planów i marzeń dla niego, nie jest dobrym materiałem na partnera na całe życie. Twój chłopak jest młody i powinien jeszcze być plastyczny.

Związki, w których kobieta ma dobrą pozycję, są szczęśliwe. Ludzie są szczęśliwsi, seks lepiej smakuje, finanse lepiej się układają.

Artemida, dzięki za Twój trzeźwy sposób myślenia i to, że dzielisz się nim na forum smile

18

Odp: Proszę o radę!!!

smile
Polecam się. Buziaczki smile

Posty [ 19 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026