Witam drogie Panie. Kiedys mi pomogłyście wiec to i teraz wnosze o pomoc. Spotkalem na swojej drodze zyciowej kobietę ktora krotko mowiac zawrocila mi w glowie. Jest urocza, jej osobowosc poprostu mnie oniesmiela:) Oczywiscie nie w dosłownym tego znaczeniu poniewaz w pelni jestem i czuje sie facetem i "nic mnie nie rusza":) Jest ona poprostu wspaniała dziewczyna. Pełna energii szczesliwa zyjaca pelna piersia a przy tym szalenczym trybie potrafi stanac i dostrzec ja otaczajace ja piekno. Niestety powiedziala mi ostatnio ze ma serce z kamienia... Nie bedzie sie potrafiła zakochac sie. Spowodowane jest to tym ze miala kiedys takiego pajaca byla w nim zakochana po uszy a on zle ja traktowal podobno uderzyl ponizal. Oszukiwal zdradzal ja z najlepsza jej przyjaciołka. Tlumaczyla mi ze ja bardzo skrzywdzil i nie da rady ponownie otworzyc swojego serca na mnie. Dodaje za kazdym razem ze bardzo lubi ze mna przebywac ale to nie jest milosc. Sypiamy razem, dogadujemy sie wysmienicie, zachowujemy sie wrecz jak para. Ale wsytepuje brak akceptacji moich decyzji wzgledem jej, czasem czuje sie jakby na drugim planie wsrod jej przyjaciol, ostatnio doszlo do takiej sytuacji, ze lezymy w lozku przytuleni rozmawiamy o glupotach mamy sie kochac a tu dzwoni telefon. Jakis jej kolega zadzwonil ( nie dodalem ze obiecalismy sobie 100% szczerosc) i rozmawiali o glupotach przez 10 minut ja osobiscie stracilem ochote na co kolwiek a ona uwazala ze nic sie nie stalo. Mialem w zyciu znajomosci z roznymi kobietami. Za kazdym razem zylismy tak aby pozostaly tylko mile w spomnienia po nas. A teraz mam taka sytuacje ze pierwszy raz w zyciu moge zostac wykorzystany przez kobiete ktorej ufam bez granicznie. Troche sie tego boje co sadzicie o tym?? Jakie sa wasze zdania na ten temat? Prosił bym abyscie spojzaly na te sprawe kobieca logika i podpowiedzialy jak dobra kolezanki jak wedlug was to wyglada... Z gory dziekuje
Podobne tematy
Myślę,ze to taki czysty układ z jej strony.
Od razu powiedziała Ci ,żebyś nie nastawiał się z jej strony na miłośc.
Ty chyba jednak trochę się zagalopowałeś i zaczynasz się angażowac.
A tego nie było w umowie.
Dlaczego więc zaczynasz traktowac ją zaborczo ?
Wydaje się ,że chciałbyś ją miec tylko dla siebie.
Bezgranicznie to raczej możemy ufac tylko sobie.
Dla mnie dziewczyna niestety nic do Ciebie nie czuje. Jest w stanie się zakochać (przykro mi aż pisać) ale w kimś innym. Powinieneś dla samego siebie zakończyć te znajomość jak najszybciej, mniej ucierpisz.
Ból jaki nam zadał poprzedni partner nie jest wcale powodem do oziębłości, dalej potrafimy się zakochać. Napisze na własnym przykładzie, spotykałam się z chłopakiem ( było to już po toksycznym związku) może z 2 miesiące i w końcu powiedziałam, ze to nie ma najmniejszego sensu, bo nic do niego nie czuje, bo boję się zaangażować, żeby znowu nie cierpieć. A jakiś czas później pokochałam innego mężczyznę.
Dzieki za odpowiedz. Własnie mam mieszane uczucia poniewaz niedawno sama z nieprzymuszonej woli zaproponowala mi wycieczke do Hiszpanii czyli jednak ma jakies plany zwiazane ze mna. Przyjezdza do mnie bez zapowiedzi po przyslowiowego buziaka. Zaprasza mnie do swojego domu gdzie jest jej mama, tata przedstawia rodzinie. Wydaje mi sie ze takich rzeczy nie robi osoba ktora jest z kims tylko i wylacznie dla seksu czy tez dla samego bycia. Wogole nasz poczatek znajomosci wydal sie dosyc gwaltowny i nie spodziewany. Jak to zazwyczaj bywa alkohol plus dobra zabawa= seks. Nastepnie miala straszna wyrzuty sumienia przez to. Nie chcialem zeby sie zle z tym czula wiec zaprosilem na kawke pozniej jakis obiad. Milo spedzalismy razem czas smialismy sie wyglupialismy sie zero kochania sie przez miesiac albo i wieceje. Nastepnie jakas powazniejsza rozmowa obiecana szczerosc miedzy nami ze nikt nikogo nie skrzywdzi... Niczym nastolatkowie... Spoczatku nie wiazalem jakies dluzszej znajomosci z nia ale ujela mnie czyms w sobie ta kobieta...:) W kazdym badz razie to mi nie pasuje do osobowosci takiej co zuzyje i wyrzuci mowiac potocznym jezykiem... Nie wiem co o tym myslec...
Droga Strzalo. Nie jestem w stanie dusic w sobie uczucia. Jesli nikt nie bedzie szedl do przodu to bedziemy stac w miejscu prawda? Czysty uklad? Chyba nie ma czegos takiego spotykamy sie ale jesli juz to jest poczatek czegos. Wszystko zalezy na jak dlugo... Uwierz mi ze zaborczy niegdy w stosunku niej nie bylem. To co napisalem to wszystko to sa moje uczucia nie pokazuje ich na zewnatrz wlasnie zeby nie poczula sie ograniczona... Poprostu dusze to w sobie a upust postanowilem dac tutaj bo moze to wyloni jakies rozwiazanie:) Jeszcze sie odwolam do zaufania... Zawsze powtarzam to wszystkim jesli nie bedziemy ufac drugiemu czlowiekowi to nikt nie bedzie nam ufal i bedziemy zyli w troche chorym spoleczenstwie gdzie kazdy na kazdego patrzy spode łba. A zaufnaie wobec drugie osoby chyba byc powinno bez graniczne skoro sypia w moim łozku mieszka w moim domku od czasu do czasu ale mieszka:)
Może ona potrzebuje czasu. Może.
To ,że zawiodła się w miłości nie oznacza ,że już zawsze będzie sama. Choc są takie osoby ,które po zawodzie miłosnym zostają same.
To zależy już tylko od jej wnętrza.
Dla Ciebie wydaje się to początkiem czegoś więcej.
Daj jej czas, nie naciskaj. Na razie bądz dla niej przyjacielem.
Ona boi się najwyrazniej nowego związku.
Nie nazywaj jeszcze wszystkich rzeczy po imieniu.
Na temat zaufania każdy ma swoje własne zdanie.
Mam nadzieje... Jestem facetem a czuje sie ubezwlasnowolniony. Teraz nawet byla a ze mialem troche pracy pojechala do domu zeby spokojnie mogl pracowac o biecala dac znac jak dojedzie do domku a po godzinie dzwoniac do niej ona mi oznajmila ze jest ze znajomymi na imprezie. Tylko ze uzyla ladnych slow kochanie itp. a ja po sobie nie dalem poznac ze jest mi troche przykro z tego powodu. Jestem troszke bez silny w tej sytuacji... Nie wiem czy ja juz jestem skrzywiony co do zwiazku czy tez wyolbrzymiam niektore sprawy.
Ciąg dalszy mojej historii. Przyżyliśmy wspaniały wrzesień. Cieszyliśmy sie każda chwila razem. Wygłupialiśmy sie, zwiedzaliśmy na tyle praca mi pozwoliła. Posłuchałem się waszych rad i nie naciskałem. W pewnym momencie myslałem że wszystko zmierza w dobrym kierunku. Do czasu gdy pojechaliśmy na wakacje. Pierwsze kilka dni były naprawde piekne. Nastepnie zaczęło się coś psuć. Ona nie miała ochoty na seks, nawet nie całowalismy sie. Straciłem rachubę co sie dzieje. I podczas kłótni powiedziała mi że gdybym był bardziej stanowczy chciał z nią byc to by wygladało inaczej. Powiedzała wrecz wykrzyczała że nie wiem jak kobieta mowi nie to znaczy tak... To miało dotyczyć naszego zwiazku. Powiedziała mi że to juz koniec i mam sobie nie robic zadnych nadzieji. Tylko żebysmy zostali przyjaciołmi. Wiec po tym poszlismy spac. Nie mogłem zasnac wiec chciałem sie przewietrzyc. Ubrałem sie i chciałem wyjsc. Zamkneła drzwi i zabarała klucz...:) Ale za moim drugim podejsciem wrecz mnie wyrzuciala i kazala mi juz nigdy nie wracac:)
Na drugi dzien jak gdyby nigdy nic sie nie stalo moze to spowodowane bylo tym ze bylismy z przyjaciolmi ale zachowywala sie normlanie i tak do konca wyazdu. W ostatni dzien sie kochalismy
Przyjechalismy do Polski juz sytuacja sie zmienila. Nie ma juz spotkan nie ma niczego... Chciałem ja zabrac na kolacje ostatnia ale niestety sie nie zgodzila... Ona jest pierwsza osoba ktorej mi tak brakuje caly czas mysle o niej. Nie wiem czy mam o nia walczyc tylko boje sie tego ona mnie odrzuci drugi raz... Stane sie posmiewiskiem dla niej facetem ktory nie ma honoru. A z drugiej strony mam głeboko moj honor jesli mam walczyc o kobiete ktora kocham... Bez ktorej serce mi peka...