Czy ktoś z was miał styczność z taką procedurą?
Opieka społeczna pomogła mi napisać taki wniosek, który wczoraj złożyłam w sądzie rodzinnym na mojego brata (jako wnioskodawczynię podałam też babcię). I co dalej? Przyjdzie biegły psychiatra, zobaczy brata, wystawi opinię i sąd wyda decyzję o jego przymusowym leczeniu? A po takiej decyzji przyjdą panowie ze szpitala i go zabiorą?
Nie wiadomo, co jest naszemu bratu. Raz dał się zaciągnąć do psychiatry, ale uciekł, twierdząc podobno, że lekarz go nie rozumie. Sam lekarz stwierdził, że rozpoznanie choroby musi się odbyć szpitalnie. Lekarzem nie jestem ani ja ani moja babcia, ale próbowałyśmy coś poszukać, niektóre objawy wskazują na autyzm, niektóre na dystymię, niektóre na schizofrenię. Ulubionym zajęciem brata jest przechadzanie się od ściany do ściany i patrzenie tępo w jeden punkt. Czasem wychodzi na spacer, patrząc się tępo przed siebie, chowając twarz za wielką brodą, nie zauważając nikogo. Wspólni znajomi mówią mi, że mój brat wygląda i zachowuje się jak zombie. Czasem zniszczy bez powodu jakąś rzecz, twierdząc, że zieje z niej zło albo uderzy bez powodu naszego starszego brata.
Jak by ktoś się zastanawiał, gdzie w tej całej historii są rodzice - olali sprawę po tej jednej próbie zaciągnięcia syna do psychiatry (8 mies. temu). Stwierdzili, że na siłę nie będą go leczyć - czyli generalnie nie przeszkadza im, że ich 20-letni syn siedzi w domu i pogrąża się coraz bardziej w nie wiadomo jakiej chorobie psychicznej, marnując swoje młode życie. A ja i babcia zwyczajnie się też martwimy, czy coś głupiego nie strzeli mu do głowy. Złożyłyśmy więc ten wniosek, mimo że rodzice tego nie chcieli.
Czy możliwe, że będzie musiała się odbyć jakaś rozprawa? Pracownik opieki powiedział, że sąd na pewno będzie chciał zobaczyć rodziców. Ale mam nadzieję, że oni po prostu będą musieli potwierdzić zachowanie syna, a to że nie zgadzają się na jego leczenie z sobie tylko wiadomych przyczyn nie będzie miało żadnego wpływu.
Pozdrawiam