Postaram się opowiedzieć wszystko w skrócie, a jeżeli zajedzie taka potrzeba to uzupełnię informacje podczas kontynuacji rozmowy.
Od dwóch miesięcy jestem w związku z mężczyzną. Między nami jest 7 lat różnicy (ja mam 18 lat, on ma 25).
Jestem człowiekiem bardzo ambitnym, który ciągle coś robi i ma nowe pomysły. Na razie uczę się, rozwijam swoje pasje, ale też zastanawiam się i planuję jak rozkręcić własny interes.
Mam wiele hobby i zainteresowań, na które poświęcam dużo czasu. Kiedy już coś robię, staram się robić to z największym profesjonalizmem. Osiągam sukcesy, ludzie uważają mnie za bardzo inteligentną osobę, z którą można porozmawiać niezależnie od różnic wiekowych. Mam cele, do których stale dążę. Wybieram własne drogi i idę nimi niezależnie od przeszkód. To takie nakreślenie mojej osobowości.
Rozpoczęłam teraz nowy kierunek nauki - przygotowanie do służb mundurowych, więc spędzam czas praktycznie ciągle z chłopakami. Mam też podwyższoną poprzeczkę, ponieważ podczas ćwiczeń fizycznych muszę im dorównywać (z czym z resztą nie ma problemów). Wczoraj własnie wróciłam z obozu o charakterze typowo wojskowym, na którym też znalazłam się w 6 wyróżnionych osób na tle całej 90 osobowej grupy, za największe zaangażowanie, bardzo dobrą pracę w grupie jak i samodzielną i za duży wysiłek włożony w samorozwój. Nie ukrywam, że było to dla mnie bardzo ważne wyróżnienie.
Po powrocie wszystko opowiedziałam mojemu facetowi. On po paru godzinach powiedział takie oto słowa 'Nie wiem czy na Ciebie zasługuję.' Ja się go zapytałam dlaczego. On na to 'Jesteś bardzo ambitna osoba. Nie wiem co Ty we mnie widzisz.' Jakis tydzień temu miała miejsce podobna sytuacja. Siedzieliśmy razem, a ja uczyłam go angielskiego. Kiedy zrobiliśmy sobie chwile przerwy powiedział 'Dlaczego ze mną jesteś? Przecież mogłabyś mieć faceta jakiego tylko chcesz.'
Wydaje mi się, że ten związek go trochę onieśmiela. Wiem, ze faceci lubią się wykazywać. On mnie kocha z całego serca, ale chyba trudno zaakceptować mu to, ze mam bogatsza drogę życiową od niego. On wykonuje zwykłą prace fizyczna, a ja planuje przyszłościowa karierę. Mam dużo zainteresowań i duża wiedzę. Nie, żebym się chwaliła, ale wiem jak jest, bo wiele ludzi mi to mówi, a ja sama tez znam swoja wartość. Mojemu facetowi bardzo zależy na tym związku, wiem o tym, ale obawiam sie czy mimo wszystko to sie nie posypie. Staram się, żeby bardziej zaczął czuć swoja wartość. Chociażby tak jak pisałam uczę go języka obcego, żeby dzięki temu mógł zmienić za jakiś czas prace, żeby lepiej się poczuł. Choć znamy się krotko, zdecydowałam, ze niezależnie od tego co nas rożni i co będzie nas różniło w przyszłości, chce z nim być. Kobiety bardzo często biorą w związkach pod uwagę to, żeby ich facet był głową rodziny, żeby to on zarabiał i zajmował się wszystkimi formalnościami. Ja natomiast o to nie dbam. Chcę tak prowadzić swoje życie, żeby nie być zależną, żebym mogła zawsze sama o siebie zadbać. Chcę utrzymać związek ze swoim facetem, ale też nie być od niego zależną i nie musi on być dla mnie prezesem banku, ponieważ i tak chcę sama na siebie zarabiać. Wiem, że trudno też wychodzić z takimi odległymi planami skoro znamy się tak krótko, ale ja wiem czego chce od życia i już teraz potrafię o tym zadecydować.
Czytałam niedawno, ze związki partnerskie mogą utrzymać się tylko na dwa sposoby - albo facet będzie w nim 'dominatorem', czyli to on będzie dbał o wszystkie sprawy domowe, będzie dbał o utrzymanie rodziny itp. albo będzie robiła to kobieta. Czyli tak jakby trzeba zadecydować kto w związku ma być tym samcem alfa. Więc wydaje mi się, że w naszym przypadku skończy się na tym, że to ja będę 'dominować' w naszym związku, a mój partner będzie bardziej 'podporządkowany'. Dlaczego tak uważam? Bo kiedy chociażby przyjdzie do zaplanowania grafiku zajęć na zbliżający się tydzień to robię to ja. Mój facet zdaje się na mnie i na moje pomysły. Kiedy mamy się gdzieś wybrać sytuacja jest taka sama - ja wybieram miejsce wyprawy.
I teraz moje pytanie jest takie: Po pierwsze czy mam rację kwalifikując ten związek do rodzaju 'kobieta przewodnikiem'? I po drugie czy ten związek ma szanse na przetrwanie? Czy faceta nie przytłoczy prędzej czy później to, że jego partnerka jest bardziej ambitna od niego? Z góry dziękuję za odpowiedzi i pozdrawiam ![]()