netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

25-lat małżeństwa w samotności

14 odpowiedzi4 528 wyświetleńzałożony przez monia67, 18.09.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » 25-lat małżeństwa w samotności

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

1

Temat: 25-lat małżeństwa w samotności

Witam..Z moim mężem poznaliśmy się w styczniu a już w sierpniu był ślub bo byłam w ciąży. Czy to była miłość myślę że nie ani on mnie nie kochał ani ja jego- chyba zauroczenie . I gdyby to były te czasy to podejrzewam że nie wyszłaby za maż ale wtedy było inaczej ( bo co ludzie powiedzą). Nie było różowo byliśmy młodzi cały czas docieraliśmy się mąż podpijał ja siedziałam w domu wychowywałam syna i tak mijały lata.Nigdy nie powiedział że mnie kocha że ładnie wyglądam ,kiedyś gdy syn miał kolkę a ja nocami nie spałam usłyszałam od niego ...co ty masz takie zmarszczki....Przytulała mnie wtedy gdy chodziło o seks ..Pomimo tego ja lgnęłam do niego przytulałam się dawałam całusy chciałam go tego nauczyć - niestety nie udało się ..może nie chciał. Urodziła się córka ..i nic się nie zmieniło popijał jeszce bardziej pił już codziennie ..Moje prośby ,groźby nic nie działąło ,powiedziałam teściowej -ta wymyśliła chorobę i syn się chyba wystraszył bo poszedł do poradni od 4 lat nie pije ...Myłam cała w euforii ,cieszyłam się mój mąż nie pije!wszystkie koleżanjki mi zazdrościły chodziliśmy jak koło jajka żeby tatuś się nie denerwował ..bo znowu zacznie ...jego napady złości ..humorki ..Czułam się zmęczona ,wypluta psychicznie .Zaczeły sie kłopoty z córką ,je teudna miłość ,kłopoty w szkole niezdanie ...Mąż przyjął taktykę traktowania jej jak powietrza ,moje tlumaczenia nic nie dały że żle robi ..a ja między młotem a kowadłem ....ja psychicznie wysiadałam ..Ale wszystko zaczeło wracać do normy ...ale we mnie coś pękło ...Mam 45 lat i nagle pojawił się ktoś -z kim mogę rozmawiać ,od którego dostaję tyle uczucia, tyle słów Nigdy w życiu nie usłyszałam takich komplementów nigdy tak się nie czułam .Zadaję sobie pytanie dlaczego ?w tym wieku?Przecież było mi dobrze myślała że tak wygląda życie ..małżeństwo ..Ja naprawdę nikogo nie szukałam !dlaczego tak się stało ? przecież teraz wcale nie jest mi dobrze ...dziękuję jeśli ktoś to przeczyta chciałam sie wygadać

2

Odp: 25-lat małżeństwa w samotności

Myślę,że wyszły w końcu Twoje pragnienia i potrzeby. Poczucie kobiecości ujrzało światło dzienne.
Spodziewaj się tego czego byś się w życiu nie spodziewała.
Obserwuj i poczekaj co z tego wyniknie, niby pcham Cię do zdrady,ale każdy ma w życiu swoje pięć minut
Może to jest Twoje?

3

Odp: 25-lat małżeństwa w samotności
monia67 napisał/a:

Ja naprawdę nikogo nie szukałam !dlaczego tak się stało ? przecież teraz wcale nie jest mi dobrze ...dziękuję jeśli ktoś to przeczyta chciałam sie wygadać

Dlaczego tak się stało? Bo nie można całe życie zamiatać swoich potrzeb pod dywan. A że w tym wieku? Lepiej późno niż wcale :-)

4 Ostatnio edytowany przez wifa (2012-09-18 22:34:04)

Odp: 25-lat małżeństwa w samotności

Monia, jestem starsza od ciebie o 15 lat,
odejdź od męża szkoda życia, ma się go tylko jedno.
Ja trwałam w toksycznym związku, mąż nie pozwolił mi odejść
/ nie było żadnego faceta/, teraz on odszedł i dziękuję za to.
Jestem wolna i niezależna.
Dzieci odejdą za chwile z domu, a Ty zostaniesz zgorzkniała,
z poczuciem, ze zmarnowałaś życie.

"Człowiek wolny idzie do nieba taką droga,
jaka mu się podoba.

5

Odp: 25-lat małżeństwa w samotności

Dziękuję że ktoś przeczytał moje wyznania ...cóż stało się zdradziłam ..ale nie czuję żadnych wyrzutów sumienia to co przeżyłam było piękne facynujące ..Oczy szeroko otworzyłam ..Ta osoba otworzyła mi oczy że jestem piękna niesamowita ,urocza tyle tego ...nigdy czegoś takiego nie usłyszałam od męża ..Nie jest mi dobrze z tym wszystkim tęsknimi za sobą ..ale co zrobić Nie mogę odejść od męża zostałabym zlinczowana ..teraz gdy nie pije ..my idealne na pozór małżeństwo..eh..wszystko skomplikowane Chciałabym żeby się zakochał żeby mnie zostawił ,żeby odszedł ...ale nigdy tak się nie stanie ..

6

Odp: 25-lat małżeństwa w samotności

Nie oceniam, nie krytykuję.
Zastanawia mnie co napisałyby czytelniczki gdyby autorem postu był mężczyzna, nie kobieta.

7

Odp: 25-lat małżeństwa w samotności
monia67 napisał/a:

Chciałabym żeby się zakochał żeby mnie zostawił ,żeby odszedł ...ale nigdy tak się nie stanie ..

Monia nigdy nie mów nigdy.
Ja po 31 latach małżeństwa doczekałam się, ze odszedł.
Teraz chce wrócić, ale ja już się nie zgodzę.
Teraz poczułam wiatr w plecach, życie jest piękne,
chociaż na wczesną starość.
Tego Tobie też serdecznie życzę,
może trafi się Tobie wcześniej, niż mnie odejście  "męża".
Serdecznie pozdrawiam.

8 Ostatnio edytowany przez wifa (2012-09-19 09:01:01)

Odp: 25-lat małżeństwa w samotności
twardogłowa napisał/a:

Nie oceniam, nie krytykuję.
Zastanawia mnie co napisałyby czytelniczki gdyby autorem postu był mężczyzna, nie kobieta.

Napisałby, ze nie warto trwać w toksycznym , obojętnym,
może nawet martwym związku.

9

Odp: 25-lat małżeństwa w samotności

Dlaczego nie mozesz odejsc?
Co Cie trzyma w tym malzenstwie?
Kto Cie zlinczuje?
Polowe zycia minelo, dzieci odchowane, co zrobisz z druga polowka to tylko Twoja decyzja.

10

Odp: 25-lat małżeństwa w samotności
twardogłowa napisał/a:

Nie oceniam, nie krytykuję.
Zastanawia mnie co napisałyby czytelniczki gdyby autorem postu był mężczyzna, nie kobieta.

Dokładnie tak samo.

11

Odp: 25-lat małżeństwa w samotności
monia67 napisał/a:

Dziękuję że ktoś przeczytał moje wyznania ...cóż stało się zdradziłam ..ale nie czuję żadnych wyrzutów sumienia to co przeżyłam było piękne facynujące ..Oczy szeroko otworzyłam ..Ta osoba otworzyła mi oczy że jestem piękna niesamowita ,urocza tyle tego ...nigdy czegoś takiego nie usłyszałam od męża ..Nie jest mi dobrze z tym wszystkim tęsknimi za sobą ..ale co zrobić Nie mogę odejść od męża zostałabym zlinczowana ..teraz gdy nie pije ..my idealne na pozór małżeństwo..eh..wszystko skomplikowane Chciałabym żeby się zakochał żeby mnie zostawił ,żeby odszedł ...ale nigdy tak się nie stanie ..

Nie wiem ile trwa ta druga miłość. Nie zabijaj jej. Zrób tak aby męża nie krzywdzić. Samo się ułoży w ciągu np. dwóch lat.

12

Odp: 25-lat małżeństwa w samotności

A ten ktoś, kogo spotkałaś, to kto? Wolny, rozwodnik, singiel? Może jednak go sprawdź, abyś nie wpadła z deszczu pod rynnę i abyś nie robiła sobie nadziei na lepsze jutro,aby nie bolało.

13

Odp: 25-lat małżeństwa w samotności
monia67 napisał/a:

Witam..Z moim mężem poznaliśmy się w styczniu a już w sierpniu był ślub bo byłam w ciąży. Czy to była miłość myślę że nie ani on mnie nie kochał ani ja jego- chyba zauroczenie . I gdyby to były te czasy to podejrzewam że nie wyszłaby za maż ale wtedy było inaczej ( bo co ludzie powiedzą). Nie było różowo byliśmy młodzi cały czas docieraliśmy się mąż podpijał ja siedziałam w domu wychowywałam syna i tak mijały lata.Nigdy nie powiedział że mnie kocha że ładnie wyglądam ,kiedyś gdy syn miał kolkę a ja nocami nie spałam usłyszałam od niego ...co ty masz takie zmarszczki....Przytulała mnie wtedy gdy chodziło o seks ..Pomimo tego ja lgnęłam do niego przytulałam się dawałam całusy chciałam go tego nauczyć - niestety nie udało się ..może nie chciał. Urodziła się córka ..i nic się nie zmieniło popijał jeszce bardziej pił już codziennie ..Moje prośby ,groźby nic nie działąło ,powiedziałam teściowej -ta wymyśliła chorobę i syn się chyba wystraszył bo poszedł do poradni od 4 lat nie pije ...Myłam cała w euforii ,cieszyłam się mój mąż nie pije!wszystkie koleżanjki mi zazdrościły chodziliśmy jak koło jajka żeby tatuś się nie denerwował ..bo znowu zacznie ...jego napady złości ..humorki ..Czułam się zmęczona ,wypluta psychicznie .Zaczeły sie kłopoty z córką ,je teudna miłość ,kłopoty w szkole niezdanie ...Mąż przyjął taktykę traktowania jej jak powietrza ,moje tlumaczenia nic nie dały że żle robi ..a ja między młotem a kowadłem ....ja psychicznie wysiadałam ..Ale wszystko zaczeło wracać do normy ...ale we mnie coś pękło ...Mam 45 lat i nagle pojawił się ktoś -z kim mogę rozmawiać ,od którego dostaję tyle uczucia, tyle słów Nigdy w życiu nie usłyszałam takich komplementów nigdy tak się nie czułam .Zadaję sobie pytanie dlaczego ?w tym wieku?Przecież było mi dobrze myślała że tak wygląda życie ..małżeństwo ..Ja naprawdę nikogo nie szukałam !dlaczego tak się stało ? przecież teraz wcale nie jest mi dobrze ...dziękuję jeśli ktoś to przeczyta chciałam sie wygadać

witaj monia67
niby wszystko jasne, niby trudny związek.. ale pobudka pojawiła się, jak kogoś poznałaś?
wiesz, często bywa tak, że sobie w głowie układamy filozofie, która usprawiedliwia motylki w brzuchu

bo jak bys sie poczuła, gdybym ci powiedziała że jesteś tchórzem i oszustką, że zamiast zyc uczciwie to ty ZDRADZASZ i czujesz się suporawiedliwiona..
o tak. bo przecież jak zdradziłaś - TO TO JEST JEGIO WINA...

czym innym sa problemy w związku, czym innym zdrada
problemy w związku dotyczą was dwoje
zdrada dotyczy tylko ciebie
i postapiłas nieuczciwie i w sposób, którego - UWIERZ - nie chciałabys nigdy doświadczyć
poczytaj wątek rufiego, poczytaj mój, och - wiele nas na tym forum - ofiar zdradzaczy - pateflonów - a jak twój przykład pokazuje - także pateflonek...
wiesz dlaczego?
bo zasługujemy na uczciwośc i lojalność
i przepraszam ciebie bradzo - ale nie wycieraj sobie złym mężem faktu twojej zdrady...
zdradziłaś, bo chciałaś, bo nie umiałaś uczciwie pożegnać jeden związek i zacząć drugi
bo ani przez moment nie pomyslałaś, co poczuje twój maż, twoja córka...

chcesz dla niej takiego zycia jakie ty masz?
taki dajuesz przykłąd

i kurcze -nie pamiętam w jakim kraju się linczuje kobiety za odejście od męża, ale to nie jest Polska
i uważasz, że ODEJŚCIE byłoby gorsze, niż ZDRADA?
ja nie sądze

przecież już zrobiłaś coś, co zniszczyło twój związek z mężem
i nie jestes biedną ofiarą, która poświęciła miłość dla... no nie wiem dlaczego tak naprawdę


jestes sprawcą zdrady

twój wybór twoja sprawa.. ale szukasz tutaj poparcia?
tak słusznie zrobiłaś, jestes taka cudowna, wspaniale, że zaznałaś co to prawdziwa miłość

nie zgadzam się
zgadzam się na uczciwośc i prawdę
nie kochasz męża?
nic do niego nie czujesz?
odejdż

kochasz innego?
bądz z nim

takie sratatata

14

Odp: 25-lat małżeństwa w samotności

Witam Was odświeżam mojego posta ponieważ jestem winna pare wyjaśnień .Padło tutaj wiele pytan a ja zniknęłam na jakiś czas ,myslałam że dam sobie radę z ty wszystkim - próbuję .Od tamtej pory sporo się wydarzyło Mąż wrócił ze swojej już nie pierwszej wyprawy,nie bedę psac jakiej jego hobby ..od razu były nerwy z jego strony o taki tam że np. syn trawy nie skosił itdzawsze starałam się łagodzić sytuację ale cos juz we mnie pękło po prostu zamilkłam były ciche dni on widząc że ja nie reagowałam zaczoł sie niby odzzywać wtedy mu powiedzialam że coś się we mnie wypaliło że nie mam juz siły nawalkę z nim o wszystko że szanuję go podziwiam ale nic po za tym. On nie uwierzył w to co mówię winę cała obarczył córkę że przez nia ja jestem w takim stanie .Zaczął mi nadskakiwać ,,,tylko to wszystko takie sztuczne było nie prawdziwe, ja nie potrafiłam nawet juz do niego sie przytulić .Niestety a może stety...spotykam sie dalej z no właśnie z kochankiem bo jak to mozna nazwać ..Po ostatniej kłótni w domu mąż przyniósł kwiaty i po 25- latach powiedział że mnie kocha ..boże a ja? nic zero dlaczego nie powiedział mi tego wczesniej ? dla mnie to bez znaczenia ale próbowałam cos zmienić .zerwałam z ty męszczyzną ,ale to co wtedy działo się ze mna i z nim było nie do opisania ,brakowało mi powietrza -nie mogłam funkcjonować -życ tak z nim trudno bez niego jeszcze bardziej źle .Wróciłam do niego.Mąż teraz jest na etapie obojętności do mnie ..a ja jestem  w zawieszeniu ..Ktoś tutaj napisał że w tym kraju nie linczują za odejście od męża -zgadza się ale to była przenośnia tu chodzi o to że gdybym odeszła a on zaczoł by znowu pic to wina byłaby moja ..i tak jest moja ...nie powinnam była dopuścic do takiej sytuacji jaka jest teraz że w tym wieku robię takie rzeczy jestem zła na siebie ale serce moje no włąśnie co zrobic żeby zapomnieć że jest osoba taka jak ty że mysli jak ty i w ogóle ...Co do córki jaki jej przykład daje?bo tez tu padło takie pytanie ,z córka rozmawiałam bardzo poważnie wie tylko ze nic nie czuję do jej taty -padło pytanie  mamo masz kogos nie powiedzialam prawdy - ale spytałam a gdybym miała?- jak byś była szcześliwa to czemu nie -powiedziała też ze jaka decyzje nie podejmę bedzie mnie wspierać ..I to by było na tyle ,przepaszam za chaotyczność ,błędy ..dziekuje za wszystkie odpowiedzi Chciałam jeszcze dodać że kiedys byłam kobietą potepiająca zdrade nie mogłam pojac jak mozna tak zrobić i..niestety sama wpadłam ..więc do tych co piszą że nigdy oni by nigdy - nieprawda nie wiesz co cie w zyciu moze spotać !wiec nie potepiaj tak ja ja kiedyś..

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » 25-lat małżeństwa w samotności

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026