Witajcie,
jestem tu nowa. Pogubiłam się i potrzebuje obiektywnego spojrzenia osób z zewnątrz.
Jestem ze swoim partnerem od 1,5 roku. To specyficzny związek, ale nie w tym rzecz. Kocham go, nie wyobrażam sobie życia bez niego i tu właśnie dochodzimy do sedna.
Mój ukochany nie chce mieć ze mną nic wspólnego. Może ma racje. Co się takiego stało? Okłamałam go, nie była to jakaś poważna sprawa, aczkolwiek dla nas miała duże znaczenie. Pewnie wybaczyłby mi, gdyby nie fakt, że kiedyś okłamałam go w o wiele ważniejszej sprawie i obiecałam, że więcej już tego nie zrobię. I tak rzeczywiście miało być. Nie zrobiłam tego z premedytacją, ale przecież kłamstwo zawsze pozostanie kłamstwem. Sama wiem, że zrobiłam źle. Nie wyobrażacie cobie jak bardzo żałuję, tylko boje się, że już jest za późno.
Chciałam go przeprosić, ale on nie chce ze mną rozmawiać. Próbowałam wielokrotnie. Pisałam smsy i maile z prośbą o rozmowe. W odpowiedzi dostałam np. sms, w którym napisał, że dla niego jestem zerem, że nie chce żyć w kłamstwie, że to koniec.
Ale ja się na to nie mogę zgodzić, za bardzo go kocham. Tylko nie wiem już co zrobić, żeby chociaż zechciał ze mną porozmawiać...