Cześć. Jestem ze swoim chlopakiem 8 miesiecy. Jego wczorajsze zachowanie nie daje mi spokoju. Na początku sierpnia bylismy na wakacjach. Wtedy doszło do pierwszego agresywnego zachowania ze strony mojego chlopaka. Nie pamietam juz jak do tego doszło,ale skonczylo sie na tym że złapał mnie za szyje dusząc . To było okropne. Nie miał wtedy powodu zeby sie wściec.
Wczorajsza sytuacja: Leżymy u niego. Zaczyna płakać (moje studia za rok -nie chce rozłaki). I kiedy go uspokoiłam i powiedziałam,że nie bede daleko i wszystko bedzie okej,patrzylismy sobie w oczy i on nagle z tekstem -,,JESTEŚ BEZNADZIEJNA. ROZUMIESZ?BEZNADZIEJNA". Ta jego agresja w oczach. A nastepne zdanie-Kochasz mnie...(i tak dalej). Ja byłam w szoku. Spytałam -,,Dlaczego tak powiedziałeś?" a on ,,Nie pamietam,ze to powiedzialem"a ja ,,to było 30 sekund temu" a on ,,nie wiem czemu". Gdy tak na niego patrzyłam cały czas miałam w głowie to co powiedział wiec automatycznie nie mówiłam nic. Zaczął mnie szarpać żebym coś mówiła, żebym na niego patrzyła...
Nie był ani zmeczony,ani wkurzony. Wiec...o co chodzi?
1 2012-08-27 07:36:30 Ostatnio edytowany przez gocha18 (2012-08-27 07:40:06)
Podobne tematy
Cześć. Jestem ze swoim chlopakiem 8 miesiecy. Jego wczorajsze zachowanie nie daje mi spokoju. Na początku sierpnia bylismy na wakacjach. Wtedy doszło do pierwszego agresywnego zachowania ze strony mojego chlopaka. Nie pamietam juz jak do tego doszło,ale skonczylo sie na tym że złapał mnie za szyje dusząc . To było okropne. Nie miał wtedy powodu zeby sie wściec.
Wczorajsza sytuacja: Leżymy u niego. Zaczyna płakać (moje studia za rok -nie chce rozłaki). I kiedy go uspokoiłam i powiedziałam,że nie bede daleko i wszystko bedzie okej,patrzylismy sobie w oczy i on nagle z tekstem -,,JESTEŚ BEZNADZIEJNA. ROZUMIESZ?BEZNADZIEJNA". Ta jego agresja w oczach. A nastepne zdanie-Kochasz mnie...(i tak dalej). Ja byłam w szoku. Spytałam -,,Dlaczego tak powiedziałeś?" a on ,,Nie pamietam,ze to powiedzialem"a ja ,,to było 30 sekund temu" a on ,,nie wiem czemu". Gdy tak na niego patrzyłam cały czas miałam w głowie to co powiedział wiec automatycznie nie mówiłam nic. Zaczął mnie szarpać żebym coś mówiła, żebym na niego patrzyła...
Nie był ani zmeczony,ani wkurzony. Wiec...o co chodzi?
No moja droga, jesli teraz nie wyjasnisz swojemu panu, ze takiego zachowania tolerowac nie bedziesz i predzej odejdziesz niz pozwolisz soba pomiatac, to za niedlugo zobaczysz na co go jeszcze stac. Nie znam czlowieka, ale z samego opisu tych zachowan wylania sie niezrownowazony psychicznie i emocjonalnie czlowiek. Balabym sie byc z taka osoba sam na sam.
Też byłam przerażona. Znam go od 6 lat więc jestem zdziwiona tym zachowaniem.
Po całym fakcie,kiedy mu powiedziałam że mnie przestraszył -przeprosił,ale nadal w pewnym stopniu jestem zszokowana
Chyba jakiś nie zrównoważony typ....
Nie wiem jak jest u was w związku i nie chce oceniać ani Cię pouczać mogę Ci jedynie coś napisać.Ktoś w mojej rodziny wyszedł za mężczyznę któy jak się okazało po 20 latach małżeństwa był leczony .Miał problemy natury psychicznej spowodowanej silnym urazem z młodych lat.Nie chce pisać głębiej tematu bo to nie jest takie ważne dla innych.Przed slóbem zaczął robić tak jak twój partner,znęcać się bić było coraz gożej.Teraz go już nie ma na tym świacie, nie wytrzymał tego że został sam. Czemu to piszę ?? Bo może coś podobnego just u ciebie....
jej..nawet bym o tym nie pomyslała. Dzięki,że przekazałaś mi te informacje.
Chyba muszę go bardziej zaobserwować :-(
Witam
Chciałabym odświeżyć temat. Miałam podobną sytuację, mój chłopak (aktualnie już były), najspokojniejszy człowiek świata, nagle oszalał w podobny sposób. Świętowaliśmy moje urodziny przy szampanie, nie wypiliśmy dużo, więc pijany nie był. W pewnym momencie, jak na mnie zaczynał już wpływać alkohol, zaczęłam marudzić na "tyle lat beznadziejnego życia", ot tak po prostu, nie mówiąc całkiem serio, po prostu włączył mi się smutny nastrój. On wtedy się całkowicie zmienił, nawet na twarzy był jakiś inny, zaczął po mnie krzyczeć że ja mu zniszczyłam życie, że mnie nienawidzi, tak w kółko, zupełnie bez powodu, bo ja mówiłam tamto półżartem, z półśmiechem. Rzucił się na mnie, pobił, próbował udusić, nie będę opowiadać ze szczegółami, ale chyba było podobnie. Tylko chyba bardziej agresywnie, myślałam, że mnie wtedy zabije.. A parenaście minut później (jak wróciłam do mieszkania razem z policją) był spokojny jak zawsze, nawet zdziwiony..
Dodam, że miał trochę problemów ze sobą, wynikających z tego że czuł się niedoceniany w dzieciństwie i chyba niezbyt lubiany w szkole, ale w chwilach jego złego humoru czy zwątpienia zawsze mu pomagałam, byłam tak jakby "jego osobistym psychologiem" i wiele razy mówił mi, jak bardzo mu pomogłam. Przy mnie bardzo się zmienił, zaczął naprawdę cieszyć się życiem i po prostu widziałam jaki był szczęśliwy ![]()
Co się więc stało? On, podobnie jak w przypadku chłopaka koleżanki wyżej, niczego nie pamięta. A to było naprawdę straszne, dla mnie przerażające i do tej pory jestem w szoku.
Zastanawiam się, czy to jest spowodowane tym jego "niezbyt wspaniałym dzieciństwiem"? (Muszę dodać, że to było bardziej w jego głowie, niż w rzeczywistości, bo rodzinę ma normalną, tylko zapracowaną, jak wiele innych w tych czasach). Czy ten atak, którego on nie pamięta był problemem psychicznym? Nie wiem, czy mam próbować mu pomóc, chciałabym żeby jego problem się rozwiązał, ale ja się go po prostu teraz boję..
Może ktoś może mi pomóc, słyszał o takiej sytuacji i jakimś rozwiązaniu?
Przepraszam, że wbiłam się w wątek, nie chciałam zakładać nowego, a sytuacja wygląda na podobną.
Dziewczyny, a może warto chłopaka odesłać do psychologa? Skoro chcecie z nimi nadal być, to macie prawo oczekiwać dojrzałości. Więc powinni się zgodzić, bo problem na pewno jest duży.
Tak chyba byłoby najlepiej. Ja właściwie nie chce już być z nim (ani z nim, ani na ten moment z nikim innym) po tym co się stało, ale chciałabym mu pomóc. Wiem, że jest załamany po tym jak go zostawiłam, a skoro miał taki atak to boję się żeby sobie niczego nie zrobił. Ani nikomu innemu. Cóż, spróbuję go do tego namówić, dzięki ![]()