Witam!
Nie mam z kim pogadać wiec dlatego pisze na forum.Mam tego wszystkiego dość!Mieszkam z mężem na wsi u mojej teściowej(ona mieszka jeszcze z córka najmłodszą)zajmujemy się od 10 lat ogrodnictwem sami z mężem zapitalamy,żeby było na chleb.A moja teściowa nic kompletnie nie robi ani jej kochana córeczka.Najmuje ludzi płace im a one tylko u najstarszej córuni pomagają bo tu są zdania,że jak my tu mieszkamy to mamy obowiązek je utrzymywać(dodam ze teściowa nie ma żadnych dochodów,a córka ma rent po ojcu)Robię tu dosyć,ze w polu to i w domu muszę sprzątać,prać, gotować itp.rzeczy robić.Nie mamy pomocy od nikogo tylko chodzi teściowa i narzeka jak to jest jej żle i córuni jednej i drugiej.Powiem jeszcze,ze jak się sprowadziliśmy tutaj to nic nie było.Ruina stała to my żeśmy okna po wybijali żeby w jednym pokoju było jasno,założyliśmy centralne,wymieniliśmy dach,martwimy się,żeby był opał na zimę.A postawić nie możemy sobie domu,bo nie mamy gdzie,a teściowa powiedziała,ze to ma byćnasze.Ale nie robi nic w tym kierunku jest jej tak dobrze.Dodam jeszcze,że tesciowa nie ma swojego zdania i liczy się tylko to co powiedzą jej kochane córeczki,a tej najstarszej to sie boi panicznie.Jak ja się coŚ odzywam to jestem ta najgorsza i mój syn na tym cierpi bo one sie na nim wyzywaja.Do mojej matki nie pójde się pożalić,bo nie mam z nia kontaktu,iz ona jest alkoholiczka i poz piciem świata nie widzi wiec siedzę robie co każą i nie wiem kiedy wybuchnę.Mam czasami ochotę im coś powiedzieć,ale zaraz sie we mnie trzęsie nie mogę nic powiedzieć i tylko łzy mi się do oczu cisną,ale i płakać już nie mam siły nabawiłam się przez to wszystko wiele chorób a mam dopiero 32 lata pomóżcie mi doradżcie coś PROSZĘ....
Podobne tematy
A rozmawiałaś z mężem na ten temat? Może pogadaj z nim na spokojnie, powiedz mu, co Cię gryzie i co on o tym myśli. Dogadajcie się, jak rozwiązać tę sprawę. Niestety łatwo nie będzie, bo od początku sobie na to pozwoliliście i teraz pewnie będzie wielka afera i oczywiście na Ciebie zwalą winę. Ale musicie walczyć o swój spokój i nie dajcie się wykorzystywać. Jak nie poskutkuje to chyba wyprowadzka będzie jedynym wyjściem. Współczuję Ci i mam nadzieję, ze uda się jakoś rozwiązać tę sprawę.
Szkoda zycie zmarnowac na cos takiego, szkoda zdrowia, szkoda lez.
Kazdy jest inny i inaczej podchodzi do dobr materialnych, ale ja jak Bog mi swiadkiem postawila bym sprawe jasno i donosnym glosem, z calym szacunkiem poinformowala o tym jak powinna wygladac wspolpraca.
Rowny podzial obowiazkow, rowny wklad i rowne korzysci.
W przypadku niesprawiedliwosci powiedziala bym z cala stanowczoscia, ze sie nie zgadzam i z braku innego wyjscia rzucam wszystko, zabieram dziecko i meza (jesli maz chce) i odchodze zaczac wszystko od nowa.
Niech zostana sami i zobacza jak sobie dadza rade.
Współczuję, ale nie jest aż tak źle! Pamiętaj o tym, że zawsze mogło być gorzej ! a powiedz mi co na to twój mąż? jak reaguje ? a może wyprowadzka była by dobrym wyjściem ? chociaż nie.. nie ma co uciekać od problemów. a z teściową rozmawiałaś ? spróbuj jakoś tę sytuację załagodzić, przecież nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło ! ![]()
powodzenia!
Mój maz nie chce sie wyprowadzić ja juz nie raz chciałam.A teściowa cały czas mowi,ze trzeba zroic porzadek ze sprawa spadkowa jak by to zrobila to bylo by jasne co dalej.Ja nie mam siły sie z nimi kłócic myslicie ze nie mówiłam zeby chociaz w domem sie zajeły ale to jak grochem o sciane.Moj maż wie jak jest i ze jak bysmy stad odeszli to one wtedy zobacza co stracili,ale zaraz jest ze mama jest chora (ma nerwice i owrzodzenie dwunastnicy)i na tym sie konczy a ja nie mam odwagi sie z nim kłócic.Mam tak mieszane uczucia a tak pozatym to ja nie potrafie z moim mezem rozmawiac bo on zaraz sie klóci ja zaczynam płakac i nie odzywamy sie do siebie nie wiem moze ze mna jest cos nie tak
Z Toba jest wszystko ok. wykorzystuja Twoja dobra wole a Ty masz juz tego dosc i bardzo dobrze.
Musisz sie przelamac i byc twarda, jesli nawet Twoj maz Cie nie wspiera to niestety ale zakasaj rekawy i sama zadbaj o siebie.
Moze najpierw sprawy malzenskie...co jest grane? Kochacie sie jeszcze? Jak dlugo po slubie? Dasz rade bez niego? Jak zareagowal by gdybys mu rzucila albo ja i za mna stoisz, albo odchodze?
Weź się w garść! Skoro i z mężem nie możesz się porozumieć, to ja bym się stamtąd wyniosła. Weszłaś między wrony, a one mogą cię zadziobać.. Jak się przynajmniej na jakiś czas wyprowadzisz, podejrzewam że dopiero cię wszyscy docenią! Szkoda że w mężu nie masz wsparcia.
Po ślubie jestesmy 13 lat.I to od samego poczatku to on ma nademna kontrole! ja nie moge sie mu stawic bo jest wtedy wszystko mi wypominane myslalam nad tym aby go zostawic ale nie mam odwagi bo nie mam gdzie isc
Zrob wielka awanture o swoje prawa, nie popusc, a jak Ci przawali zadzwon po policje, powiedz ze jestes wykorzystywana i boisz sie meza, czy jest mozliwosc zeby Cie zabrali do domu matki i dziecka, Jak Cie nie wezma to dadza adres i zglos sie tam z synkiem, wez tylko prywatne rzeczy, wszystko Ci tam dadza i pokoik tymczasowy ze wspolna kuchnia, posiedzisz jakis czas, pogadasz z innymi babkami w podobnej sytuacji, wszyscy Ci pomoga.
Moja przyjaciolka z trojka dzieci tak zrobila, teraz dostala mieszkanie i lekka prace przy pakowaniu zywnosci, jest zadowolona.
Mojemu chlopu kazali sie wyniesc , mogl wziac tylko prywatne rzeczy pod ich kontrola, zabrali klucze i zakazali pod grozba grzywny sie do nas zblizac, ale Ty jestes w innej sytuacji i musisz uciekac bo zniszczysz reszte swojego zycia...a zycie tak piekne potrafi byc, przypomnij sobie.