Catwoman napisał/a:Widzę, że faceci przeszli z tego "macho" (starsze roczniki) do innego modelu: bezbronnego, wrażliwego emo (młodsze roczniki) i zastanawiam się czy, jesli przez szereg lat będzie się ta druga forma utrzymywać, to czy nie będzie to PODSTAWĄ (własnie ten emo, nie macho) do kolejnych stereotypów typu "wszyscy faceci są tacy wrażliwi" albo "wszyscy faceci są zamknięci w sobie", "wszyscy faceci interesują się fantastyką" 
Z tym przejściem to już trochę generalizowanie. Dla przeciwwagi dla grupy emo masz chociażby młodzież "JP" - sami macho 
A dyskryminacja bierze się ze stereotypów, których uczymy się od dziecka. Np to dziewczynka pomaga mamie sprzątać, jest uczona dbania o dom, gotowania itp, bo taka jest rola kobiety. Chłopak wystarczy, że bedzie potrafił zanieść brudne skarpety do kosza i zrobić sobie kanapkę, więcej nie musi umieć, jemu to niepotrzebne. Od dziewczynek wymaga się np. wiekszego porządku w pokoju.
Tak więc kobieta musi przede wszytskim dbać o dom, zajmować się dziećmi, mężem (?!), codziennie ugotować obiad. Jeśli sobie z tym nie radzi, to marna z niej żona, matka i gospodyni.
Facet musi być twardy, pracować, przynosić kase, miło, jeśli w niedzielę spędzi czas z rodziną i weźmie dzieci na spacer. Jeśli to on wykonuje większość obowiązków domowych, potrafi gotować, albo jest z dziećmi w domu, a żona pracuje, to już coś z nim nie tak, albo zniewieściały, albo pod pantoflem.
Opieka nad dzieckiem przyznawana kobiecie, ktoś napisał, że kobieta lepiej wie co dziecku trzeba, częściej się nim zajmuje. Stereotyp: kobieta - matka dzieciom - pieluchy, butelki, obiadki, ubieranie, kapiele itd; facet - spacer, wyjście na mecz, pół godzinki zabawy przed snem, w weekend książeczka na dobranoc.
Poza tym często kobiety od początku odrzucają pomoc tatusiów przy dziecku, bo ona zrobi to lepiej, wie lepiej, bo taka rola kobiety, bo co z niej byłaby za matka jeśliby sobie sama z tym nie poradziła, bo co by powiedziała mama/teściowa, że ona leży z książka w ręku, albo maluje paznokcie, a on w tym czasie kąpie/przewija/usypia dziecko, albo pierze zarzygany kocyk. Same stereotypy.
Czasy się tak bardzo zmieniły, a poglądy dotyczące roli kobiety i roli mężczyzny przetrwały.
Co do przemocy w rodzinie i tego, że jak ona odejdzie, to zostanie bez domu i bez pieniędzy. Przecież zabezpieczenie się to podstawa, nie ważne jak bardzo się kochamy, jak jest pięknie, kolorowo i cudownie, to dom, który zbudowaliśmy jest na współwłasność, samochód i działeczka, które kupiliśmy też, coś potrafimy, jesteśmy w stanie zarobić na swoje potrzeby. Nie skończyłyśmy bankowości, ale wiemy ile i gdzie mamy, co mamy, ile to warte. I już jest trochę łatwiej.