netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Związek, który zmierza do nikąd...

4 odpowiedzi3 584 wyświetleniazałożony przez malwa88, 16.09.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Związek, który zmierza do nikąd...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 5 ]

1 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-09-16 20:18:38)

Temat: Związek, który zmierza do nikąd...

Witam, jestem w zwiazku od dwoch lat. Mam 4 letnia coreczke. Kiedy go poznalam wszystko wydawalo sie ok. Wspolne poglady, zainteresowania, plany... Zycie rodzinne w jakims stopniu mu imponowalo. Z czasem zaczal stawac sie coraz bardziej zdruzgotany i jednoczesnie agresywny. Kloicimy sie w wielu kwestiach. Wyladowuje np zle emocje z pracy na mnie i corce. Fakt faktem mamy problemy finansowe, poniewaz przez kilka miesiecy bylam bezrobotna. W czasie klotni wielokrotnie wypomnial mi ze mnie utrzymuje, ze powinnam byc wdzieczna , bo zaden idiota by nas tak nie trzymal itd itp. Znow pracuje a klotnie nie ustaja. Mam dziecko wiec chcialabym abysmy kupili auto. To nie mozliwe gdyz on ma sportowy motor, ktorego nie zamierza sprzedac. Na dwa pojazdy nas nie stac. Nie wiem co mam myslec. Zaczelam sie obwiniac o to ze tak jest. Staram sie ze wszystkim ustepowac. Wpadlam z tego w depresje. Nie moge do domu zapraszac kolezanek corki z przedszkola, bo on nienawidzi tych bachorow. nie wiem co sie dzieje. Biore wszystko do serca i czuje ze wpadam w jakas nerwice. Boje sie juz wyrazic moje zdanie. Widze zo moja corka cierpi bo nie wie na jaki humor trafi kiedy wracamy do domu. Unikam juz ludzi, spotkan. Ciagle mam nadzieje ze on dojrzeje i zacznie myslec jak dorosly czlowiek. Ale jest coraz gorzej. Poczatkowo udawal innego czlowieka, okazalo sie duzo rzeczy do ktorych przyznal sie po czasie. Ökazalo sie ze mial dlugi. Ok, zaakceptowalam. Jest uzalezniony od marihuany. Zaakceptowalam. Kiedy chcialam odejsc zaczal mnie oe wszystko obwiniac. Ze prze ze mnie ma dlugi. Ze go wykorzystalam. Kiedy wspominam o kupnie auta, a sprzedarzy motoru, wpada w szal. Czuje ze wysiadam psychicznie. Nie mam ochoty na wspolny czas z dzieckiem, na co kolwiek, jestem tym zmeczona i przygnebiona. Czuje ze to nie ma sensu, krzywdze siebie , corke, ale boje sie odejsc, czegos stracic, sama nie wiem, lamac zycie dziecka, nie wiem, pomocy... jakas madra rada bo czuje sie juz psychiczna z tego

Proszę, podczas pisania używaj polskich liter (ą, ę, ż, ś, itp). Jako nowa użytkowniczka, zapoznaj się z Regulaminem Forum.
Moderatorka Wielokropek

2

Odp: Związek, który zmierza do nikąd...

Twój mąż:
- wyładowuje swe "złe" emocje na Tobie i dziecku
- wypomina Ci, że Cię utrzymuje
- żąda od Ciebie wdzięczności
- kłóci się z Tobą
- nienawidzi koleżanek córki i nie chce ich widzieć w domu
- jest uzależniony od marihuany
- zataił swoje długi finansowe
- przerzuca na Ciebie odpowiedzialność za sytuację rodzinną


Ty:
- obwiniasz się o wszytko
- ustępujesz we wszystkim
- boisz się wyrazić swoje zdanie
- zastanawiasz się, na jaki humor męża się nadziejesz po powrocie do domu
- akceptujesz jego zachowania (kłamstwo w sprawie długu, uzależnienie)
- jesteś przygnębiona i zmęczona, nie masz ochoty na czas dla dziecka
- po raz kolejny zastanawiasz się nad rozstaniem.

Boisz się odejść, bo myślisz, że coś stracisz.
Co stracisz? Czego będzie Ci brakować po odejściu? Obwiniania Cię? Okłamywania? Kłótni? Złości?

Nie chcesz łamać życia dziecku.
Szczytny cel. Tyle tylko, że nie rozumiem tego stwierdzenia w kontekście rozstania z mężem. To, że będzie mogła zaprosić do swojego domu koleżanki, będzie łamaniem jej życia? Że nie będzie obawiała się humorów ojca? Że nie będzie świadkiem waszych kłótni?

Nie znam dziecka, które by było wdzięczne swej matce za to, że nie odeszła od swego męża, z którym nie była szczęśliwą.
Nie znam dziecka, które by było szczęśliwe wychowując się w domu pełnym nienawiści, złości, kłótni, wzajemnej niechęci.

3

Odp: Związek, który zmierza do nikąd...

dokladnie, popieram odpowiedź powyżej, jesli chcesz by twoje dziecko wyroslo na szcześliwa, pewna siebie osobe, nie pozwol by patrzylo na tak krzywy obraz relacji damsko-męskich. sama na to patrzylam, teraz mam mase problemów z zaufaniem drugiemu czlowiekowi. a bez tego nie da utworzyc sie szczesliwego związku. i tak kolo się zamyka, trzeba temu zaprzestać !

4

Odp: Związek, który zmierza do nikąd...

chce odejść od męża ponieważ mam już dość takiego życia.Wszystko robię sama nic go nie interesuje moje uczucie do niego wygasło on jest strasznym mrukiem od trzech tygodni mijamy się jak byśmy się nie znali nie sypiamy ze sobą a najgorsze jest to że teściowa również ze mną nie rozmawia i obstaje przy tym co robi i mówi synek.Boje się że jeśli się wyprowadzę do znajomych to będzie mnie nachodził i straszył zabraniem dziecka.Czuje się w tym domu poniżana i bez wartości.Pomóżcie podpowiedzcie co zrobić?

Posty [ 5 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Związek, który zmierza do nikąd...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026