Witam !!!
Odkąd wyjechał mój partner do Niemiec ( sobota) to od tamtej pory myślę o śmierci... mam wrażenie,że niedługo umrę...nie mam pozytywnych myśli,wciąż mi to tkwi w głowie,czasami są momenty,że jest ok,myślę sobie EHH SZYBKO ZLECI I PRZYJEDZIE ...wyjechał na 2 miesiące,jestem do niego strasznie przywiązana,jak myślicie?? mogę tak myśleć z tęsknoty za nim??? chodzę taka zdołowana...brakuje mi go,łzy mi się same cisną do oczu...wszędzie go widzę,liczę dni aż przyjedzie... ...najgorzej jest wieczorem z tymi myślami o śmierci.... wyjechał nagle,bo dostał telefon,codziennie rozmawiamy na skypie,gdy go widzę,czuję się całkiem inaczej
dodam też,że jestem nerwową osobą,nie miałam kolorowego życia,wciaż kłótnie w domu,wrzaski itd id nerwy....płacz.... te myśli tkwią mi tak w środku...taki niepokój...sama już nie wiem co to,czy nerwica czy to z tęsknoty za ukochanym...
A jak jest obok ,nie ma czegoś takiego,jest ok
) jak myślicie? przez co tak mam???
Podobne tematy
Jesteś do niego przywiązana, tęsknisz za nim. Odrzuć myśli o smierci, w końcu 2 miesiace to nie są 2 lata.
Nie czekaj na niego w domu, wyjdź gdzieś, zapisz sie na basen czy silownie. Poświęć mu tylko rozmowy na skype. Dzieki temu uprawiając sport czy spotykając sie ze znajomymi nie bedziesz wciaż o nim myslala i myśli o samobójstwie znikną, a dni zlecą Ci szybciej ![]()
Nie nie,ja nie myślę o samobójstwie..
:) tylko mam takie hm.. przeczucia,że niedługo umrę itd itd
ale to chyba spowodowane faktycznie tą pustką bez niego i w ogóle..