netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Kocham.... ale musze skoczyć w bok - łgarz!!!

31 odpowiedzi5 524 wyświetleniazałożony przez Ideen, 09.09.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Kocham.... ale musze skoczyć w bok - łgarz!!!

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 32 ]

1

Temat: Kocham.... ale musze skoczyć w bok - łgarz!!!

Zawsze myślałam, że jeżeli kogoś poślubię zwiążę się z nim na całe życie...

Moje małżeństwo nie było jak z bajki ale również nie było źle, były wzloty i upadki ale zawszę z tego wychodziliśmy obronną ręką. 9 lat jesteśmy po ślubie. Kocham męża i wiedziałam, że i on mnie kocha, ja żyję tu w Polsce, wychowując dwójkę cudownych synków, a on tam, zagranicą ciężko pracując. Wszystko wydawałoby się dobrze, codzienne rozmowy przez telefon pisanie sms-ów aż do wczoraj....
Nienawidzę kłamstwa, zwłaszcza w stosunku do ukochanej osoby, mój mąż doskonale o tym wiedział, że nie zniosłabym tego faktu, że mnie okłamał, owszem zdarzało się kiedyś... ale to było niewinne.... aż do wczoraj!
A raczej od tygodnia wodził mnie za nos, nie mówiąc mi prawdy a za moimi plecami knuł, co zrobić, żeby się nie wydało.
Wczoraj okazało się, że pojechał na fest... promem do Skandynawii.... a mi oznajmił, że jedzie na wyspę do pracy, nie będzie zasięgu, będzie spał w kontenerze.... jakie to banalne, wierzyłam mu bo przecież kocham i ufam, ale przeczucie, nie dawało mi spokoju, wiedziałam, że coś jest nie tak.... no i miałam rację!
Zastanawiam się, jak on mógł mi to zrobić, czy dla niego liczy się tylko on? Czy w jednej chwili można wszystko skreślić?
Nie radzę sobie z tym, zżera mnie to od środka to tak strasznie boli, chciałabym przestać istnieć! Moje serce rozrywa coś, czego nie potrafię się pozbyć, nie wiem co to za uczucie.... nigdy tak nie bolało.

Czy facet musi okazać się zawszę dupkiem!

2 Ostatnio edytowany przez Sewilla26 (2012-09-09 10:28:35)

Odp: Kocham.... ale musze skoczyć w bok - łgarz!!!

Witaj. smile
No przykra sprawa. Ale muszę się odnieść najpierw do słów " Zawsze myślałam, że jeżeli kogoś poślubię zwiążę się z nim na całe życie... ". To nie jest tak do końca. Pewności co do związku na całe życie nigdy nie ma, a papierek i obrączka również nie dadzą tej pewności. Trzeba dobrze dobrać sobie partnera i poznać go, żeby myśleć o całym życiu spędzonym u jego boku.

No ale do rzeczy. Ja osobiście nigdy bym nie zgodziła się na choćby tymczasowy związek na odległość. Gdyby mój partner miał wyjechać, to albo ze mną, albo wcale. Wolę nie ryzykować, bo na takich wyjazdach różnie bywa i wcale nie jest to zależne od zaufania czy wierności. Każdy czasem da ponieść się chwili, nawet gdy swoją połówkę darzy wielką miłością. Nie jesteśmy doskonali i bezbłędni.
Kłamstwo to przykra sprawa zwłaszcza słyszane od swojej miłości i to po tylu latach związku.
Co do tego festu, to może mu poprostu bardzo zależało i nie chciał prawdy powiedzieć, bo bał się, że nie zgodzisz się czy coś. To go oczywiście nie usprawiedliwia ale jakiś powód musiał być. Może chciał się zabawić, bo jak sama napisałaś on ciężko pracuje. Nie wiem jak to było, czemu okłamał ale jakiś powód był. Musisz z nim o tym porozmawiać. On jest już w Polsce czy gdzie? Jeżeli jest za granicą, to rozważcie jego powrót, bo poważna rozmowa was nie ominie, a przez telefon czy neta, to nie jest to samo.
Pieniądze nie są najważniejsze. Być może przez ten wyjazd, on zapomniał jak to jest w związku, nie pielęgnuje go, bo nie ma jak, skoro jesteście od siebie tak daleko. Jak by przyjechał, to będziecie mieli szanse na naprawę wszystkiego, na wyjaśnienia i nowe postanowienia. Ja bym jak najszybciej prosiła go o porzucenie pracy za granicą i o przyjazd do Polski. Tyle ludzi radzi sobie w Polsce i zarabia spore pieniądze na rodzinę, to dlaczego Twój mąż nie mógłby spróbować? Rozumiem, że czasem można wyjechać gdzieś dalej, kiedy koniecznie są potrzebne pieniądze, no ale nie można wiecznie tam szukać pracy, tym bardziej jeśli to się odbija na związku. Co to za małżeństwo na odległość? Żadne.

3

Odp: Kocham.... ale musze skoczyć w bok - łgarz!!!

Dziękuję za odpowiedź. Bardzo potrzebuję jakiejś rady, nie wiem czegokolwiek bo nie radzę sobie z tym, a nie mam z kim porozmawiać, bo jestem tutaj sama....

Co do festu, to wiem, że bardzo chciał tam jechać, bo rozmawiałam z moją szwagierką, która mieszka niedaleko niego.
Niby ten fest to miał być służbowy, ale na tym statku są kasyna, imprezy, alkohol, panienki narkotyki.... istny burdel, a wiadomo co może się tam wydarzyć....
On mi tydzień temu napomknął o tym feście i oczywiście nie kryłam niezadowolenia a on szybko ujął, że żartuję że takiej imprezy w ogóle nie będzie bardzo się zdenerwowałam i on o tym wiedział i na koniec mu powiedziałam, że gdyby pojechał to nie byłabym z nim, bo za bardzo bym się zadręczała tym co tam się wydarzyło, a to by mnie od środka zniszczyło....

Póki co jest jeszcze na tym promie, nie ma zasięgu, a ja już nie dzwonię, wyłączyłam telefon domowy bo nie mam siły  go słuchać. Na tą chwilę czuję, że nie podołam temu, że to chyba koniec.... choć go bardzo kocham.
Nie tylko on mnie okłamał, okłamał również moich rodziców ( mieszka z nimi tam) mówiąc im bajkę o tych kontenerach....

Bilet ma kupiony na powrót do Polski za 4 tyg  (tylko na tydzień ) ale ja czuję, że te tygodnie negatywnie wpłyną na nasze stosunki

4

Odp: Kocham.... ale musze skoczyć w bok - łgarz!!!

Ideen. Jesteś sama sobie winna. Dlaczego nie chciałaś by pojechał na ten fest? Czy mężczyzna będąc i pracując z dala od rodziny nie ma prawa się zabawić? Wierzę, że jest Ci przykro bo Cię okłamał ale czy nie jesteś współwinna? Kobietom też się zdarza ukryć przed mężem zakup torebki czy ubrania i mówią że ma ją od dawna albo dostała od koleżanki. Czy to nie to samo?
Twoja zazdrość niszczy związek. Jak mąż Cię kocha a pewnie tak jest to nawet stado prostytutek nic nie wskóra. Będąc za granicą miał pewnie setki okazji by Cię zdradzić, dlaczego więc miałby to zrobić na feście?

5

Odp: Kocham.... ale musze skoczyć w bok - łgarz!!!
Ojciecpiotr napisał/a:

Jak mąż Cię kocha a pewnie tak jest to nawet stado prostytutek nic nie wskóra. Będąc za granicą miał pewnie setki okazji by Cię zdradzić, dlaczego więc miałby to zrobić na feście?

No właśnie, tez nie mogę tego pojąc. Skąd takie przypuszczenie, ze akurat tam musi Cie zdradzic? Skąd pomysł, ze w ogóle ? Dlaczego tak stanelas okoniem, ze on nie ma prawa tam jechac? Wychodzisz z zalozenia, ze on ma zapierniczac ile wlezie, wysylac pieniazki, przyjezdzac raz na jakis czas i tyle? Kobieto przestan byc egoistka, kazdy czasami musi sie odprezyc bo inaczej zwariowac mozna.
Dziwi mnie Twoja reakcja , dziwi ten watek, kompletnie nie moge pojac tego dyktatorskiego pojecia w stosunku do meza.
Jak bedzie chcial Cie zdradzic to zrobi to tak czy inaczej.

6

Odp: Kocham.... ale musze skoczyć w bok - łgarz!!!

Nie chciałam, żeby tam jechał bo znam siebie i wiem, że to nie dało by mi spokoju, że zniszczyło mnie od środka, ze zawszę by do mnie to wracało co on tam robił, choć mu ufałam. No i alkohol.... mój mąż co prawda nie piję, ale jak mu się już to zdarzy, a jestem przekonana, że pił to nie kontroluję siebie, tzn głupio gada... 

" Czy mężczyzna będąc i pracując z dala od rodziny nie ma prawa się zabawić? " nie wiem co teraz masz na myśli, bo ja jestem tutaj, i nie siedzę i jakoś mi nie w głowie zabawy...

Widzisz, nasz związek opierał się jak dotąd na szczerości, może to wyda się dziwne ale ja nigdy nie czułam potrzeby ukrywania przed nim czegokolwiek, codziennie jak dzwonił relacjonowałam mu co się u nas dzieję, co robiłam gdzie byłam czy co kupiłam itp. I to działało w obie strony.

Czy jestem zazdrosna, naturalnie ale nigdy nie przesadzałam z tym, ufałam mu, ale w obecnej sytuacji szaleje z zazdrości, wściekam się bo był skłonny do kłamstwa a co za tym idzie mógłby zrobić coś jeszcze choć wiedział jakie jest moje zdanie na ten temat, tym bardziej, że on sam powiedział, że gdybym ja była w takiej sytuacji również by mi nie pozwolił.


Jedyna moja wina, to to, że pozwoliłam na takie nasze " niby życie"


Komórka milczy, nie piszę choć juz pewnie ma już zasięg, no i oczywiście on juz o wszystkim wiem, ze ja wiem, bo szwagierka napisała mu sms-a

7

Odp: Kocham.... ale musze skoczyć w bok - łgarz!!!
anetqueen napisał/a:
Ojciecpiotr napisał/a:

Jak mąż Cię kocha a pewnie tak jest to nawet stado prostytutek nic nie wskóra. Będąc za granicą miał pewnie setki okazji by Cię zdradzić, dlaczego więc miałby to zrobić na feście?

No właśnie, tez nie mogę tego pojąc. Skąd takie przypuszczenie, ze akurat tam musi Cie zdradzic? Skąd pomysł, ze w ogóle ? Dlaczego tak stanelas okoniem, ze on nie ma prawa tam jechac? Wychodzisz z zalozenia, ze on ma zapierniczac ile wlezie, wysylac pieniazki, przyjezdzac raz na jakis czas i tyle? Kobieto przestan byc egoistka, kazdy czasami musi sie odprezyc bo inaczej zwariowac mozna.
Dziwi mnie Twoja reakcja , dziwi ten watek, kompletnie nie moge pojac tego dyktatorskiego pojecia w stosunku do meza.
Jak bedzie chcial Cie zdradzic to zrobi to tak czy inaczej.

Najbardziej boli mnie fakt, że mnie okłamał, znając moje zdanie. A zdrady naturalnie, że się boję bo to będzie jednoznaczne z tym, że nie będę mogła z nim być, choć bardzo kocham...

Nie jestem egoistką, ja wcale nie chcę żeby on tam siedział ile razy podejmowałam rozmowy, żebyśmy mieszkali tutaj w Polsce, ale mój mąż w kółko i to samo, że tam lepiej zarobi, że robi to dla nas, żebyśmy mieli wszystko.... a ja w kółko mu powtarzam, że co z tego skoro tego co najważniejsze, nie mamy, JEGO, że dzieci płacą za wysoką cenę, że wychowują sie bez ojca.
I gdzie tu mój egoizm?

8

Odp: Kocham.... ale musze skoczyć w bok - łgarz!!!

Rozmawiałam z mężem, przeprosił mnie za kłamstwa, ale co najgorsze on nie widzi żadnej swojej winy, to tak jakby było normalne że mówi się co chcę i komu chcę hmm
Wytłumaczył mi, co było jak było i w ogóle.... ale ja mu nie wierzę, zastanawiam się czy to normalne, a może wszystko jest jeszcze świeże i dlatego mam tyle złości w sobie, rozgoryczenia....

Czy po tym kłamstwie już nigdy mu nie zaufam?? Czy zawszę będę się zastanawiać dlaczego tak postąpił, pomimo, że kocha....
a może to faktycznie moja wina hmm 

Jak mam sobie z tym poradzić, skoro kocham, chciałabym być z nim ale żeby było tak jak kiedyś....

9

Odp: Kocham.... ale musze skoczyć w bok - łgarz!!!

Jak będziesz w sobie hodować i pielęgnować poczucie krzywdy to zawsze będą dręczć Ciebie myśli o braku zaufania. A wystarczyło powiedzieć "baw się dobrze Kochanie".

10

Odp: Kocham.... ale musze skoczyć w bok - łgarz!!!
Ojciecpiotr napisał/a:

Jak będziesz w sobie hodować i pielęgnować poczucie krzywdy to zawsze będą dręczć Ciebie myśli o braku zaufania. A wystarczyło powiedzieć "baw się dobrze Kochanie".

no popieram i patrząc na to z boku wcale się nie dziwię że mąż dopuścił się kłamstwa. ja tego zwyczajnie nie pojmuje jak można mieć tak ograniczone zaufanie do męża i jak można go traktować jak bezmózgiego idiote który jest malutkim chłopczykiem bez woli odpowiedzialności i trzeba go prowadzić za rączkę bo inaczej nabroi. ehh... naprawde kobieto przewartościuj swoje życie i spójrz na swojego męża ja na pełnowartościowego mężczyznę który ma mózg wole i potrafi mądrze wybrać a nie jak jakiś neandertalczyk z wywieszonym jęzorem zachlany będzie ganiał samice by za włosy zaciągnąć je do jaskini. problem chyba jest w twojej samoocenie bo gdybyś miała ją na wystarczającym poziomie nie histeryzowałabyś tak bardzo bo byłabyś przekonana że skoro jestes wartościową osobą niewiele tobie grozi. twój mąż ma prawo do dysponowania swoją osobą wedle jego potrzeb i oczywiście wice wersa. żadne z was nie jest niczyją własnością i to że jesteście razem jest chyba dowodem na to że tak wybieracie i taka wasza wola a nie jakiś przymus. nikt chyba nikogo tu nie więzi i nie terroryzuje i nie wymusza bycia razem w związku malżeńskim. mylę się? mam nadzieję że nie. i jeśli tak jest nie ma co się zbytni o spinac bo mąż ma wybór i z tego co piszesz wybiera. a i podzielę zdanie mojej przedmówczyni związki małżeńskie na odległość są niezwykle trudne bo ludzie mają potrzeby i długie ich niezapsokajanie źle wpływa ogólnie na całość. a ja myślę że gdybyś była dostatecznie zdeterminowana jak najbardziej miałabyś wpływ na męża by wybrał rodzinę zamiast kasy. zastanów się na spokojnie zdystansuj i zawalcz o to by wrócił do rodziny. u mnie pieniądze rozwaliły rodzinę i wcale nie było wyjazdów za granice był za to pęd ku kasie. kasy teraz od cholery ale rodziny ni mo.

11 Ostatnio edytowany przez karolcia_38 (2012-09-10 09:05:07)

Odp: Kocham.... ale musze skoczyć w bok - łgarz!!!
Ideen napisał/a:

Rozmawiałam z mężem, przeprosił mnie za kłamstwa, ale co najgorsze on nie widzi żadnej swojej winy, to tak jakby było normalne że mówi się co chcę i komu chcę hmm
Wytłumaczył mi, co było jak było i w ogóle.... ale ja mu nie wierzę, zastanawiam się czy to normalne, a może wszystko jest jeszcze świeże i dlatego mam tyle złości w sobie, rozgoryczenia....

Czy po tym kłamstwie już nigdy mu nie zaufam?? Czy zawszę będę się zastanawiać dlaczego tak postąpił, pomimo, że kocha....
a może to faktycznie moja wina hmm 

Jak mam sobie z tym poradzić, skoro kocham, chciałabym być z nim ale żeby było tak jak kiedyś....

i jeszcze jedno jak ja otwieram oczy z podziwu gdy czytam takie zdania. za każdym razem za słowem czy też słowami "kocham go" tak naprawę kryje się zupełnie coś innego niż zwyczajowo pojmowana miłość. wygląda to mniej więcej tak "kocham go" i oczekuję że on będzie........ i cała lista roszczeń życzeń a najlepiej żeby oślepł ogłuchł przestał zauważać innych ludzi był tylko mój robił to co ja chcę nierobił tego co niechcę i ogólnie ma zaspokajać moje potrzeby bo w końcu po to za niego wychodziłam za mąż. a gdzie tu miłość wolność odpowiedzialność? przeciez gdybyś go naprawdę kochała bylabyś szczęśliwa że chłop ma chwilę relaksu może się pośmiać pożatrować zabawic odprężyć. nie ja tego nie pojmuję.

12

Odp: Kocham.... ale musze skoczyć w bok - łgarz!!!
Ojciecpiotr napisał/a:

Ideen. Jesteś sama sobie winna. Dlaczego nie chciałaś by pojechał na ten fest? Czy mężczyzna będąc i pracując z dala od rodziny nie ma prawa się zabawić? Wierzę, że jest Ci przykro bo Cię okłamał ale czy nie jesteś współwinna? Kobietom też się zdarza ukryć przed mężem zakup torebki czy ubrania i mówią że ma ją od dawna albo dostała od koleżanki. Czy to nie to samo?
Twoja zazdrość niszczy związek. Jak mąż Cię kocha a pewnie tak jest to nawet stado prostytutek nic nie wskóra. Będąc za granicą miał pewnie setki okazji by Cię zdradzić, dlaczego więc miałby to zrobić na feście?

Myślę że OjciecPiotr ma rację. Małe kłamstewka się zdradzają w każdym związku zawsze. To tylko idea "szczerość" i tak dalej. Ja bym zdrady nigdy też nie wybaczyła, a z mężem często jesteśmy w rozłące. Ale ja nie zwracam uwagi jak go przyłapię na drobnym kłamstwie - w końcu ludzką rzeczą błądzić. Czy Ty sama nigdy go nie okłamałaś, nawet w błahej sprawie?

13 Ostatnio edytowany przez Artemida (2012-09-10 10:58:17)

Odp: Kocham.... ale musze skoczyć w bok - łgarz!!!

Wygląda na to, że nikt Cię nie rozumie... A ja rozumiem. I nie rozumiem jak można usprawiedliwiać kłamstwo. No, kurde, zasadnicza jestem i tyle. Ty kochasz, zajmujesz się dziećmi, on utrzymuje rodzinę, mieszka u Twoich rodziców i ma być szczerość i miłość. Jak nie kocha, fora ze dwora, po co fikcja.

Masz absolutną rację. Liczy się to, co czujesz. Jeśli on nie rozumie, nie widzi swojej winy, to jest na tak innym poziomie świadomości, że wspólne życie raczej się nie uda.

Możliwości są takie:
1. Zostaniesz z nim i zmienisz się - żeby Cię nie zżerało od środka to co on wywija. 
2. Zostaniesz z nim i on się zmieni, żeby  Ciebie nie ranić. 
3. Zostaniecie razem, nic się nie zmieni i zmarnujecie sobie nawzajem życie (albo kilka lat, po czym się zmienicie lub rozstaniecie).
4. Ostatnia - rozstaniecie się teraz.

Wybór należy do Ciebie. Z tym, że nie masz wpływu na to, czy on się zmieni, jak nie zechce, to nie będzie pracował nad sobą dla Ciebie. Czyli zostaje pierwsza, trzecia i czwarta.

Ja będąc w Twoim wieku, dawałam szansę. I zmarnowałam czas. Wiedząc to, co wiem, kopnęłabym w tyłek z rozmachu. Ale nie wiem,  czy jesteś na ten krok gotowa (ja nie byłam).

14

Odp: Kocham.... ale musze skoczyć w bok - łgarz!!!
Artemida napisał/a:

Masz absolutną rację. Liczy się to, co czujesz. Jeśli on nie rozumie, nie widzi swojej winy, to jest na tak innym poziomie świadomości, że wspólne życie raczej się nie uda.

karolcia_38 napisał/a:

wygląda to mniej więcej tak "kocham go" i oczekuję że on będzie........ i cała lista roszczeń życzeń a najlepiej żeby oślepł ogłuchł przestał zauważać innych ludzi był tylko mój robił to co ja chcę nierobił tego co niechcę

No i mamy dwa skrajne światy. Faktycznie mąż nie powinien być taki beztroski względem żony. Faktycznie żona nie może być taka zaborcza.

15

Odp: Kocham.... ale musze skoczyć w bok - łgarz!!!

Dziękuję wam za odpowiedzi smile bardzo wiele dla mnie znaczą i mam nadzieję, że pomogą mi uporządkować swoje życie.

Nasze małżeństwo od samego początku było takie, że wszystko robiliśmy razem. Nigdy nie było potrzeby, żeby było inaczej. I taki stan rzeczy nam obojgu odpowiadał i to nie było narzucone przeze mnie. Zresztą on sam nigdy nie pozwalał, żebym sama gdzieś pojechała np na zakupy. Nigdy też żadnemu z nas nie przyszło do głowy żeby iść samemu na imprezy, jeżeli już to razem.

Karola moja samoocena jest na właściwym poziomie i nie ma ona z tym nic wspólnego.  Ale pozostałe słowa dały do myślenia.


I nigdy go nie okłamałam bo nie miałam ku temu powodu, zawszę twierdziłam, że lepsze jest najgorsze kłamstwo niż najlepsza prawda

Póki co nie odzywam się do niego, dam mu czas żeby przemyślał swoje zachowanie, to czego chce od życia, ode mnie.
Zobaczymy co postanowi, niech w końcu podejmnie jakąś decyzję.  Co z tego wyjdzie nie wiem, ale jestem pewna, że mu tego nie zapomnę i nie chodzi o to, że będę w "sobie hodować i pielęgnować poczucie krzywdy" tylko to samo bedzie do mnie powracać i mnie krzywdzić.  Póki co jestem wściekła! I za bardzo dumna, żeby mu teraz powiedzieć że kocham, zresztą powiedziałam mu, że nie wiem co do niego czuję! Tym bardziej, że on powiedział mojemu bratu, "że znając mnie to pobuczę się dwa dni i będzie po sprawię, że nie wie dlaczego to wszystko wyolbrzymiam skoro jest dobrze" hmm

Artemida, dziękuję, że masz takie samo podejście w stosunku co do kłamstwa na razie jesteśmy przy punkcie 2. Powiedział, że udowodni mi, że mnie kocha, że mu zależy tylko nie wiem czy ja znów mu zaufam.

16

Odp: Kocham.... ale musze skoczyć w bok - łgarz!!!

A powiedz mi prosze czym jest ten "fest" na ktory pojechal Twoj maz?

17 Ostatnio edytowany przez karolcia_38 (2012-09-10 14:42:38)

Odp: Kocham.... ale musze skoczyć w bok - łgarz!!!
sam22 napisał/a:
Artemida napisał/a:

Masz absolutną rację. Liczy się to, co czujesz. Jeśli on nie rozumie, nie widzi swojej winy, to jest na tak innym poziomie świadomości, że wspólne życie raczej się nie uda.

karolcia_38 napisał/a:

wygląda to mniej więcej tak "kocham go" i oczekuję że on będzie........ i cała lista roszczeń życzeń a najlepiej żeby oślepł ogłuchł przestał zauważać innych ludzi był tylko mój robił to co ja chcę nierobił tego co niechcę

No i mamy dwa skrajne światy. Faktycznie mąż nie powinien być taki beztroski względem żony. Faktycznie żona nie może być taka zaborcza.

hmm... tylko że właśnie ja nie uważam albo inaczej. jestem przekonana że mąż kocha Ideen jestem przekonana że celowo nie chce jej skrzywidzić ale i tu następuje pewien lapsus. otóż wydaje mi się że Ideen nie może pogodzić się z tym że człowiek może mieć inny odrębny świat a w nim ma prawo do zabawy uśmiechu itp. jestem przekonana że gdyby jej mąż spiął się w sobie i jej powiedział tak kochanie chcę iść płynąć jechać gdzieś tam tak kochanie będa tam kobiety tak kochanie będzie alkohol to jego żona dostała by histerii i się na śmierć obraziła. znam taką parę gdzie kobieta "śmiertelnymi obrazami" katuje swojego męża obwinia za wszystko i on żeby jej się nie narazić a żyć w miarę "normalnie" zaczął ją okłamywać. nie są to mega kłamstwa ale drobne duperele. jednak gdyby się jej postawił urządziła by mu piekło i wywaliła z sypialni. i tak sam sobie winien pogrąża się w coraz większym syfie jednocześnie wcale jej nie zdradzając (czekam kiedy to nastąpi bo święty by nie wyrobił) a jedynie tymi kłamstwami próbuje zdobyć dla siebie odrobinę wolności spotkać się na piwie z kumplami pogadać pośmiać się. a kocha ją zdecydowanie. i tak małżeństwo chyli się ku upadkowi. cała moja wypowiedź tego właśnie dotyczy. z jakiegoś powodu kobiety kurczowo chca trzymać swoich mężów na smyczy i w kagańcu.  jednocześnie nie zdając sobie sprawy (miliony przegadanych godzin o tym z moim facetem) że takie zachowanie wręcz odrzuca facetów i tak naprawdę oddala od marudnej wciąż kontrolującej małżonki. i zaczyna się bieda bo spotyka na swej drodze kobiete która oczywiście "jest ideałem" nie gdera nie zakazuje nie nakazuje nie obraża się i jest problem. jak ma facet jaja a nasienie nie dotarło do mózgu to w porę się opamięta i dokona właściwego wyboru ale jeśli jest zainfekowany na maksa to przyznam że poleci jak siwy dym.

Ideen cały czas mi tylko o to chodzi. a piszę dlatego że byłam niemalże identyczna. cierpiałam spalałam się cuda wianki. i z każdym rokiem traciłam coraz bardziej i siebie i męża. naprawde święty by spier....ił. jeśli twoja samoocena jest na właściwym poziomie to super i trzymaj siętgo choćby skały srały ale też przewartościuj swoje życie i pomyśl czy nie będzie wasze małżeństwo atrakcyjniejsze jeśli będziecie mieć trzy światy? jego twój i wasz? to bardzo wzbogaca życie i nie wieje tak nudą w małżeństwie. pozdrawiam ciepło karolina

18

Odp: Kocham.... ale musze skoczyć w bok - łgarz!!!

Ideen ja "funkcjonuję" w takim związku jak Ty. Ja w Polsce z dwójką małych dzieci, mąż za granicą w pracy. Do domu wraca raz w miesiącu na jakieś 4-5 dni. W pozostałym czasie kontakt przez skypa i telefon. I trwamy tak już rok. Były różne zgrzyty nie powiem że nie. Najtrudniej było powiedzieć właśnie to: idz i się pobaw. Wcześniej byliśmy małżeństwem non stop razem. Póżniej sytuacja się zmieniła więc ja też. Mój mąż też próbował kluczyć z jakimkolwiek wyjściem, bo ja kręciłam nosem. Pózniej wychodziło to na jaw a jego tłumaczenie: nie mówiłem bo......byłabyś zła. I wtedy do mnie dotarło. Przecież on spędza tam więcej czasu niż w domu. Musi mieć jakąś odskocznie od pracy i ludzi z którymi pracuje. Więc z bólem serca wyluzowałam. I teaz jak gdzieś wychodzi to zawsze to wiem. I co najważniejsze ja tez zaczęłam wychodzić. A jak są jakieś większe imprezy u niego w mieści to zostawiam dzieci z babciami i jadę. Jest to trudne bo zaraz w głowie roją się jakies dziwne scenariusze, ale prawda jest taka że to się sprawdzi jak nie dasz mu oddechu. powodzenia

19

Odp: Kocham.... ale musze skoczyć w bok - łgarz!!!

Droga Autorko, myślę że trochę przesadzasz, chcąc odchodzić, zastanawiając się nad tym co dalej. Twój mąż nie zrobił dobrze, ale jesteście razem tyle lat, i nadal mu nie ufasz? twierdzisz ze ufasz, ale jakie to zaufanie, jeśli myślisz ze Cię zdradził, lub za dużo wypił, albo coś innego. Zaufanie to podstawa związku, nie puściłaś go tam, zrobił to bez Twojej wiedzy bo bardzo mu zależało, i coś mu się od życia należało za ciężką pracę. Zresztą gdyby chciał coś odwalać to odwalałby to gdziekolwiek, po pracy, przed pracą, okłamując Cię wiecznie i ciągle. Przemyśl to co robisz, może jednak zauważysz że odrobinę przesadzasz, zwłaszcza że nie ma na świecie człowieka 100% szczerego, nawet jeśli ten ktoś tak twierdzi, a co ważniejsze, nie jesteście tylko parą w zwykłym związku ale małżeństwem, takich związków się nie przekreśla od tak, zwłaszcza że oboje kochacie.

pozdrawiam

20

Odp: Kocham.... ale musze skoczyć w bok - łgarz!!!
Ideen napisał/a:

Rozmawiałam z mężem, przeprosił mnie za kłamstwa, ale co najgorsze on nie widzi żadnej swojej winy, to tak jakby było normalne że mówi się co chcę i komu chcę hmm
Wytłumaczył mi, co było jak było i w ogóle.... ale ja mu nie wierzę, zastanawiam się czy to normalne, a może wszystko jest jeszcze świeże i dlatego mam tyle złości w sobie, rozgoryczenia....

Czy po tym kłamstwie już nigdy mu nie zaufam?? Czy zawszę będę się zastanawiać dlaczego tak postąpił, pomimo, że kocha....
a może to faktycznie moja wina hmm 

Jak mam sobie z tym poradzić, skoro kocham, chciałabym być z nim ale żeby było tak jak kiedyś....

hm.. ja Cię rozumiem, miałabym podobne odczucia i też bym go nie puściła.. uważam, że nie powinien jechać się zabawiać.. właśnie ze względu na Ciebie.. małżeństwo jednak trochę ogranicza i składając przysięgę, zgadzamy się na te ograniczenia..

Wkręcałabym sobie, że za tym kłamstwem będą kolejne np.inna kobieta, gdy facet jest daleko, różne rzeczy mogą chodzić po głowie..a takie kłamstwo to może być dopiero początek, od tego się zaczyna..
Moja rada, zostaw wszystko i wyjedź do niego, albo niech on wróci do Polski.. związki na odległość często nie próby, ja bym na Twoim miejscu nie ryzykowała.. zresztą nie po to się chajtaliście, żeby teraz razem nie mieszkać..

21

Odp: Kocham.... ale musze skoczyć w bok - łgarz!!!

W zyciu nie chodzi o trzymanie partnera ,partnerki na uwiezi to odrebne istoty ,majace wlasne prawo wyboru.
Widocznie wiedzial ze nie zgodzisz sie dlatego sklamal ,dla ogolnego dobra.
Czasami ludzie boja sie wlasnie szczerosci , klamstwo rodzi klamstwo to naturalne.
Kochac kogos nieznaczy w niego watpic.
Kochac to pozwalac zyc i cieszyc sie nim oczywiscie w granicach rozsadku i wzietych granic dla danego zwiazku bo kazdy zwiazek i kazdy czlowiek ma inne granice.

22

Odp: Kocham.... ale musze skoczyć w bok - łgarz!!!

eh, nie ma właśnie żadnego usprawiedliwienia dla kłamstwa.. są ze sobą 9lat.. wiedział, jakie ona ma podejście do życia i co? osrał to.. zamierza jej teraz za każdym razem mydlić oczy jaki to on zapracowany i biedny jak będzie chciał gdzieś wyjść? Pati31 w takim chcesz być małżeństwie? Ja wszystko mówię partnerowi i nie trzymam go na smyczy, gdy coś mi się wydaje nie w porządku, mówię ''Kochanie odwróć sobie sytuację, Ty byś mnie na taki wyjazd puścił? On wtedy wie, co ma zrobić. Najważniejsze, że staramy się być względem siebie szczerzy..

23

Odp: Kocham.... ale musze skoczyć w bok - łgarz!!!

Tak chce byc w prawdziwym zwiazku ,a czesto ludzie klamia poprostu dla dobra ogolu, a to rodzi nastepne i kolo sie konczy kazdy wie
gdzie.Sklamal bo wiedzial ze nie bedzie zadowolona ,ale chcial jechac.Gdyby oboje sie znali nie doszlo by do tego proste .

24

Odp: Kocham.... ale musze skoczyć w bok - łgarz!!!

Może faktycznie macie rację, że nasz związek nie funkcjonował tak jak powinien ale my , ja nie miałam pojęcia, że mogłoby być inaczej. Zawszę u nas tak było, albo razem, albo w ogóle i żadeno z nas się nie skarżyło.

Co do zaufania, ufałam mu, świadczy o tym fakt, że pozwoliłam, żeby jechał zagranicę. Ale teraz straciłam zaufanie bo mnie okłamał, kłamał przez cały tydzień, knuł przeciwko mnie, a ja nie mam pewności czy to co mówi, że mnie nie zdradził jest prawdą, skoro już mnie okłamał to dlaczego nie może robić tego nadal? Szczerze, to nie wierzę mu w żadne jego słowo, pomimo, że chciałabym i to bardzo, to nie potrafię.

Tym bardziej, że on nie widzi w tym problemu i jest wielce zbulwersowany, że cierpię, że jestem zła. Chciałabym mu wybaczyć, zaufać ale on nic nie robi w tym kierunku, zamiast mnie jakoś wesprzeć to mi wytyka błędy przeszłości. Na próby wyjaśnienia zmienia temat.... A tym swoim zachowaniem sprawia, że odsuwam się od niego, bo nie potrafię wrócić do porządku dziennego jakby nigdy nic.  Powiedział wczoraj, że jak jechał na fest bał się, że po powrocie nie będę już z nim, to po co jechał skoro wiedział jaka będzie moja reakcja? On mi powiedział, że nie byłby ze mną. A ja mam być?
A co najlepsze, to on twierdzi, że szukam pretekstu żeby się rozstać, że mam kogoś, że to ja go zdradzam. I powiedział, że jeżeli chcę rozwodu to on mi go da, ale wtedy coś sobie zrobi<żałosne>, bo nie potrafi bez nas żyć, bo jesteśmy całym jego światem.
Ma mi dać odpowiedź co zamierza dalej zrobić, albo do nas wraca, albo nas nie ma.... a on się z tego śmieję hmm
Że jeżeli mu faktycznie zależy ma o nas zawalczyć

Jedno wiem na pewno, że rozłąka wpływa na jego/ naszą niekorzyść.

25

Odp: Kocham.... ale musze skoczyć w bok - łgarz!!!

Nie wierze, że z takiej bzdury wyszła aż taka afera. Jesteś egoistką i najważniejsze jest tylko to co ty chcesz i to co dla Ciebie jest dobre. Nie rozumiem dlaczego facet nie mógł pojechać sobie na jakiś fest. Jak ma Cie zdradzic to zrobi to nawet jak będzie w Polsce. Jego obowiązkem jest zapier..... zarabieć i słać Tobie kase. A to że Ty nigdzie nie chodzisz to jest Twój problem. Też jesteś człowiekiem i Ci sie to należy, ale ty sama sobie wybrałaś że będziesz siedziała w domu i wymyślała nie wiadomo jakie problemy. Zajmij się czymś. Wyjdz na spacer, siłownie czy gdzieś ze anjomymi to zobaczyśz że nie bedziesz myślała o takich pierdołach

26

Odp: Kocham.... ale musze skoczyć w bok - łgarz!!!

Oj się narobiło.. myślę , że przez telefon nie masz co strzelać fochów, bo to trochę żałosne. Ale Cię rozumiem, też była bym wściekła.. totalnie zdeptał Wasze zasady i jeszcze bezczelnie kłamał.. żal:/  ale ze złością poczekaj, aż przyjedzie do Polski, pogadajcie wtedy szczerze, bez złości, może wtedy zrozumiesz jego punkt widzenia i pójdziecie na jakiś kompromis. Ja na Twoim miejscu wyjechałabym razem z nim z Polski, nie wyobrażam sobie rozłąki na z mężem.

27

Odp: Kocham.... ale musze skoczyć w bok - łgarz!!!

Ja Cię rozumiem. Na niego nie ma usprawiedliwienia. Kłamstwo to kłamstwo. Nie ważne czy dałaś mu powody do oszukiwania czy nie ale on skłamał i nie ma na to wytłumaczenia. Ty jesteś ok w stosunku do niego a on nie. Kłamał i dobrze się bawił. Mógł chociaż powiedzieć, że jedzie i koniec, to przynajmniej kłamstwa by nie było. Albo mógł Ciebie zabrać. Dlaczego tego nie zrobił? Bo najwyraźniej woli zabawę z kolegami i być może jakimiś innymi panienkami.
Ja bym już nigdy nie zaufała. A skoro on Cię okłamał, to również zaufania do Ciebie nie ma. Chora sytuacja. I on uważa, że nic złego nie zrobił? Jak facet coś złego zrobi, to nigdy nie pokaże, że ma wurzuty sumienia.

28

Odp: Kocham.... ale musze skoczyć w bok - łgarz!!!

..."Ja bym już nigdy nie zaufała. A skoro on Cię okłamał, to również zaufania do Ciebie nie ma. Chora sytuacja. I on uważa, że nic złego nie zrobił? Jak facet coś złego zrobi, to nigdy nie pokaże, że ma wurzuty sumienia...."

hmmm.. wydaje mi się to sednem problemu no właśnie on nie UFAŁ Ideen tylko teraz pytanie DLACZEGO? przecież jest w stosunku do niego ok. ale czy aby na pewno ok? najwyraźniej NIE JEST skoro jej nie UFA. no tak na logikę chyba nie?

29

Odp: Kocham.... ale musze skoczyć w bok - łgarz!!!

Witam smile i dziękuję za odpowiedzi smile

Dużo myślałam o tej zaistniałej sytuacji i postanowiłam, że nie będę wiercić mu dziury przez telefon, jak słusznie zauważyła jedna z koleżanek. Poczekam sobie i porozmawiamy, jednak rozmowa w cztery oczy powinna mi przynieś jakąś ulgę, przynajmniej łudzę się, że wtedy będę wiedziała czy mówi prawdę, w końcu w jego oczach można wyczytać wszystko, przynajmniej tak sądzę. Zresztą ten czas jest mi potrzebny, muszę poskromić swoją niepohamowaną chęć zemsty hmm wiem, że to jest głupie, ale różne głupotki mi chodzą po głowie  choć wiem, że nie tędy droga.

Póki co dałam mu ultimatum, albo rodzina i mieszkanie razem, albo nic, rozchodzimy się.
Doszliśmy do wniosku, że zamieszkamy z nim za granicą, ma załatwić mieszkanie i szkołę dla synka. Zobaczymy co z tego wyniknie, bo w sumie pochopnie byłoby gdybym skreśliła ponad 10 lat bycia razem, mamy dzieci, w sumie jestem to nam winna, on również... Choć codziennie staram się zagłuszyć w sobie ten ból, który nie pozwala mi normalnie funkcjonować, staram się nie zadręczać, choć to takie trudne zapomnieć i żyć jak gdyby nigdy nic. Zastanawiam się czy w ogóle będe wstanie mu wybaczyć, on póki co stara się, a ja głupia wciąż doszukuję się w tym kłamstw, intryg.... no kurczę, nie radzę sobie z tym hmm

Karolcia czy mąż mi ufał? Z tego co mówił to nie, a raczej "tak nie do końca" zawszę mi to powtarzał. Ale czy dałam mu ku temu jakieś powody? Nie! Zawszę byłam w stosunku co do niego w porządku. Ale on twierdzi, że mi nie ufał, dlatego, że po prostu boi się, że go zostawię, że zdradzę.... takie chore myślenie jak dla mnie. Może wynika to z tego, że ma strasznie niską samą ocenę o sobie itp, wciąż powtarza, że nie jest atrakcyjny (choć dla mnie jest najprzystojniejszym, najcudowniejszym mężczyzną na świecie), a ja mogę mieć każdego kogo bym zechciała. Choć nigdy nie mógł pojąć, że to co chcę już mam - JEGO. Choć twierdzi, że on wie, czuję, że go bardzo kocham....

30

Odp: Kocham.... ale musze skoczyć w bok - łgarz!!!
karolcia_38 napisał/a:

..."Ja bym już nigdy nie zaufała. A skoro on Cię okłamał, to również zaufania do Ciebie nie ma. Chora sytuacja. I on uważa, że nic złego nie zrobił? Jak facet coś złego zrobi, to nigdy nie pokaże, że ma wurzuty sumienia...."

hmmm.. wydaje mi się to sednem problemu no właśnie on nie UFAŁ Ideen tylko teraz pytanie DLACZEGO? przecież jest w stosunku do niego ok. ale czy aby na pewno ok? najwyraźniej NIE JEST skoro jej nie UFA. no tak na logikę chyba nie?

Ona popełniła błąd? Niekoniecznie. A jeżeli już to na pewno nieświadomie i od tego jest rozmowa, a nie kłamstwa. Gdyby on miał powody by jej nie zaufać, to powinien był z nią porozmawiać. Poza tym nie mówię o zaufaniu typu " czy ona mnie zdradzi " itp. tylko o zaufaniu typu " czy mogę jej powiedzieć o tym feście ". Wątpię, że ona trzyma go na sznureczku i nie puszcza nigdzie dalej niż 10 metrów od siebie skoro pozwala mu pracować za granicą...
To on popełnił błąd i ewidentnie miał coś do ukrycia poza samym w sobie festiwalem. Nie usprawiedliwiajcie go proszę, bo to on zawinił. Jeżeli nie akceptuje swojej żony i nie chce jej mówić prawdy, to po co z nią jest? Sprawia jej przykrość i nie zdaje sobie z tego sprawy. Uważa, że nic nie zrobił..

Napisałaś, że on jej nie ufa i to ona zapewne zawiniła. Ale czy aby na pewno? Może nie ufa, bo sam nie zasługuje na zaufanie i ma coś do ukrycia to też boi się, że ona to odkryje.

31

Odp: Kocham.... ale musze skoczyć w bok - łgarz!!!
Ideen napisał/a:

Karolcia czy mąż mi ufał? Z tego co mówił to nie, a raczej "tak nie do końca" zawszę mi to powtarzał. Ale czy dałam mu ku temu jakieś powody? Nie! Zawszę byłam w stosunku co do niego w porządku. Ale on twierdzi, że mi nie ufał, dlatego, że po prostu boi się, że go zostawię, że zdradzę....

No i o to chodzi. On boi się, że go zostawisz, bo on pojedzie na festiwal? No chyba to nie powód do rozstania, więc raczej ma coś innego za uszami...

Posty [ 32 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Kocham.... ale musze skoczyć w bok - łgarz!!!

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026