Nie chce byście mnie oceniali, zagubiłam się w życiu i teraz najprawdopodobniej za to płacę...
Zostałam kochanką, zakochałam się on chyba też, było nam razem dobrze, obiecywał że ją zostawi twierdząc że jej nie kocha- nie byli małżeństwem ale mieli synka...
Na prawdę zaufałam mu, zaangażowałam się a on mnie zostawił, powiedział że byłam jego natchnieniem by zrozumieć że ją kocha, wyjeżdża za granicę do pracy na kilka miesięcy, powiedział mi że po powrocie bierze z nią ślub. Ja wiem że bycie kochanką jest często oceniane źle, ale to on chciał ze mną być zabawił się moimi uczuciami i zostawił... to ja teraz cierpię a on po prostu przeszedł wobec tego obojętnie... nie wiem jak mam to przejść, czuje się fatalnie, czuje się tak strasznie oszukana że nie mam ochoty nawet normalnie funkcjonować, wiele razy w życiu zostałam już zraniona to jest kolejny raz obiecałam sobie że już ostatni...
Najbardziej bolą mnie jego kłamstwa to że potrafił tak grać bawiąc się uczuciami innych ludzi... nie byłam jedyną z którą ją zdradził ale łudziłam się że zmienię go na kogoś lepszego, że to właśnie mnie uda się sprawić że zrozumie co to znaczy kochać...
Nie wiem czego oczekuje po napisaniu tego wątku, wiem że zrobiłam źle ale stało się.. teraz cierpię bo straciłam kogoś kogo kochałam, nie chce tego czuć, nie chce nic czuć, chce zniknąć... albo zasnąc i obudzić się gdy ta miłość i cierpienie miną...
Powiedziałam mu tylko że ma znikać i już nigdy więcej nie wracać...
nie wierzę w uczucia, nie wierzę już w nic...