Witam wszystkich, jestem tu nowa i trochę załamana, nie wiem do kogo się zwrócić więc piszę tutaj, może któraś z was miała/ma podobną sytuację.
Zacznę od tego, że jestem w związku na odległość ( on - UK, ja - PL ) to już mój drugi taki związek. Wcześniej byłam z chłopakiem 3 lata, ale któregoś sylwestra gdy byłam u chłopaka, zakochałam się na zabój w jego koledze, on we mnie, ale dopiero po 2 latach znajomości przerodziło się to w coś więcej ... wiem, że ja i on zrobiliśmy źle, zraniliśmy mojego byłego, wiele osób to potępia, no ale - takie jest życie.
Chodzimy 4 miesiące . Nasz związek niestety zaczął się internetowo. Nie mogliśmy się doczekać, aż się w końcu spotkamy. Plan był taki, że przyjadę do niego na całe wakacje - co też się tak stało.
Kiedy przyjechałam było ok ... ale bywały też gorsze dni jak to bywa. Na początku często się kochaliśmy, później już prawie w ogólne nie miła ochoty. Publiczne nie lubi okazywać uczuć, dyskretny buziak i tyle, prawie w ogóle nie łapał mnie za rękę, to ja zawsze musiałam wszystko pierwsza. Nie lubi zbyt często się przytulać/całować nawet w domu ... to akurat rozumiem, bo przecież nie mogę być przyklejona do niego 24h. Może nic w tym dziwnego, ale wcześniej przed moim wyjazdem do niego, pisał co innego, w ogóle pisaliśmy codziennie. Teraz gdy wróciłam do domu, już nie jest tak jak na początku ( wiadomo, początki są najlepsze, a później wszystko się zmienia, ale żeby aż tak ? ) Czuję, że trochę 'zawiodłam' go swoją osobą...
Na lotnisku mnie zaskoczył bo mnie przytulał i całował ( na co w ogóle się nie nastawiałam ) a nawet leciały mu łzy. Już często próbowałam z nim porozmawiać o tym, ale on jakoś nie specjalnie drążył temat. Nawet nie rozmawiamy już tak często, tylko chwilę, rozumiem że pracuje do późna, ale kiedyś znajdował na to czas. Ile razy zaczynam ten temat twierdzi, że przesadzam, że mnie bardzo kocha, że wymyślam i przesadzam, może tak, ale sam wiedział w co się pakuje, przecież to związek na odległość musimy się jakoś kontaktować. Mimo, że jesteśmy razem on nadal twierdzi, że jest 'samotnym wilkiem', z tego co zauważyłam jest skryty i bardzo ceni swoją prywatność, rzadko wychodzi ze znajomymi, a na imprezy nie chodzi w ogóle ( co mi nawet na rękę ) ...wczoraj stwierdził, że jest 'po przejściach' i może to dlatego ... wiem, że w jego życiu zanim wyjechał do UK ( 3 lata temu i od 3 lat jestem jego pierwszą dziewczyną ) wiele się wydarzyło. Między innymi, kiedy mieszkał w Polsce chodził z dziewczyną ( 1 prawdziwa miłość )z tego co wiem ona go okłamywała i zdradzała, byli razem 1,5 roku i w końcu zostawiła go dla innego, wiem też że nie rozstali się w pokoju. Zerwali kontakt. I może przez to on boi się zaufać itd, no ale tyle czasu już minęło ... kiedyś włamałam mu się na nk i przeczytałam stare wiadomości, które z nią pisał (wiem, wiem źle zrobiłam,a le ciekawośc wzięła górę) to on zawsze do niej pierwszy pisał, czule itd...kiedy to czytałam na prawdę smutno mi się zrobiło. Bardzo się od niej różnię z wyglądu jak i charakteru...może to wszystko bym zrozumiała, ale on całkiem innym był na początku a całkiem inny jest teraz,całkiem co innego pisał ... ja go bardzo kocham i wiem, że dam z siebie wszystko w związku. Próbuję się jakoś do tego przywyczaić, ale nie mogę...co innego gdybym była na miejscu, a jeszcze nie mogę wyjechać...odkąd jestem w domu jestem rozbita, rozkojarzona, non stop chce mi się płakać już nie wiem co mam robić. Może naprawdę przesadzam i potrzebuję czasu...mam nadzieję, że ktoś przeczyta moje wypociny ( z góry dziękuję ! ) bardzo proszę o pomoc, bo już serio nie wiem co mam robić.
pozdrawiam