Witam jestem tu pierwszy raz choc od dawna czytam posty ale dopiero teraz odwazylam sie napisac .
JESTEM MEZATKA i mamy 2 dzieci mam 30 lat a polowe z nich jestem z mezem .
Mieszkamy od 2 lat w niemczech gdzie mialo byc kolorowo i tak pieknie .
Maz pije i a jak wypije jest wyzywanie szarpanie straszenie ublizanie czyli zycie od picia do picia od kolejnych obietnic do kolejnych , juz bylam u adwokata wnioslam sparawe o rozwod ale jak kazda naiwna wycofalam bo byly przeprosiny blaganie placz i obietnice i juz nigdy wiecej , Uwierzylam byl spoko ale nie dlugo pozniej to samo bo sie czepiam jestem psychopatka gadam od rzeczy i zaluje ze dalam mu szanse (slowa meza ) ze jak on sie stara to ja go olewam . Wczoraj byla awantura nie byl pijany ale moim zdaniem nie dopity ze gary w zlewie wiec odp to wstan i umyj a on wyrzucil je do smieci potem atak furii ze go nie slucham naplol w twarz mi ale ze strachem w sercu uderzylam go w twarz wyzywal nie wytrzymalam tez zaczelam wyzywac podbiegl do mnie stanal i powiedzial ze mi zaj...e z glowki robiac takie odruchy . Zamarlam ze strachu !! to juz nie pierwsza taka awantura od czasu wybacz mi uderzyl mnie w nos tydzien bolala mnie glowa , ale usmiechalam sie gdy pytano czy jest ok u mnie (wstyd i strach ze tak daje sie poniewierac zabranial mi mowic o tym ) Mam kolezanki na ktore moge liczyc wiem ze mi pomoga ze nie jestem sama ale co z tego jak ja nic nie robie gadam i gadam i nienawidze siebie za to !! Maz byl na moim utrzymaniu teraz dostal prace dobrze platna i od 2 dni slysze ze wy....dala i szuka mieszkania bo go teraz stac odpowiedzaial mu to co on tutaj jeszcze robi ??? ze moze dzisiaj wtej chwili odejsc nikt go nie trzyma i nic cisza pozniej mowi ze przeprasza ze to w nerwach ze go prowokuje hustawka emocjonalna ktora mnie wykancza aaa co ja robie NIC !! bo sie ludze ze bedzie lepiej ?? tak wlasnie jest starch ze zostane sama ?? chyba tez . Wstyd co inni powiedza . Dlaczego tak postepuje nie wiem kiedys bylam wesola osoba zabral mi wszystko odebral godnosc i wmowil ze jestem nic nei warta , ze do niczego sie nie nadaje , ze bez niego zgine mozna to nazwac pranie mozgu .
Pewnie kazda z was zastanowi sie co ja wyprawiam pewnie potepi mnie ze siedze i tkwie w tym (nie dziwie sie ) sama sie potepiam ale nic nie robie , tylko dlaczego tak jest nie potrafie odpowiedziec na to pytanie
Podobne tematy
Nie potępię Cię i nie zapytam dlaczego, bo wiem. Jesteś ofiarą przemocy, masz zmiany w mózgu. Uszkodzenia, które nie pozwalają Ci jasno myśleć.
Gdy rozum śpi, budzą się upiory - Ty też masz huśtawki emocjonalne.
Mąż Cię nie kocha. Nie ma co się łudzić.
Masz koleżanki, czy możesz iść do którejś, porozmawiać, poprosić o pomoc? Niech Cię przypilnuje, żebyś zrobiła co trzeba.
przeczytałam twoją historie i jakbym widziała siebie sprzed 10 lat. też bałam się zostać sama, też dawałam się poniewierać, ale ja wtedy nie miełam dzieci ...skoro ty je masz to pomyśl o nich, pakuj się i wynoś z dzieciaczkami nawet do tych koleżanek tak na początek, załóż sprawe i jak znowu przyjdzie ci do głowy wycofanie jej to pomyśl o dzieciakach, jaki los chcesz im zgotować, żeby widziały mamę zasiniaczoną, żeby słuchały awantur? bądź silna, ale najważniejsze to zrobić ten pierwszy krok...trzymam kciuki żebyś wytrwała
Nie potępię Cię i nie zapytam dlaczego, bo wiem. Jesteś ofiarą przemocy, masz zmiany w mózgu. Uszkodzenia, które nie pozwalają Ci jasno myśleć.
Gdy rozum śpi, budzą się upiory - Ty też masz huśtawki emocjonalne.
Mąż Cię nie kocha. Nie ma co się łudzić.
Masz koleżanki, czy możesz iść do którejś, porozmawiać, poprosić o pomoc? Niech Cię przypilnuje, żebyś zrobiła co trzeba.
Zgodze sie z Toba bo nie mozna kogos kochac i traktowac go w taki sposob , mam kolezanki jedna nawet mi proponuje mowi nie chce sie wtracac ale uswiadamia mnie ze nie bedzie lepiej i ze ona nie podejmie za mnie decyzji ale zawsze moge na nia liczyc gdy sie odwaze odejsc , wspiera mnie i cala prawde mowi prosto z mostu tylko dlatego ze sama to przeszla .
przeczytałam twoją historie i jakbym widziała siebie sprzed 10 lat. też bałam się zostać sama, też dawałam się poniewierać, ale ja wtedy nie miełam dzieci ...skoro ty je masz to pomyśl o nich, pakuj się i wynoś z dzieciaczkami nawet do tych koleżanek tak na początek, załóż sprawe i jak znowu przyjdzie ci do głowy wycofanie jej to pomyśl o dzieciakach, jaki los chcesz im zgotować, żeby widziały mamę zasiniaczoną, żeby słuchały awantur? bądź silna, ale najważniejsze to zrobić ten pierwszy krok...trzymam kciuki żebyś wytrwała
dziekuje ja slowa otuchy caly czas mysle o dzieciach ze przez moja glupote i wiare i naiwnosc one musze tez to widziec i znosic . Gdy dzieci nie chca podejsc do meza albo pilnuja mnie maz szanowny tyran twierdzi ze je buntuje , SYN ma 8 lat corka 4 latka wiec sa na tyle duze by rozumiec sytuacje . Moja corka zapytala czy ja kocham tate ?? akurat stalysmy na tarasie a jak stwierdzila mowiac na glos ze do taty ze go nie kocha bo bije mame zabral ja szybko zeby nikt nie slyszal . Prawda boli z ust dziecka .
kasia580 napisał/a:przeczytałam twoją historie i jakbym widziała siebie sprzed 10 lat. też bałam się zostać sama, też dawałam się poniewierać, ale ja wtedy nie miełam dzieci ...skoro ty je masz to pomyśl o nich, pakuj się i wynoś z dzieciaczkami nawet do tych koleżanek tak na początek, załóż sprawe i jak znowu przyjdzie ci do głowy wycofanie jej to pomyśl o dzieciakach, jaki los chcesz im zgotować, żeby widziały mamę zasiniaczoną, żeby słuchały awantur? bądź silna, ale najważniejsze to zrobić ten pierwszy krok...trzymam kciuki żebyś wytrwała
dziekuje ja slowa otuchy caly czas mysle o dzieciach ze przez moja glupote i wiare i naiwnosc one musze tez to widziec i znosic . Gdy dzieci nie chca podejsc do meza albo pilnuja mnie maz szanowny tyran twierdzi ze je buntuje , SYN ma 8 lat corka 4 latka wiec sa na tyle duze by rozumiec sytuacje . Moja corka zapytala czy ja kocham tate ?? akurat stalysmy na tarasie a jak stwierdzila mowiac na glos ze do taty ze go nie kocha bo bije mame zabral ja szybko zeby nikt nie slyszal . Prawda boli z ust dziecka .
to skoro masz takie fajne dzieciaki i takie duże, które dają ci do zrozumienia żebyś coś zmieniła to na co czekasz kobieto....bierz wreszcie życie w swoje ręce, wyprowadź się, załóż sprawe i ciesz sie wreszcie życiem
Kasia580 ma rację. Wykonaj pierwszy krok i bądź twarda i nieugięta. Myśl o dzieciach, a jak masz chwilę zwątpienia to wejdź tutaj i się wygadaj, na nas możesz liczyć.
Wpisz w google "niebieska linia" - tam powinnas znalezc pomoc. Ja wiem, ze jestes poza granicami kraju, ale moze uda Ci sie z nimi skontaktowac? Musisz pomyslec o sobie i swoich dzieciach.
Huśtawkę to ma w parku. Powiem Ci jako facet co ja bym zrobił w Twojej sytuacji - walizeczki i za drzwi (przy okazji zamki powymieniać). Rozwód, alimenty i tyle go widziałaś. A jak się nagle zrobi kochanym tatusiem - nie dopuszczaj do niego dzieci (chociaż wiem, że dzieci nie są winne jego zachowaniu), bo sedno polega na tym, żeby je odizolować od takiego psychopaty. Inaczej tego nazwać nie można. Dzieciom zawsze można wytłumaczyć co i dlaczego (jak będą dorosłe albo wtedy, kiedy Ty uznasz, że to jest ten moment). A jeżeli martwisz się czy kogoś znajdziesz... No w tej sferze Ci nie doradzę. Ale 30 lat to dopiero początek życia...
Dziekuje za wsparcie
jutro wybieram sie do adwokata i skladam pozew o rozwod !!
Naczytalam sie tutaj roznych historii i widze ze duzo jest takich kobiet w toksycznym zwiazku i ze nic sie nie zmienia , nie mam zamiaru obudzic sie za 10 lat i zalowac swojego zycia ze nic juz mnie nic nie spotkalo DOBREGO .
Wxzoraj przyszedl chcial cos powiedziec ... przerwalam mu odpowiadajac ze nie mamy nic juz sobie do powiedzenia i ma szukac mieszkania bo nasze malzenstwo jest juz dawno skonczone teraz tylko formalnosci mi pozostaly hmmm czy sie przejal ??? nie wiem bardziej bal zdziwiony , a pozniej napil sie piwka .
Mam przy sobie cudowne dwa szczescia syn zaczal grac na gitarze jest ambitny uczy sie super mam powod do dumy , wczoraj rozmawial ze mna ze w szkole wszystkie dziewczyny broni bo nie chce by je chlopaki bili iiii dodal tak jak tata ciebie , zamarlam ale odpowiedzialam ze ma racje , bylam w szoku ze moj syn ma tylko 8 lat a jest taki dojrzaly , coreczka 4 latka to juz inny chrakterek zawzieta uparta nie da sobie drygowac maly przywodca . Codziennie zadaje pytanie czy kocham tate ?? nie odpowiadam unikam raczej odpowiedzi . Moje dwa urwisy sa cudowne codziennie mowia mi jak bardzo mnie kochaja przytulaja , a ja ?? ja chce zeby byly szczesliwe spokojne widzialy mame usmiechnieta i zadowolona z zycia .
Mozna byc samemu ale nie trzeba byc samotnym
A wiecie co ? najsmieszniejsze w tym ze potrafie kazdemu doradzic jak ma problem a swoich problemow nie umialam rozwiazac , chyba prosciej jest sluchac i dawac rady .
Huśtawkę to ma w parku. Powiem Ci jako facet co ja bym zrobił w Twojej sytuacji - walizeczki i za drzwi (przy okazji zamki powymieniać). Rozwód, alimenty i tyle go widziałaś. A jak się nagle zrobi kochanym tatusiem - nie dopuszczaj do niego dzieci (chociaż wiem, że dzieci nie są winne jego zachowaniu), bo sedno polega na tym, żeby je odizolować od takiego psychopaty. Inaczej tego nazwać nie można. Dzieciom zawsze można wytłumaczyć co i dlaczego (jak będą dorosłe albo wtedy, kiedy Ty uznasz, że to jest ten moment). A jeżeli martwisz się czy kogoś znajdziesz... No w tej sferze Ci nie doradzę. Ale 30 lat to dopiero początek życia...
Dzieci sa na tyle duze ze widza i wiedza co sie dzieje , w tym momencie nie mysle czy kogos znajde chyba musze odpoczac a jezeli juz sie ktos znajdzie to wiem ze bede musiala troche swoje myslenie poprzestawiac i pewnie nie bedzie latwo aleee to moze kiedys
Nie dziewczyny on ją kocha tylko jest chory-chory na alkoholizm i nie myśli rozumem tylko butelką , jeśli chcesz to przerwać to musisz zacząć walczyć o siebie i dzieci , odejść jeśli masz gdzie , albo co lepsze jego wykurzyć na początek. Zgłaszać każdą awanturę na policję , kiedy jest pijany nie wpuszczać go do domu (wiem że to wydaje sie nie realne) ale tak trzeba się bronić.Co najważniejsze zająć się sobą iść do psychologa aby się nauczyć jak zadbać o siebie .Poszukać koło siebie grupy Al-anon tam dziewczyny pomogą Ci na pewno .Samotnie z tym walczyć jest bardzo trudno wiem bo sama to przeszłam...a co do niego zostaw go samemu sobie nie gotuj mu , nie pierz ciuchów będą awantury ale inaczej się nie da to jest trudna walka i długa ale się opłaca.....Na początek terapia dla Ciebie i Al-anon.....pozdrawiam
Dziekuje za wsparcie
jutro wybieram sie do adwokata i skladam pozew o rozwod !!
Naczytalam sie tutaj roznych historii i widze ze duzo jest takich kobiet w toksycznym zwiazku i ze nic sie nie zmienia , nie mam zamiaru obudzic sie za 10 lat i zalowac swojego zycia ze nic juz mnie nic nie spotkalo DOBREGO .Wxzoraj przyszedl chcial cos powiedziec ... przerwalam mu odpowiadajac ze nie mamy nic juz sobie do powiedzenia i ma szukac mieszkania bo nasze malzenstwo jest juz dawno skonczone teraz tylko formalnosci mi pozostaly hmmm czy sie przejal ??? nie wiem bardziej bal zdziwiony , a pozniej napil sie piwka .
Mam przy sobie cudowne dwa szczescia syn zaczal grac na gitarze jest ambitny uczy sie super mam powod do dumy , wczoraj rozmawial ze mna ze w szkole wszystkie dziewczyny broni bo nie chce by je chlopaki bili iiii dodal tak jak tata ciebie , zamarlam ale odpowiedzialam ze ma racje , bylam w szoku ze moj syn ma tylko 8 lat a jest taki dojrzaly , coreczka 4 latka to juz inny chrakterek zawzieta uparta nie da sobie drygowac maly przywodca . Codziennie zadaje pytanie czy kocham tate ?? nie odpowiadam unikam raczej odpowiedzi . Moje dwa urwisy sa cudowne codziennie mowia mi jak bardzo mnie kochaja przytulaja , a ja ?? ja chce zeby byly szczesliwe spokojne widzialy mame usmiechnieta i zadowolona z zycia .
Mozna byc samemu ale nie trzeba byc samotnym
A wiecie co ? najsmieszniejsze w tym ze potrafie kazdemu doradzic jak ma problem a swoich problemow nie umialam rozwiazac , chyba prosciej jest sluchac i dawac rady .
Adwokat to może dobre ale ja jednak uważam Ze musisz zacząć od terapii , tak to prawda łatwiej komuś podpowiadać ale jest dobrze jeśli podpowiadający przeżył to na własnej skórze.....
ewa 30 napisał/a:Dziekuje za wsparcie
jutro wybieram sie do adwokata i skladam pozew o rozwod !!
Naczytalam sie tutaj roznych historii i widze ze duzo jest takich kobiet w toksycznym zwiazku i ze nic sie nie zmienia , nie mam zamiaru obudzic sie za 10 lat i zalowac swojego zycia ze nic juz mnie nic nie spotkalo DOBREGO .Wxzoraj przyszedl chcial cos powiedziec ... przerwalam mu odpowiadajac ze nie mamy nic juz sobie do powiedzenia i ma szukac mieszkania bo nasze malzenstwo jest juz dawno skonczone teraz tylko formalnosci mi pozostaly hmmm czy sie przejal ??? nie wiem bardziej bal zdziwiony , a pozniej napil sie piwka .
Mam przy sobie cudowne dwa szczescia syn zaczal grac na gitarze jest ambitny uczy sie super mam powod do dumy , wczoraj rozmawial ze mna ze w szkole wszystkie dziewczyny broni bo nie chce by je chlopaki bili iiii dodal tak jak tata ciebie , zamarlam ale odpowiedzialam ze ma racje , bylam w szoku ze moj syn ma tylko 8 lat a jest taki dojrzaly , coreczka 4 latka to juz inny chrakterek zawzieta uparta nie da sobie drygowac maly przywodca . Codziennie zadaje pytanie czy kocham tate ?? nie odpowiadam unikam raczej odpowiedzi . Moje dwa urwisy sa cudowne codziennie mowia mi jak bardzo mnie kochaja przytulaja , a ja ?? ja chce zeby byly szczesliwe spokojne widzialy mame usmiechnieta i zadowolona z zycia .
Mozna byc samemu ale nie trzeba byc samotnym
A wiecie co ? najsmieszniejsze w tym ze potrafie kazdemu doradzic jak ma problem a swoich problemow nie umialam rozwiazac , chyba prosciej jest sluchac i dawac rady .
Adwokat to może dobre ale ja jednak uważam Ze musisz zacząć od terapii , tak to prawda łatwiej komuś podpowiadać ale jest dobrze jeśli podpowiadający przeżył to na własnej skórze.....
Kazda rada jest dla mnie bezcenna , i masz racje terapia w moim przypadku jest potrzebna zebym mogla stanac na nogi i zmienic swoj tok myslenia o sobie o swoim zyciu