Jejku pisze po raz drugi bo napisałem cały tekst ale usunolem niechcący. Dlatego napisze w skrócie. Mam 21 lat prawie. Niecałe 2 tygodnie temu rzuciła mnie dziewczyna po prawie 4 letnim zwiazku. Byliśmy ze sobą szczęśliwi od samego początku, kochaliśmy sie na zabój i jeden za drugim wskoczył by w ogień gdyby była taka potrzeba. Zdarzały sie klotnie ale zawsze sobie z nimi radzilismy. Czasami było gorzej i kończyło to sie zerwaniem. Ale zawsze udawało mi sie sprawić zeby wróciła do mnie.. I dalej byliśmy szczęśliwi. Były momenty gdy po zerwaniu ona pisała do innego.. Który mieszka w polsce( mieszkamy w Anglii) twierdziła ze z nim dobrze jej sie pisze i ze on ja rozumie. Ale za każdym razem jak było dobrze odpuszczala sobie go. Od jakiegoś miesiąca było troche ciężej, ale starałem sie jak mogłem zeby pokazać jej ze moze byc dobrze, i było. Przez moment myślałem ze wszystko jest okej. Przysięgala mi wiele razy z ręka na sercu ze z nim nie pisze. Twierdziła rownież ze bardzo by chciala żebym do niej przyjechał w Polsce zeby poznać jej znajomych. Na drugi dzien dostałem od niej smsa ze zrywa ze mna na prośbę tego kolesia, a twierdziła ze nie pisze z nim. Mówiła ze ma dość juz wszystkiego, chociaz ze było dobrze. Zamurowalo mniE to, po takim czasie zrywać Przez SMS? I robi to dla niego? Jak zawsze jak zrywala latalem do niej tak teraz ogarnęła mnie pustka, nie wiedziałem co mam zrobić. Wziąłem wszystko co miałem jej i spalilem, bo Niechcialem na to patrzec i nie mogłem. Nie odzywalem sie do niej wogole. W dzien mojego wylotu do polski spotkałem sie znia. Mimo tego ze była juz z nim bo kumpel mi mowil ze na drugi dzien po zerwaniu ustawiła sobie status ze jest z nim. Mowila ze mnie kocha, przytulalismy sie a nawet calowalismy. Pod koniec rozmowy obiecalisy sobie ze wyślemy sobie polskie numery zeby trzymać kontakt, wsumie nie wiem poco.. Gdy tylko przylecialem wysłałem jej numer.. Na odPowiedz musiałem czekać kilka dni, napisała ze zaraz mi poda numer a zaraz było napisane ze niemam co sie łudzić bo i tak nie bedziemy razem. A zaraz kolejna wiadomosc ze to koniec ze mam nie pisac i sie nie odzywać. Znam ja i wiem ze tak zdania nie zmienia nagle.. Wyglądało jak by ta druga czesc wiadomości on poprostu napisał.. Pisałem do niej ciagle i dzwonilem ale bez skutku. Az wkoncu napisała mi z bramki SMS ze mimo odległości, ona jest przy mnie sercem i myślami.. Pisałem znowu ale nie odpisywala.. Az wkoncu napisała ze mam sobie odpuscic bo jej jest dobrze z nim, ze mnie nie kocha i ze była głupia pisząc to co napisała z tej bramki, ze była ze mna z braku laku. Pisałem do niej ale ona traktowała mnie jak śmiecia.. Jak gowno.. Wogole jej nie poznaje. Wczoraj dzwonił ktoś z jej numeru i robIl sobie ze mnie pośmiewisko (pewnie on) i w tle było słychać kobiecy chichot. Zaplakalem sie totalnie.. Nie rozumiem jak kobIrta mogla sie tak nagle zmienic.. Kilka dni temu twierdzIla ze mnie kochała i zawsze bedzie kochac a tu nagle robi takie cos.. Nie umiem sobie z tym poradzić, jest mi cholernie cieżko i zle nic mnie nie cieszy niemam apetytu.. Na nic niemam ochoty. Mam sporo pieniazkow ale niemam na nic ochoty dlatego mysle czy po Polsce nie pojezdzic. Poznać moze kogoś. Ale z drugiej strony boje sie o siebie.. Czemu ja nienawidzę i nie cierpię za to co robi a z drugiej strony kocham i tęsknię za nia.. Juz nie daje sobie rady. Jesli macie jakies pytania prosze piszcie bo to skrócone wersja jest i moze czegos brakować.
Chciałem tyko dodać ze pisze tutaj bo czuje ze tylko kobiety mogą mi pomoc.. Doradzić cos