co się ze mną dzieje - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » co się ze mną dzieje

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

Temat: co się ze mną dzieje

Witam wszystkich
od jakiegoś czasu dzieje się ze mną coś dziwnego (choć może przesadzam lub mi się wydaje) jednak liczę na jakieś opinie z Waszej strony, rady. Ogólnie mówiąc czuję się okropnie. Mam dwadzieścia kilka lat a czuję się jakbym miała z 80 (pewnie sporo osób w wieku 80 lat czuje się lepiej). Nie wiem dlaczego, ale jakoś nie potrafię cieszyć się życiem jak inni, czuję jak ucieka mi ono przez palce. Mimo, że mam rodzinę przyjaciół i chłopaka, pracę i szkołę to jestem jakaś taka wypalona. Ciągle chodzę przygnębiona, nic mnie nie cieszy (a jeśli już to w małym stopniu).Ponadto jestem ciągle senna i zmęczona nieważne ile bym spała (ostatnio tylko to praktycznie bym robiła). Nie mogę zebrać się do nauki, codziennych jakichś obowiązków np. sprzątanie. Robię rzeczy te które są konieczne, ale też sprawia mi to wysiłek i gdybym nie musiała - a muszę bo idę do pracy następnego dnia to bym ich nie robiła. I tak mija dzień po dniu,a ja mam dość wszystkiego, przytłacza mnie wszystko, chce mi się płakać. Wiem, że to strata czasu takie nic nierobienie lecz nie mogę się zebrać w sobie i źle mi z tym. Moje poczucie własnej wartości też pozostawia wiele do życzenia ( szybko się załamuję, bardzo stresuję się różnymi rzeczami, pesymistycznie podchodzę do wielu spraw). Jestem osobą skrytą, nie lubię być w centrum uwagi. Myślicie, że to depresja?Chociaż w depresji człowiek podobno nie ma na nic siły nawet wstać z łózka żeby zjeść, ubrać się. No, ale to chyba już cięższe typy depresji. Ostatnio natrafiłam w necie na chorobę o nazwie dystymia i pasują objawy do moich, ale nie chcę robić z siebie chorej bo może to nie to. Jakby tego było mało to chyba mam jakąś fobię. Pewnie wiecie, że są różne rodzaje tyle, że nie wiem co ze mną bo u mnie objawem są zawroty głowy np w kościele, na sali wykładowej czy np. podczas stania na jakimś apelu. Mam wtedy uczucie jakbym miała się za chwilę przewrócić, robi mi się gorąco. Starałam się nad tym zapanować np.myśleć o czymś innym w trakcie tej ''jazdy'', ale nie pomaga. Staram się zajmować ostatnie ławki np. w kościele czy sali czasem pomaga, ale niewiele. Czekam na wasze komentarze. Pozdrawiam.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: co się ze mną dzieje

Na pewno nie nazwałabym tego depresja. Moim zdaniem Twoim problemem jest to, ze nie masz żadnych problemów. Jeżeli człowiek naprawdę miał w swoim życiu jakieś przejścia, trudności - potem bardziej docenia to co ma, nie przejmuje się drobnostkami, a nawet mu głupio narzekać jeżeli ma świadomość z jakimi trudnościami borykają się inni - takich problemów można wymieniać w nieskończoność.

Nie zamierzam Ci tu prawic kazań na temat głodujących dzieci w Afryce. Kazdy z nas ma czasem takie dni, w których ma wszystkiego dość i nie da się sobie przetłumaczyć, ze mamy tak naprawdę szczęście w porównaniu co do niektórych. Uważam, ze w takich sytuacjach najgłupsze co można zrobić, to się nakręcać jeszcze bardziej w swoim pesymistycznym myśleniu.

Myślę, ze Twój stan jest przejściowy. By jednak minął jak najszybciej proponuje nadzwyczajnej w świecie się czym zająć. Na wszelkie problemy najlepsze jest wypełnienie sobie czasu, by nie myśleć "o głupotach". Nie wiem co lubisz, ale nawet jeżeli nie masz na nic ochoty, musisz się przemoc, znaleźć sobie jakieś hobby, zdrowa rozrywkę. Odsuwaj od siebie czarne myśli. Nie działaj na zasadzie, "gdy mi smutno, słucham dołujących piosenek", wręcz przeciwnie, walcz z tym. Uwierz, ze da się z tym wygrać, oszukać swój własny mozg wink.

Pewnie słowa "doceniaj to co masz" niewiele tu pomogą. A skąd u Ciebie zaniżone poczucie własnej wartości i brak wiary w siebie?? czy miałaś w przeszłości jakieś przykre doświadczenia?? Pytam, bo to nie bierze się z niczego i może takie podejście ma jakieś głębsze podłoże....?? czasem nawet nie mamy świadomości, ze pewne wydarzenia w przeszłości pozostawiły głęboki ślad na naszej  psychice...

3

Odp: co się ze mną dzieje

A ja tutaj absolutnie nie zgodze się moją przedmówczynią.Chorowałam na depresje i nerwice lękowa,wiec doskonale rozumiem Cię szyszunia.Tylko,że u mnie było znacznie gorzej.Podobnie jak Ty miałm zawroty głowy w kościele,na apelach.Ogólnie wszędzie gdzie było dużo ludzi.A do tego ataki paniki.
To,że nic Ci sie nie chce,może być objawem rozpoczynającej się depresji,albo też samej nerwicy.Najlepiej poradz się specjalisty.
P.S.To samo nie mija.W moim akurat przypadku było już tylko gorzej.

4

Odp: co się ze mną dzieje

szyszunia24, rozumiem Cię. Jednak pierwsze co zrób to idź do lekarza, zrób badania krwi, cukier, mocz, hormony, potas, sód i co tam jeszcze lekarz wymyśli. Musisz najpierw wykluczyć jakieś niedobory czy problemy zdrowotne. Jeśli wszystko będzie w normie to od razu leć do psychologa, psychiatry... po co się męczyć, działaj zanim na dobre się to wszystko "rozbabra". Trzymam mocno kciuki smile

5

Odp: co się ze mną dzieje

Dzięki za szybką odpowiedź. Wiem,że może powinnam brać się w garść, ale gdyby to było takie łatwe to bym tu nie pisała. Wiem również, że  są ludzie którzy naprawdę mają poważne problemy różnego rodzaju. Moje dotyczą raczej takich codziennych spraw (jakie każdy z nas ma). Dlatego tym bardziej zastanawia mnie dlaczego tak się czuję (skoro to nie jakieś ciężkie choroby mnie dotykają czy moich najbliższych, kłopoty finansowe itp.). Rzeczy, które sprawiały mi przyjemność nie cieszą mnie. Mam oczywiście lepsze dni i wtedy np. chętnie sobie wyjdę na spacer itd. za to następny dzień jest do d... i nic mnie nie cieszy.
Jeśli chodzi o poczucie własnej wartości to nie wiem skąd to się wzięło. Nie pamiętam, żeby np. rodzice dali mi odczuć, że jestem gorsza niż rodzeństwo. Odkąd pamiętam zwykle miałam kilka koleżanek czy to w podstawówce czy średniej szkole. Nie byłam duszą towarzystwa. Pamiętam, że w szkole musiałam poświęcić sporo czasu, żeby czegoś się nauczyć. Niektórym wszystko przychodziło łatwo, wystarczyło im np. to co było na lekcji żeby zrozumieć. Jesli chodzi o przedmioty typu polski itp.  to było ok, ale z matematyki zawsze byłam kiepska, sprawdziany na 3 to było coś. Na lekcje matmy chodziłam jak na ścięcie, myślałam tylko o tym by nie zapytała mnie, nie wzięła do tablicy. Pod koniec  szkoły podstawowej usłyszałam od tej baby, że ona nie wie czemu ja w ogóle się do średniej szkoły wybieram coś w tym stylu może lepsza zawodówka by była (nie było by mi przykro, gdyby powiedziała to normalnie, spokojnie - wiadomo może łatwiej by było w zawodówce mi wg niej. Ale nie ona z wielkim oburzeniem jak to do technikum lub liceum? Jakby miała mnie za głupka jakiegoś. Tak się stało, że poszłam do technikum i dałam rade. Tyle,że co nerwy sobie niszczyłam na jej lekcjach to inna sprawa. Może to było jakąś przyczyną lub było ich więcej, nie wiem. Wiem jedynie, że czuję się gorsza, mniej atrakcyjna od innych, często się porównuję z innymi.

6 Ostatnio edytowany przez Zoja (2012-06-29 01:17:34)

Odp: co się ze mną dzieje

Właśnie, porównywanie się, zawsze znajdziemy osoby od których w każdej dziedzinie życia czy nawet nieistotnym drobiazgu wypadamy gorzej i na tym się skupiamy. Jesteś w takim ogólnym nastroju, że pewnie teraz bierzesz to wszystko na siebie ze zdwojoną siłą. Z tego co mogę wywnioskować po kilku zdaniach jesteś bardzo wrażliwą osobą. Znam to, bardzo to znam, chciałabyś coś zrobić ale skąd wziąć wewnętrzną siłę na życie skoro nawet drobiazg wytrąca z równowagi i wymaga wysiłku, uśmiech wymaga wysiłku.
To może być faktycznie coś z chemią w mózgu (że tak brzydko powiem wink )
ALE
podejrzewam, że masz jakiś głębszy problem, w sensie piszesz, że niby wszystko w Twoim życiu w porządku a jednak czujesz przygnębienie, warto by się nad tym głębiej zastanowić, Ty sama znasz siebie najlepiej, czasami trudno jest przed sobą przyznać, że coś jest nie tak, że coś nas unieszczęśliwia choć powinno obiektywnie dawać spokój, radość. Może szkoła, może praca, a może chłopak?

Wiesz co, miałam kiedyś tak, że byłam właśnie w podobnym nastroju przez dłuższy czas, robiłam wszystko bo musiałam, nic mnie nie cieszyło, strasznie byłam zmęczona i psychicznie i fizycznie, większość czasu spędzałam na spaniu albo łażeniu z kąta w kąt (nawet przeczytanie artykułu w gazecie było dla mnie udręką i wysiłkiem). Znajomi mnie wyciągali z domu ale wykręcałam się jak mogłam. Potem zaczęłam mieć takie dziwne "ataki", to znaczy siedziałam gdzieś np. w szkole i nagle dopadał mnie okropny strach, ściskało mnie w gardle, myślałam że albo się rozryczę albo uduszę, pomagała tylko ucieczka, uciekałam jak najdalej, urywałam się z zajęć, wysiadałam z autobusu, uciekałam ze spotkań, bo tylko wtedy to ustępowało. Zawaliłam przez to wiele spraw. Zawsze miałam niskie poczucie własnej wartości, zawsze czułam się gorsza, gdzieś na uboczu mimo, że miałam znajomych, żadnych konfliktów, większych problemów... Poznałam potem faceta, myślałam, że mi się polepszy, w końcu kogoś kochałam i ktoś mnie pokochał... ale było nawet gorzej. Po najgorszych momentach w moim życiu zaczęłam się powoli odbijać od dna. Nie wiem jak to zrobiłam, zaczęłam dużo czytać, zaczęłam wmawiać sobie różne rzeczy, na przykład to, że skoro pragnę umrzeć i życie mnie nie cieszy i skoro jestem zdolna do tego by skończyć z życiem to czy równie dobrze nie mogę zacząć żyć tak jak chcę? W sensie przestać się zadręczać tym, że nie spełniam ani swoich ani innych ludzi oczekiwań, nie zmuszać się do niczego, nie tracić sił na zmienianie tego czego nie da się zmienić (mam taki wygląd a nie inny - nie zmienię tego oprócz jakiś tam drobiazgów, nie stanę się nagle wysoka, smukła, piękna itp., nie mam ambicji - no kurcze nie mam po prostu i naprawdę nie wszyscy muszą być karierowiczami, nie wszyscy muszą być i nie będą prezesami czy naukowcami... i wiele innych rzeczy) pogodzić się z tym, pogodzić się z osobą, z własnym wewnętrznym "ja". Pomogło też mi rozstanie z chłopakiem (oczywiście nie bierz tego do siebie, piszę co MI pomogło), miłość to pozytywne uczucie, powinno takie być ale u mnie nie było, bo starałam się jak mogłam, kochałam a dostawałam jakieś ochłapy, cierpiałam bardzo po rozstaniu ale teraz wiem, że to była jedna z lepszych rzeczy jaka mnie ostatnio spotkała. Co jeszcze mi pomogło... hmmm pisanie, siedzisz teraz przed komputerem, wiadomo, że na forum nie opiszesz wszystkiego, ale otwórz sobie dokument w jakimś Wordzie czy coś i pisz, pisz to co leży Ci na sercu, płacz i pisz, wywlecz wszystko to co Cię bolało, boli i czego się boisz, o dobrych i złych rzeczach, wejdź w głąb siebie, poznaj się, poznaj PRAWDZIWE przyczyny, prawdziwe uczucia, na pewno nie raz ogarnie Cię wstyd, zażenowanie. Jeśli nie umiesz pisać 'ot tak' to pisz listy, długie i szczere listy, bez kreowania siebie na lepszą niż jesteś, znajdź kogoś zaufanego, może to być obca osoba (na przykład ktoś z forum) i podziel się tym. Kup kilka świeżych pomarańczy, zrób z nich rano sok i wypij przed śniadaniem (serio, próbowałam wszystkiego, witaminy, suplementy, leki, kawa, używki a energię dał mi zwykły sok). Próbuj wielu rzeczy, wiem, że nie masz siły, wiem że się boisz, wiem, że nie widzisz sensu, po trochu próbuj odkryć coś co Ci sprawi przyjemność, cokolwiek, rysowanie, wycinanie, ćwiczenia rozciągające, rower, gitara, pieczenie babeczek, wyszywanie, odkurzanie, śpiewanie, tylko pamiętaj - nie musisz być perfekcyjna, robisz to tylko i wyłącznie dla siebie.

Jeśli będziesz miała gorszy dzień i chciała pogadać to pisz smile

7

Odp: co się ze mną dzieje

Witajcie.
Dziękuję Ci bardzo Zoja za Twój post. Jeśli chodzi o mnie to zawsze byłam wrażliwa, mało odporna na stres. Dodatkowo jestem skrytą osobą - problemy ,,duszę'' w sobie. Może rzeczywiście problem jest głębszy. Co do postrzegania siebie - swojego wyglądu zew. wiem o tym, że wielu rzeczy nie zmienię np. nie będę wysoka i szczupła. Jednak te,na które mam wpływ  i robiłam coś w tej sprawie np. inna fryzura itd. już nie sprawiają mi przyjemności. Maluję się bo muszę jakoś wyglądać do pracy, ale co z tego, że mam jakiś makijaż czy fryzurę jak czuję się do d..., przygnębiona i chce mi się ryczeć. Zresztą są ludzie (dziewczyny), które wyglądają ładnie bez makijazu, a te które go mają wyglądają po prostu super (cera bez niedoskonałości, wszystko dopięta na ostatni guzik jak to się mówi). Ja czy mam makijaż czy nie to nie widać wg mnie róznicy (mimo, ze jest rano wyglądam jak po 12 godzinach pracy.) Wiem, że nikt nie jest idealny, ale ja nawet nie czuję się ok (a co mówić super) z tym jak wyglądam.
Czuję się jakby jedna część mnie mówiła ciesz się życiem, doceń to co masz, a druga nie ma na to siły, ochoty, nie może zebrać się do działania. Bywają lepsze dni, ale to i tak nie jest szczęście pełna parą, że budzę się i cieszy mnie słońce za oknem, że zaczął się kolejny dzień.Najczęściej chcę, aby jak najszybciej się skończył. Doceniam to co mam rodzinę, bliskich, chłopaka a właściwie narzeczonego. Tyle,ze przez to swoje zachowanie i samopoczucie czuję, że ich ranię (choć nie chcę). Kocham swojego narzeczonego - niedługo ślub, a ja jakbym była obok tego, cieszę się, ale jakieś dziwne powierzchowne i ulotne to szczęście.
Co do mojego zdrowia fiz. to ogólnie jest ok. robiłam wyniki: krew, hormony i nic nie wykazały.Biorę magnez czasem jakieś witaminy. Nie znaleźli przyczyny tych zawrotów głowy. A ja nie wiem jak przetrwam ślub. Będę przecież musiała być przed ołtarzem, stać na mszy. To nie apel czy niedzielna msza, ze wyjdę sobie po cichu. Pełno ludzi, ważna chwila, a ja jakiś atak paniki dostane masakra. Staram się nie myśleć o tym, ale to nie zniknie tak sobie przecież. Bo zawsze tak mam (pisałam we wcześniejszym poście którymś). Nie wiem co mam robić.

8

Odp: co się ze mną dzieje

Szyszunia ja bym zrobiła badania na anemię, poziom witamin, magnezu, B12, żelazo, kwas foliowy, koniecznie.

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » co się ze mną dzieje

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021