zacznę od początku. Chce zeby mój były facet mi wybaczył, choc wcale nie ma co mi wybaczać. Spotykaliśmy się przez prawie 3 lata. W między czasie nie było między nami żadnych kłótni i spiec. Było normalnie. Pewnego razu wyszło na jaw ze mamy bardzo dużo wspólnych znajomych, a pewni moi znajomi to ludzie którzy mieli z nim grubo na pieńku. Jednak mimo to ja nadal się z nimi przyjaźniłam i nadal spotykałam się z nim. Potem się okazało ze do niego i do jego kolegów sa telefony z wyzwiskami żartami itp typowa dziecinada. Na początku wiedział ze to nie moja wina i posądzil o to właśnie tamtych moich znajomych, dzwonił do mnie i zdawał relacje z postępu sprawy AŻ któregos dnia poprostu pojechali do tych ludzi się z nimi rozmowic. Oczywiście wszystkiego się wyparli nawet pociekly tam łzy ale najlepsze w tym wszystkim jest to ze od tamtego momentu on mnie posądzil o to ze to ja to robie. Ze ja do niego dzwonię robie sobie zabawę i głupie żarty, a ja kompletnie nie miałam zielonego pojęcia o co chodzi dokładnie kto to i po co to robi. Mogłam tylko się domyślać ze to jakaś była dziewczyna kochanka z przeszłości bo miał ich trochę i dobrze o tym wiedziałam. Na początku pogodziłam się z tym ze zerwal ze mna kontakt i buntował wszystkich moich znajomych na około. Nawet nasłał na mnie swoich kolegów bo był zazdrosny ze spotkałam się z jego kolega i sąsiadem. Minął rok a ja za nim tęsknie. Chce mu wszystko wytłumaczyc ale wiem ze on nie będzie chciał nawet mnie słuchać bo próbowałam. Znam jego adres ale nie będę stać pod jego domem i się narzucac. Nie mam jego nr tel bo zmienił przez te głupie żarty. Nie wiem w jaki sposób mam nawiązać z nim kontakt i rozmowę. Ja go naprawdę kochałam a teraz wiem ze kocham nadal i choc minelo już tyle czasu nie daje mi to spokoju ze on tak mnie potraktowal, chociaż znał mnie już dość dobrze i wiedział ze nie byłabym zdolna do takich glupot. poradzcie mi coś, ale nie chce się narzucac chce jakoś normalnie załatwić ta sprawe. I nie chodzi mi już nawet o to zebysmy się znów zeszli tylko zeby mimo wszystko nie myślał o mnie tak złe jak podejrzewam ze myśli. Chce to wytłumaczyc i mieć za sobą bo nie daje mi to spokoju.
Podobne tematy
Może po prostu poproś kogoś z jego znajomych o jego nowy numer, na przykład jego kolegę czy sąsiada z którym kiedyś się spotkałaś. Zadzwoń do niego i postaraj się wszystko wytłumaczyć. Chociaż ja bym dała sobie już spokój tym bardziej że kogoś na Ciebie nasyłał tak chyba nie robi osoba która kocha prawda? Widocznie nie miał do Ciebie zaufania skoro podejrzewał Cię o takie rzeczy typu wydzwanianie do niego i robienie sobie głupich żartów. Skoro sam się nie odzywa to nie warto
no tylko to nie takie proste. To nie jest zwykły człowiek. To facet który ma ogromne względy w mieście w którym mieszka, względy ze względu na swoją pozycje finansowa i ogólnie samo stwierdzenie ze ma kasę to może wszystko wystarczy. Rozmawiałam z tym kolega jego sąsiadem ale sama pamiętam jak dziś ze On zawsze miał nr zastrzeżony i tylko nieliczne osoby mógłby sie do niego dodzwonić. Ja miałam ten nr ale No jak pisałam wcześniej. Zmienił. Sąsiad nie ma tego nr mieszkają po sąsiedzku i przeważnie to On do niego dzwoni. A znajomi jego? To właśnie oni mnie skreslili, przez te podejrzenia więc nie sądzę zeby któryś z nich dal mi jego nr telefonu. Mam nr do jego brata. Mam nr do rodziców ale nie chce sie osmieszac skoro ja nawet nie znam tych ludzi zeby do nich dzwonić. Nie mam już skąd wziąć ten nr telefonu... Mogę jedynie któregoś razu podjechać pod jego Dom, tylko nie wiem czy mi sie to oplaci jechać prawie 100Km a kto wie Co tam zastane czy jego czy jego z jakaś kobieta... Nie wiem czy będzie chciał w ogóle ze mna rozmawiac. Najlepiej byłoby gdyby sytuacja sama sie wyjaśniła. Czyli gdybyśmy sie spotkali w jakoś lokalu sklepie czy cokolwiek. Ale dziwne jest to ze niby nie mamy już ze sobą tak długo żadnego kontaktu a on nadal mi sie sni. Myślę o nim cały czas nie daje mi to spokoju. Ost dzwonił do mnie zastrzeżony odebrałam... I wiedziałam ze to on ale z tego wszystkiego odłożyłam słuchawke, bo nie byłam przygotowana na ta rozmowę. Od tamtego czasu cisza. Nie dzwoni nie odzywa sie... Nie wiem. Jechać? Do niego czy nie jechać. Boje sie reakcji. Czy mnie oleje czy będzie rozmawiał. Nie mam pojęcia...chce zeby było jak dawniej...
Czesc!!Mozesz jechac i porozmawiac z nim.Nic nie stracisz.Powiedz,ze niczego nie oczekujesz tylko chcesz mu wszystko wyjasnic,zobaczysz jaka bedzie jego reakcja i w koncu zakonczysz to co Cie trapi...
no niby to takie proste. Jechać do niego 100 Km ... No Jo Co to za problem znalezc dzień wolnego i postac pod jego domem 24 godziny z nadzieja większa lub mniejsza ze z końcu musi sie tam zjawić,ale... Dobra to nie jest problem. Mogłabym i to zrobic... Ale powiedzmy ze przyjedzie. Wysiade z auta a On uda ze mnie nie zna? Pójdzie dalej zamknie mi drzwi przed nosem... No dobra mogę zostawić z drzwiach list. Ale kurde... 100 Km z jedna stronę robić po to zeby sie dowiedzieć ze ktoś cie skreslil na amen? Kurcze tego sie obawiam. Myślę ze nawet On gdyby mi uwierzył ze to naprawdę nie moja wina to sam by chciał wrocic do mnie, kwestia tylko wiary, zaufania ze jestem zbyt dorosła na tego typu żarty, bo przecież jak żartowaliśmy to razem. Chyba musiałabym być pijana zeby sie na to odważyć hehe... Ale do odważynych świat należy... Chyba sie tam wybiore...
Mój jechał ponad 500 km, aby się przekonać, czy go skreślę.
Szukasz wymówek. Chcesz wytłumaczyć - próbuj.
Każdą radę skreślasz, wszystko na nie, nic nie jest proste. To czego oczekujesz?