netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Niby ma mnie gdzieś, a nie może oderwać ode mnie wzroku...

4 odpowiedzi6 705 wyświetleńzałożony przez magnolia89, 06.08.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Niby ma mnie gdzieś, a nie może oderwać ode mnie wzroku...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 5 ]

1

Temat: Niby ma mnie gdzieś, a nie może oderwać ode mnie wzroku...

Hej wszystkim! Mam prośbę powiedzcie kobietki co o tym myślicie...Może to głupi i błahy problem 20stki ale cóż każda z Nas przechodziła przez to... Postaram się Wam przedstawić trochę moją story żebyście wiedziały na czym stoję i lepiej to zinterpretowały...2lata temu spotkałam super faceta...zawsze muszę mieć to coś i to było właśnie to "TO"... Przed Nim był tylko jeden taki z którym coś takiego przeżyłam zresztą to była moja pierwsza miłość, nie spełniona bo zrezygnowałam z Niego żeby mógł robić to co kocha a że byłby to związek na odległość to cóż tym bardziej uważałam że to nie ma dłuższej przyszłości...Cóż później żałowałam mojej decyzji  nooo i wtedy też obiecałam sobie że jak spotka mnie coś takiego  znowu cokolwiek się stanie...będę walczyła...
A mianowicie..  w końcu spotkałam to drugie "TO" i cóż było jeszcze większe wow... niż wcześniej...nigdy przed Nim jak i po Nim nie było czegoś takiego...Nikt mnie tak nie jarał...nie doprowadzał do tak wielkiego szczęścia, nikt nie podobał mi się tak z charakteru i z wyglądu za razem...Spotykaliśmy się przez przypadek pare razy...zaczęło się od imprezy i patrzenia się na siebie..ale nikt nic nie zrobił..później dowiedziałam się kim on jest...i 2 dni później myśląc idąc na zakupy spotkałam Go, na drugi dzień znowu... oczywiście się gapiliśmy na siebie...i nic więcej...w końcu spotkaliśmy się jeszcze 2 razy aż w końcu się odezwał do mnie...później zaczęliśmy pisać na NK bo jak się okazało obydwoje znaleźliśmy siebie już wcześniej tylko że wchodziliśmy na niewidokii...Jego pojawienie się było zupełnie niespodzianką w moim życiu...wszystko mi się wtedy rozwalało...facet z którym kręciłam pare miesięcy wcześniej zaczął kręcić z moja dobrą kumpelą, na nadmiar złego razem wszyscy chodziliśmy do jednej klasy...więc wszystko rozgrywało się na moich oczach...niby wiedziałam że mnie nie chce ale i tak to boli..później kręciłam z Jego kolegą...nie wyszło...a On oczywiscie zaczął sie ze mnie zbijać(zresztą jak wcześniej też ), gadać jaka to nie jestem beznadziejna...nigdy w siebie nie wierzyłam i to jak traktował mnie on i różne inne sytuacje sprawiły że totalnie przestałam w siebie wierzyć, do tego doszedł rak mojej babci...totalnie byłam w dołku...nawet głupi komplement sprawiał że potrafiłam po nim ryczeć zadając sobie pytanie- dlaczego ja tak siebie nie widzę???  iii nagle pojawił się On... wreszcie pomimo wszystko byłam szczęsliwa...chociaż nawet nie byliśmy ze sobą...sam Jego widok sprawiał że się śmiałam sama do siebie..Nikt tak jak On wtedy na mnie nie patrzył, w taki sposób...;)) W końcu gdy się odezwał zaczęliśmy ze sobą pisać..wiem że to tylko pisanie ale z nikim się tak nie dogadywała...myśleliśmy o tym samym( nawet gdy już nie kręciliśmy potrafił wstawić zdjęcia na fejsaa zaraz po tym jak o nich pomyślałam, chodzić w te same miejsca ze znajomymi co ja itp itd) mamy podobne zainteresowania, pasje, podobne wartości. On był bardzo mną zachwycony.... Ale cóż bałam się że popsuje wszystko że pokaże za dużo że za bardzo mi już zależy,że znowu będzie ta kjak mi mówił Ernest- widzisz psujesz wszystko...!!! I cóż przez to nie byłam sobą do końca w staraniu się...Wtedy on zawsze myślał że coś jest nie tak, że coś zrobił źle, nawet że sobie żarty z Niego robie...noo i w końcu dał sobie spokój kiedy któryś raz nie doszło do spotkania, kiedy znowu odwołałam...szczerze nie dziwie Mu się... On też był wtedy bardzo w siebie nie wierzący, nie szło Mu w Jego pasji/zawodzie, coraz bardziej załamany brakiem szansy od przełożonego...Strasznie Mu się podobałam ale cóż nie znaliśmy się zbytnio bo to tylko w końcu pisanie....cóż ja się zakochałam od 1 obejrzenia... ;(gdy przestał się odzywać od razu wiedziałam o co chodzi...tak jak zawsze wcześniej jak coś było nie tak...I cóż chciałam to wszystko naprawić, no ale jak można coś naprawić jak samemu się nie czuje człowiek tego wart i sam nie wierzy że może naprawić... Zrobiłam z siebie totalną idiotkę latającą za Nim, przyszłam raz do Niego wprosiłam się...później przez przypadek spotkałam i też myślał że znowu przyszłam do Niego,że Go nachodzę...bo akurat wtedy zamieszkał obok mojej fryzjerki...skończyło się wszystko małą kłótnią... Noo i cóż przez te 2 lata spotykaliśmy masakrycznie dużo razy...czasem nawet codziennie, lub pare razy w ciągu dnia... Nie chce mnie, nawet nie mówimy sobie cześć...napisałam do Niego- nie odpisał, między czasie wyjechał na pół roku do innego miasta...teraz ma dziewczynę, a ja cóż zmieniłam się, dorosłam..dostałam jeszcze bardziej po dupie...przez co wreszcie jestem taka jaka jestem w 100% i cóż wreszcie mogę powiedzieć że kocham siebie,czuje się warta i wierze że dokonam wszystko o czym marzę jeśli tylko będe ciężko na to pracowała... Tylko cóż nadal gdy Go widzę miękkną mi nogi tak jak wtedy gdy zobaczyłam go pierwszy raz...kręciłam z wieloma facetami byłam nawet z jednym tylko 3 miesiące no ale to wszystko to nie było to co z Nim...po prostu nadal kocham... iii cóż...spotykamy się tak...nonstop...On zawsze mnie zauważa...patrzy się..mimo wszystko pomimo tego że po takiej akcji jaką walełam 2 lata temu nie powinien moim zdaniem, bo cóż nawet lepiej nie mówić jak ja reaguje na swoich facetów z którymi kręciłam...jeszcze On ten typ co jest często bezkompromisowym facetem...Noo ale gapimy się cały czas,idzie i głowa mu lata do tyłu  żeby patrzeć na mnie noo baaa nawet patrzymy sobie prosto w oczy tak jak wtedy za pierwszym razem... ale nic nawet cześć...on ma dziewczyne od paru miesięcy widać że jest chyba ważna, chociaż nie widzę u nich jakiejś wielkiej milości ale cóż rożnie to bywa,ale pomimo wszystko nadal się gapi..potrafi być na imprezie z Nią i kiedy jej nie ma patrzy na mnie kiedy przechodze gdzieś obok...albo robi się jakiś nerwowy kiedy mnie widzi...raz mnie zobaczył na ulicy kiedy stał z dziewczyną i od razu jakimś trafem zaczął do Niej gadać żeby już szli...taki nerwowy w tył zwrot i już - chodź wreszcie!!!xD wiele razy wyglądało to jakoś dziwnie...ale cóż sama mimo wszystko nie chce tego osądzać..dlatego chce Was spytać coo tym sądzicie wszystkim??? myśle o tym...mam różne wnioski...dlatego chce spytać też osób postronnych...może też bardziej doświadczonych wink)) to tyle z góry dziękiii wielkiee!!! ;*

2

Odp: Niby ma mnie gdzieś, a nie może oderwać ode mnie wzroku...

Magnolio.
Jesteś bardzo młodą kobietką i wiele przed Tobą w układach damsko-męskich. Pamiętaj tylko, że bycie z kimś, to nie gra. Bycie z kimś, to "dawanie i branie" zarazem. Myślę, że ten ktoś, o kim piszesz, unika Ciebie, a Ty za nim biegasz. Prowokujesz sytuacje, aby tylko zwrócił na Ciebie uwagę. Jeśli tak jest, nie rób tego, po co patrzysz mu w oczy. Żyj swoim życiem i pozwól żeby on żył swoim. Nie narzucaj się, bo z to zbyt nachalne zachowanie. Nikogo nie zmusisz do uczucia, nawet jakbyś tego bardzo, bardzo chciała. Mówisz, że znasz swoją wartość i możesz zdobyć wszystko, co zechcesz, to bardzo dobrze, lecz jeżeli będziesz osiągać swoje marzenia "idąc po trupach", niczego tak naprawdę nie osiągniesz.

Popracuj nad stylem wypowiedzi, bo stajesz się niezrozumiała i nie wiadomo, kto jest kim.

3

Odp: Niby ma mnie gdzieś, a nie może oderwać ode mnie wzroku...

Hm... Żyj swoim życiem. To dobra rada.  Zajmuj się sobą, kochaj siebie. Gapienie się na siebie i nie witanie jest moim zdaniem trochę dziwne. Ja bym po prostu mówiła "cześć". Ale to Twoje sprawy.

Dopóki on jest z dziewczyną, nie wchodź między nich. Gdyby się okazało, że jest wolny, jeśli Ty będziesz wciąż wolna, po prostu zagadaj. Reszta potoczy się sama. Jeśli ma być Twój, będzie.

4

Odp: Niby ma mnie gdzieś, a nie może oderwać ode mnie wzroku...

Jeśli chodzi o to czy biegam za Nim....to cóż nie nie biegam i nie biegałam...Raz tylko 2 lata temu zaraz gdy się popsuło przyszłam do Niego żeby coś wyjaśnić ale jak już mówiłam nie potrafiłam tego co chciałam powiedzieć...bo cóż czasem tak jest że nie potrafimy kiedy już przychodzi ta chwila. Po tym skończyłam próbować, bo ja nie jestem laską która się narzuca;P Zresztą tego się wtedy też bałam że tak sobie pomyśli kiedy np napisze pierwsza..wiem że to głupie nigdy tak nie myślałam ale jak mi już wspomniałam wtedy byłam w takim dołku że nawet sama teraz nie wierze jak można było tak masakrycznie w siebie nie wierzyć tak być skotłowana tym wszystkim. Zresztą nigdy nie należałam do lasek co nie odpisują parę dni, żeby nie było że jak to nie czekały aż się odezwie... xD jak to niektóre mają w zwyczaju robić te swoje głupie gierki.. Co tam że facet i tak wie jak to funkcjonuje..ale cóż życzę miłej zabawy!!!! ;PPP
No ale wracając do tematu "latania" dla mnie nie to nie i tyle...Nie pisał, ma gdzieś i tyle... Później wyjechał...spotkaliśmy sie dopiero przez przypadek po paru miesiącach i cóż zdziwił mnie po prostu bo znowu zerkał tak jak kiedyś...Ja tego nie zaczynałam,spotkałam Go, nadal coś do Niego czułam ale cóż po tym wszystkim było mi najzwyczajniej głupio więc nawet będąc zakochaną laską która zazwyczaj nie może oderwać wzroku od faceta czy jest z Nim czy też nie...po prostu nic nie robiłam.Ale cóż to wyszło z Jego strony, co jak mówię mnie zdziwiło i dlatego właśnie piszę na forum bo już trochę to trwa...I mnie to nadal dziwi..myślałam że to się zmieni po tym jak znalazł sobie laske...a tu mimo wszystko nadal. Nie wiem może po prostu tak faceci mają że się patrzą pomimo wszystko na laski z którymymi kiedyś kręcili, które im się bardzo podobały...nawet jak głupio wyszło po czym sama ja miała bym totalną olewkę na takiego kolesia, który coś np przeskrobał itp. itd. Bo jak się ma gdzieś to zna 100% , tak przynajmniej ja robię czy to w sprawach damsko-męskich czy ogólnie w życiu. Tak jest np też z tym "Cześć" On nie mówi, raz chciałam przełamać lody bo co jak co jednak się mimo wszystko trochę znamy i tyle razy się spotykaliśmy, to cóż raz powiedziałam w końcu korona mi z głowy nie spadnie, odpowiedział, ale cóż dalej nie widziałam odzewu to co się będę narzucać. Tyle tylko że idzie i się gapi...nic więcej.Zawsze normalnie się spotykaliśmy idąc np ze znajomymi czy to gdzieś na ulicy, w galerii, w klubie, czy też kąpielisko. Po prostu chodzimy w te same miejsca i tyle...Raz nawet w sklepie byłam z rodzicami spotkałam Go i co wyszedł przed i stanął przed nim czekając aż wyjdę... Bo cóż ewidentnie widać było że tylko czeka...I to mnie jedynie dziwi... dlaczego ma mnie gdzieś a mimo wszystko nie do końca...
Iii wiem że relacje damsko-męskie to nie gra... nigdy w nic nie grałam, zawsze nikim się nie bawiłam...może dla niektórych jestem tylko głupią 20stką która jeszcze ma czas... Nigdy nie uważałam siebie jako dorosłą, bo w końcu każdy całe życie się uczy...alee cóż zawsze myślę że miałam po prostu zbyt dojrzałe podejście do spraw damsko-męskich, przez co może nie zawsze układało mi się tak jak powinno bo zbyt przejmowałam się drugą osobą, nie miałam tego tzw. luzackiego podejścia, spowodowanego możliwe tym że też nie wierzyłam zbytnio w siebie. Tak jak było z tą moją pierwszą miłością gdy zrezygnowałam z Damiana żeby związek nie wpłynął na jego piłkarską karierę..byłam małolatą i cóż umówmy się mało który związek od 16roku życia ma dłuższe prawo bytu  i jeszcze na odległość...a więc cóż zrezygnowałam... bo to by się tak czy siak odbiło na Nim..a że kochaliśmy obydwoje piłę i to nas połączyło to cóż... wolałam żeby grał niż ze mną był ;P  Dla mnie tak wygląda miłość, czy to do rodziców, brata, przyjaciół czy faceta...brak egoizmu, wole by oni byli szczęśliwsi niż ja....chociaż czasem się przydaje nie twierdze że nie...bo dzięki temu związek jest zdrowy! ale są takie chwile że trzeba zdecydować... niestety...

Iiii jeszcze jedno...co innego jest myślenie mogę mieć wszystko a co innego dążenie do po tzw trupach..
Grunt to pozytywne myślenie, myślenie że jesteśmy czegoś warci i dodawanie sobie odwagi i otuchy w dążeniu do spełniania marzeń tak powinniśmy myśleć, bo podchodząc góry że nam się nie uda, cóż bądźmy szczerzy nigdy nam nie wyjdzie...Czasem bywa że nam nie wyjdzie mimo chęci to cóż widocznie tak musi być...nie można w końcu mieć wszystkiego...o tym mówię a nie dążeniu mimo wszystko, nie zważając na nic, a PRZEDE WSZYSTKIM NA INNYCH..
Iiii tak nawet gdybym wiedziała że coś On czuje nadal do mnie...teraz bym nic nie zrobiła..bo jest ta dziewczyna...a ja nie będę budowała szczęścia na nieszczęściu, nie pozwala mi na to moje podejście i cóż nasza kobieca solidarność... Tyle wink

I zgadzam się z Tobą Artemida...jak ma być to będzie...czy to facet, czy też nasze jakieś marzenie....
"Fata viam invenient " jak to mówi mój tatoo (tzn. "Przeznaczenie znajdzie drogę")
Grunt to cieszyć się życiem, żyjąc zgodnie z sobą, rozwijając swoje pasje i siebie...reszta sama przyjdzie ;D

Posty [ 5 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Niby ma mnie gdzieś, a nie może oderwać ode mnie wzroku...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026