Witam
Piszę tutaj, bo jestem tak zkołowany i bezradny, że nie wiem już co dalej robić, aby nie zrobić czegoś źle. Mój problem polega na tym, że nie wiem czy mam walczyć czy nie. Otóż.. Mój związek trwał ponad rok z kobieta młodszą ode mnie o 6 lat. Była we mnie niesamowicie zakochana, jak nikt nigdy przed tem. Starała się i udowadniała mi wielektornie, że mnie kocha. Ja kochałem ją również i nie mniej mocno. Lecz popełniłem pewnien błąd.. Skupiłem się na sobie, swojej karierze i swoich planach życiowych, a ona odeszła trochę na drugi plan. Zatraciłem się tak bardzo w tym co robiłem, że nie zauważylem że z każdym dniem ją trace. Aż pewnego dnia, po kłotni którą wywołał jej olewający stosunek do mnie, odkryłem że ma romans z moim przyjacielem. Rozpętałem piekło, ale gdy zdałem sobie sprawe z tego jak bardzo ją kocham, wybaczyłem i poprosiłem o szanse dla nas. Z początku nie chciała jej za nic dać, jednak każdego dnia starałem się naprawiać to co robiłem źle, skupiając się wyłącznie na niej i jej potrzebach i teraz zmieniła troche nastawienie. Poprosilem przyjaciela aby odsunął się na bok i dał mi szanse naprawy. Zgodził się. Odkryłem jednak, że tak na prawde tego nie zrobił i wciąż maja ze soba kontakt. Na dodatek coś obydwoje do siebie czują, pisząc sobie "kocham cie" (dzieli ich spora odleglosc). Ona uparcie twierdzi, że jego juz nie ma. Wiem, że stara sie uchornić jego i siebie. Niedawno wyprowadziła się aby to wszystko przemyslec. Poprosila mnie abym jej dal czas, aby sobie to wszystko poukladala i odpoczela od tego i przyzwyczaila sie do mysli ze bedziemy probowac jeszcze raz. Powiedziala ze zaczniemy od zera, tak jakbysmy sie nie znali wczesniej. Jednak wiem ze wciąż utrzymuja kontakty. Dlatego prosze Was o pomoc, bo nic z tego nie rozumiem. Z jednej strony chce probowac ze mna, a z drugiej kocha innego. I co ja mam zrobic, czy mam sie wciaz starac czy dac sobie siana. Do tej pory staralem sie i wymyslalem niestworzone rzeczy jak ja zaskoczyc i uszczesliwic - wszystko to pomagalo na chwile. Wiem ze jest zrazona moim stosunkiem do siebie. Ale nie rozumiem czemu tak postepuje i co dalej robić.
Podobne tematy
ciezka sprawa.....byc moze ona sama nie jest pewna co czuje, ale rozwaza powrot do Ciebie wiec jest jakas szansa jesli ja kochasz to walcz o nia, sprawa jest o tyle skomplikowana ze pojawil sie jeszcze ten drugi.....ale poczekaj troche az ona sie zdecyduje, wiem jak to jest trudne, tez czekam....
3 2012-09-07 18:35:02 Ostatnio edytowany przez adorek (2012-09-07 18:48:07)
Rozwaza, z tym ze pisze innemu ze go kocha ze mna utrzymujac mocno ograniczone kontakty, ograniczajace sie do szybkiej rozmowy. Czekam jednak i walcze, jak nigdy dotad o nikogo. Zastanawiam sie jednak czy nie lepszym wyjsciem byla by cisza, o ktorej dobrze wiem, ze jest pomocna - kiedys to juz raz na nia zadzialalo, jednak wtedy to ona to zepsula. maskara jakie to zycie jest po..ne ![]()
a jak twoja sytacja wyglada Lagri ?
4 2012-09-07 19:02:40 Ostatnio edytowany przez sam22 (2012-09-07 19:06:51)
Skupiłem się na sobie, ... po kłotni którą wywołał jej olewający stosunek do mnie
Młodzi ludzie + kłótnia = starzy ludzie + tragedia
Niedawno wyprowadziła się aby to wszystko przemyslec. Poprosila mnie abym jej dal czas, aby sobie to wszystko poukladala i odpoczela od tego
Tak -- rozstańcie się. Nie kontaktujcie się. Odpocznijcie od siebie. Jeśli jest miłość, to i tak do siebie wrócicie. Nie ma bolca! Wrócicie.
i przyzwyczaila sie do mysli ze bedziemy probowac jeszcze raz.
Fatalne założenie. Lepiej się rozstać się na stałe i potem wrócić z powodu miłości, niż wrócić z powodu obietnicy, że będziecie próbówać jeszcze raz.
Jednak wiem ze wciąż utrzymuja kontakty.
No to niech utrzymują kontakty. Jej serce, jej życie. Kocha to wróci, nie kocha to nie wróci. Jak Ty kochasz, to możesz dać jej znać np. za parę miesięcy, że wciąż ją kochasz.
I co ja mam zrobic, czy mam sie wciaz starac czy dac sobie siana.
Dać sobie siana. Jak będziesz ją kochać to za rok skontaktuj się z nią i jej to powiedz.
Do tej pory staralem sie i wymyslalem niestworzone rzeczy jak ja zaskoczyc i uszczesliwic
Przecież nie bedziesz tak robił całe życie! Już miałeś szansę. Jak kocha to do Ciebie wróci niezależne od prezentów czy niespodzianek. Jak nie kocha a wróci z powodu prezentów to bardzo źle. Po co burzyć obraz sytuacji? Niech złączy was miłość a nie inne bajery.