Nie zgadzam się, że masz przechorować i odpuścić.
Łatwo czarować na odległość, ona jest młoda, coś u Was nie zagrało do końca, tamten się wstrzelił w trudny dla niej czas, a dalej już poszło.
Możesz być pewien, że ona go nie kocha - bo go nie zna. Kocha najwyżej jego obraz, który stworzyła w myślach. Sam przyznajesz, że nie było cały czas idealnie. A ona szuka ideału, księcia z bajki. Nie ma takiego. Ale jest ktoś, kto ją dobrze zna - Ty. I Ty wiesz (a przynajmniej po 5 latach powinieneś wiedzieć) czego ona szuka, o czym marzy, co lubi, czego nie, co ją kręci. Lem zdobywał swoją żonę przez 3 lata. Wiedział, że to TA, nie odpuścił i razem byli potem bardzo szczęśliwi.
Koleś z internetu nie zna jej. Może się przed nim otworzyła, ale przed Tobą chyba też, a czasu miałeś więcej. Bądź pewien, że koleś coś spieprzy, strzeli jakąś gafę - nie ma innej możliwości.
Co robić? Dawać jej to, co lubi, nie dawać tego, czego nie lubi. Uzależniać ją od siebie. Być dobrym, pomocnym i NA MIEJSCU. On jest daleko. Słucha jej - widocznie tego potrzebowała. Ma dla niej czas i pełną uwagę - widocznie tego jej brakowało. Ty jej to daj, dobrze ktoś wyżej poradził - odzywaj się wieczorami. Bądź dobry. Nie roszczeniowy, nie marudny, nie przestraszony albo niepozbierany. Dobry i ciepły (ptaki się wabi ziarnem, nie klatką). Silny, męski, pewny siebie, ale nie chamski, złośliwy. Nie ma siły - on nie jest idealny i w którymś momencie da plamę (ruski w Niemczech, ech... Inna kultura, o porozumienie będzie na 100% trudniej). To jej marzenia czynią go idealnym i tym większe będzie rozczarowanie im większe zaangażowanie. Gdy wszystko glebnie, musisz być blisko, pamiętaj. Bez obrażania się, histeryzowania, pewny że będziecie jeszcze razem.
Głowa do góry!