netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

DDA?

9 odpowiedzi5 237 wyświetleńzałożony przez kika2, 25.08.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

1

Temat: DDA?

witam,jestem tu pierwszy raz i nie wiem czy w dobre miejsce wrzuciłam ten wątek, jeśli nie to sorki. zdecydowałam się tu napisać bo nie wiem z kim o tym pogadać. Od dawna mam problemy ze sobą, zaczynam się zastanawiać czy nie jestem przypadkiem DDA. Mam szkołę i pracę, ale wydaje mi się, że to wszystko to taka ,,przykrywka,, niby jest ok a tak naprawdę moje, życie to bagno. Jak poznać, że rzeczywiście mogę być DDA?Czekam na Wasze posty.

2 Ostatnio edytowany przez cisza to ja (2012-08-27 22:32:30)

Odp: DDA?

Jeśli wychowywałaś się w rodzinie alkoholowej, to z całą pewnością jesteś dda.
Alkoholizm rodzica/ców pozostawia dzieciom takie piętno.
W celu poprawy jakości swojego życia należy iść do przychodni uzależnienia od alkoholu, gdzie są specjaliści i doradzą,
gdzie możesz czy też powinnaś udać się po pomoc. Może się zdarzyć, że właśnie w tej przychodni będą grupy dda, więc
zaczniesz na nie uczęszczać.
W necie jest dużo informacji na temat dda.

3

Odp: DDA?

Witam, to znowu ja. Chodzi o to, że moja rodzina nie była chyba taką prawdziwą rodziną alkoholową - jeśli tak to można nazwać. Pamiętam, że rodzice się kłócili, ojciec lubił popijać (nawet czasem teraz mama mu to wypomina). Nie było głodzenia, bicia po alkoholu czy wyrzucania z domu lub uciekania przed pijanym ojcem.. Z czasu kiedy byłam mała nie pamiętam jak to wyglądało. Już jak starsza byłam rozumiałam więcej i nieraz słyszałam jak się rodzice kłócą o to, ze przyszedł pijany, gdzie łaził tyle czasu po pracy itd. były też czasem wyzwiska. Nie byłam świadkiem ani nie pamiętam, żeby ojciec podniósł rękę na mamę raczej miał gdzieś co ona mu gada, czego się drze itd. Niby niczego mi i bratu nie brakowało i jakoś tak ułożyło, że ojciec przestał pić. mama twierdziła zwykle, że bał się, że go zostawi i całkiem się wtedy stoczy. W każdym razie teraz lubi wypić, ale raczej pije okazjonalnie (chyba, że się ukrywa). W mojej rodzinie tzn. od str. matki i od str. ojca tez był alkohol. Babcia nie raz przez dziadka płakała pamiętam. Jeśli chodzi o mnie to nienawidzę alkoholu, nie rozumiem jak można doprowadzać się do takiego stanu, że nie wie się co się robi albo nie umieć bawić się bez alkoholu itd.Poza tym mam problemy ze sobą. Nie wiem czy to wynika z tej mojej sytuacji rodzinnej. Jestem raczej skryta nieufna względem ludzi (chyba, że już kogoś znam). Zawsze byłam odludkiem, nie chodziłam na imprezy, nie miałam wielu koleżanek. Ciągle czułam i czuję się gorsza od innych. Boję się ryzyka, ciągle zakładam najgorsze. Nie raz ryczałam bez powodu. Często nie potrafię kontrolować swoich emocji jak się zdenerwuję. Mówię zwykle narzeczonemu rzeczy, których żałuję później. Nie potrafię doprowadzać do końca zaczętych spraw, poddaję się szybko. Jestem pedantyczna. Często mam doła. Czy dzieciństwo może być tego wpływem czy to moja wina, że jestem mało towarzyska itd. Pomóżcie.

4

Odp: DDA?

Witaj Kika2
poczytaj sobie na poniższej stronie. Też jestem DDA i oprócz jako takiej terapii z tym związanej ostatnio podczytywałem zagadnienia właśnie na poniższej stronie, która poświęcona jest zagadnieniom Dorosłych Dzieci Alkoholików.
http://flandra.wordpress.com/

Aczkolwiek z tego co opisujesz, to sądzę że większe "kuku" niż ojciec, który jak piszesz przystopował z alkoholem, wyrządziła chyba współuzależniona matka... Poczytaj...

Pozdrawiam

5

Odp: DDA?

Dzięki za adres stronki Cash. Nie wiem już może sama stwarzam problem tam gdzie go nie ma i wcale to nie jest przyczyną tzn. sytuacja rodzinna tego jaka jestem tylko sama jestem sobie winna. Niby większość cech DDA, które są wymienione na tej stronce pasuje do mnie, ale np.  ,,DDA przejawiają tendencję do negatywnego osądzania własnej osoby i rzadko koncentrują się na tym, co jest w nich wyjątkowe i dobre. W dzieciństwie stale powtarzano im, że są nieudacznikami i do niczego się nie nadają. Takie doświadczenia na długo pozostają w pamięci i znacznie utrudniają adekwatne spojrzenie na siebie i otoczenie.'' To prawda osądzam siebie negatywnie i raczej widzę minusy niż plusy odnośnie własnej osoby, ale nie przypominam sobie, abym słyszała w dzieciństwie czy później, że jestem nieudacznikiem, zerem i nie nadaję się do niczego albo, że np. jestem gorsza od rodzeństwa, mniej mnie kochają itp. A do tej pory jest tak, że czuję się gorsza. Więc jak to wszystko  wytłumaczyć. Tak samo jeśli chodzi o matkę. Może i były kłótnie, ale co miała zrobić jak przychodził pijany. Nic nie mówić? Starała się to jakoś trzymać wszystko - dlatego pewnie nie jest dziś na dnie ojciec.

6

Odp: DDA?
kika2 napisał/a:

Dzięki za adres stronki Cash. Nie wiem już może sama stwarzam problem tam gdzie go nie ma i wcale to nie jest przyczyną tzn. sytuacja rodzinna tego jaka jestem tylko sama jestem sobie winna. Niby większość cech DDA, które są wymienione na tej stronce pasuje do mnie, ale np.  ,,DDA przejawiają tendencję do negatywnego osądzania własnej osoby i rzadko koncentrują się na tym, co jest w nich wyjątkowe i dobre. W dzieciństwie stale powtarzano im, że są nieudacznikami i do niczego się nie nadają. Takie doświadczenia na długo pozostają w pamięci i znacznie utrudniają adekwatne spojrzenie na siebie i otoczenie.'' To prawda osądzam siebie negatywnie i raczej widzę minusy niż plusy odnośnie własnej osoby, ale nie przypominam sobie, abym słyszała w dzieciństwie czy później, że jestem nieudacznikiem, zerem i nie nadaję się do niczego albo, że np. jestem gorsza od rodzeństwa, mniej mnie kochają itp. A do tej pory jest tak, że czuję się gorsza. Więc jak to wszystko  wytłumaczyć. Tak samo jeśli chodzi o matkę. Może i były kłótnie, ale co miała zrobić jak przychodził pijany. Nic nie mówić? Starała się to jakoś trzymać wszystko - dlatego pewnie nie jest dziś na dnie ojciec.

Jeśli na np. 10 pytań kontrolnych 8, wychodzi Ci na TAK, a 2 na NIE, to sądzę że podsumowanie testu wychodzi na TAK...
I wiem, że to subiektywne, ale u mnie większe kuku zrobiła mi moja mama, dłuuugo trwało nim sie z tym połapałem... I długo, nim jakoś to pukładałem... Wiem, jestem facetem, możesz więc twierdzić że "facet ma inaczej", ale mam siostrę i widzę jakie spustoszenie w niej zrobiło postępowanie mamy... Ma 30-kilka lat i jest sama, cały czas sama... I nie potrafi zaufać, zbliżyć sie do żadnego faceta...
Dlatego nie stwarzasz sobie sama problemu, ten problem jest.

7

Odp: DDA?

witam wszystkich!. wczoraj skonczylem 20 lat. mieszkam sam, rodzice maja swoje rodziny ale mam z nimi bardzo dobry kontakt. za kazdym razem gdy pojawia sie jakis propblem, nie umiem sobie z nim radzic. wychlowalem sie w rodzinie alkoholikow, dziadkowie( rodzice mojej mamy) umarli przez alkohol, ojciec mojego taty czyli moj dziadek tez zawsze pil, bil i robil awantury, przez co zniszczyl zycie mojej babci i mojemu ojcu. potem tato zaczal pic, leczyl sie na alkoholizm ktory powstal przez DDA. moja mama z ktora potem sam mieszkalem jak bylem maly tez byla alkoholiczka, patrzylem jak pila, bo to bylo najwazniejsze. ja nie mialem co jesc, nie mialem obiadow, tylko mame przed oczami ktora pila. w wieku 9 lat chodzilem jej do pobliskiego sklepu po 6...7....8 piw na wieczor. tez sie wyleczyla ale tez pila przez DDA.... wczoraj moja mama powidziala mi ze mam DDA.... zalamalem sie, ale postanowilem o tym poczytac, i bardziej sie z tym o swoic, znalesc kogos z kim moge o tym pogadac. moja ostatnia dziewcyna widziala ze mam zalamania nerwowe, nie umiem rozmawiac gdy cos bylo nie tak, mam zachwiania emocjonalne i szybko sie poddaje....a ze ona jest silna i nie umiala mnie wesprzec, to wolala zostawic....lecz w sumie to ja pierwszy zerwalem bo mialem kolejna hustawke emocji.
Wszystkie swoje zwiazki niszcze wlasnie przez to. pierw byl sam strach przed samotnoscia, utrata blizkiej osoby przez co sam prowokowalem do tego aby bylo zle. Zbyt bardzo kontroluje bo mysle ze dana osoba moze mnie oszukiwac, mimo tego ze udowodni mi to to i tak zaraz wlaczaja mi sie inne myslenia.... ze moge byc zdradzony, oczukany, zostawiony.... kazde zle slowo mnie boli, nawet najmniejssze klamswto mimo tego ze ja swiety nie jestem... patrze na swiat szaro, bez zadnych nadziei. i popadlem ok 2 lat temu w nadmierne uzywanie alkoholu... nie chce mi sie nic robic, mimo tego ze mam prace. ale gdy mam wolne to nie chce mi sie nic, mysle tlko o tym ze wszystko jest zle, szare, bardzo rani i chce jak najszybciej siegnac po alkohol....
Mysle ze bylo by mi latwiej, gdy bym znalazl ta druga polowke, ktora wszystko by rozumiala, byla przy mnie i wspierala mnie we wszystkim....osoba ktora pomoze mi z tego wszystkiego wyjscc i stworzyc "normalne" zycie....
serdecznie pozdrawiam!!

8

Odp: DDA?

hej, dołączę się do rozmowy.
też jestem dda. mam 27 lat i pozornie ułożone życie. pozornie, bo czuję się wyobcowana. choć nie mam większego problemu, żeby z kimś stanowić parę, to nie mam znajomych ani przyjaciół. nie umiem nawiązywać trwałych relacji. chciałabym mieć kogoś, z kim mogłabym szczerze rozmawiać, a nie być tylko obiektem pożądania. zawsze zazdrościłam dziewczynom, że mają przyjaciółki i ploteczki i swoje wspólne sekrety. a ja byłam i  jestem poza nawiasem. wypróbowałam setki poradnikowych sposobów na zdobycie przyjaciół i bycie lubianą. wszystkie zawiodły.
co robię nie tak? dlaczego nie umiem z nikim mieć przyjacielskiej relacji ?

9

Odp: DDA?

Witam Wszystkich. Postanowiłam tutaj napisać, bo od dłuższego czasu staram się znaleźć odpowiedzieć na moje problemy emocjonalne. Już wszystko tłumaczę.
Wychowałam się w z pozoru normalnej rodzinie. Przynajmniej tak to pewnie wyglądało z boku. Rodzice pracowali od zawsze. Może w domu się jakoś nie przelewało ale zazwyczaj starczało na wszystkie podstawowe potrzeby.
Z dzieciństwa jednak głównie to co pamiętam to obraz zataczającego się ojca po pracy. Pracował jako górnik (teraz jest na emeryturze). Najgorzej jak przychodził piątek. Wtedy na bank był zalany w trupa. W domu awantury. Ja jako mała dziewczynka uczestniczyłam w całej awanturze i rozdzielałam bijących się rodziców i pilnowałam młodszej siostry. Rodzice nie zwracali uwagi na to jak bardzo to wszystko miało wpływ na mnie i na siostrę. Nie raz płakałam i wręcz błagałam, żeby przestali krzyczeć. Mieszkamy w małej miejscowości więc wszyscy moi koledzy z klasy wiedzieli ze mój ojciec pije i w domu są awantury. Nie raz śmiali się ze mnie w szkole. Gdy skończyłam szkołę średnią , zakochałam się w moim obecnym mężu. Jedną z pierwszych rzeczy na które zwracałam uwagę to było to czy nie pije. Na szczęście okazało się ,że M nie popija. Jest kompletnym przeciwieństwem mojego ojca.  Po niecałych dwóch latach spotykania się wyprowadziłam się do niego.
Wydawało mi się, że jak się wyprowadzę to pijaństwo ojca nie będzie robić na mnie wrażenia. Łudziłam się , że nie będę musiała uczestniczyć w awanturach. Jednak za każdym razem gdy ojciec się upił i robił się agresywny wszyscy wydzwaniali za mną żebym przyjechała i oganiała ojca, bo nikogo oprócz mnie nie słucha.
Teraz znowu mieszkam z mężem i dzieckiem u rodziców z powodu konfliktu z teściowa ( ale to już inna historia). Mamy osobne piętro i tak na prawde żyjemy osobo. Tym bardziej, że jesteśmy w trakcie budowy domu.
Mój problem polega na tym, że nie umiem się od tego wszystkiego odciąć. Zamiast cieszyć się , że mam cudownego męża i wspaniale dziecko to cały czas mam z tłu głowy " czy ojciec dzisiaj znowu wypije?".
Strasznie mnie męczy jakieś głupie poczucie odpowiedzialności za pijącego ojca. Ciągle muszę też wysłuchiwać mamy jak to ona ma z nim przerąbane. Gdy zaproponowałam jej żeby się rozwiodła to się obraziła.
Wiem, że zamieszkanie z powrotem w rodzinnym domu było może błędem ale nie stać nas na wynajem. Musimy się jakoś przemęczyć. Boję się tylko, że gdy się wyprowadzimy już do swojego domu to to wszystko dalej się będzie za mną ciągnąć.
Nie wiem co mam robić. Od jakiegoś czasu szukam w internecie podpowiedzi co ze sobą zrobić. Zastanawiam się czy to nie syndrom DDA.
Nienawidzę mojego ojca za to jakim jest człowiekiem. Nie nawidzę go za to, że ma gdzieś moje uczucia. Mam też żal do matki, że nie zostawiła go gdy byłyśmy małe i nie zbarałą nas z tego bagna. Nie rozumiem ich. Teraz jako matka i żona tym bardziej nie rozumiem jak można być takim egoistą.
Wszyscy mówią, że alkoholizm to choroba. Dla mnie to nie choroba. To wybór osoby, która myśli tylko o sobie i lubi zatruwać innym życie.
Czasami myślę, że moje życie będzie wyglądało lepiej kiedy on w koncu zniknie z mojego życia.  I jeżeli uronię wtedy jakąś łzę to tylko z poczucia ulgi.

10 Ostatnio edytowany przez Miłycham (2017-12-15 14:18:15)

Odp: DDA?
nataliaw_22 napisał/a:

Mój problem polega na tym, że nie umiem się od tego wszystkiego odciąć. Zamiast cieszyć się , że mam cudownego męża i wspaniale dziecko to cały czas mam z tłu głowy " czy ojciec dzisiaj znowu wypije?".
Strasznie mnie męczy jakieś głupie poczucie odpowiedzialności za pijącego ojca.

To nie jest Twoja odpowiedzialność. Oczywiście miło, że masz na to siłę, ale jest to Twoim wyborem. Wygląda jakby Twój ojciec był, centralnym miejscem w Twojej głowie. Zapewne dlatego, że powoduje dużo emocji, co jeszcze utrwala negatywny obraz. Nie wiem, może spróbuj raz się nie pojawiać. A jeśli Ciebie słucha zaciągnąć go na jakieś leczenie?

nataliaw_22 napisał/a:

Ciągle muszę też wysłuchiwać mamy jak to ona ma z nim przerąbane.

Zapewne Twoja mama czuje się samotna z tym problemem, a Ty jesteś najbardziej zaufaną osobą w temacie. Raczej to się nie zmieni.

nataliaw_22 napisał/a:

Gdy zaproponowałam jej żeby się rozwiodła to się obraziła.

Nie jest to dziwne. Ludzie potrafią kochać i jednocześnie nie być z kimś do końca szczęśliwym. Zostając w takim związku, bez względu na trudności. Po dłuższym czasie, pewnie rozwód staje się coraz trudniejszy. To nie tylko zerwanie kontaktu z osobą, ale też zmiany w życiu co do zamieszkania ect. Czasami i plotki, szczególnie w małych miejscowościach. Twoja mama szukała po prostu oparcia, a nie sugestii, by Twojego tatę zostawić.

nataliaw_22 napisał/a:

Wiem, że zamieszkanie z powrotem w rodzinnym domu było może błędem ale nie stać nas na wynajem. Musimy się jakoś przemęczyć. Boję się tylko, że gdy się wyprowadzimy już do swojego domu to to wszystko dalej się będzie za mną ciągnąć.

Pewnie na obecną chwilę, jak piszesz, musisz się pomęczyć. Jednak później wiele zależy od Ciebie. Czy odpowiesz na zawołanie, zgodnie z oczekiwaniami swoimi czy kogoś. Możesz czasami, nie musisz zawsze. Masz swoje życie, rodzinę. Też będzie na tym cierpieć.

nataliaw_22 napisał/a:

Nienawidzę mojego ojca za to jakim jest człowiekiem. Nie nawidzę go za to, że ma gdzieś moje uczucia. Mam też żal do matki, że nie zostawiła go gdy byłyśmy małe i nie zbarałą nas z tego bagna. Nie rozumiem ich. Teraz jako matka i żona tym bardziej nie rozumiem jak można być takim egoistą.
Wszyscy mówią, że alkoholizm to choroba. Dla mnie to nie choroba. To wybór osoby, która myśli tylko o sobie i lubi zatruwać innym życie.
Czasami myślę, że moje życie będzie wyglądało lepiej kiedy on w koncu zniknie z mojego życia.  I jeżeli uronię wtedy jakąś łzę to tylko z poczucia ulgi.

Na początku może jest to wybór. Później już nie. To nie kwestia zdania Twojego czy mojego. Jest to jedno z silniejszych uzależnień. Nienawiści nie polecam hodować.

nataliaw_22 napisał/a:

Zastanawiam się czy to nie syndrom DDA.

Nie ma czegoś takiego.

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026