od pewnego razu jestesmy razem trwa to ponad rok , zakochalismy sie w sobie od samego początku , miałem do niej wielki szacunek , nigdy nie naciskałem, traktowałem jak kogos wyjątkowego po dziś dzien.... musiałem wyjechac zostawic ja na kilka tygodni samą, ona wykorzystujac czas wakacji postanowiła nie zamykac się w domu i wyjść do ludzi , koleżanka zaproponowała jej wyjście na impreze na ktorej poznała ją z dwoma kolegami , idealnie wykorzystała moja kobiete do zdobycia serca jednego z nich, posłuzyła sie ją jak narzedziem , niestety drugi meżczyzna okazał sie sympatyczny... spotykali sie razem , wychodzili na imprezy , do klubów, pubow , spedzali ze soba duzo czasu , wymienili sie numerami dzwonili do siebie , oboje nie byli w tym bierni ... okłamywała mnie przez ten czas , oddaliła się , była zimna jak lodowiec , nie potrafiła nawet ukryc przedemną ze cos niedobrego się dzieje. W koncu nie chcąc wiedziec dostałem życzliwą wiadomosć iz jest ktos inny .... opowiedziłem jej o tym , ona Twierdzi ze nigdy nic nie było pomiedzy nimi , ze nigdy do niczego nie doszło , ze mnie kocha. jest to standartowy schemat , czy mam wierzyc ze nic sie nie wydarzyło .... jesli zaprosiła ich do siebie do domu kolezanka i jeden chlopiec nocowali , sympatyczny kolega zekomo wyszedł z domu i wrócił nad ranem.....
Podobne tematy
innego wyjscia nie widze
nara laska koniec z nami:) tyle w temacie
nie daj się robić w balona:)
Ale dlaczego miałbyś jej nie wierzyć?Jest całkiem mozliwe,że między nimi nie doszło do seksu-bo chyba o to ci chodzi.Spotykali się,przebywali razem,dzwonili,polubili się...ale jeśli ona twierdzi,ze ciebie kocha,to pewnie tak jest.Jesteś o nia zazdrosny,to zrozumiałe,przekonujesz się na własnej skórze do czego może doprowadzić rozłąka zwłaszcza jesli jesteście ludżmi młodymi i krew nie woda.Ale jak sie ma moralny kręgosłup,to potrafi się powiedzieć stop,zabawa zabawą,ale w granicach rozsądku..jesli twoja dziewczyna ma taki kręgosłup to nie zrobiła nic złego,co miałoby popsuć relacje między wami.
jeśli kocha to po co okłamuje:)?
Jeszcze bym zrozumiał jakby powiedziała że kolega wyszedł i już , ale wrócił nad ranem ? Tanio to brzmi. NIe mówie że nie można wychodzić do ludzi , można a nawet trzeba , czasem impreza czy coś ale jak się kogoś kocha i go nie ma to się tęskni i dzwoni do swojego chłopaka a nie wydzwania do innego i zaprasza go na noc:) Polubić się z kimś a spedzać każdą wolną chwile i wydzwaniać to co innego. Zauroczenie
Kręci z tobą na wypadek, gdyby z tamtym jej nie wyszło. Jesteś i już zawsze będziesz dla niej "numerem dwa". Jeżeli Ci to odpowiada walcz o jej względy.
Oj my nieszczesne, niechcacy odkryles cala prawde o kobietach - jak tylko nasz staly partner znika z horyzontu, to szukamy kogos z kim predziutko moznaby go zdradzic. No ja jak juz z kims wymienimy sie nr tel, piszemy smsy i rozmawiamy przez tel, to tylko po to zeby sie na te zdrady umawiac. No i oczywiscie kazde spotkanie tez polega tylko na dzikim bzykansku, na glupie gadania, tanczenia, czy takie tam szkoda czasu, wiec dziko rzucamy sie na siebie nawet w miescach publicznych. Tyle dobrego, ze Twoja partnerka na ten cel wybiera puby i dyskoteki, a nie bary mleczne i koscioly.
Zlituj sie czlowieku! Rozliczasz ja z kazdej minuty bez Ciebie? Domagasz sie udowadniania, ze nie jest wielbladem, na podstawie anonimowego doniesienia? Wmawiasz jej zdrady i dzika rozpuste i potem wielkie zdziwienie, ze ona jest zimna i niechetna Tobie?
była zimna jak lodowiec ... czy mam wierzyc ze nic sie nie wydarzyło
Są dwie sytuacje:
1. był seks
2. nie było seksu
I teraz pytam Ciebie co za różnica czy był czy nie było seksu? Chodzi o to, co ona do Ciebie czuje. Może oddal się od niej i niech sama zadecyduje co czuje. Jak dalej kocha to przyjdzie do Ciebie. A może nie kocha? A może kocha Ciebie, tamtym gościem się zauroczyła, więc woli iść do niego. Może za parę lat będzie tego żałować, będzie chciała Ciebie. Różne są historie, ale to czy był seks czy nie było raczej nie ma znaczenia.
9 2012-09-05 13:38:48 Ostatnio edytowany przez Nirvanka87 (2012-09-05 14:59:51)
Na forum jest tysiące historii takich samych tylko, że kobiety je piszą. W każdej z tych historii rada jest jedna porozmawiaj z nim, za to rozmowy toczą się tylko na poziomie: a to cham, zdradza Cie, zerwij z nim, zasługujesz na kogoś lepszego.
Dlaczego w tym wątku żadna kobieta tego nie napisała? hmmm bo Autorem nie jest kobieta?
Zatem ja doradzę, porozmawiaj z nią, ale moim zdaniem ona trzyma Cie w zanadrzu, tak na wszelki wypadek. Jednym słowem popieram wypowiedź Opornego Jana;)
Jak jest się w porządku wobec partnera to mu się od razu mówi, "byłam z Anką na imprezie poznałyśmy dwóch facetów, Anka jednego zbajerowała, a ja rozmawiałam z tym drugim." I potem ewentualnie:
- Nie mam zamiaru dalej utrzymywać z nim kontaktu
-wiesz to fajny chłopak, dobrze nam się rozmawia, chciałabym się z nim kumplować, może go poznasz żebyś się nie denerwował i nie miał nic przeciwko kumpelskiemu układowi
-wiesz to fajny chłopak, chyba między nami jest coś więcej, przykro mi ale uważam, ze powinniśmy się rozstać.
Nie rozumiem po jaką cholerę ludzie sobie komplikują życie, przecież wystarczy pogadać.
od pewnego razu jestesmy razem trwa to ponad rok , zakochalismy sie w sobie od samego początku , miałem do niej wielki szacunek , nigdy nie naciskałem, traktowałem jak kogos wyjątkowego po dziś dzien.... musiałem wyjechac zostawic ja na kilka tygodni samą, ona wykorzystujac czas wakacji postanowiła nie zamykac się w domu i wyjść do ludzi , koleżanka zaproponowała jej wyjście na impreze na ktorej poznała ją z dwoma kolegami , idealnie wykorzystała moja kobiete do zdobycia serca jednego z nich, posłuzyła sie ją jak narzedziem , niestety drugi meżczyzna okazał sie sympatyczny... spotykali sie razem , wychodzili na imprezy , do klubów, pubow , spedzali ze soba duzo czasu , wymienili sie numerami dzwonili do siebie , oboje nie byli w tym bierni ... okłamywała mnie przez ten czas , oddaliła się , była zimna jak lodowiec , nie potrafiła nawet ukryc przedemną ze cos niedobrego się dzieje. W koncu nie chcąc wiedziec dostałem życzliwą wiadomosć iz jest ktos inny .... opowiedziłem jej o tym , ona Twierdzi ze nigdy nic nie było pomiedzy nimi , ze nigdy do niczego nie doszło , ze mnie kocha. jest to standartowy schemat , czy mam wierzyc ze nic sie nie wydarzyło .... jesli zaprosiła ich do siebie do domu kolezanka i jeden chlopiec nocowali , sympatyczny kolega zekomo wyszedł z domu i wrócił nad ranem.....
Spoko, nie bój żaby, oczywiście że nic się nie wydarzyło. Na pewno nic, o czym chciałaby Ci powiedzieć. Pływające lodowce mają to do siebie, że zawsze mają tajemnice. A dwa plus dwa zawsze jest cztery.
Wyjścia są dwa:
1. Strasznie durna ta Twoja dziewczyna, jeśli daje się wykorzystywać jako narzędzie do podrywania facetów - swojej koleżance. To dobrze nie wróży na przyszłość, bo z tego co wiem, mężczyźni lubią laski choć ciut inteligentniejsze od tostera. Można "nie siedzieć" w domu na milion sposobów i żaden z nich nie wiąże się z koniecznością przywdziania pasa cnoty. Można spotykać się z koleżankami, chodzić do kina, teatru, na basen, uprawiać sporty, dłubać w nosie, etc. Nie koniecznie trzeba poznawać nowych kolesi i sypiać z nimi u koleżanki (tej wykorzystującej). Sprzedała Ci kit - bo ją przyłąpałeś/dowiedziałeś się od "życzliwego". Biedna, zagubiona dziewczynka, niecnie wykorzystana. A buuu.
2. Ma Cię w nosie i trzyma w odwodzie. Gdyby Ci ktoś nie powiedział - to nic byś nie wiedział. Bo gdyby to była "zwykła znajomość, kolega, sraty-taty" - powiedziałaby Ci sama. Przez telefon, maila, skypa - gdy Cię nie było na miejscu. Bo kolega to nic, bździna, no nie bądźmy dzikusami. A jednak z jakiegoś powodu dowiedziałeś się od życzliwego. Jak się ma bezpłciowego kolegę - nie odsuwa się od kochanego mężczyzny i go nie okłamuje. Bo i po co.
W obydwu przypadkach - daj sobie spokój, bo laska leci Cię w balona aż miło.
Wszystkim Paniom bardziej liberalnym ode mnie - oczywiście Wasi partnerzy mogą mieć tajemniczych koleżanek na pęczki - pod Waszą nieobecność - nocować z nimi u kolegów i Wam o tym nie mówić. Super.
Oj my nieszczesne, niechcacy odkryles cala prawde o kobietach - jak tylko nasz staly partner znika z horyzontu, to szukamy kogos z kim predziutko moznaby go zdradzic. No ja jak juz z kims wymienimy sie nr tel, piszemy smsy i rozmawiamy przez tel, to tylko po to zeby sie na te zdrady umawiac. No i oczywiscie kazde spotkanie tez polega tylko na dzikim bzykansku, na glupie gadania, tanczenia, czy takie tam szkoda czasu, wiec dziko rzucamy sie na siebie nawet w miescach publicznych. Tyle dobrego, ze Twoja partnerka na ten cel wybiera puby i dyskoteki, a nie bary mleczne i koscioly.
Zlituj sie czlowieku! Rozliczasz ja z kazdej minuty bez Ciebie? Domagasz sie udowadniania, ze nie jest wielbladem, na podstawie anonimowego doniesienia? Wmawiasz jej zdrady i dzika rozpuste i potem wielkie zdziwienie, ze ona jest zimna i niechetna Tobie?
Chcąc zauważyć to ze (ona) oddaliła sie , była zimna, przestała poświecać mi uwagę , przestała dzwonić pisac-w momencie naszej rozłąki. potem spotkania zakończyły sie, kontakt zerwała z panem Sympatycznym. Ja jako dorosły mężczyzna tłumaczyłem to sobie na wszelakie sposoby , ze byłem zły, nie poświęcałem jej wystarczająco dużo uwagi e.t.c.. Nikt nie jest idealny, kazdy ma prawo popełnic błąd ale jezeli faktycznie to był tylko kolega dlaczego to tak skrupulatnie i z wielkim zaangażowaniem ukrywac????
Po upływie jakiegoś czasu wszystko zaczeło wychodzić na jaw, dlatego napisałem, nie po to zeby ktos mnie pouczał ale żeby się podzielić tym anonimowo z kimś kto oceni tą sytuacje racjonalnie ....
Ale dlaczego miałbyś jej nie wierzyć?Jest całkiem mozliwe,że między nimi nie doszło do seksu-bo chyba o to ci chodzi.Spotykali się,przebywali razem,dzwonili,polubili się...ale jeśli ona twierdzi,ze ciebie kocha,to pewnie tak jest.Jesteś o nia zazdrosny,to zrozumiałe,przekonujesz się na własnej skórze do czego może doprowadzić rozłąka zwłaszcza jesli jesteście ludżmi młodymi i krew nie woda.Ale jak sie ma moralny kręgosłup,to potrafi się powiedzieć stop,zabawa zabawą,ale w granicach rozsądku..jesli twoja dziewczyna ma taki kręgosłup to nie zrobiła nic złego,co miałoby popsuć relacje między wami.
modle się do Boga ażeby było to prawdą co mówi , bo jeżeli (ona) to zrobiła to nie ma nadzieji na tym świecie... jeżeli nie doszło do niczego , dlaczego ukrywała przedemną to że kogoś spotkała? ja jej nigdy nie oszukałem, za każdym razem dostawała odemnie prawde, czy było lepeij czy gorzej. Dlaczego więc okłamywała mnie??? planowałem się zareczyc , ona naprawde jest wyjątkowa dla mnie. Było dobrze po tym jak już mi powiedziała o wszystkim i nagle ze zdjęc wynika ze pan Sympatyczny był u niej w domu ,.. wporządku ; wyjaśnienie było poniekąd naciągane i dziwne ; był na dwie godziny pogadać po czym wyszedł i wrócił rano po kolege ...... ????? czy mam w to wierzyć? help!!!!!!!
14 2012-09-05 20:05:38 Ostatnio edytowany przez mata hari (2012-09-05 20:07:43)
koleżanka zaproponowała jej wyjście na impreze na ktorej poznała ją z dwoma kolegami , idealnie wykorzystała moja kobiete do zdobycia serca jednego z nich, posłuzyła sie ją jak narzedziem , niestety drugi meżczyzna okazał sie sympatyczny...
Po pierwsze primo: ludzie mają to do siebie, że myślą (a przynajmniej powinni) i nikt się nikim jak narzędziem nie posługuje. Chyba nie myślisz, że gdyby Twoja dziewczyna nie chciała z nikim kręcić, to wystarczy słowo koleżanki, żeby zaczęła?
Po drugie primo: myślę, że każdy poznaje na swojej drodze mnóstwo przystojnych mężczyzn, pięknych kobiet czy inteligentych i sympatycznych ludzi. Ale ja się pytam: co z tego? To nie jest ani powód do zdrady ani powód do bycia zazdrosnym.
I po trzecie primo: jak dla mnie Twoja dziewczyna kręci elegancko. Nie wiem czy dla Ciebie jest to super ważne czy się z nim przespała czy "tylko" spotykała, pisała i rozmawiała?
A co do wypowiedzi Kriss, to jak zwykle - rzeczowo, na temat i podpisuję się rękami i nogami ![]()
czy wierzyc w to ? no raczej nie...
Jako zwolenniczka liberalnego podejścia do relacji damsko-męskich uważam, że można (będąc w związku) mieć kolegów, chodzić z nimi na imprezy, dzwonić, smsować i nawet spać pod jednym dachem.
Ale...
Nie ukrywa się tego przed swoim facetem. Nie okłamuje się go. Nie robi się z siebie ofiary, że "było się narzędziem w rękach koleżanki" (to tanie usprawiedliwienie, a przecież winny się tłumaczy). Nie odsuwa się od swojego mężczyzny. Nie robi się zimną jak lodowiec. Bo każda z tych rzeczy świadczy o tym, że nie chodzi o zwykłe koleżeństwo.
Ja również podpisuję się pod tym, ze nie ma znaczenia, czy do czegoś doszło czy nie. Było kłamstwo, były ukrywane spotkania. Dla mnie to ewidentnie rozpoznanie terenu i kwalifikacja pana sympatycznego jako potencjalnego Twojego zamiennika. Dla mnie to zdrada.
Tak więc znak zapytania po słowie "naiwny" w Twoim loginie możesz zamienić na wykrzyknik...