Hej,niedawno dołączyła do tego forum, ponieważ sytuacja w moim domu mnie przerosła.
Od kiedy byłam małym dzieckiem moi rodzice notorycznie się kłócili, wrzeszczeli na siebie, wyzwywali, rzucali w siebie przedmiotami, ojciec wyciągał ręce do matki, ona mu oddawała itp.
Zawsze strasznie się bałam, sikałam w majtki, chowałam się w sowim pokoju.
Teraz mam 20 lat i nic się nie zmieniło w moim domu oprócz tego, że ojciec zamiast kłócić się z matką kłóci się ze mną.
Kiedy byłam mała moją karą nie był szlaban tylko lanie. Kiedy zdenerwowałam ojca potrafił złapać mnie za włosy i ciągnąć. Mimo bardzo lubiłam ojca, byliśmy kumplami i tak też się do siebie zachowywaliśmy do czasu kiedy nie zaczęłam dorastać. Wtedy ojciec nagle zmienił reguły, bez żadnego ostrzeżenia zaczął się o wszystko mnie czepiać, fakt byłam rozpieszczona, ale to oni mnie tak wychowywali.
Gdy miałam 15 lat moja matka zaszła w ciążę. Dwa miesiące leżała w szpitalu i wtedy wszystko się pogorszyło. Byłam w domu sama z ojcem, ciągle się mnie czepiał, że coś leży nie tam gdzie powinno, że ręczniki krzywo wiszą itp. Cały dom zostawiał na mojej głowie, babcia gotowała obiady, zawsze gadał,że nic nie robię jestem leniwa, że czegoś tam nie posprzątałam, ale oczywiście on nie robił nic, nie pomagał mi tylko oczekiwał i nie zauważa nawet, że to on nic nie robi. Od tamtej pory właśnie, kiedy moja matka zaszła w ciążę ojciec zaczął kłócić się głównie ze mną, a nie z nią. Tylko, że jego kłótnie nie polegały na ostrej wymianie poglądów, tylko wrzaskach wyzwiskach rzucaniem przedmiotami i biciem. Nie powiem, że mu nie oddawałam, że kiedy mnie zdenerwował swoimi żałosnymi powodami do kłótni nie wyzywałam go, ale chyba on jest moim ojcem i jest silniejszy od 15letniej dziewczyny. Okładał mnie po głowie, bił z pięści, ja najcześciej go drapałam w trakcie kiedy on mnie bił. Na początku matka była po mojej stronie, ale i to się zmieniło. Poszłam na maturę z podbitym okiem, nie raz w szkole chodziłam z posiniaczonymi rękami, ojciec potrafi być na tyle chamski, że wysmiewa się ze mnie traktuje mnie jak robka ,ciągle patrzy na mnie z nienawiścią, wyzywa mnie/9ja go też) i wgl się mna nie interesuje(wszystko co mam zawdzieczam matce), chyba ze jest co coś o co może sie przyczepić i zrobić mi awanture. Jednym zdaniem: Jest ojcem tylko wtedy kiedy może mi tym zaszkodzić, a nie pomóc.
Dodam jeszcze, że nie ćpam, nie chodze pijana, nigdy nie miałam do czynienia z policją, zawsze miałam wzorowe zachowanie w szkole i piątki w szkole, studiuję dwa kierunki.
Nasze kłótnie stawały się coraz częstsze, coraz bardziej brutalne i coraz to o mniej ważne rzeczy. Zawsze wszczynane przez ojca. Matka przestał trzymać moją stron, więc zostałam sama. Do tego doszedł mój brat. Moi rodzice stwierdzili, że mnie źle wychowali to chociaż jego dobrze wychowają. Tzw. wychowanie bezstresowe(bez krzyków i bicia). No i oczywiscie on jest tak przez nich traktowany, ja nie.
Nikogo nie obchodzą moja uczucia, nie mam z kim o tym porozmawiać. Rodzice wymagają ode mnie szacunku i dobrego wychowania. I ciagle twierdzą, że jestem zła, że to przeze mnie się kłócą(ojciec robi awantury matce za to ze studiuje i musza dawać na to kase i żę ja sie źle zachowuje), tylko że ja od jakis 2 lat nawet sie pierwsza do niego nie odezwe, żeby się mnie nie czepiał.
On sam przychodzi do mnie i zaczyna się czepiać i wrzeszczeć o nic.
Ostatnio przyszedł rano do mnie i powiedzial ze chce porozmawiać z moim chłopakiem, zapytałam dlaczego, on odparł, że za pożno wracam(mam 20 lat wakcaje, to była sobota i byłam ze znajomymi a nie z moim chłopakiem na imprezie, wróciłam o 2)
Powiedziałam mu, że on ze mną nie był. Ojciec odparł, że go to nie interesuje, żę on sobie z nim prozomawia i pokaże mu gdzie jego miesjce, zagroził ze pojedzie do jego domu i mi lipy narobi. Bradzo mi zależy na tym chłopaku, a moj ojciec nie ma granic przyzwoitości, krzyczał na mie i mnie bił przy moich koleżankach i czepiał się też do nich. Ojciec zawsze mnie zastrasza, że zniszczy moja życie towarzystkie(które jest normalne, chociaz tam jestem lubiana i nikt nie wie o moich problemach, ponieważ skutecznie to maskuje, nie chce do końca marnoswać swojego życia, a moja rodzina z pozoru wydaje sie być normalna, nie żyjemy w biedzie ani nic takiego)
No więc kiedy ojciec zaczął się czepiać mojego chłopaka zamiast ew. mnie to się bardzo wkurzyłam, moze na mnie krzyczec mnie bić, ale nie moich bliskich. Wkurzyłam się i zaczęłam sie z nim kłócic, on wyłaczył mi tv(siedziałam w duzym pokoju na fotelu pod kocem) i kazał mi wypię**alać, powiedziałam,że nie. Wtedy zaczął wyciągać do mnie ręce, zawołałam matke ona go troche uspokoiła, ojciec wkurwił sie powiedział, że tego pożałuje, że nic nie dostanę na studia i że kiedyś mnie zabije bo ma mnie dosyć. Następnego dnia, wielce obrażony na moją matkę, z powodu naszej kłótni nie chciał zawieść mojego brata na szczepienie, więc ja z nim poszłam bo matka musiała iść do pracy (aa i ojciec potrafi zrobić awanturę, dlatego ze nazwę go ojcem nie tata ;])
I poźniej pilnowałam go w domu, a tu nagle o 13 przyjezdza ojciec mimo,że prace konczy ok 18. Wchodzi do pokoju i mówi do mnie,że mam wypie**alać, że on sie dzieckiem zajmnie, że mam się mu na oczy nie pokazywać bo on sobie tego nie życzy i że nie chce na mnie patrzęć. Ja się zdenerwowałam i powiedziałam, że co dopiero sobie przypomniał o dziecku, żę jak trzeba było z nim iść na szczepienie to mu się nie chciało. On zaczął wrzeszczeć ze jestem nikim, że czemu ja sie wgl odzywami ze ma Wypier**lać i wyłaczył mi laptopa, w trakcie kiedy go uzywałam. Ja powiedziałam, że nigdzie nie ide, bo ja sie opiekuję małym i wgl jestem zajęta, podłączyłam komputer i dalej sie zajmuje swoimi sprawami, on zacza mi kable wyrywać itp wiec sie wkurzyłam zaczełam się z nim kłócic wyrywać mu to zaczelismy sie popychac i zaczęła się bójka, jak zwykle. Zadzowniłam do matki ze ma przyjść, bo sie bałam, ale ona nie zareagowała, przyszła babcia, kiedy próbowała mnie bronic i jej sie dostało, wtedy sie bardo wkurzyłam i kiedy ojciec mnie bił z pięści i przygwozdził mnie do sciany dałam mu w twarz i sie uspokoił, ale powiedział ze to jest moj koniec, że zniszczy mi życie itp wiec poszłam z domu. Kiedy wychodziłam powiedziałam babci ze ide z tmy na policje bo mam już dość to ona powiedziała ze jestem potworem ze to wszystko moja wida i ze im wstydy tylko przyniose jak pojde z tym na policje itp.
Aha i jeszcze za każdym razem mnie z domu wyrzuca is stosuje takie groźby. Kiedy wrociłam do domu matka zaczeła sie na mnie drzeć co ja wyrabiam, wiec pokłociłam się i z nią.
Najgorsze jest to że nie mogę się wyprowadzić bo nie mam do kogo i nie pracuje, na dodatek studiuję dwa kiedunki dziennie w innym mieście, a ojciec nie chce mi dać pieniędzy.
Na dodatek on uważa się tutaj za jedyną ofiarę tego, powiedział ze ja mu ciągle wszczynam kłótnie i niszcze jego nerwy(mam problemy z oddychaniem kiedy sie zdenerwuje i serce mnie kłuje )
twierdzi też, że jeżeli ja go wyzwe to on ma prawo dać mi w twarz. I zazwyczaj kiedy mnie bije to w głowę.
Albo potrafi przeciągnąc mnie po ziemi za włosy.
Moja matka też mnie obwinia za to i jest złą ze ojciec jej za to tez robi awantury.
Dodatkowo on twierdzi ze moj brat sie mnie boi, bo kłótnie wszczynam.
Uważam, że w mojej rodzinie jest przemoc, ale moja matka tego nie widzi nie chce mnie słuchac i cały czas próbuje udawać przed soba i przed innymi ze jestesmy normalną rodziną.
Aha i kiedy np kłócę się z ojcem to on potrafi nagrać tylko moment kiedy ja krzycze na kom, moj dom wygląda normalnie i nikt kto by tam przyszdł nie stwierdziłby, że jest tu taka patologia.
Nie rozumiem mojej matki, której tak samo robiła takie awantury, tak sama wyzywał jak od jeba*nych s*k, i też ją bił(pierwszy raz mocno mnie zbił kiedy stanęłąm w jej obronie). Ona mu ustępuje ciągle, a ja tak nie potrafie, bo teraz naprawde staram się go nie prowokowac i a on i tak zawsze sie o coś przyczepi i uwazam ze nie jestem taka zła jak on twierdzi i mam czesto racje, a on uważa się za pępek świata i że jak jest ojcem to wolno mu wszystko a mi nic. Np niedawno był u mnei chłopak i bylismy u mnie w pokoju, a ojciec przy moich drzwiach bo cos tam z sufitem robił, i ja wychodząc z pokoju powiedziałam chłopakaowi ze ide sie kapac i zaraz wracam i ojcie to słyszał, weszłam do łazienki rozebrałam sie a ten od razu (ojciec?) zaczał sie do drzwi dobijać, wieć powiedziałam, że zajęte i ze sie kąpie a on zaczął sie drzec ze mam wychodzic stamtąd itp i zaczął sie awanturaowac bo chciał rece umyć, a mogł to zrobic w kuchni albo u babci na dole w lazniec o czym mu powiedziałam, ale nic to nie dało, a w ałzniece byłam ok 7 minut z całym wykapaniem się. Co do korzystania z łazienki ojciec wyjął z nij klucz, ze niby za długo w niej siedze i teraz jak jestem w lazience to on nawet nie zapuka jak w =chodzi, a swiatło sie pali i drzwi są zamkniete, tylko wchodzi i koniec i kilka razy wszedł jak byłam bez ubrania i krzykanłem na niego ze jest zboczencem i tez za to zrobił awantury jak wyżej.
Nie wiem co mam zrobic, potrzebne mi są pieniądze na studia, ale nie moge tak zyc ciagle ponizana przez ojca, albo do wyboru w ciagłych awanturach o to i bita, nie mam nikogo dorosłego kto mógłby mi pomoc, pomożcie.
Do tego powiedizałam ostatnio o wszystkim chłopakowi i niby chce mi pomoc, ale wydaje mi sie ze sie jakis inny w stosunku do mnie zrobił.
Podobne tematy
wyprowadzka i psycholog
Możesz pozwac rodziców o alimenty. Wtedy bd się mogła wyprowadzic i bd miec pieniądze. Jeśli się nie wyprowadzisz, bd jeszcze gorzej. Z tego, co piszesz już widac, że masz nerwice, a Twoj ojciec jest nieobliczalny i nie wiadomo do czego może sie posunąc. Zgłoszenie calej sprawy na policje jest dobrym pomysłem. Ty już sobie dziecinstwa nie wrócisz, ale pamiętaj, że Twoj ojciec może zacząc odgrywac sie na Twoim bracie. W końcu na Tobie też nie wyżywał się od samego początku, tlyko zaczął gdy byłas nastolatką.
straszna sytuacja, ja bym poszła na policję, bez 2 zdań. Mieszkasz w domu z tyranem, bicie i znęcanie się nad rodziną to przestępstwo!!
To co Twój ojciec robi jest straszne, on nawet nie zasługuje by nazywać go ojcem...
Powinnaś naprawdę iść na policję. Wystosować wniosek o alimenty od rodziców.
A na uczelni dowiedz się o możliwość zakwaterowania w akademiku i możliwość uzyskania stypendium socjalnego i jednorazowej zapomogi ze względu na trudną sytuację (na politechnice zapomoga taka wynosi 500 zł).
Kolejną ewentualnością może być pomoc opieki społecznej...
Życzę dużo siły i powodzenia ![]()
Dziękuję za odzew:)
Nie wiem czy sobie poradzę z tak poważnymi zadaniami.
Spróbuje jeszcze sam na sam porozmawiać z matką, postraszę ją tymi alimentami to może sama bez sądu bedzie przesyłać mi pieniądze na studia, jeśli to nie pomoże, wniosę o alimenty od rodziców.
Jeszcze raz dziękuję
Dziękuję za odzew:)
Nie wiem czy sobie poradzę z tak poważnymi zadaniami.
Spróbuje jeszcze sam na sam porozmawiać z matką, postraszę ją tymi alimentami to może sama bez sądu bedzie przesyłać mi pieniądze na studia, jeśli to nie pomoże, wniosę o alimenty od rodziców.
Jeszcze raz dziękuję
Rozmowa tu nic nie da. Wyprowadź się i wnoś o alimenty. Zgłoś wszystko na policji. Możesz także spróbować przejąć władzę rodzicielską nad bratem.
aleks nie daj sobie wmowic ze jestes najgorsza, nie daj sie zastraszyc. pewnie stracisz kontakt z rodzina, ale co to za rodzina ktora pozwala tak cie krzywdzic. w obronie wlasnej zrobilas rzecz na ktora nie decyduje sie wielu ludzi, podnioslas reke na rodzicow. to okropna rzecz, a oni cie do tego zmusili. musisz walczyc o godnosc wlasna. natychmiastowo sie wyprowadzic walczyc o utrzymanie i isc do pracy. jestesmy po twojej stronie!!! chlopak? jezeli cie opusci to znaczy ze nie byl ciebie wart, bo pierwsza trudna sytuacja i tez wyfrunie. powiedzmy twoja choroba czy problemy z dzieckiem za lat 10.
idz do poradni rodzinnej i pros o pomoc i rade mądrzejszych, starszych od siebie.
aleks_no napisał/a:Dziękuję za odzew:)
Nie wiem czy sobie poradzę z tak poważnymi zadaniami.
Spróbuje jeszcze sam na sam porozmawiać z matką, postraszę ją tymi alimentami to może sama bez sądu bedzie przesyłać mi pieniądze na studia, jeśli to nie pomoże, wniosę o alimenty od rodziców.
Jeszcze raz dziękujęRozmowa tu nic nie da. Wyprowadź się i wnoś o alimenty. Zgłoś wszystko na policji. Możesz także spróbować przejąć władzę rodzicielską nad bratem.
Ojciecpiotr jeszcze może napisz jak to zrobić, to by dziewczynie na pewno pomogło.
aleks_no napisał/a:Dziękuję za odzew:)
Nie wiem czy sobie poradzę z tak poważnymi zadaniami.
Spróbuje jeszcze sam na sam porozmawiać z matką, postraszę ją tymi alimentami to może sama bez sądu bedzie przesyłać mi pieniądze na studia, jeśli to nie pomoże, wniosę o alimenty od rodziców.
Jeszcze raz dziękujęRozmowa tu nic nie da. Wyprowadź się i wnoś o alimenty. Zgłoś wszystko na policji. Możesz także spróbować przejąć władzę rodzicielską nad bratem.
Zanim zacznie się starać o przejęcie władzy rodzicielskiej nad bratem, niech sama zadba o swoje zdrowie psychiczne, bo nie wierzę, że po przejściach tego typu nie ma żadnej traumy i problemów.
Moj ojciec sie tak zachowywal tylko pod wplywem alkoholu.Gdy byl trzezwy pozostal mu tylko podniesiony glos ( mysli ze mowi normalnie ale tak naprawde za glosno).
Twoj jest taki bez wzgledu na stan , wiec musi byc chory,obstawiam ze nie uda namowic sie go na leczenie wiec ja bym po prostu sie wyniosla z domu,gdybym miala gdzie oczywiscie...
Jedyne co mogę doradzić to poszukaj pracy, wyprowadź się - studia możesz przecież robić zaocznie.
Jak Cię bił - mogłaś robić obdukcję po pobiciu i na tej podstawie zgłosić na policję, nagrania awantur też mogłyby pomóc. Pytanie tylko dlaczego Twoja matka na to nie reaguje? z jej pomocą mogłybyście pozbyć się z domu tego oprawcy.
Co zrobiłaś? Co u Ciebie?
Ja tagrze jestem ofiara przemocy fizycznej ale i psychicznej odkąd straciłam mamę moje życie to koszmar mój ojciec wyzywa sie na mnie bo uważa ze jego nie powodzenia to moja wina często słyszę ze jestem beznadziejna ty ku.... Szm... Wiele razy mówił mi ze mam sie wynieść ...cytuje pod śmietnik tam moje miejsce ze jestem zbędna ja sie nie mam gdzie podziać przez niego nie mam nikogo nie mam nawet dokąd. Iść z dziećmi proszę o poradę co mogę zrobić bo ja juz nie. Wytrzymam boje sie ze dojdzie do czegoś złego mam dość. Juz życia pomóżcie. Mi!!!!!
15 2013-04-19 16:06:39 Ostatnio edytowany przez arleta.b1 (2013-04-19 16:12:47)
Ja tagrze jestem ofiara przemocy fizycznej ale i psychicznej odkąd straciłam mamę moje życie to koszmar mój ojciec wyzywa sie na mnie bo uważa ze jego nie powodzenia to moja wina często słyszę ze jestem beznadziejna ty ku.... Szm... Wiele razy mówił mi ze mam sie wynieść ...cytuje pod śmietnik tam moje miejsce ze jestem zbędna ja sie nie mam gdzie podziać przez niego nie mam nikogo nie mam nawet dokąd. Iść z dziećmi proszę o poradę co mogę zrobić bo ja juz nie. Wytrzymam boje sie ze dojdzie do czegoś złego mam dość. Juz życia pomóżcie. Mi!!!!!
A ile i w jakim wieku masz dzieci? Sama je wychowujesz? To się kwalifikuje jako przemoc fizyczna i jest karalne. Zgłoś się, lub dzwoń na policję!
Dzieci są wieku szkolnym jeno z nich jest chore ma zaburzenia zachowania jest agresywny jedynie chce by patrzył na to jak mnie ojciec trakuje niestety nie da sie chłopców bo mieszkamy w pod jednym dachem. boje sie ze mój ojciec ma bardzo zły wpływ na moich synów i ze przez niego wyrosną na złych ludzi i ze zamiast mi pomoc. To mi zrobią krzywdę zwłaszcza starszy juz jest agresyny przez
chorobę widzi ze dzadek może bic i wyzywać mamę on też to robi a ma dopiero 9 lat
co będzie gdy dorośnie mam duży problem proszę o poradę
Może zacznij z nim rozmawiać... Czy na pewno jesteś bez winy? Zgłaszanie na policję jest najgorszym wyborem. To jest Twój TATA, jak możesz na niego donosić? Jak umrze będziesz miała ogromne wyrzuty sumienia. Zabierz się za siebie samą, a nie za Niego.
Może zacznij z nim rozmawiać... Czy na pewno jesteś bez winy? Zgłaszanie na policję jest najgorszym wyborem. To jest Twój TATA, jak możesz na niego donosić? Jak umrze będziesz miała ogromne wyrzuty sumienia. Zabierz się za siebie samą, a nie za Niego.
Dziewczyno, co to za porada? Ty wiesz co piszesz? Autorka ma poważny problem, a Ty dajesz "takie" rady?!!!
Marcyśka, może w takim razie w szkole jest psycholog, któremu mogłabyś zgłosić problem z synem? A jeżeli nie, to rozmawiaj z wychowawcą, lub z innym nauczycielem co dalej robić. Chłopcu potrzebna jest pomoc! Poza tym powinnaś zgłosić się do poradni psychologicznej, aby uzyskać wsparcie i wskazówki co dalej robić. W każdym mieście jest ośrodek pomocy społecznej, gdzie bezpłatnie otrzymasz pomoc. A gdy w domu dochodzi do przemocy, nie bój się wzywać policji! Rób to chociażby ze względu na dzieci, które na to wszystko patrzą. I tak jak piszesz, syn choć mały, już próbuje być agresywny. Zacznij działać natychmiast! Moja poprzedniczka proponuje Ci rozmawiać i podkreśla że to przecież TATA! Rozmawiać to można, ale nie w takiej sytuacji! A nie masz możliwości się wyprowadzić? Może do kogoś z rodziny? To było by najlepsze. Życzę Ci siły i wytrwałości! Pozdrawiam!