Uzaleznienie od rezygnowania ze swoich potrzeb na rzecz innych ;// - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Uzaleznienie od rezygnowania ze swoich potrzeb na rzecz innych ;//

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 16 ]

1

Temat: Uzaleznienie od rezygnowania ze swoich potrzeb na rzecz innych ;//

Wiem,ze dosc specyficznie , wrecz kuriozalnie brzmi tytul mojego posta ,ale dzisiaj doszlam do takiego dosc wstrzasajacego dla mnie spotrzezenia.. Jest wrecz gorzej, bo panicznie boje sie ,ze jest nieuleczalne..
Zdaje sobie doskonale sprawe z tego co do Was pisze, najgorsze jest to,ze w tym samym czasie mysle (chorobliwie juz wrecz),ze  obiektywne Wasze komentarze pomoga  tylko na chwile....to jest wrecz niemozliwe - wydawaloby sie.. ;((
Jestem przerazona..wlasnie konczy sie moje Malzenstwo, Maz zdaje sobie sprawe kompletnie z tego ,ze przyczynil sie do rozpadu w 99% swoim zaniedbaniem oraz odpychaniem moich glownie czulosci, ale nie tylko, wrecz przez caly czas (8 lat zwiazku, rok po Slubie), przeprosil, powiedzial,ze nie bedzie wywieral presji,ze szanuje moja decyzje, ale jest bardzo zagubiony i nie moze sobie wybaczyc,ze do tego doszlo (jest bardzo niesmialym czlowiek w kontaktach miedzyludzkich) - wiem ,ze mowi prawde w 100%, bo znam Go juz tak dlugo, mieszkalismy ze soba praktycznie od poczatku.
Niby ciesze sie,ze rozstaje sie z Nim delikatnie i,ze jestem dla Niego oparciem jednoczesnie (On nie chce nikomu innemu sie wyzalic, wie,ze znam Go najlepiej, a ja naprawde nie wyobrazam sobie odwrocic sie od Niego tak drastycznie w tej chwili, nie mam Go dosc, po prostu nie moge przestac plakac i winic sie za rozpad, bo wciaz uwazam,ze skoro ja postawilam kropke na i, to znaczy ,ze to ja bede winna wszystkiemu..- to takie chore..przeciez oboje wiemy,ze walczylam o ten zwiazek latami, wlasciwie stworzylam go nam i mimo,ze wiedzialam,ze moje potrzeby schodza na bok , ciagle usilnie napedzalam sie na nasza relacje..).
Nie umiem poradzic sobie z mysla,ze moglabym dla Jego dobra po prostu nie odpowiadac na smsy , jednakze mam poczucie winy,ze On prosi mnie o ostateczna szanse, a ja kompletnie nie umiem/nie chce Mu Jej dac..nie mysle juz o Nim jak o Mezczyznie tylko jak o Przyjacielu, powiedzialam Mu to wczoraj jak sie widzielismy i On uszanowal, nie naciskal tylko mowi,ze liczy caly czas na jakis cud..Bol przykrosci,ze nic juz takiego nie czuje DOBIJA MNIE, czuje sie jak wrak Kobiety, Czlowieka..mam strasznie zmienne nastroje i pierwszy raz w zyciu sie tak czuje. A przeciez jestem przykladem dla wszystkich dookola - ze zycie jest tylko jedno,wiec czerpiemy, nie smutamy, ze zawsze na wszystko jest jakies wyjscie - zawsze. Czemu potrafie pomoc zawsze innym, sobie ten jedyny raz nie??  Nie moge znalezc kojacej odpowiedzi ;'((((

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Uzaleznienie od rezygnowania ze swoich potrzeb na rzecz innych ;//

'Nie umiem poradzic sobie z mysla,ze moglabym dla Jego dobra po prostu nie odpowiadac na smsy , jednakze mam poczucie winy,ze On prosi mnie o ostateczna szanse, a ja kompletnie nie umiem/nie chce Mu Jej dac..nie mysle juz o Nim jak o Mezczyznie tylko jak o Przyjacielu, "- ależ to cudownie o nim myslisz! Chyba mało kto w ten sposób wchodzi w rozwód.
A dlaczego nie chcesz dac mu szansy? Uważam, że jeśli on żałuje, jeśli chce poprawy to WARTO! Przede wszystkim wspólna terapia małżeńska.

3

Odp: Uzaleznienie od rezygnowania ze swoich potrzeb na rzecz innych ;//

Czuje,ze nie chce dac Mu zadnej juz szansy, kompletnie nie kocham Go jako Mezczyzne, ale jako Czlowieka, z ktorym bylam tyle czasu. Naprawde nie umiem sie zmusic, po prostu czuje,ze nie chce. Czuje,ze w koncu robie cos dla siebie, cos co stawia mnie na pierwszym miejscu dla samej siebie i to jest bardzo radosne, i widzisz dalej sie katuje wrecz!!, ze Jemu robie tym przykrosc....jakas kompletna masakra....dodam,ze mam okropna przypadlosc martwienia sie na zapas - z tego jestem znana wsrod rodziny i znajomych, wiec wiem,ze sobie nie wmawiam wink Nie umiem za cholere wyzbyc sie mysli, ze na pewno cos sie stanie, i nie istotne w jakiej kwestii, ciagle tak mam , nawet w maluczkich , codziennych , zwyklych czynnosciach. Bez sensu, zamiast naleje zupe juz zakladam,ze wyleje, zanim zadzwonie do kogos z propozycja wyjscai np. juz zakladam,ze odmowi natychmiastowo, odchodzac od Meza juz zakladam,ze zrobi sobie cos zlego (co prawda napisal dzis rano,ze bedzie czekal na mnie na ile Mu starczy sil, a potem podejmie drastyczne decyzje, bo nie chce zeby ktokowleik Go takim pamietal i On sam siebie tez takiego nie chce! Pozniej przeprosil, ze nie mysli o teraz tylko w bardzo odleglej przyszlosci, bo ja oczywiscie porozmawialam z Nim ,ze mnie przeraza i,ze ja juz sie strasznie martwie o Niego....MEKSYK!

4

Odp: Uzaleznienie od rezygnowania ze swoich potrzeb na rzecz innych ;//

A wychodząc za mąż, zakłądałaś że się rozwiedziesz?
Wydajesz mi sie osobą niestabilną emocjonalnie, dlatego nie podejmowałabym tak szybko decyzji o rozstaniu.

5

Odp: Uzaleznienie od rezygnowania ze swoich potrzeb na rzecz innych ;//

Nie no, oczywiscie ,ze nie. Stabilna jestem i to bardzo, natomiast ladnie to sobie wszystko "zatuszowalam" innymi cechami na korzysc Meza, czulosc zestawilam na drugi plan , ladnie sobie tlumaczac "przeciez jest taki dobry, madry, bez nalogow, zarazdny", ja natomiast bardzo wylewna itp..., wiec wyrownamy te przeciwienstwa i tak walka z wiatrakami trwala tyle czasu.
Decyzje o rozstaniu podejmowalam juz kilka miesiecy - tak podswiadomie, czujac coraz to bardziej,ze zadne moje pomysly nie skutkuja , a ja nie dam rady juz dluzej "pracowac za nas oboje". Ale nie chce teraz o tym , watek jest o moich odczuciah..myslalam,ze moze ktos jakos tak z boku odniesie sie do tego, bo moi najblizsi twierdza,ze juz nikt mi nie przetlumaczy ,ze walczyc powinnam o swoje szczescie i potrzeby w pierwszej kolejnosci ,a nie jak zawsze o potrzeby innych..mowia,ze dopoki sama nie zrozumiem, to ciezko bedzie..;//

6

Odp: Uzaleznienie od rezygnowania ze swoich potrzeb na rzecz innych ;//

To tak jakbym dzieki poswiecaniu sie innym, przedkladaniu ich potrzeb ponad swoje wlasne, rezygnowanie ze swoich "przyjemnosci" na rzecz innych osob dawalo mi pelna satysfakcje..czy istnieje taki syndom meczennika? Musze poszperac w internecie , ew udac sie do specjalisty , chyba.

7

Odp: Uzaleznienie od rezygnowania ze swoich potrzeb na rzecz innych ;//

A rozmawialiście o tym wszystkim we dwójkę? Tzn. czy on wie to samo, co my, tutaj?

8

Odp: Uzaleznienie od rezygnowania ze swoich potrzeb na rzecz innych ;//

Tak, wszystko, ja zawsze wykladalam od razu wszystkie "bolaczki", Maz nie potrafi mimo,ze delikatnie zawsze zachecalam..,ale juz taki jest sad

9

Odp: Uzaleznienie od rezygnowania ze swoich potrzeb na rzecz innych ;//

pozostaje jedynie psychoterapia dla małżeństw.

10

Odp: Uzaleznienie od rezygnowania ze swoich potrzeb na rzecz innych ;//

Wybacz Osemka, ale to takie....typowe. Związałaś się z facetem, z nadzieją, że jakoś się zmieni, jakoś będzie lepiej, że będziecie szczęśliwi - mimo tego, że od początku widziałaś jego wady, które ci przeszkadzały. Cały czas robiłaś dobrą minę do złej gry. Udawałaś cały wasz związek, więc ja chciałbym tylko wiedzieć czemu uważasz, że 99% winy leży po jego stronie? Przecież to ty się wypaliłaś, to ty nie chciałaś dostrzegać jego wad udając, że wszystko jest w porządku....

Nie pisałaś o tym, aby cię zdradził, czy jakoś drastycznie się zmienił w tym czasie. Mimo wszystko obarczasz go winą za taki stan rzeczy. Jakim prawem? Widziały gały co brały. To ty podejmowałaś decyzję za siebie. To ty zdecydowałaś się wyjść za niego za mąż. Nikt cię traktorem nie ciągnął. A teraz - po ośmiu latach po prostu uciekasz....

Trust me, when I woke today I had no plans to be so sexy...but shit happens !

Deep in my soul there is a warrior that I'm afraid of...

11

Odp: Uzaleznienie od rezygnowania ze swoich potrzeb na rzecz innych ;//

No wiesz , wlasnie zawsze wiodlam w tym wszystkim prym , pomijam oczywiscie poczatki, w ktorych obie strony sa aktywne, no ja bardziej, bo jak powyzej opisalam,jestem o wiele bardziej wylewna, ALE NIE WYMAGAM /NIGDY NIE WYMAGALAM TEGA NA SILE OD INNYCH, dlatego tez myslalam,ze robie dobrze wiodac ten prym..kurcze, szkoda,ze sie tak zagalopowalam , bo teraz On bierze usilnie cala wine na siebie, a ja Mu powtarzam,ze nigdy nie ma winy po jednej stronie, ze beznadziejnym moim bledem bylo takie bagatelizowanie roznych zachowan (chociazby wieczne szpile w postaci werbalnej), ze to nie jest tak,ze ja nagle sie obudzilam w sobote myslac "kurcze, przeciez nie pasujemy do siebie, po co tio wszystko", tylko mozolnie i wyczerpujaco pracowalam na super samopoczucie Meza, ktory pomijajac ,ze nie bardzo to docenial, ale wrecz "karcil" mnie wyszydzajac podstawowe zachowania. Nigdy tez nie cieszyl sie moimi sukcesami, szkoda, bo ja Jego kazdym (nie przesadzam) , pomine,ze ja dostajac naprawde dobry awans w pracy (praca biurowa) cieszyl sie , bo wypadalo, no albo jak On umial na swoj sposob - to akurat przelkne (bo jak mowisz "widzialy galy co braly") ,ale jakim prawem pozniej powtorzyl kilka razy (ostatnio kilkanascie tygodni temu) "jak Ty dostalas ta prace w biurze , skoro nie potrafisz podstawowej rzeczy na komputerze zrobic " - dotyczylo to jakiejs pierdoly, ktorej zwyczajnie nie uzywam na codzien w tej wlasnie pracy! Jak Mu to powiedzialam, to odparl,ze przesadzam i sie czepiam..Chusteczkowo to wyszlo.
I On ma teraz sile zawalczyc, a ja nie, bo zobacz ile ja sobie wywalczylam....kurcze

12

Odp: Uzaleznienie od rezygnowania ze swoich potrzeb na rzecz innych ;//
Osemka napisał/a:

No wiesz , wlasnie zawsze wiodlam w tym wszystkim prym , pomijam oczywiscie poczatki, w ktorych obie strony sa aktywne, no ja bardziej, bo jak powyzej opisalam,jestem o wiele bardziej wylewna, ALE NIE WYMAGAM /NIGDY NIE WYMAGALAM TEGA NA SILE OD INNYCH, dlatego tez myslalam,ze robie dobrze wiodac ten prym..kurcze, szkoda,ze sie tak zagalopowalam , bo teraz On bierze usilnie cala wine na siebie, a ja Mu powtarzam,ze nigdy nie ma winy po jednej stronie, ze beznadziejnym moim bledem bylo takie bagatelizowanie roznych zachowan (chociazby wieczne szpile w postaci werbalnej), ze to nie jest tak,ze ja nagle sie obudzilam w sobote myslac "kurcze, przeciez nie pasujemy do siebie, po co tio wszystko", tylko mozolnie i wyczerpujaco pracowalam na super samopoczucie Meza, ktory pomijajac ,ze nie bardzo to docenial, ale wrecz "karcil" mnie wyszydzajac podstawowe zachowania. Nigdy tez nie cieszyl sie moimi sukcesami, szkoda, bo ja Jego kazdym (nie przesadzam) , pomine,ze ja dostajac naprawde dobry awans w pracy (praca biurowa) cieszyl sie , bo wypadalo, no albo jak On umial na swoj sposob - to akurat przelkne (bo jak mowisz "widzialy galy co braly") ,ale jakim prawem pozniej powtorzyl kilka razy (ostatnio kilkanascie tygodni temu) "jak Ty dostalas ta prace w biurze , skoro nie potrafisz podstawowej rzeczy na komputerze zrobic " - dotyczylo to jakiejs pierdoly, ktorej zwyczajnie nie uzywam na codzien w tej wlasnie pracy! Jak Mu to powiedzialam, to odparl,ze przesadzam i sie czepiam..Chusteczkowo to wyszlo.
I On ma teraz sile zawalczyc, a ja nie, bo zobacz ile ja sobie wywalczylam....kurcze

Mysle,ze chcialam byc Zona Idealna - nawet jesli On tego nie potrzebowal, a moze i potrzebowal, bo kazdy by chyba chcial taka Zone "z ktora mozna konie krasc" ,ktora poswieca sie wszystkiemu bez reszty (nawet w pracy mam opinie, ze nie zostawie poki nie bedzie perfekcyjnie zakonczone zadanie!) tyle,ze chyba nie bardzo wiedzial/umial jak docenic (cieszyc sie nie musi, ale niech chociaz nie robi przykrosci mowiac "co to za Pani domu,ze o oleju zapomina, kartke sobie pisz" - tonu nie zapomne nigdy i tego ,ze lodowka pekala w pysznosciach..tylko ten nieszczesny olej "sie rozlal".... sad

13

Odp: Uzaleznienie od rezygnowania ze swoich potrzeb na rzecz innych ;//

Myślę, że Osemka straciłaś do niego szacunek. To naturalne że umysł człowieka broni się przed ciągłą krytyką, bo też nie tego się oczekuje od Tej Jedynej Osoby, prawda?

14

Odp: Uzaleznienie od rezygnowania ze swoich potrzeb na rzecz innych ;//

No nie, zupelnie nie tego....wiesz , moglabym nie byc zdziwiona gdybym robila to samo i to by tylko wracalo jako zemsta, ale inaczej - nie byloby mnie tu, na forum..

15

Odp: Uzaleznienie od rezygnowania ze swoich potrzeb na rzecz innych ;//

Postanowiłaś już coś? Jak wyglądają w ogóle obecnie wasze relacje?

Posty [ 16 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Uzaleznienie od rezygnowania ze swoich potrzeb na rzecz innych ;//

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018