netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zraniona, nie rozumiana :(

13 odpowiedzi2 981 wyświetleńzałożony przez IneedYou., 19.07.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zraniona, nie rozumiana :(

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 ]

1

Temat: Zraniona, nie rozumiana :(

Witam.
Zostawił mnie chłopak.Mam 21 lat.
Byliśmy ze sobą prawie 4 lata nie liczac przerw ktore zrobilismy sobie by odpoczac i odetchnac.
Mieszkalismy razem. Byl moim pierwszym cholapkiem na powaznie planowalismy razem przyszlosc.
Bardzo go kochalam i nadal kocham. Nie wiem czy jest sens by ratowac on twierdzi,ze nie ma co ratowac.
Ostatnio bardzo sie zmienil. Zawsze byl taki luzacki nasz zwiazek byl dosc udany choc miewalismy sprzeczki. Ale zaczelo sie sypac. Dziwne towarzystwo dziwne rozmowy z kolegami.
Zawsze jezdzilismy razem mielismy wspolnych znajomych ale on chcac nie chcac chcial jezdzic sam do kolegow zgadzalam sie ale on zawsze wracal dziwny, podminowany.
Zawsze interesowaly go inne dziewczyny ale w sensie ze spojzy skomentuje i tyle. Ale ostatnio przechodzil samego siebie moja cierpliwosc tez miala jakies granice. obojetnie gdzie bylismy razem wszystko inne bylo wazniejsze odemnie, obracal sie za dziewczynami nie sluchal tego co do niego mowie jak by mnie tam nie bylo. On twierdzil, ze jestem chora z zazdrosci i ze kazdy facet tak robi. Nie twierdze,ze mial zamykac oczy ale jego zachowanie po prostu doprowadzalo mnie do furii, obracal sie usmiechal a potem udawal ze nie wie o co mi chodzi. Zostawil mnie w sobote dzis jest czwartek nie moge sie pozbierac po tym co mi zrobil po tylu latach tyle razem przeszlismy a on twieerdzi ze kocha ale nie chce wiazac ze mna przyszlosci bo ja jestem niezruwnowazona. Wiem,ze przesadza kiedys robilam mu wojne ale ostatnimi czasy chcialam z nim rozmawiac o tym co mnie boli nie pasuje a on twierdzil ze wymyslam... sad Jest mi smutno,zle ciagle placze jest dla mnie calym swiatem chce o nas walczyc on nie odbiera telefonu traktuje jak bym mu zrobila krzywde nie chce ze mna rozmawiac juz twierdzi,ze nie ma co ratowac bo 2 tygodnie, miesiac, pol roku bedzie dobrze a potem znowu to samo. Jak mam go przekonac i wytlumaczyc mu ze wina lezy po obu stronach ze chcialam aby mi okazywal milosc ze to ja jestem najwazniejsza a on po prostu tego nie robil lub robil tego zbyt malo. Dawalam z siebie wszystko w tym zwiazku a on po prostu powiedzial ze mam sie wyprowadzic i ze nie chce ze mna byc. Nie rozumiem nie pojmuje boje sie ze nie poradze sobie moje poczucie wlasnej wartosci jest ponizej 0. Tlumacze sobie,ze moze chce sie wyszalec znowu jak kiedys, niewiem.
Miesiac temu poronilam ale nie czulam zeby mnie wspieral powiedzial ze mam sie oszczedzac i chodzic do lekarza i tyle... sad:(:(:( Jest mi okropnie zle ciagle placze nie chce nigdzie wychodzic, jezdzic bo boje sie ze on bedzie mial wyrzuty ze wcale nie jest mi tak ciezko jak mowie. Ale za to on z tego co slyszalam i widzialam juz jezdzi z kolegami, nie wraca na noc imprezuje... a podobno kochal, kocha ;( Nie wiem jak mam sobie poradzic ze strata czuje sie jak by mi ktos wyrwal kawalek serca, nie mam juz nikogo stracilam rodzicow jak bylam nastolatka czuje sie samotna i odrzucona ;( Boje sie samotnosci chce ratowac to co kocham to co bylo calym moim zyciem ale on twierdzi,ze nie ma sensu....

2

Odp: Zraniona, nie rozumiana :(

Mówił, że kochał, kocha...okazywał to?
Ewidentnie nie.
Teraz jest Ci smutno bo jesteś sama.
My, Kobiety, jesteśmy bardzo emocjonalne niestety i nie ułatwia nam to zycia smile
Wiem, że to nie zmieni Twojego myślenia teraz ale za jakiś czas będziesz wdzięczna za to, ze on Cię zostawił.
Walcząc o niego /a myślę, że to przyniesie Ci tylko zgubę bo ten związek nie przynosił Ci radości i spokoju ducha/ tracisz okazję na poznanie kogoś naprawdę wartościowego, kogoś kto będzie Cię wspierał i okazywał to, ze kocha.

Mówisz, ze Twoje poczucie wartości spadło... Ale dlaczego? Dlatego, że jeden niedojrzały, infantylny gnojek potraktował Ciebie tak jak potraktował? Nie uważasz, że jesteś Kobietą, która zasługuje na szacunek i coś co jest warte więcej niż wieczne, bezczelne oglądanie się za innymi Paniami i ignorowanie Twoich uczuć?

Poza tym pamiętaj, że chłopak, Mężczyzna, partner nie powinien być "całym Twoim światem".
Nie możesz zagubić swojego WŁASNEGO JA. Ono nadaje Ci charakter. Bez tego jesteś zwykłą "kukłą", którą można sterować.
Powinnaś mieć inne życie i nie skupiać się TYLKO na partnerze.
Powinnaś mieć pasje, zainteresowania, znajomych.

Skupianie się tylko na chłopaku/mężczyźnie jest męczące dla obojga i nie kończy się dobrze.

Teraz będzie bolało. Musisz jakoś się z tym uporać.
Pamiętaj, że za każdym zakrętem jest w końcu prosta droga i słońce wink

3

Odp: Zraniona, nie rozumiana :(

Dziękuje Ci bardzo za te słowa.
Myślę, że własnie to, że on byl calym swiatem dla mnie troche go to dusilo. Ale przeciez jak moglam nie okazywac uczuc skoro ja tak bardzo kochalam i nadal kocham.
On mial taki charakter, on twierdzi,ze tez dawal cos od siebie a ja powiedziala, ze mnie nie kochal naprawde a on sie straszie obuzyl. Jest mi bardzo ciezko bo wiem,z w czasie naszych klotni uzywal takich ponizajacych slow ale on twierdzil potem,ze ja to pod wplywem zlosci.
Nie wiem czy nie ponizam sie ratujac to. On zachowuje sie jak by nigdy nas nie bylo, jak bym nie istaniala... sad
A jeszcze we wtorek twierdzil, ze kocha ale to nic nie zmienia. sad

4 Ostatnio edytowany przez Leila01 (2012-07-19 13:21:04)

Odp: Zraniona, nie rozumiana :(
IneedYou. napisał/a:

Dziękuje Ci bardzo za te słowa.
Myślę, że własnie to, że on byl calym swiatem dla mnie troche go to dusilo. Ale przeciez jak moglam nie okazywac uczuc skoro ja tak bardzo kochalam i nadal kocham.
On mial taki charakter, on twierdzi,ze tez dawal cos od siebie a ja powiedziala, ze mnie nie kochal naprawde a on sie straszie obuzyl. Jest mi bardzo ciezko bo wiem,z w czasie naszych klotni uzywal takich ponizajacych slow ale on twierdzil potem,ze ja to pod wplywem zlosci.
Nie wiem czy nie ponizam sie ratujac to. On zachowuje sie jak by nigdy nas nie bylo, jak bym nie istaniala... sad
A jeszcze we wtorek twierdzil, ze kocha ale to nic nie zmienia. sad

To nic nie zmienia bo to TYLKO słowa kochana...

Jest tutaj taki temat "Kobiety, które kochają za bardzo" poczytaj sobie:)

Naprawę chcesz to naprawić? Wiesz, że sama nic nie wskórasz... Kompletnie nic.
I zastanów się czy warto?
Zajmij się wpierw może sobą, postaraj siebie jakoś "odkryc" bo chyba zapomniałaś w tym wszystkim o sobie...

P.S. Można okazywac uczucia nie dusząc tym drugiej osoby.
Uwierz, że to jest BARDZO męczące i niszczące...

5

Odp: Zraniona, nie rozumiana :(

On obwinia mnie o zniszczenie tego zwiazku bo na kazdym kroku podejzewalam go o zdrade.
Nie podejzewalam go o zdrade ale po prostu moja cierpliwosc tez ma jakies granice a on tego nie rozumial, nie chcialo mi sie sluchac w jego obecnosci ze ta ma fajy tylek, a ta cycki a inna by wyruchal za przeproszeniem.
Jak moglam byc spokojna jak w takich momentach zapominal o mnie a o okazywaniu uczyc i udowodnieniu ze byl tylko moj to juz nie wspomne. sad
On kiedys tez sie patrzyl, ale tylko zerknal nie bylo mowy o niczym innym zmienil sie, moze przez towarzystwo.
On oczywiscie twierdzi, ze to ja sie zmienilam albo bylacm taka i udawalam kogos innego.
W ogole nie dociera do niego to co ja mowie. sad

Nie wiem jak mam poradzic sobie dalej z wlasym zyciem.
Wszystkie plany opieraly sie z nim, na nim.
Czuje ze bez niego nie istnieje. sad

6

Odp: Zraniona, nie rozumiana :(

Istniejesz smile Tylko od Ciebie zależy jak to istnienie będzie wyglądało.
Przestań własne szczęście uzależniać od innych, od niego. Tak nigdy nie będziesz szczęśliwa.

Może i faktycznie zbyt dużo "jego przestrzeni" chciałaś. Ale też takie komentarze jakie od niego słyszałaś są nie do przyjęcia.

Teraz boli Cię serce, wątpisz we wszystko bo jednak pewien etap w Twoim życiu się zakończył... ETAP ale nie życie.
Daj sobie trochę czasu.

7

Odp: Zraniona, nie rozumiana :(
Leila01 napisał/a:

Istniejesz smile Tylko od Ciebie zależy jak to istnienie będzie wyglądało.
Przestań własne szczęście uzależniać od innych, od niego. Tak nigdy nie będziesz szczęśliwa.

Może i faktycznie zbyt dużo "jego przestrzeni" chciałaś. Ale też takie komentarze jakie od niego słyszałaś są nie do przyjęcia.

Teraz boli Cię serce, wątpisz we wszystko bo jednak pewien etap w Twoim życiu się zakończył... ETAP ale nie życie.
Daj sobie trochę czasu.

Staram sie zyc ale nie potrafie kiedys mielismy przerwe rozstalismy sie w pazdzierniku 2 lata temu nie chcialam wracac juz do niego bo ranil psychicznie on mial jakas dziewczyne w sumie to 3 twieerdzil ze zadna nie nadawala sie na partnerke wracalismy znowu konczylismy ale we wrzesniu ubieglego roku znow wrocilismy bo ja uswiadomilam sobie,ze nie moge bez niego zyc ze jest wszystkim tym co chce i kocham. ale on znowu to zrobil znow pozucil... Twierdzilm, ze nie powinnismy drugi raz wracac ze zaluje ze dal szanse... boli to cholernie ;(

8

Odp: Zraniona, nie rozumiana :(

Wiesz co? Sama na własne życzenie siebie raniłaś. Taka byłaś szczęśliwa z takim człowiekiem? Jak tak to widzę, że masz bardzo mikre "wymogi" do tego aby być szczęśliwym...a wręcz można nazwać to masochizmem...

Wyobrażałaś sobie życie z takim osobnikiem?

9

Odp: Zraniona, nie rozumiana :(
Leila01 napisał/a:

Wiesz co? Sama na własne życzenie siebie raniłaś. Taka byłaś szczęśliwa z takim człowiekiem? Jak tak to widzę, że masz bardzo mikre "wymogi" do tego aby być szczęśliwym...a wręcz można nazwać to masochizmem...

Wyobrażałaś sobie życie z takim osobnikiem?

Ale w czasie klotni rozne slowa padaja a potem sie godzimy i jest ok.
Faktycznie czasami denerwowal sie o takie bzdury ,ze balam sie komentowac zeby jeszcze bardziej nie wyprowadzic go z rownowagi.
Raz doszlo do rekoczynow ale to z mojej winy on tylko zaaragowal.
Wyobrazalam sobie z nim zycie bo nie byl taki zmienil sie przez kolegow byl kiedys facetem ktory ma plany a teraz boje sie ze sie stoczy jak jego przyjaciel ktory bierze narkotyki i ktory ma dziecko i chce sie rozwiesc z zona swoja z ktora jest rok po slubie.
Nie wiem jak mam mu przmowic na rozsadku by sie opamietal nie odbiera telefonow ani nie odpisuje na smsy.
Nie moge pojac ze traktuje mnie jak by mnie nie znal jak by nie bylo nigdy nic miedzy nami.

sad:(

10

Odp: Zraniona, nie rozumiana :(

Nie możesz pojąć?
Po prostu nie ma już Ciebie w jego zyciu. Wybrał.
Boisz się, ze skończy jak kolega? To Twój były chłopak powinien nie chcieć tak kończyć, to jego życie i jego wybory.
On wie co jest dla niego najlepsze nie Ty.

11

Odp: Zraniona, nie rozumiana :(
IneedYou. napisał/a:

Raz doszlo do rekoczynow ale to z mojej winy on tylko zaaragowal.

Przeczytaj to, co napisałaś.
Biedaczek. Tylko zareagował.
Zupa była za słona?

Naprawdę uważasz, że warto?

12

Odp: Zraniona, nie rozumiana :(

IneedYou,

Z tego co piszesz, mimo bardzo młodego wieku, wiele w życiu przeszłaś - straciłaś rodziców, straciłaś dziecko. Bardzo mi przykro. Jeśli jednak nie zawalczysz o siebie możesz również stracić siebie. Nie bój się samotności. Ten chłopak w ogóle Cię nie szanował i nie zasługiwał na Ciebie. W imię czego chcesz z nim być? Bo ja miłości tu nie widzę. Miłość byłaby gdyby on przy Tobie trwał na dobre i na złe, cokolwiek by się działo. A on trwa? Czy milsze mu towarzystwo kumpli i patrzenie za dziewczynami? Ten ból po rozstaniu jest zrozumiały i on będzie, bo tylko tak można z tego wyzdrowieć. Leila bardzo dobrze Ci radzi, skup się na SOBIE, odkryj siebie na nowo, choć na razie może brzmi jak rady z kosmosu, to zobaczysz, ze działa. Głowa do góry, moim zdaniem kiedyś będziesz dziękować, że tak się stało.
Aha i jeszcze jedno, niech Ci nawet nie przyjdzie do głowy mieć poczucie winy. Mam wrażenie, że Twój chłopak należy do takich, co to się przy nim odezwać nie można i tylko na paluszkach się chodzi, aby go nie urazić. Chciałabyś tak żyć na dłuższą metę?

13

Odp: Zraniona, nie rozumiana :(
Niewesoła napisał/a:
IneedYou. napisał/a:

Raz doszlo do rekoczynow ale to z mojej winy on tylko zaaragowal.

Przeczytaj to, co napisałaś.
Biedaczek. Tylko zareagował.
Zupa była za słona?

Naprawdę uważasz, że warto?

Zrobiłam mu scene zazdrosci w domu, i go popchnelam to on potraktowal mnie tak samo...


Marti jest mi bardzo ciezko i staram sie zyc dalej, ale boje sie samotnosci bo po co mam kiedys spotykac sie z kims i oszukiwac ze nic juz nie czuje do bylego? pierwszy raz gdy sie rozstalam z eks mielismy przerwe rok czasu ale ale ciagle mielismy kontakt on chcial wrocic ja nie bo balam sie ze znow bedzie krzywdzil kochalam caly czas bezgranicznie oszukiwalam siebie ze zapomne i nie zapomnialam. zaryzykowalam i teraz moja milosc jest silniejsza, by wybaczyc... bo kocham jak nigdy sad

Posty [ 14 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zraniona, nie rozumiana :(

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026