Witam. Jestem młoda osoba,kończe swoją nauke. I mam problem... Niewiem w ktora strone pojsc.. Mam tyle pomysłów,marzeń,i nie wiem co wybrac,która droga isc.. Z jednej strony chce wyjechać za granice do pracy by moc podrozowac po swiecie(w najblizszym czasie jest to kenia) wracac do polski na jakis czas i znow wyjezdzac,ale z drugiej strony mam narzeczonego,jest to powazny zwiazek,on ma tutaj dobra prace wíec nie rzuci dla mnie tego wszystkiego i nie wyjedzie ze mna, chciałam tez dalej sie ksztalcic i pomyslec o rodzinie. I mam tez takie pytanie. Jak wam zycie sie uklada? jestescie szczesliwi z tego jakie zycie wybraliscie(jezeli mieliscie wybor)? Podazyliscie za marzeniami czy za rozsadkiem? a moze udalo wam sie wszystko polaczyc? Bo ja mam metlik i nie wiem co mam robic,spelniac marzenia czy otrzasnac sie i zajac sie zyciem tu w polsce... Milo by bylo gdybyscie sie wypowiedzieli:)
Podobne tematy
Jeżeli kochasz narzeczonego to wybór według mnie jest prosty... I moim zdaniem pozostanie w Polsce razem z nim, rozpoczęcie pracy bądź założenie rodziny nie przekreśla podróżowania i spełniania marzeń. Możecie wspólnie wyjeżdżać na wakacje w miejsca które chciałaś odwiedzić.
Podróżowanie po świecie to kosztowny interes
a praca, rodzina i oszczędzanie może w tym pomóc. Co rok masz 2 miesiące wakacji, mnóstwo czasu na podróże po świecie
Bo pomyśl czym są te marzenia bez ukochanej osoby? ![]()
A jak to wyglada u was? Jestescie szczesliwi w swoim swiecie? Zalujecie jakis decyzji ktore maja konsekwencje do dzis? Jakie wy macie marzenia?
Żadnej decyzji podjętej odnośnie mojego życia nie żałuję. Co nie oznacza, że nigdy nie zastanawiam się co by było gdybym zrobiła inaczej.
Mogłam wyjść za kogoś innego, mogłam mieszkać w innym mieście, w innym kraju, wybrać inny zawód. Ostatecznie zawsze myślę, że wybory były dobre, choć problemów nie brakuje. Jestem już tak długo mężatką i mamy takie relacje, że takie "gdybanie" czasem razem prowadzimy. Po tylu latach wspólnego życia nadal jesteśmy ze sobą szczęśliwi, choć jak wspomniałam, problemów nie brak.
Każdy chyba zaczynając dorosłe życie myśli, że przed nim są złote wrota, które się otworzą. Czasem się otwierają, a czasem nie. Czasem mamy na to wpływ, a czasem nie.
Marzenia zawsze trzeba mieć. Moje niektóre się już spełniły, nad realizacją niektórych pracuję, a niektóre już się nie spełnią.
Ja powiem tak; żałuje wielu rzeczy które zrobiłam. Jakbym mogła cofnąć czas takich głupich błędów bym nie popełniała.
Choć z drugiej strony TERAZ mam życie jakiego chciałam, jestem szczęśliwa więc może i te głupoty zaprowadziły mnie tu gdzie jestem teraz?
Tak czy siak jakby każdy wiedział gdzie "skończy" to po drodze by nie popełniał błędów i dążył do tego spokojnie
ale niestety nikt nie wie jak potoczą się jego losy. Trzeba po prostu żyć, kochać, nie krzywdzić innych
a jak będzie to się okaże.
Zaluje, ze 2 lata temu tak szybko zrezygnowalam z pracy w Hiszpanii i nie zostalam przynajmniej na jeszcze jeden sezon. Zaluje, ze rozstalam sie z exem - chociaz w glebi duszy wiem, ze byla to dobra decyzja. Zaluje, ze nie docenialam bardziej szkoly i nie uczylam sie bardziej, zamiast sciagac ![]()
Zawsze sa jakies decyzje ktorych sie w zyciu zaluje. Ale lepiej prosic o wybaczenie niz pozwolenie ![]()
Ja na jednej szali mialam przyjaciol i kariere sportowa plus zwiazek na drugiej godziwa place i generalnie zycie. Wybralam godziwa place i generalnie zycie.
Tych przyjaciol juz nie mam ale widocznie nigdy nie byli szczerzy skoro tak szybko o mnie zapomnieli
Kariere sportowa teraz zaczelam odbudowywac tutaj gdzie jestem wiec tez nic straconego
Zwiazek mi sie posypal, znowu widocznie to nie bylo to mimo ze wtedy tak uwazalam.
Ale zyskalam za to lepsza prace i place, wieksze mozliwosci. Spelnilam marzenia o ktorych w zyciu nie myslalam ze sie uda!! Na przyklad zawsze chcialam miec dom z ogrodkiem. I w moim zyciu w Pl nigdy nie myslalam ze mi sie to uda. To bylo marzenie wlasnie na miare cudu. Udalo nam sie. Zawsze chcialam jechac zobaczyc piramidy
Juz nawet nie Egipt ale piramidy
I tez nie myslalam ze mi sie to uda. Ale jednak udalo mi sie.
Po kilku latach wyszlam za maz za cudownego faceta. Jestem szczesliwa.
Obecnie porwalam sie na studia ksiegowosci
W wieku 30 lat i w obcym kraju. Ale...ja zawsze chcialam ksiegowosc. Siegnelam po to marzenie...zostaly mi jeszcze dwa lata
Siegam po coraz to nowe ambitniejsze marzenia.
Wazne jest aby probowac osiagnac to co sie chce i spelniac swoje marzenia. Bo bez probowania to marzenia pozostana tylko marzeniami.
Malo tego powiem tak, jesli partner nie pozwala ci spelniac marzen to szybciutko kopaj go w dupe. Na dluzsza mete wyrzeczenie staje sie tortura a nei o to chodzi w zwiazku.
Sama tez nie skladaj swego poswiecenia na oltarzu zwiazku bo nie kazdy tego oczekuje. Ja do dzisiaj musze walczyc z fundowanym mi przez matke poswieceniem ktore ona mi wypomina. Mowie jej to trzeba bylo zyc dla siebie a nie dla mnie. Bylabys szczesliwsza.
Podsumowujac...nie zaluje tego ze poswiecilam kiedys cos. Nie zaluje ze poszlam za glosem serca (mam tu na mysli pogon za marzeniem)
Jedyne czego zaluje to to ze nie mialam tyle tupetu wczesniej zeby smialo pchac sie tam gdzie chcialam byc. Tylko zmarnowanego czasu mi szkoda.
Bo zycie to nie proba, to juz spektakl i jak sie je wykona tak bedzie. Przeczekane 5 minut to stracone 5 minut. Juz sie ich nie odzyska
8 2012-08-30 22:55:00 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2012-08-30 22:57:01)
"Bo zycie to nie proba, to juz spektakl" - tak jest. Ja nie żałuję już niczego, bo gdyby nie wcześniejsze wydarzenia, nie byłabym w miejscu gdzie jestem teraz.
Załuje ten kto nie jest zadowolony z teraźniejszosci.
Aha, i tak naprawdę: NIGDY nie wiesz czy wybrałaś dobrze, tak do końca. Bo wybrać to jedno, a "przeprowadzić" dany plan przez życie to drugie. Tyczy się każdej dziedziny życia.
Jeśli się sprawy ułożą, to człowiek nie żałuje.
Ważne jest by coś czuc, że chce się zrobic, bo na rozsądku trudno polegac cały czas i we wszystkim.
Witajcie. ![]()
U mnie to jest tak. W wieku 19 lat skonczyłam LO o kierunku ratownictwo-medyczne. Myślałam nad studiami i chciałam zostać lekarzem ale stwierdziłam, że to wykształecenie mi z pewnością wystarczy, bo pracować całe życie nie chcę, a tak to zawsze się znajdzie jakaś praca na basenie czy w karetce. I nie żałuję. Mam faceta, który zarabia sporo ( ja też z zarobkami nie narzekam ), a jak będziemy planować dziecko to rzucę pracę na dłuższy czas i znajdę sobie nową jeżeli tylko będzie nam trzeba pieniędzy.
Krótko mówiąc ja nie czuję potrzeby by pracować i się głęboko kształcić, tylko założyć rodzinę i zajmować się domem. Nie mam większych ambicji. Moim marzeniem było i jest założenie rodziny, a pracować tylko jak jest taka konieczność.
Rozumiem Cię, że masz takie marzenia ale moim zdaniem ważniejsze jest szczęście partnerskie niż praca czy nauka. W Polsce też możesz zostać " kimś " i wcale nie będzie Ci potrzebne rozstanie na dłuższy czas, co oddala partnerów od siebie i mogłabyś stracić swoją miłość.
Zrobisz jak uważasz ale ja na twoim miejscu nie poświęcałabym związku dla nauki czy pracy.
ja nie stety nie mam tak dobrej sytuacji jak wy... Rodzice nie mieli kasy zeby nawet ksiazki do szkoly mi kupic,teraz zreszta tez... Mam dosyc zycia w biedzie i chce cos zrobic ze soba. Przedewszystkim zamieszkac z narzeczonym ale dobiero za rok bo teraz mi zostal rok nauki,musze isc do pracy bo niedamy rady z tylko jednej pensji(2000) chce w maju wyjechac do jakiejs pracy sama na 2mies. Zeby cos zarobic na wynajecie mieszkania,a podroze to moze kiedys. Ach cale zycie pod gorke...juz czasem mam serdecznie dosyc nawet w wakacje zadnej pracy nie moglam znalezc.. Teraz szukam na weekendy zeby sobie ksiazki do szkoly kupic i narazie tez nic... Masakra...
sashasin książek się nie kupuje tylko kseruje ![]()
ja nie stety nie mam tak dobrej sytuacji jak wy... Rodzice nie mieli kasy zeby nawet ksiazki do szkoly mi kupic,teraz zreszta tez... Mam dosyc zycia w biedzie i chce cos zrobic ze soba. Przedewszystkim zamieszkac z narzeczonym ale dobiero za rok bo teraz mi zostal rok nauki,musze isc do pracy bo niedamy rady z tylko jednej pensji(2000) chce w maju wyjechac do jakiejs pracy sama na 2mies. Zeby cos zarobic na wynajecie mieszkania,a podroze to moze kiedys. Ach cale zycie pod gorke...juz czasem mam serdecznie dosyc nawet w wakacje zadnej pracy nie moglam znalezc.. Teraz szukam na weekendy zeby sobie ksiazki do szkoly kupic i narazie tez nic... Masakra...
Tak dobrze jak wy?? Buhahahahahaha!!!!!!!
Ksiazki do szkoly widzialam jak sobie od kolezanki pozyczylam albo na poczatku roku jak nauczycielka pokazala o jaki podrecznik jej chodzi. Moim jedynym wyjsciem byly studia dzienne (jeszcze wtedy bezplatne) bo na inna opcje nikogo nie bylo stac.
Zaczelam prace na drugim roku studiow bo mialam dosyc tego ze za kazdym razem jak mialam okres to musialam wysluchiwac dlugich tyrad matki nt tego ile to ja ja kosztuje i zebym sobie, cytuje: "wate podlozyla".
Wyjechalam bo wlasnie mialam dosyc zycia w biedzie i wiecznych obwinien za to ile ja to moja rodzicielke szanowna kosztuje. Wymagania z kosmosu, paczka tamponow...Normalnie bylam dupa z wyzszej sfery ![]()
Skarbie zanim powiesz cos o cudzym szczesciu czy dobrej sytuacji upewnij sie ze masz racje. ![]()
13 2012-09-01 21:50:19 Ostatnio edytowany przez Sewilla26 (2012-09-01 21:52:35)
Oj dziewczyny ludzie przeżywają większe tragedie niż brak pieniędzy. Połowa Polski albo i więcej żyje w biedzie. Ja też nie miałam lekko ale chyba nie będziemy się tutaj wymieniać kto miał gorzej a kto lepiej co?
Cieszmy się tym co mamy. ![]()
Jak tak pomyślę ile ludzi nie ma domu czy grosza przy duszy, to wydaje mi się, że ja jak królewna żyję.
ja żałuje ze byłam z tylu związkach i nic z tego nie wyszło bo zostałam sama ... I tego ze przez swoja głupotę zostawiłam chłopaka który dla mnie jednak sporo znaczy ale jest szansa na odbudowanie