Witam wszystkie forumowiczki.Zagladnelam na to forum tak jak wiekszosc z Was.Powodem jest ogromna trauma emocjonalna,ktora mnie dotknela.Chcialabym zatem prosic kogos o pomoc o porade byc moze o dobre slowo lub tez slowo krytyki.Nie wiem od czego zaczac...........
Jestesmy malzenstwem od 9 lat.Przez 5 lat nie moglismy miec dzieci wiec nasze zycie krecilo sie wokol prob, badan, lekarzy i tak te 5 lat minelo.Po tych 5 latach dowiedzialam sie, ze jestem w ciazy.To byl najpikniejszy czas w naszym zyciu-upragnione dziecko wypelnilo luke w naszym malzenstwie.Ciaze mialam ciezka potem rozwiazanie skonczylo sie cesarka.To wszystko bylo niewazne bol wazne bylo to ze mamy malenstwo i ze sie udalo.Kiedy nasza coreczka miala miesiac w komorce mojego meza odkrylam ze umowil sie na kawe z inna kobieta niby chcial pogadac.Oszukal mnie ale wybaczylam powiedzialam mu nie oszukuj nie chce byc oklamywana.Balam sie zostac sama z malym dzieciatkiem.Zycie jakos lecialo tak mi sie wydawalo ze nie najgorzej.Corenka rosla zdrowo ja wrocilam do pracy, zaczelismy budowac dla nas dom i zaczelismy planowac drugie dziecko.Udalo sie lecz i ta ciaza byla ciezka, zagrozona.Opiekowalam sie malym dzieckiem musialam praktycznie caly czas lezec zeby donosic drugie.Moj maz stal sie jakis niedostepny,cichy inny.Wiele razy pytalam czy jest jakis problem co go gryzie dlaczego tak malo rozmawia a ja mialam tez swoje zagryzki wtedy bylo wazne to czy dziecko sie urodzi.Szczesliwie donosilam moja druga corcie-urodzila sie w lipcu tamtego roku.To byly ciezkie 4 lata- dzieci malo spaly ale dla mnie to najpiekniejszy okres do dnia 9 lipca tego roku.W tym dniu obchodzilismy roczek nasze corci.Juz cos zaczelam podejrzewac.Maz wracal jakos pozniej do domu ciagle mial przy sobie telefon nie zostawial go nigdzie.Podejrzewalam ale zawsze tez wypieralam te podejrzenia przeciez nie mogly byc taki okrutny dla mnie i dla dzieci.A jednak!!! Nie wytrzymalam.Sprawdzilam bilingi.O Boze....................................co za szok.MNostwo sms-ow, rozmow telefonicznych ale niestety nie do mnie.Myslalam, ze jest to jedna kobieta ale niestety.Maz chcial wszystko "pozamiatac pod dywan" zebym nic wiecej nie szukala, ze juz wiecej nie bedzie utrzymywal kontaktu z innymi kobietami ale zeby zapomniec, ze chce sie zmienic.Kobiet bylo kilka.Chodzil, zaczepial zapraszal na kawe, bral nr telefonu dzwonil,pisal sms-y o kazdej porze dnia i nocy w mojej obecnosci kiedy ja kapalam dzieci kiedy je usypialam.Okazalo sie, ze robil to kilka lat i niby zawsze utrzymywal kontakt przez kilka miesiecy moze rok a potem to urywal i byla kolejna i nastepna.Twierdzi, ze z zadna nie spal ze to byl tylko kontakt telefoniczny ale dlaczego to robil wtedy kiedy ja potrzebowalam jego wsparcia,rozmowy i milosci kiedy mu zaufalam kiedy go nie sprawdzalm kiedy kochalam nad zycie i innego zycia nie wyobrazalam sobie.Co teraz robic???Mijaja dwa miesiace odkad sie dowiedzialam, ze dazyl do kontaktow z innymi kobietami, ze bylo ich mnostwo, ze nie chcial sam z tym skonczyc,ze ja robilam wszystko zeby go do siebie przyciagnac a bylam bezradna.Chcialam zeby sie wyprowadzil,byly klotnie, awantury.Moje dzieci cierpia na tym bo mama krzyczy na tate.Chcialabym skonczyc to malzenstwo raz na zawsze ale jak skonczyc jak sie kocha.Bardzo bym chciala ale nie potrafie wybaczyc tego dlugotrwalego oszustwa i tych klamstw.Kazda z tych kobiet byla przez mojego meza informowana ze ja mam o tej znajomosci nie wiedziec a z ostatnia to klamali obydwoje tak perfidnie, ze sie tego opisac nie da.Prosze Was wszystkich o pomoc.O to zeby moc zrozumiec postepowanie mojego meza zeby moc sprobowac wybaczyc lub godnie sie rozejsc.
Pomozcie jak mozna sobie poradzic z ta emocjonalna trauma.jestem zrozpaczona!!!
1 2012-09-05 11:00:43 Ostatnio edytowany przez RenaZuKa (2012-09-05 12:10:41)
Podobne tematy
Może się facet trochę pogubił, może dalej Cię kocha, szanuje, tylko zrobił głupotę. Na cholerę sms-y, kawy? Pewnie dla seksu? Jak dla seksu to już lepiej iść, zapłacić i mieć spokój, a nie bawić się w jakieś czasochłonne podrywy i siedzieć z obcą osobą na kawie.
Chyba najlepiej będzie jak skierujesz się do wątku "Kobiety na zakręcie" -- Panie na pewno coś Ci doradzą, bo mają gigantyczne doświadczenie. Może niech on sam przeczyta wątki o zdradach na tym forum i wtedy bardziej zrozumie sytuację kobiety (polecam "Dramat..." i "Jak życ z człowiekiem uzależnionym od seksu"). Niech się zastanowi co robi.
Poza tym chyba gorsze są trwałe romanse niż takie jednorazowe znajomości, bo te mogą wynikać z popędu sekusalnego.
Dziekuje za odpowiedz.Nie byly to jednak jednorazowe spotkania ale kilkumiesieczne i roczne znajomosci.Oczywiscie z checia udam sie na podpowiedziane forum.Szukam odpowiedzi dlaczego i co dalej.Pozdrawiam
Są, moim zdaniem, dwa rozwiązania Twego problemu.
Pierwsze, gdy wam obojgu zależy na odbudowaniu związku, to pójście na terapię małżeńską.
Drugie, gdy już masz dość, gdy Tobie nie zależy na kontynuowaniu związku, to własna terapia.
5 2012-09-05 11:34:37 Ostatnio edytowany przez owcake (2012-09-05 11:35:52)
Jeżeli kończy się wszystko na telefonach i kawie - skłaniałabym się ku potrzebie bycia docenionym, podziwianym. Być może kieruje nim zwykła chęć flirtu i poczucia dreszczyku emocji, choć nie jestem do końca pewna czy faceci maja takie potrzeby. Być może potrzebuje po prostu z kimś zwyczajnie pogadać i niekoniecznie kierują nim "wiadome" cele.
Jeżeli nie kończy się na kawie, bo w grę wchodzi seks - to już poważniejsza sprawa.
Generalnie warto byłoby to wyjaśnić. Zastanawia mnie tylko fakt zbiegu dwóch wydarzeń: urodzenia się waszego dziecka i rozpoczęcia przez niego tego rodzaju praktyk. Być może tu jest pies pogrzebany. Może miał i ma nadal problem z umieszczeniem siebie w nowej roli w nowej sytuacji. Może nie być jedyny powód, ale jeden z głównych. Myślę, że warto z nim o tym pogadać, bo my tu sobie możemy tylko gdybać.
Tak bylo mnostwo rozmow.jest tyle pytan na ktore nie mozna znalezc odpowiedzi.Tak mam chyba dosc tego chorego malzenstwa kiedy ja daze do jego scalenia a moj maz do rozbicia ale dzieci dlaczego musza cierpiec na tym dzieci przeciez one sa takie niewienne.I dlatego tez nie wiem i nie umiem podjac decyzji tej wlasciwej!!!
7 2012-09-05 12:31:33 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-09-05 12:32:51)
Czy uważasz, że dzieci są szczęśliwe w rodzinie, w której źle się dzieje między dorosłymi?
Czy uważasz, że dzieci nie wyczuwają atmosfery między rodzicami?
Nie znam żadnego dziecka, które jest wdzięczne swym rodzicom, że jest/było wychowywane w domu, w którym brak było miłości między rodzicami, brak było szacunku, wspólnych chwil.
Dzieci Twe nie będzie szczęśliwe, gdy po latach dowiedzą się: "przestaliśmy się kochać, lecz zostałam z Waszym ojcem ze względu na Was, dla Waszego dobra". To bardzo duże obciążenie, nawet w życiu dorosłym.
Jeśli chcesz reaktywować małżeństwo, zrób to dla siebie, nie zasłaniając się dziećmi.
Jeśli chcesz odejść, zrób to dla siebie, nie zasłaniając się dziećmi.
Tak bylo mnostwo rozmow.jest tyle pytan na ktore nie mozna znalezc odpowiedzi.Tak mam chyba dosc tego chorego malzenstwa kiedy ja daze do jego scalenia a moj maz do rozbicia ale dzieci dlaczego musza cierpiec na tym dzieci przeciez one sa takie niewienne.I dlatego tez nie wiem i nie umiem podjac decyzji tej wlasciwej!!!
Czyli Twoj maz nie chce ratowac tego malzenstwa?Jak tlumaczyl te wszystkie rozmowy?Powiedzial po co to robil? Piszesz ze jest wiele pytan bez odpowiedzi. Musisz znac prawde. Szczera rozmowa jest konieczna, ale to on musi wykazac inicjatywe i zrozumiec ze jego zachowanie jest nie wporzadku. Jesli macie cos ratowac to razem, a nie tak ze tylko Ty bedziesz sie starac a on zachowuje sie jakby sie nic nie stalo....
9 2012-09-05 12:40:02 Ostatnio edytowany przez RenaZuKa (2012-09-05 12:51:00)
100% NETKOBIETA,
To piekne co Pani pisze.Dziekuje za rady- madre rady.Gdybym ja miala taka zyciowa madrosc bylabym chyba najszczesliwsza kobieta na swiecie.Jeszcze raz dziekuje!
Rena,
nie powinnaś usprawiedliwiać męża w żaden sposób.
Małżeństwo to oprócz miłości, szacunek, zaufanie, oparcie. Być może mężowi czegoś zabrakło -ale powinien o tym z Tobą porozmawiać.
Przechodziłaś ciężki okres - zagrożone ciąże, opieka nad dzieckiem... A gdzie On był w tym wszystkim? Pomagał?
Ewidentnie nie było to jednorazowe ale stałe oszukiwanie Ciebie.
Uważam, że zawsze warto spróbować ratować małżenstwo - porozmawiaj z nim, powiedz czego oczekujesz, jak ma to wyglądać - czego on oczekuje, czego mu brakuje... Rozmowa naprawdę potrafi zdziałać cuda. Ale chcieć muszą obie strony. I wszystko na spokojnie, bez kłótni i krzyków.
I nie przymykaj oka na takie spotkania męża - jesli próbuje je przed Tobą ukryć, to sam zdaje sobie sprawę, że nie jest to w porządku.
POwodzenia ![]()
RenaZuKa napisał/a:Tak bylo mnostwo rozmow.jest tyle pytan na ktore nie mozna znalezc odpowiedzi.Tak mam chyba dosc tego chorego malzenstwa kiedy ja daze do jego scalenia a moj maz do rozbicia ale dzieci dlaczego musza cierpiec na tym dzieci przeciez one sa takie niewienne.I dlatego tez nie wiem i nie umiem podjac decyzji tej wlasciwej!!!
Czyli Twoj maz nie chce ratowac tego malzenstwa?Jak tlumaczyl te wszystkie rozmowy?Powiedzial po co to robil? Piszesz ze jest wiele pytan bez odpowiedzi. Musisz znac prawde. Szczera rozmowa jest konieczna, ale to on musi wykazac inicjatywe i zrozumiec ze jego zachowanie jest nie wporzadku. Jesli macie cos ratowac to razem, a nie tak ze tylko Ty bedziesz sie starac a on zachowuje sie jakby sie nic nie stalo....
Mysle, ze teraz chce ratowac zwlaszcza, ze kazda jedna jego "znajoma"sie go wyparla- nie chca miec z nim nic wspolnego.Zostal sam.Dlaczego teraz chce ratowac kiedy mial na to tyle czasu zeby w to nie brnac albo zakonczyc bez mojej wiedzy i juz nigdy tego nie robic.Teraz chcial abym wiedziala malo.Nie chcial sie przyznac klamal mowil ze sie bal.przyznawal sie dopiero wtedy gdy mu cos udowodnilam a czasem nawet wtedy probowal wymyslac jakies klamstwa ktore nie trzymaly sie niczego.Tak duzo jest pytan duzo odpowiedzi-dlaczego to zrobil dlaczego tak dlugo to trwalo dlaczego tego sam nie skonczyl dlaczego nas tak skrzywdzil caly czas dlaczego...........Nie wierze mu bo dawalam mu szanse na powiedzenie prawdy tymczasem caly czas klamal.Nie ufam mu juz!!!Myslalam ze mnie kocha ze nie zrobi nigdy nic zlego kiedy ja potrzebuje jego kiedy mysle tylko o tym zeby donosic dziecko i urodzic zdrowe tymczasem to ja mysle a moj maz myslal ale nie o mnie.Jak mozna byc tak znieczulonym na wlasna rodzine??Czy to mozliwe?
12 2012-09-05 12:56:24 Ostatnio edytowany przez RenaZuKa (2012-09-05 13:06:24)
Zastanawialam sie tez nad tym czy ja nie bylam powodem jego odsuniecia sie ode mnie ale ja nie jestem Bogiem.Nie potrafie wszystkiego kiedy sama mam wiele powodow do zmartwien i kiedy ja tez potrzebuje wsparcia.Wspieram innych tlumacze innych a sama dostaje od zycia po nosie.To tez moja wina.Zaufalam, wierzylam nie kontrolowalam myslalam ze znalazlam kogos takiego jak ja.Myslalam ze w malzenstwie sa takze obowiazki, wymagania i oczekiwania.Ja dawalam tego samego oczekiwalam ale nie wymagalam i zawsze tlumaczylam.To moj blad i naiwnosc zyciowa!Czuje sie teraz niepotrzebna, odrzucona. Osoba od ktorej oczekiwalam wszystkiego co dobre w zyciu dala mi teraz poczucie odrzucenia, braku akceptacji teraz jestem nikim, zerem.Co z tego ze jestem mloda, ladna szczupla ale jakze brzydka dla niego.Czy mozna to jakos wytlumaczyc, ze zalezy mezowi na mnie ale wraca z pracy i pisze sms-y w nocy pisze rano wstaje i pisze czy mysli wtedy o mnie o nas.Moze ja to zle pojmuje moze mu zalezalo ale trudno w jego bilingach jest odnalezc nr tel do mnie.
13 2012-09-05 13:01:41 Ostatnio edytowany przez _Nina_ (2012-09-05 13:04:11)
Rena,
nie obwiniaj się o wszystko. Mąż jest dorosły i sam, świadomie podejmował decyzję.
Ale moja sugestia jest taka - można próbować, ale nad związkiem muszą pracować dwie osoby - samo, to mleko może tylko wykipieć z garnka.
Musisz na spokojnie przemysleć wszystko, ochłoń troszkę i odpowiedź na najważniejsze pytanie - kochasz i wierzysz w ta miłość?
czasem jest tak, ze nam się wydaję, ze robimy wszystko dobrze, ze bardzo się staramy... ale z drugiej strony wyglądać moze to zupełnie inaczej. Bo druga strona nie czyta w naszych myślach i nie zawsze może wyczuć intencje naszego działania. W związku trzeba rozmawiać, aby zwyczajnie się nie minąć.
Nie chcial sie przyznac klamal mowil ze sie bal.przyznawal sie dopiero wtedy gdy mu cos udowodnilam
A na pewno chcesz wszystko wiedzieć od A do Z? Zapytaj kobiet które chciały wiedzieć, czy zrobiły dobrze, czy nie byłoby lepiej nie dopytywać się po prostu. Wyszła zdrada, nieważne jaka. Czy chcesz znać szczegóły?
15 2012-09-05 13:11:48 Ostatnio edytowany przez RenaZuKa (2012-09-05 13:13:26)
RenaZuKa napisał/a:Nie chcial sie przyznac klamal mowil ze sie bal.przyznawal sie dopiero wtedy gdy mu cos udowodnilam
A na pewno chcesz wszystko wiedzieć od A do Z? Zapytaj kobiet które chciały wiedzieć, czy zrobiły dobrze, czy nie byłoby lepiej nie dopytywać się po prostu. Wyszła zdrada, nieważne jaka. Czy chcesz znać szczegóły?
Mysle, ze nie o szczegoly tu chodzi ale o fakt, ze maz sie przelamal i nie chce klamac tylko mowic nareszcie prawde.Napisalam, ze dawalam mu szanse na to zeby powiedzial prawde bo chcialam sprobowac mu wierzyc i ponownie jakos zaufac tymczasem bylo caly czas klamstwo.Tak moze jestem bardzo zasadnicza ale w przeciwienstwie do mezczyzn wole znac najgorsza prawde niz najlepsze klamstwo i nie uwazam ze ukrywanie czegos nadal jest budujace.W jakim celu?Po to zeby za kilka chwil znow cos wyszlo i znow bedziemy w punkcie wyjscia?Widzisz bylo tez tak ze nie dopytywalam a zbieg okolicznosci i klamstwo wyszlo na jaw.
Czy uważasz, że dzieci są szczęśliwe w rodzinie, w której źle się dzieje między dorosłymi?
Czy uważasz, że dzieci nie wyczuwają atmosfery między rodzicami?Nie znam żadnego dziecka, które jest wdzięczne swym rodzicom, że jest/było wychowywane w domu, w którym brak było miłości między rodzicami, brak było szacunku, wspólnych chwil.
Dzieci Twe nie będzie szczęśliwe, gdy po latach dowiedzą się: "przestaliśmy się kochać, lecz zostałam z Waszym ojcem ze względu na Was, dla Waszego dobra". To bardzo duże obciążenie, nawet w życiu dorosłym.Jeśli chcesz reaktywować małżeństwo, zrób to dla siebie, nie zasłaniając się dziećmi.
Jeśli chcesz odejść, zrób to dla siebie, nie zasłaniając się dziećmi.
Rena.... to co jest zawarte w tym poście to chyba najważniejsza mądrość w tym temacie.
Ja jestem właśnie przykładem na utrzymywanie na siłę małżeństwa ze względu na dobro dzieci. To był mój największy błąd....,ale niestety dowiedziałam się o tym duuuużo za późno....mnie co prawda mój mąż nie zdradzał w żaden sposób....jednak zgotowaliśmy im "piekło psychiczne" myśląc tylko o sobie i nie zwracając uwagi na ich prawdziwe dobro. Co z tego wynikło możesz,jeżeli zechcesz przeczytać w mojej historii......może to da Ci dużo do myślenia....
Wielokropek napisał/a:Czy uważasz, że dzieci są szczęśliwe w rodzinie, w której źle się dzieje między dorosłymi?
Czy uważasz, że dzieci nie wyczuwają atmosfery między rodzicami?Nie znam żadnego dziecka, które jest wdzięczne swym rodzicom, że jest/było wychowywane w domu, w którym brak było miłości między rodzicami, brak było szacunku, wspólnych chwil.
Dzieci Twe nie będzie szczęśliwe, gdy po latach dowiedzą się: "przestaliśmy się kochać, lecz zostałam z Waszym ojcem ze względu na Was, dla Waszego dobra". To bardzo duże obciążenie, nawet w życiu dorosłym.Jeśli chcesz reaktywować małżeństwo, zrób to dla siebie, nie zasłaniając się dziećmi.
Jeśli chcesz odejść, zrób to dla siebie, nie zasłaniając się dziećmi.Rena.... to co jest zawarte w tym poście to chyba najważniejsza mądrość w tym temacie.
Ja jestem właśnie przykładem na utrzymywanie na siłę małżeństwa ze względu na dobro dzieci. To był mój największy błąd....,ale niestety dowiedziałam się o tym duuuużo za późno....mnie co prawda mój mąż nie zdradzał w żaden sposób....jednak zgotowaliśmy im "piekło psychiczne" myśląc tylko o sobie i nie zwracając uwagi na ich prawdziwe dobro. Co z tego wynikło możesz,jeżeli zechcesz przeczytać w mojej historii......może to da Ci dużo do myślenia....
Przeczytalam Twoja historie.Jestem pelna podziwu i uznania.Ja tez sie boje male dzieci trzeba wrocic do pracy radzic sobie samemu ale z drugiej strony tak naprawde zawsze bylam sama tylko tego nie zauwazylam.
Rena,
nie obwiniaj się o wszystko. Mąż jest dorosły i sam, świadomie podejmował decyzję.
Ale moja sugestia jest taka - można próbować, ale nad związkiem muszą pracować dwie osoby - samo, to mleko może tylko wykipieć z garnka.
Musisz na spokojnie przemysleć wszystko, ochłoń troszkę i odpowiedź na najważniejsze pytanie - kochasz i wierzysz w ta miłość?czasem jest tak, ze nam się wydaję, ze robimy wszystko dobrze, ze bardzo się staramy... ale z drugiej strony wyglądać moze to zupełnie inaczej. Bo druga strona nie czyta w naszych myślach i nie zawsze może wyczuć intencje naszego działania. W związku trzeba rozmawiać, aby zwyczajnie się nie minąć.
Droga Nino,
tak to prawda trzeba rozmawiac zeby sie nie minac.Ja zawsze taka chec do rozmow wykazywalam niestety moj maz rozmawial ale nie ze mna.
Pierwsza rzecz: podpisuję się rękami i nogami, że "ze względu na dobro dzieci" nie warto tkwić w małżeństwie. Jestem dzieckiem z rozbitej rodziny i powiem, że lepiej mieć kochających, szczęśliwych rodziców, którzy nie żyją razem niż słyszeć wieczne kłótnie. A uwierz mi, że dzieci bardzo dobrze zdają sobie sprawę z takich rzeczy.
I druga rzecz: zastanawiam się czy nie było tak w Twoim małżeństwie, że bardzo skupiłaś się na chęci posiadania dzieci, że zapomniałaś o swoim mężu? W Twoim poście bardzo to bije po oczach. A jeśli Twój mąż chciał mieć dzieci, ale nie był na tym punkcie za bardzo zakręcony, to może poczuł się zaniedbany? To jest oczywiście pytanie, a nie twierdzenie, bo nie znam Twojej sytuacji. Zastanów się nad tym. Może po prostu brakowało mu kobiety, którą poznał. Wtedy może warto zastanowić się czy dacie radę coś odbudować.
I po trzecie ostatnie: pamiętaj, że kłótniami i pretensjami ciężko coś naprawiać. Rzeczowa rozmowa i chęci, poparte czynami.
Mocno trzymam kciuki za dobre decyzje ![]()
Pierwsza rzecz: podpisuję się rękami i nogami, że "ze względu na dobro dzieci" nie warto tkwić w małżeństwie. Jestem dzieckiem z rozbitej rodziny i powiem, że lepiej mieć kochających, szczęśliwych rodziców, którzy nie żyją razem niż słyszeć wieczne kłótnie. A uwierz mi, że dzieci bardzo dobrze zdają sobie sprawę z takich rzeczy.
I druga rzecz: zastanawiam się czy nie było tak w Twoim małżeństwie, że bardzo skupiłaś się na chęci posiadania dzieci, że zapomniałaś o swoim mężu? W Twoim poście bardzo to bije po oczach. A jeśli Twój mąż chciał mieć dzieci, ale nie był na tym punkcie za bardzo zakręcony, to może poczuł się zaniedbany? To jest oczywiście pytanie, a nie twierdzenie, bo nie znam Twojej sytuacji. Zastanów się nad tym. Może po prostu brakowało mu kobiety, którą poznał. Wtedy może warto zastanowić się czy dacie radę coś odbudować.
I po trzecie ostatnie: pamiętaj, że kłótniami i pretensjami ciężko coś naprawiać. Rzeczowa rozmowa i chęci, poparte czynami.
Mocno trzymam kciuki za dobre decyzje
Mysle ze razem skupialismy sie na tym aby te dzieci miec.Moj maz ma kilkoro rodzenstwa a kazde z nich mialo juz potomstwo.Jego chec posiadania potomstwa byla ogromna i razem dazylismy do tego zeby je miec.Akurat te decyzje podejmowalismy wspolnie.Wiem, ze nie zapomnialam o nim byc moze moj maz nie mogl zrozumiec faktu,ze moj czas musze dzielic teraz pomiedzy kilkoro.Mysle,ze zrobilam duzo zeby Go miec przy sobie byc moze moglam wiecej ale nie wiedzialam jak.Dziekuje za rade dla mnie kazda jest cenna.
Rena,
powiem tak.. - może dlatego, że sama jestem w podobnej (nie do końca bo nie mam dzieci) sytuacji, tzn. mój chłop szukał pocieszenia w kontaktach z inną. Podobnie jak u Ciebie, sprawdziłam billingi i okazało się, że szkolenie nie było szkolenie.. rozumiesz..
Ja wszystko rozumiem, "zaniedbanie" go ze względu na małe dzieci itd. , można coś zrobić raz, ale nie notorycznie, można skłamać ale nie brnąć w kłamstwo..
Ciężko jest odejść od kogoś kogo się kocha, ale żyć w kłamstwie lub choćby w niepewności..? Ja od prawie 9 m-cy wstaję ze skurczem w brzuchu z nerwów (zastanawiam się ciągle co on robi, z kim - choć decyzja o rozstaniu zapadła a i została zrealizowana) ale skoro to jest potrzebne aby w przyszłości było lepiej?
niezależnie od Twej decyzji bardzo mocno trzymam kciuki za CIEBIE...
Witam wszystkich.
Czy ktos moze mi pomoc odpowiedziec na pytanie, ktore sobie postawilam?
Czy ja moze ten problem wyolbrzymiam czy mam prawo czuc sie pokrzywdzona i odrzucona.Tak sie czuje ale moze zle pojmuje ten problem.Moze nie powinnam sie uzalac a podniesc glowe i pokazac jak bardzo jestem wartosciowa.Trudno jest teraz zmienic wlasna samoocene moze z czasem sie zmieni przeciez czas goi i leczy rany.
(...)Czy ktos moze mi pomoc odpowiedziec na pytanie, ktore sobie postawilam?(...)
Odpowiedziałam na Twe pytanie w swoim pierwszym poście; odpowiedź brzmiała: terapia albo własna, albo małżeńska.
Rozumiem, że nie takiej odpowiedzi oczekiwałaś. Jaką zatem chcesz przeczytać?
RenaZuKa napisał/a:(...)Czy ktos moze mi pomoc odpowiedziec na pytanie, ktore sobie postawilam?(...)
Odpowiedziałam na Twe pytanie w swoim pierwszym poście; odpowiedź brzmiała: terapia albo własna, albo małżeńska.
Rozumiem, że nie takiej odpowiedzi oczekiwałaś. Jaką zatem chcesz przeczytać?
Moje wahania to powod rozmow, ktore przeprowadzamy.To moja krzywda moj problem ale MOJ maz twierdzi, ze to tylko pisanie tylko smsy.Czy Wiem,ze chce terapii ale nie wiem czy chce tej malzenskiej czy tej tylko dla siebie.
Przecież Ty wcale nie twierdzisz (chyba, że się mylę), że zdradził Cię fizycznie, mówisz tylko o zdradzie psychicznej.
I, proszę, nie daj sobie wmówić, że nie czujesz tego, co czujesz.
Rena,
jak to TYLKO smsy?
Pisał, myslał i porządał innej... a to, że nie zprzynał się do fizycznej zdrady, nie znaczy, że takiej nie było.
Przykro mi, ale ja tak patrzę na te sprawy ![]()
Niech takie smsy pisze do Ciebie. Dlaczego czułości przeznaczone są dla innych kobiet?
Wiesz... moze Ty go zaskocz i napisz do niego "taki" sms? Nie wracaj przez jakiś czas do tematu a spróbuj być miła, ciepła, seksowna...
Pokaż, że nie jesteś TYLKO matką ale też gorącą babeczką
Zapropopnuj coś szalonego, dzikiego ![]()
Rena,
jak to TYLKO smsy?
Pisał, myslał i porządał innej... a to, że nie zprzynał się do fizycznej zdrady, nie znaczy, że takiej nie było.
Przykro mi, ale ja tak patrzę na te sprawyNiech takie smsy pisze do Ciebie. Dlaczego czułości przeznaczone są dla innych kobiet?
Wiesz... moze Ty go zaskocz i napisz do niego "taki" sms? Nie wracaj przez jakiś czas do tematu a spróbuj być miła, ciepła, seksowna...
Pokaż, że nie jesteś TYLKO matką ale też gorącą babeczkąZapropopnuj coś szalonego, dzikiego
Ja tez jestem tego zdania, ze jezeli do zdrady fizycznej sie nie przyznal to takiej nie bylo.Ktory facet sie przyzna bez dowodow (napewno nie moj).Moja kochana.Czule slowa pisalam do niego mile smsy ze tesknie.Moze nie zawsze bo sie tak nie da ale bylam ciepla sexowna.Zmienilam styl bycia ubierania wymyslalam w miare mozliwosci jakies wypady i jak mi sie to oplacilo?Moj maz nie zrezygnowal z tego typu praktyk ale widzialam po bilingach, ze je wrecz podkrecal.Teraz jak sie dowiedzialam czy jest sens nadal sie starac?To tak boli, ze moglam na glowie stawac moglam byc pod kazdym wzgledem naj a to i tak nie mialo znaczenia.Ja sie staralam moj maz nie i ja tak naprawde wiem, ze kocham Go bardzo chora miloscia.Mimo, ze rani to trwam nadal ale czasem trzeba w zyciu dojrzec do pewnych decyzji trzeba postawic wszystko na jedna szale zeby potem bylo tylko lepiej ale chyba na to poprostu potrzeba czasu.
Nie wiem dlaczego jest takie powszechne myslenie, ze jak sa dzieci to nie dba sie o meza.Moze nie da sie tego robic 24 h na dobe bo trzeba tez myslec o innych aspektach zycia ale ja mysle ze chyba chcialam za bardzo.Podane obiady zadbana zone i dzieci staranie sie o kazdy szczegol.Byc moze chcialam za bardzo a wyszlo na odwrot.
Kazda zona jak kazdy maz -ma tyle samo powodow do zdrady bo zwiazek to nie tani romans ,ale prawdziwe zycie .
Jesli jedna ze stron szuka kontaktow z innymi osobami oznacza to ,albo brak uczuc ,albo problemy emocjonalne .
Nie ma tak ze w kazdym zwiazku wszystko dzieje sie samo ,by budowac trzeba dwoch osob ,jesli jedna sie wylamuje ucieka w fantazje ,to sama sobie odpowiedz bo To ty najlepiej znasz swego meza.
Czas jest naszym sprzymierzncem ,ale tez wrogiem lepiej obudzic sie w pore niz zbyt pozno.
Mi to wygląda na uzależnienie od dreszczyku,poznawania,uwodzenia kogoś obcego,całej tej otoczki na pograniczu fascynacji i grzechu. Cały ten proces,fantazje,sms-to tzw. HAJ. Uzależnienie od chorej miłości...Niedojrzałość emocjonalna,zaburzenia osobowości.
Czy mąż nie jest przypadkiem DDA lub DDD?
Miałam podobne przeżycie. Dla mnie zdrada psychiczna jest na równi z fizyczną.
Jeden niewinny skok w bok,jakoś można wyrozumować ale sms-owanie wiele miesięcy...to romans.On nie był autentyczny,prowadził podwójne życie,rozumiesz?
Zdradzał Cię od bardzo dawna.
Zapisz się na terapię i uciekaj.
Lukrecjo cala prawda .a;e kobiety sa czesto naiwne ,czekaja az dobije 50 tka 60 tka? to za pozno...
Ktos kto szuka kontaktu z inna lub innym nigdy nie kochal ,ale ludzie wierza w bzdury...
Witam wszystkich.
Czy ktos moze mi podpowiedziec gdzie w Krakowie mozna znalezc godny osrodek terapii dla malzenstw.Moze ktos byl w podobnej sytuacji i korzystal. Wiem, ze w internecie jest tego mnostwo ale zalezy mi na szybkim i profesjonalnym podejsciu do tematu i tego problemu.
Mi to wygląda na uzależnienie od dreszczyku,poznawania,uwodzenia kogoś obcego,całej tej otoczki na pograniczu fascynacji i grzechu. Cały ten proces,fantazje,sms-to tzw. HAJ. Uzależnienie od chorej miłości...Niedojrzałość emocjonalna,zaburzenia osobowości.
Czy mąż nie jest przypadkiem DDA lub DDD?Miałam podobne przeżycie. Dla mnie zdrada psychiczna jest na równi z fizyczną.
Jeden niewinny skok w bok,jakoś można wyrozumować ale sms-owanie wiele miesięcy...to romans.On nie był autentyczny,prowadził podwójne życie,rozumiesz?
Zdradzał Cię od bardzo dawna.
Zapisz się na terapię i uciekaj.
Tak Lukrecjo napisalas wszystko to co ja swojemu mezowi powiedzialam.Maz moze byc DDD z prostej przyczyny stracil ojca w wieku szkolnym i mysle, ze mialo to kolosalny wplyw na jego rozwoj- zreszta co tu mowic.
Wiem, ze to zdrada i niewazne jaka wiem,ze dlugotrwala to ze prowadzil podwojne zycie tez powiedzialam
Powiedz mi zatem jak Ty wybrnelas z tego tematu jezeli dotknelo Cie cos podobnego?
moja droga miałam podobne przeżycie, mój mąż romansował wirtualnie z jedną panią przez 4,5 miesiąca do momentu w którym przez przypadek trzymałam jego komórkę w ręku i przyszedł sms skarbie itd ...mój mąż grał na zagraj .pl w scrabble z nią i sobie rozmawiali , potem doszły do tego rozmowy przez telefon i sms było tego bardzo dużo, bardzo dużo,nigdy się nie spotkali zbyt duża odległość, ale oczywiście marzenia i sms o pożądaniu, spotkaniu się były,usłyszałam słowa których nie zapomnę do końca życia że się zakochał , mówił do niej że kocha ,że jest to jego druga miłość, na drugi dzień twierdził że był chory , uzależniony od grania w te scrabble itp,płacz,przeprosiny,zapewnienia o miłości itd
od tego czasu minęły w maju 2 lata i wierz mi nic mi nie minęło,mimo nie powiem starań z jego strony,czuję ogromny żal, poniżenie,brak zaufania ciężko z tym żyć,coraz częściej myślę o odejściu, mam nadzieję że będziesz silniejsza ode mnie i że czas Ci pomoże w moim przypadku niestety nie pomógł,
moja droga miałam podobne przeżycie, mój mąż romansował wirtualnie z jedną panią przez 4,5 miesiąca do momentu w którym przez przypadek trzymałam jego komórkę w ręku i przyszedł sms skarbie itd ...mój mąż grał na zagraj .pl w scrabble z nią i sobie rozmawiali , potem doszły do tego rozmowy przez telefon i sms było tego bardzo dużo, bardzo dużo,nigdy się nie spotkali zbyt duża odległość, ale oczywiście marzenia i sms o pożądaniu, spotkaniu się były,usłyszałam słowa których nie zapomnę do końca życia że się zakochał , mówił do niej że kocha ,że jest to jego druga miłość, na drugi dzień twierdził że był chory , uzależniony od grania w te scrabble itp,płacz,przeprosiny,zapewnienia o miłości itd
od tego czasu minęły w maju 2 lata i wierz mi nic mi nie minęło,mimo nie powiem starań z jego strony,czuję ogromny żal, poniżenie,brak zaufania ciężko z tym żyć,coraz częściej myślę o odejściu, mam nadzieję że będziesz silniejsza ode mnie i że czas Ci pomoże w moim przypadku niestety nie pomógł,
Witam Ciebie.
Tak to jest ogromne traumatyczne przezycie dla mnie napewno.u mnie ten etap trwal dluzej bardzo dlugo i w takim a nie innym etapie naszego zycia.Tak nie jest latwo z dnia na dzien nie jest lzej i dlatego postanowilismy isc na terapie malzenska.W moim przypadku maz nie mowil nic o milosci tak mowil o tym, ze sie pogubil, ze wymknelo sie to spod kontroli teraz robi wszystko zeby naprawiac i nadrobic stracony dla nas czas.Mysle, ze sami sobie nie poradzimy z tym problemem, ze przyczyna tego zachowania jest wieloraka.Oczekuje, ze po tej terapii niekoniecznie musimy sie rozejsc ale rowniez niekoniecznie musimy byc razem.Probuje dac mu kolejna tym razem ostatnia szanse i nie mysle tak, ze nasze rozstanie to koniec swiata mysle o tym co bedzie lepsze dla nas i dla naszych dzieci.Wszyscy w kolko mowia, ze dajcie szanse sobie ze wzgledu na dzieci ale...........tutaj na forum ktos BARDZO BARDZO MADRY podpowiedzial mi- nie zaslaniaj sie dziecmi czy czy chcesz odejsc czy zostac.Podjelam juz pewne kroki wracam do pracy co myslalam za niemozliwe i wiem ze dam rade dla siebie przede wszystkim.Pewno jeszcze nie raz przyjda mi do glowy takie mysli, ze jestem nikim bo taka osoba zrobil mnie maz ale popatrz czy oni sa warci naszych lez czy sa warci tego zeby trwac za wszelka cene.Idac na ta terapie mam oczekiwania, ze podejme wlasciwa decyzje.Nie wiem jeszcze jak to bedzie wygladac ale mysle, ze chce lepszego jutra dla siebie.
Zrobcie to samo bo tak albo sie z tym pogodzisz i zaczniesz siebie traktowac jak pelnowartosciowa kobiete albo nie dasz rady tak zyc.
l_ukrecja napisał/a:Mi to wygląda na uzależnienie od dreszczyku,poznawania,uwodzenia kogoś obcego,całej tej otoczki na pograniczu fascynacji i grzechu. Cały ten proces,fantazje,sms-to tzw. HAJ. Uzależnienie od chorej miłości...Niedojrzałość emocjonalna,zaburzenia osobowości.
Czy mąż nie jest przypadkiem DDA lub DDD?Miałam podobne przeżycie. Dla mnie zdrada psychiczna jest na równi z fizyczną.
Jeden niewinny skok w bok,jakoś można wyrozumować ale sms-owanie wiele miesięcy...to romans.On nie był autentyczny,prowadził podwójne życie,rozumiesz?
Zdradzał Cię od bardzo dawna.
Zapisz się na terapię i uciekaj.Tak Lukrecjo napisalas wszystko to co ja swojemu mezowi powiedzialam.Maz moze byc DDD z prostej przyczyny stracil ojca w wieku szkolnym i mysle, ze mialo to kolosalny wplyw na jego rozwoj- zreszta co tu mowic.
Wiem, ze to zdrada i niewazne jaka wiem,ze dlugotrwala to ze prowadzil podwojne zycie tez powiedzialam
Powiedz mi zatem jak Ty wybrnelas z tego tematu jezeli dotknelo Cie cos podobnego?
Rozstałam się z nim.
Wspaniały człowiek,ale nie umie żyć w monogamii...
W między czasie,dawałam mu wiele szans ale na nic to. Co zdążyłam się pozbierać, znowu wpadka,to mnie niszczyło.
Nawet nie wiem,czy go kocham,czy to raczej uzależnienie od chorej toksycznej miłości. Ale to już inny temat.
Rozstaliśmy się,bo nie potrafię mu już zaufać,nigdy. Za dużo kłamstw.
Według mnie Twój mąż jest totalnym zerem!! jak mógł Ci namnożyć dzieciaków jednocześnie łajdacząc się na lewo i prawo.. WYSTAW MU WALIZKI ZA DRZWI! I Zagroź że ma zabrać też te bachory, zobaczymy czy jakaś jego lafirynda się podejmie opieki nad nimi..!!!
Ja bym tak zrobiła, w rezultacie swoich dzieci wiadomo, bym nie oddała, ale stworzyła bym mu istne piekło i wywalczyłą najwyższe alimenty...
Według mnie Twój mąż jest totalnym zerem!! jak mógł Ci namnożyć dzieciaków jednocześnie łajdacząc się na lewo i prawo.. WYSTAW MU WALIZKI ZA DRZWI! I Zagroź że ma zabrać też te bachory, zobaczymy czy jakaś jego lafirynda się podejmie opieki nad nimi..!!!
Ja bym tak zrobiła, w rezultacie swoich dzieci wiadomo, bym nie oddała, ale stworzyła bym mu istne piekło i wywalczyłą najwyższe alimenty...
Moja droga Sloneczna 86.
Dziekuje za Twoja odpowiedz ale kochanie moje dzieci to nie bachory i nie sa karta przetargowa w moim malzenstwie.
Pozdrawiam
Witam Was wszystkie forumowiczki.
Postanowilam napisac co u mnie.Korzystajac z Waszych porad udalismy sie na terapie malzenska i jak do tej pory nasze malzenstwo jest i trwa.Jest lepiej nie ma juz takiego rozgoryczenia i desperacji.Moj maz bardzo chce naprawic stracone lata zobaczymy czy sie to uda.Ja tez chce i probuje.Wybaczylam chociaz nie zapomne nigdy dlatego wiem, ze kolejnej szansy nie bedzie.Jezeli po raz kolejny naruszy nasza malzenska rownowage to bedzie koniec.
Zachecam Was wszystkie kobiety w podobnej sytuacji do skorzystania z porady fachowca.Nie probujcie na sile radzic sobie z ta sytuacja same bo sa to sytuacje bardzo obciazajace.Jestem pelna nadzieji-jezeli zostane sama to i tak sobie poradze mam wspaniale dzieci i jestem silna i nie zlamie mnie juz nikt kto nie zasluguje na moja milosc.
Wszystkim Wam dziekuje za porady,ktore pozwolily mi przetrwac i ukierunkowac siebie.