Witajcie dziewczyny
Pisząc ostatnio na forum uważałam, że mój świat się zawalił i że nie może być gorzej?a jednak może?
Po moim zawodzie miłosnym bardzo powoli wszystko zaczęło się układać. W zeszłe wakacje wyjechałam z koleżanką na wakacje w ciepłe kraje i tam poznałam wspaniałego faceta. I choć myślałam, że to będzie tylko wakacyjna przygoda to zakochaliśmy się w sobie i chcemy być razem.
Mieszkamy od siebie 300 km i jak tylko jest możliwość spędzamy wolne chwile razem. Jest cudownie?to w końcu to na co czekałam całe życie. Były nawet plany, że ja przeprowadzę się do niego abyśmy stworzyli razem rodzinę.
I nagle?moja mam w październiku zeszłego roku dostała udaru. Świat mi się zawalił!!! Mieszkam z mamą i cała opieka i odpowiedzialność spadła na mnie. Robię wszystko co w mojej mocy. Jest już na 3 turnusie rehabilitacyjnym ale ma sparaliżowana cała lewa stronę i nie chodzi.
Na domiar złego ostatnio upadła i złamała sobie w ośrodku kręgi i żebra. Nie będę pisać ile przez te ponad 3 miesiąc przeszłam bo to był koszmar. Mój problem polega na tym co dalej z moim szczęściem? Mój brat mieszka daleko od nas i się od nas odwrócił, nie pomaga, nie dzwoni ma swoje sprawy i matka jest mu obojętną. Nie mam u siebie żadnej rodziny i wszystko spadło na mnie również opieka nad chorą mamą co nie jest łatwe.
Nie wiem co mam robić. Z mamą już nigdy nie będzie tak samo aby mogła zostać sama w domu nawet jak by zaczęła sam sobie dreptać po domu. Ja już mam 37 lat i bardzo chce w końcu ułożyć sobie życie. Mój mężczyzna nie może przeprowadzić się do mnie bo mieszkam w małej miejscowości i nie znajdzie tu pracy. A zabrać mamy do niego nie mogę ponieważ mama wymaga 24 godzinnej opieki i każdą wolna chwile oświecałabym jej a związek mógłby tego nie przetrwać.
To jest bardzo ciężka sytuacja. Co wybrać? Poświęcić się i zostać z mamą czy wybrać własne szczęście??? Znajomi podpowiadają o domu pomocy społecznej ale czy ja będę w stanie oddać mamy do takiego ośrodka? Niby nie ma sytuacji bez wyjścia?tu wyjścia nie widzię
Pomóżcie dziewczyny?
Podobne tematy
A jak widzi sytuacje sama mama?
Mama jest w dalszym ciągu w szoku. Do tej pory była bardzo ruchliwą osobą, w ciągłym ruchu a teraz nie może chodzić. Nie bardzo może pogodzić się z tą sytuacją. Bardzo się stara, ćwiczy ale niestety udar był tak duży, że rezultaty są malutkie.
Bardzo lubi mojego faceta i wie, że jedyna szansą ma moje szczęście jest moja wyprowadzka...ale nie bardzo przyjmuje to do wiadomości. Mówi..."a to jeszcze nie teraz...". Chyba się boi, ze zostanie sama taka niepełnosprawną. A ja znowu wiem, że choć teraz mój facet bardzo mnie wspiera to taki związek na odległość kiedy nie będziemy mieli dla siebie czasu może nie przetrwać.
Bardzo trudna sprawa... Nie zazdroszczę Ci stawać przed takim wyborem...
Jak dla mnie jedyne wyjście na teraz to czekać. Aż mama poczuje się lepiej, albo aż wpadniecie na jakiś pomysł.
Może jednak Twój facet spróbowałby rozejrzeć się za pracą w pobliżu Ciebie? Albo zorientujcie się czy w jego miejscowości nie ma jakiegoś ośrodka, gdzie przyjęliby Twoją mamę (oczywiście za jej zgodą)? Miałaby opiekę a Ty trochę czasu dla siebie i możliwość regularnych odwiedzin...
Innego pomysłu niestety nie mam.
5 2012-02-12 15:23:19 Ostatnio edytowany przez LapkaPandy (2012-02-12 15:23:50)
Moja koleżanka jest w podobnej sytuacji od 3 lat tyle ,że z tatą.
Wzięła tatę razem ze sobą do nowego mieszkania.
Obecnie z mężem mają dwoje dzieci w wieku 2 i 1 roku.
Obecność ojca nie wpłynęła negatywnie na ich związek ale wiem ,że wynajęli pielęgniarkę ponieważ oboje pracują.
Stan taty niewiele się poprawił
nie jest samodzielny i prawie cały czas leży...:(
Przed Tobą trudna decyzja i musisz niestety sama ją podjąć, my możemy Ci tylko podpowiedzieć ale ostateczna decyzje należeć będzie do Ciebie. Ja od siebie napiszę tak (jak ja to widzę). Zanim jednak napiszę parę zdań od siebie zadam Ci pytanie:
"Czy rozmawiasz ze swoim partnerem na ten temat? Jak on do tego podchodzi? Czy coś Ci radzi???"
Nie wiem jak jest jego sytuacja, ale moim zdaniem jeśli jesteś dla niego ważna i zależy mu na Twoim szczęściu i chce z Tobą zamieszkać - to może powinniście zastanowić się wspólnie co z tym zrobić? Może nie będzie problemu zabrać mamy ze sobą? tak jak napisała "NateVenus88" wtedy wszyscy byliby szczęśliwi. Ty, że masz mamę blisko siebie - Twój partner, że ma Cię przy sobie - Twoja mama, że ma córkę która się o nią martwi....
Pozdrawiam.
Tak, rozmawiamy ze sobą?mam w nim bardzo duże wsparcie. On nie naciska nie karze mi wybierać ale też widzi jak się sprawy mają. Cały czas wierzył, że mama z tego wyjdzie. Ale teraz sam widzi jak jest i sam sobie zadaje pytanie co dalej? Doskonale wie, że sytuacja w której się znaleźliśmy ma wpływ na nas bo są nerwy, zniechęcenie, niemoc.
Sytuacja jeszcze się pogorszyła bo mama w tym tygodniu upadła i złamała sobie kręgi i żebra co przedłuży jej rehabilitację. A my nie mamy już 18 lat aby jeździć w tą i z powrotem.
Prawda jest taka, że opieka nad chora osobą, która nie może chodzić jest bardzo ciężka. To praca na 24 godziny jak już wcześniej pisałam. Nie ma wtedy czasu na nic. A my? My dopiero zaczynamy nasze wspólne życie. Zapewne gdybyśmy byli już małżeństwem od lat i mieli dzieci to było by to oczywiste, że zabieramy mamę do siebie. W tej sytuacji nie byłoby czasu dla nas dla naszego związku, na rodzinę, dzieci, itp. Wiem jak wyglądała opieka nad mamą kiedy zjeżdżała do domu między jednym a drugim wyjazdem na rehabilitację . Nie wspomnę, że to fizycznie ciężka praca ale psychicznie długo się nie pociągnie.
A ja? Ja bym w końcu chciała mieć swoje życie, dziecko?W tej sytuacji albo mama ucierpi albo mój związek.
Tak, rozmawiamy ze sobą?mam w nim bardzo duże wsparcie. On nie naciska nie karze mi wybierać ale też widzi jak się sprawy mają. Cały czas wierzył, że mama z tego wyjdzie. Ale teraz sam widzi jak jest i sam sobie zadaje pytanie co dalej? Doskonale wie, że sytuacja w której się znaleźliśmy ma wpływ na nas bo są nerwy, zniechęcenie, niemoc.
Sytuacja jeszcze się pogorszyła bo mama w tym tygodniu upadła i złamała sobie kręgi i żebra co przedłuży jej rehabilitację. A my nie mamy już 18 lat aby jeździć w tą i z powrotem.
Prawda jest taka, że opieka nad chora osobą, która nie może chodzić jest bardzo ciężka. To praca na 24 godziny jak już wcześniej pisałam. Nie ma wtedy czasu na nic. A my? My dopiero zaczynamy nasze wspólne życie. Zapewne gdybyśmy byli już małżeństwem od lat i mieli dzieci to było by to oczywiste, że zabieramy mamę do siebie. W tej sytuacji nie byłoby czasu dla nas dla naszego związku, na rodzinę, dzieci, itp. Wiem jak wyglądała opieka nad mamą kiedy zjeżdżała do domu między jednym a drugim wyjazdem na rehabilitację . Nie wspomnę, że to fizycznie ciężka praca ale psychicznie długo się nie pociągnie.
A ja? Ja bym w końcu chciała mieć swoje życie, dziecko?W tej sytuacji albo mama ucierpi albo mój związek.
Jeśli nie czujesz się na siłach opiekować się mamą i wiesz, że nie dasz rady to możecie poszukać jakiegoś ośrodka dla mamy - dobrze byłoby gdyby ten ośrodek był w tym mieście gdzie mieszka Twój chłopak (jeśli się do niego przeprowadzisz) wtedy Twoja mama miała by Cię blisko, mogłabyś ją odwiedzać....
A co z bratem? w ogóle nie kontaktuje się z matką?
Pozdrawiam.
I w tym tym cały problem...wiem, że nie dam rady opiekować się mamą ale też nie wiem czy moje sumienie pozwoli mi ja oddać do ośrodka pomocy społecznej.
Brat owszem jak mama dostała udar przyjechał...teraz nawet nie dzwoni a ja mam dośc proszenia go o to aby zainteresował się własną matką.
wróżka, ale może to nie jest zły pomysł, żebyś się przeprowadziła do Twojego chłopaka, a mamie załatwiła miejsce w ośrodku w tym samym mieście? Mogłabyś ją przecież często odwiedzać, nawet codziennie, a miałaby 24-godzinną opiekę, której nie jesteś w stanie jej zapewnić pracując. Myślę, że też by się źle czuła, gdyby miała świadomość, że przez nią nie założyłaś rodziny etc. A tak może kiedyś przyjdziesz ją odwiedzić z wnukami ![]()
I w tym tym cały problem...wiem, że nie dam rady opiekować się mamą ale też nie wiem czy moje sumienie pozwoli mi ja oddać do ośrodka pomocy społecznej.
Brat owszem jak mama dostała udar przyjechał...teraz nawet nie dzwoni a ja mam dośc proszenia go o to aby zainteresował się własną matką.
Rozumiem. Możesz spróbować porozmawiać z mamą o tym pomyśle. Powiedź, że chciałabyś przeprowadzić się do chłopaka i chciałabyś ją zabrać z sobą, że znajdziesz dla niej odpowiedni ośrodek, że będziesz ją odwiedzać. Wytłumacz jej też, że w takim ośrodku będzie pod stałą opieką a Ty będziesz ją często odwiedzać. Powiedź jej też, że jak się tam przeprowadzisz to zapewne znajdziesz pracę i nie będziesz w stanie się nia zająć gdyby zamieszkała z wami... Porozmawiajcie spokojnie, zobaczysz co Twoja mama myśli na ten temat...
Pozdrawiam.
zabrać mamy do niego nie mogę ponieważ mama wymaga 24 godzinnej opieki i każdą wolna chwile oświecałabym jej a związek mógłby tego nie przetrwać.
Znajomi podpowiadają o domu pomocy społecznej ale czy ja będę w stanie oddać mamy do takiego ośrodka?
Czy będziesz w stanie oddać to jedno, ale DPS opłacić to drugie. Zawsze można od brata zażądać wsparcia finasowego.
Może ZOL?
Bardzo trudna sytuacja WROZKA,to prawda.Zastanawiam sie co bym zrobila na Twoim miejscu.Wybacz,ale facetów jest wielu a matka tylko jedna.nie potrafilabym jej zostawić na łaske i nie łaske obcych ludzi.Serce sie kraje...wiem.Wyobrażam sobie co możesz czuć,bo przecież masz prawo do swojego szcześcia,ułożenia sobie zycia.Jednak jestem pewna ze dreczyloby cie poczucie winy gdybyś z nim wyjechala i zostawila mamę.Pamietaj tez ze zawsze jest jakies wyjście,lepsze bądz gorsze ,ale jest.
Jęsli Twoj facet bardzo cie kocha potrafi to zrozumieć i przejśc przez te sytuacje.Moze szukaj mu pracy w poblizu Twojego miejsca zamieszkania.moze jednak sie okazac,że sie uda i będzie mógl zamieszkać z tobą,bądz gdzieś blisko.Bardzo ważne jest podejście Twojej mamy do tematu.Jak ona sie zapatruje na twój związek,twoja przyszłość.Gdyby sama pozwolila ci odejśc na pewno czulabys się lepiej.Jesli jednak nie...obarczy cię winą i odpowiedzialnościa.Mozesz posądzić swoja mame o egoizm,lecz musisz też zrozumieć,ze ona potrzbuje kogoś bliskiego.Morze sytuacja sama dojrzeje i mama sama podejmie decyzje o umieszczeniu w domu opieki,lecz teraz nic na sile nie zrobisz bo obarczych wina sama siebie.
Jakie rozwiązanie widzi Twoj facet WRóżka?
BARDZO trudny egzamin przed toba!
sytuacja ciężka, ale myślę, że wyjście z zabraniem mamy ze sobą i oddanie (paskudne słowo, ale lepszego nie znalazłam) mamy pod opiekę specjalistów.
może Twoje mama nie chce o tym narazie rozmawiać bo może się boi, że teraz jej obiecasz odwiedziny, a później zostanie sama? może boi się?
DPS. nie obciązaj faceta swoim nieszczesciem, pomysl o tym ze bedziesz miala rodzine nie marnuj sobie zycia jako opiekunka.i sprawa o alimenty dla brata niech sie doklada, a nie udaje obcokrajowca.
Witajcie
Dziękuję Wam wszystkim serdecznie za rady.
Wczoraj sobie uświadomiłam, że choć mam wspaniałego faceta u swojego boku to mogę go stracić. Mój świat przez ostatnie 3 miesiące kręcił się wokół mamy?cały czas jeden temat?nie był czasu dla nas.
I choć ?facetów jest wielu? to tak wyjątkowych jak mój szukać jak na lekarstwo. Nie chce i nie mogę go stracić skoro los zetknął nas wiele tysięcy kilometrów od siebie to chyba po coś.
Musze zadbać o siebie i o nas. Musze zrobić wszystko aby nikt na tym nie ucierpiał. Jeszcze nie wiem jak to zrobię ale cieszę się, że się ocknęłam?mogłam stracić więcej niż sądziłam.
To wszystko będzie bardzo trudne?ale jest On, który mnie wspiera ?co by było gdybym była z tym wszystkim sama?
wiesz na pocieszenie powiem ci, ze wiele osob po wylewie staje na nogi.bedziesz niestety zmuszona mieszkac z mama, ale pewnie do lazienki i do kuchni da rade docierac sama. kwestia tego, czy ten czlowiek zaakceptuje cie z takim gratisem?zycze powodzenia
znasz wątek: "mama i ja"
wpisz w google: "mama i ja, net kobiety"- powinno ci znaleźć i czytaj. tam facet zawiódł.ale to inna sytuacja
uciekaj od mamusi i zakladaj rodzine, bo przegrasz. znam kilka osob po przegranej stronie.
co dalej? kogo wybralas?
Drogie Forumowiczki
?właśnie wczoraj się dowiedziałam, że życie za mnie wybrało?po raz kolejny okrutnie?i po raz kolejny nie umiem sobie z tym poradzić.
Myślałam, że trafiłam na fantastycznego faceta, po tym wszystkim prze co przeszłam myślałam, że los się do mnie uśmiechnął. Wspierał mnie w chorobie mamy jak nikt inny, pomagał podejmować decyzje. Nie zawsze miałam dla niego czas ale jak tylko mogłam to okazywałam uczucia. Mówił, że nie może doczekać się mojej przeprowadzki a ja dążyłam do tego celu. Aż w końcu podjęłam tą bardzo trudną dla mnie decyzje o umieszczeniu mamy w dps i podjęłam formalności z tym związane?.a on?
Tak jak wcześniej planował mój przyjazd tak zaczął mieć wątpliwości?przestraszył się odpowiedzialności. Przestraszył się tego, że rzucam tu wszystko a jak nie wyjdzie nam to będzie jego wina. Jeszcze 3 tygodnie temu byłam u niego na uroczystości rodzinnej i było super. Powiedział mu wtedy, że jak już się przeprowadzę (a może to już być za 3 miesiące) to będę potrzebowała z jego strony dużo wsparcia i poczucia bezpieczeństwa. Wystraszył się i coś złego zaczęło się dziać.
Przestał się odzywać, zdawkowo i na siłę odpowiadał na moje telefony i sms-y. Żyłam przez 2 tygodnie w tak wielkim stresie bo nie wiedziała, że tak momentalnie można się zmienić, odwrócić od drugiego człowieka?zmienić siebie i nasze plany na przyszłość. Cały czas powtarzał, że potrzebuje czasu aby to sobie wszystko przemyśleć, pytał jak widzę wspólne życie i przeprowadzkę do niego. Dałam mu ten czas bo zdawałam sobie sprawę, że te ostatnie pół roku wszystko toczyło się wokół moich problemów i mógł poczuć się przytłoczony.
A wczoraj zadzwonił i powiedział, że nie możemy być razem bo mnie zdradził. Trochę alkoholu, impreza i wszystko się potoczyło. Nadal jestem w szoku, że po tym wszystkim co przeszliśmy razem tak łatwo to zepsuł i mnie zdradził. Wiedział przez co przeszłam z poprzednim facetem, sam był zdradzany przez zona a potem partnerki!!! Rozmawialiśmy o tym nie raz jak to boli i zapewniał, ze on nigdy czegoś takiego nie zrobi. A jednak!!!
Mój wymarzony facet, który wydawał mi się odpowiedzialny, uczciwy, szczery oszukał mnie na całej linii. Poprzedni facet też mnie tak załatwił. Temu nie łatwo ale zaufałam?czy nie ma uczciwych facetów na świecie? Jak po kolejnej porażce i z opieką na chora mamą mam dalej żyć? Nie mam siły?nie mam chęci?.
nie chcę Ci pisać, że wszystko będzie dobrze, bo dobrze wcale nie masz...
wiadomo, każdy ma lepsze i gorsze dni. na Ciebie teraz spadły same złe...
ja wierzę jednak, że zawsze keidyś i pokaże się Słońce i jeszcze wszystko się ułoży. musisz być silna a z czasem znów dojdziesz jako tako do siebie i będzie "dobrze"
w temacie "mama i ja" kolejny facet okazał się lekkoduchem i świnią. i jednak to matka była ta którą należało wybrać.
wspolczuje:( co slychac?
Bardzo mi przykro. Może to marne pocieszenie, ale tak niestety jest często, gdy ludzie długo są na odległość i dodatkowo krótko się znają, a tak chyba było u Was. Ludzie wtedy nie zawsze są pewni czy postawić wszystko na jedną kartę, brakuje im bliskości, łatwo wtedy o pomyłkę. Choć oczywiście nie usprawiedliwia to jego zdrady, on przecież widział jak dla niego starasz się i jak cierpiałaś w przeszłości. Jednak, ja też wierzę, że do Ciebie los jeszcze się uśmiechnie. Jak widać, no w tej sytuacji to jednak zostanie przy mamie jest lepszym rozwiązaniem, mama to mama, to nie jest facet, którego zna się krótko.
tu nie chodzi o to czy mama czy tata czy siostra, ale o czyjes zmarnowane zycie o 36 latke ktora nie zalozy rodziny a ma wizje opiekowac sie na polmetku swojej mlodosci schorowana matką...dlatego ja szybko zaszlam w ciaze...
25 2012-05-13 21:18:24 Ostatnio edytowany przez wróżka (2012-05-13 21:19:30)
Witajcie
Nie wiem od czego zacząć?
Opieka nad chora osobą jest bardzo ciężka i tylko ten to zrozumie kto sam to przeszedł. Ciężko to wszystko pogodzić z pracą. Ostatnio dowiedziałam się w mopsi-e, że skoro nie przeprowadzam się to mama nie dostanie miejsca w dps bo ja mam obowiązek opieki nad nią. Jestem na skraju wyczerpania a perspektywa opieki nad mamą do końca jej dni (i niech żyje jak najdłużej) przerasta mnie. Nikogo nie obchodzi, że nie mam juz siły, że nie daje już rady. I nie chodzi tu już o faceta, który okazał się niedojrzałym tchórzem tylko jak to dobrze nika29 napisała-to zmarnowane życie. Nie mam czasu na nic. Po pracy szybko do domu, każdy weekend w domu. Dzień leci za dniem?czasami nie wiem jak się nazywam. Nie widzę sensu takiego życia?
serdecznie ci współczuję:( czemu my w Polsce musimy marnować sobie młodosc, nie zakładac rodzin albo rodząc dziecko pytac o pozwolenie(brak pracy).
jak ci się układa?
Nika, dlaczego zakładasz, że życie bez założenia rodziny i dziecka jest zmarnowane? Jedni wybierają taką drogę, a inni inną. Jednemu dane jest to, a drugiemu coś innego. Ważne jest, żeby być szczęśliwym ze sobą, ze swoim życiem.
życie singla na wolności, który spędza czas jak chce a nie jako pielęgniarka rodziców owszem jest udane, ale taka darmowa opiekunka na 20 lat-przegrane
ale taka darmowa opiekunka na 20 lat-przegrane
Czytam i nie wierzę własnym oczom. Ani nie jestem specjalnie rodzinną osobą, ani nie czuję misji poswięcania się dla innych, ale do cholery to jest jej matka!!!! A co matki robią jak ich dzieci są małe?? Opiekują się nimi, przewijają, kąpią, karmią, wracają zaraz po pracy żeby odebrać dzieciaka z przedszkola/od babci/ze swietlicy, zamiast jeździć sobie na wypasione wakacje, imprezować (w przypadku mojej mamy bardziej pasuje okreslenie "urządzać prywatki"
jeżdżą nad morze, odwiedzają na koloniach i robią tysiąc innych rzeczy, ale w większosci przypadków w ciągu +/- 15 lat to dziecko jest stawane na pierwszym miejscu. A ile jest takich rodzin, gdzie rodzice nie rozwodzą się z uwagi na własne dziecko (czego nie pochwalam, ale znam mnóstwo takich przypadków) i tkwią w związku bez miłosci i szczęscia tylko po to aby zapewnić dziecku prawdziwą rodzinę.
A oddanie matki do dps-u to taka sama sytuacja jak oddawanie niepełnosprawnego dziecka do domu dziecka i odwiedzanie go raz na 2 tygodnie.
Owszem, powinnas mieć pomoc innej osoby - najlepiej Twojego brata, ale skoro on się wypiął na własną matkę może pomysl o zatrudnieniu pielęgniarki na kilka godzin tak abys też miała czas dla siebie (o ile finanse pozwalają), a jesli nie pielęgniarkę, to zwykłą opiekunkę - dużo kobiet szuka dorywczej pracy na kilka godzin dziennie.
Ja nie zabraniam nikomu poświęcić się dla matki, nie zakładać rodziny czy co innego. Autorka może zapomnieć że jest kobietą, która chce być kochana. Wyrzec się swojego jedynego życia. Ile masz lat Coutry? 17-25?
17-25?
Bliżej górnej granicy, niestety... ![]()
Autorka miała przynajmniej 10 lat (zakładając że poważnie myslimy o założeniu rodziny od 26 r.ż) na to żeby się ustatkować - nie wyszło. Z tym ostatnim gosciem miała dowód na to, że facet raz jest, raz go nie ma...
Ja na prawdę nie uważam, że powinna siedzieć 24h w domu i opiekować się mamą, ale takie myslenie jakie Wy reprezentujecie to jest to samo co: ''urodziłam dziecko z zespołem Downa, ale nie mam zamiaru poswięcać dla niego swojego życia (i tak takie dziecko nie będzie żyło długo), więc oddam go do domu opieki i będę odwiedzać raz na jakis czas'', a cały swój czas poswięcę SOBIE bo chcę być kochana, a takie dziecko to tylko kłopot".
Pomysl o tym ile Twoja mama dla Ciebie poswięciła - czasu, pieniędzy, swojego własnego życia. Chyba, że przybieramy egoistyczną postawę i nic innego nas nie interesuję prócz własnego szczęscia.
każdy ma prawo wyboru, daj możliwośc wyboru innym, to czy chcesz poświęcić swoje zycie tez.
każdy ma prawo wyboru, daj możliwośc wyboru innym, to czy chcesz poświęcić swoje zycie tez.
jasne, przecież nie zmuszę jej do niczego
natomiast po to istnieje to forum aby wyrażać swoją opinię, a moja jest własnie taka
ja sie zgodze z wypowiedziami country.girl. poprostu nic dodac nic ujac...
patrzac na moja maminke, jaka jest kochana, oddana, wspaniala, oddalabym jej wszystko w przyszlosci. gdzie wiem, ze kiedy przyjdzie czas kiedy nie bedzie mogla juz pracowac(chcialabym dodac, ze kilkanascie lat temu przeszla raka, i lekarze zakazywali jej wykonywac jakakolwiek prace fizyczna) to ja i brat bedziemy musieli ja utrzymywac,, bo emeryture dostanie niewielka, zapewnie jej opieke i wsparcie finansowe bo jest MOJA MAMA I TO ONA MNIE RODZILA, WYCHOWYWALA I BYLA W WAZNYCH CHWILACH.
rozumiem sytuacje patologiczne, mniej lub bardziej, wtedy osoby moglyby miec watpliwosci. ale kiedy matka oddaje siebie w calosci??? god, please...
ja sie zgodze z wypowiedziami country.girl. poprostu nic dodac nic ujac...
patrzac na moja maminke, jaka jest kochana, oddana, wspaniala, oddalabym jej wszystko w przyszlosci. gdzie wiem, ze kiedy przyjdzie czas kiedy nie bedzie mogla juz pracowac(chcialabym dodac, ze kilkanascie lat temu przeszla raka, i lekarze zakazywali jej wykonywac jakakolwiek prace fizyczna) to ja i brat bedziemy musieli ja utrzymywac,, bo emeryture dostanie niewielka, zapewnie jej opieke i wsparcie finansowe bo jest MOJA MAMA I TO ONA MNIE RODZILA, WYCHOWYWALA I BYLA W WAZNYCH CHWILACH.
rozumiem sytuacje patologiczne, mniej lub bardziej, wtedy osoby moglyby miec watpliwosci. ale kiedy matka oddaje siebie w calosci??? god, please...
tako rzecze