netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Ślepa uliczka, czyli związek w którym już nic się nie dzieje.

44 odpowiedzi13 788 wyświetleńzałożony przez bez serca, 20.08.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Ślepa uliczka, czyli związek w którym już nic się nie dzieje.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 45 ]

1

Temat: Ślepa uliczka, czyli związek w którym już nic się nie dzieje.

Dawno mnie tutaj nie było. Wracam bo mam problem sama ze sobą z którym sobie nie radzę.
Jestem z M już 4,5 roku. Mieszkamy razem od 2 lat. Ja 28 lat on 33lata.
Oboje mamy stałą pracę zarobki w miarę spoko. Własnościowe mieszkanie małe bo małe ale swoje.
Jesteśmy szczęśliwi dogadujemy się mamy już jasny podział obowiązków w domu.
Oboje pokończone szkoły, ja w tym roku uzyskałam tytuł mgr więc super.
żyjemy sobie sami dla siebie z dnia na dzień od weekendu do weekendu od wolnego do wolnego od świąt do świąt.
Ogólnie żyć nie umierać super związek, wszystko pięknie........  ALE.....

Czuję że nasz związek osiadł na mieliźnie, chce jakiejś zmiany marzę o ŚLUBIE już od zeszłego roku czekam aż mi się oświadczy.
Myślałam że to nastanie w ostatnią gwiazdkę, ale nie.
Ale on tego nie robi. rozmawialiśmy  ze sobą on chce ślubu i dzieci ale nie mówi kiedy ..... a to ważne !! zbliżam się do 30 on ma już 33.
nie chcę być starą mamuśką która leży na podtrzymaniu ciąży bo facet się lenił kilka lat. albo co gorsza spędzić najlepsze lata w związku który nie dąży do niczego.
Pękłam w maju kiedy na naszym wspólnym wyjeździe do Pragi z przyjaciółmi, jedna para naszych przyjaciół się zaręczyła na moich oczach.
w styczniu 2 ciąża kuzynki, W lutym zaręczyny jego 2 kolegów. Maj nasi przyjaciele zaręczyny na moście karola, w maju też urodziła nasza koleżanka u której byliśmy na weselu rok temu,  lipiec kolejne zaręczyny kolegi, lipiec ślub znajomych, sierpień kolejny ślub, no i teraz ślub jego wujka żeni się drugi raz. A MY ???

Pękłam była rozmowa gruba rozmowa. Doszliśmy do porozumienia że od września zbieramy na wesele. Bo nikt nam nie da na przyjęcie musimy sami na to zarobić.  Mówił mi że on nie ma takiego ciśnienia na ślub jak ja, jak on to stwierdził  "żaden facet nie ma ciśnienia na ślub". Zatem zbieramy na wesele, "a zaręczyny będą po drodze". Serio ? czyli kiedy ? Zbierać można a wesele nawet 10 lat.
Czy ja przesadzam ?? czy ja mam coś z głową ? hmm czuje się czasami jak durna blondynka która tupie nóżkami że nie ma ślubu ani pierścionka na palcu i szansy na dzieci.
I wstyd mi momentami że tak rozpaczam, ale to naprawdę dla mnie bardzo ważne. Czuję wewnętrznie że dłużej takiej stagnacji nie wytrzymam.

2

Odp: Ślepa uliczka, czyli związek w którym już nic się nie dzieje.

Tak, moim zdaniem przesadzasz.
Widzisz, że wiele osób z waszego otoczenia zaręcza się, bierze ślub, ty chcesz też.
A co o tym myśli twój chlopak? Z tego postu wynika, że tak na niego naciskasz i wiercisz dziurę w brzuchu, że dla świętego spokoju on się zgodził. Na forum jest temat o podobnej sytuacji pt. Po 6 miesiącach od ślubu on chce rozwodu.
Zastanawia mnie, bo ten temat pojawia się dość często na forum, czy te kobiety naprawdę się cieszą z takiego wyżebranego albo zaszantażowanego ślubu? Jak można sieszyć się ze ślubu, który dokonał się pod przymusem? Przecież to jest chore...

No i postaw się w jego sytuacji: jesteś ze swoim chłopakiem nie za długo, jeszcze krócej ze sobą mieszkacie, ale on od ponad roku ciągle wraca do tematu ślubu, chce, marudzi, zazdrośnie patrzy na wspólnych, zaręczonych znajomych, powoli staje się nie do wytrzymania. Ty z kolei nie czujesz potrzeby ślubu, który jest dla ciebie kolejnym, nic nie znaczącym papierkiem. Jak się czujesz?

3

Odp: Ślepa uliczka, czyli związek w którym już nic się nie dzieje.

dzięki smile pomogło trochę smile

4

Odp: Ślepa uliczka, czyli związek w którym już nic się nie dzieje.

Kobieca natura... smile. Za mało smile. Myślę, że to otoczenie cię tak naciska, a w zadzie ty są siebie. Wydaje mi się, że jeśli puścisz temat wolno, to on sam kiedyś się do tego czasu doczłapie. Przecież też człowiek i wie o co chodzi smile.

5

Odp: Ślepa uliczka, czyli związek w którym już nic się nie dzieje.

matka natura  daje znaki  ' już czas ' smile

6 Ostatnio edytowany przez rossanka (2015-08-20 10:52:25)

Odp: Ślepa uliczka, czyli związek w którym już nic się nie dzieje.

A ja bym z nim jeszcze raz porozmawiała,bo widać problem nadal jest.Niech się określi,czy chce tego ślubu ale kiedyś tam może w przyszłości,czy jednak nie chce w ogóle (papier wbrew pozorom wiele zmienia),czy nie chce jeszcze teraz,bo finanse,bo praca bo coś innego.
A zmuszać -nikogo nie zmusisz do ślubu.pomysl czy chcialabys wyjść z mąż,bo partner ustąpił dla świętego spokoju?
Jakiś powód musi mieć,że tego nie robi.

7

Odp: Ślepa uliczka, czyli związek w którym już nic się nie dzieje.
Ślimaczyca napisał/a:

jesteś ze swoim chłopakiem nie za długo, jeszcze krócej ze sobą mieszkacie

Ile niby wg Cb trzeba czekać na deklarację od mężczyzny? 4,5 roku się spotykają, 2 lata mieszkają razem. Może na etapie gimnazjum/liceum to niedługo, ale na etapie dorosłego, poważnego życia to na pewno wystarczający czas.


Nie przesadzasz. Facet zawsze będzie mógł sobie wziąć 25letnią siksę i założyć z nią rodzinę. W drugą stronę tak nie ma. Młodość kobiety jest kilkukrotnie cenniejsza niż mężczyzny. Dowiedz się na czym stoisz. Jak mężczyzna nie jest chętny do ślubu i dzieci z Tobą, a z założenia ma takie marzenia, to może po prostu nie jest pewny czy jesteś tą "jedyną"? Jeśli mężczyzna kocha to nie rozumiem jakim problemem dla niego miałoby być sformalizowanie związku.

8

Odp: Ślepa uliczka, czyli związek w którym już nic się nie dzieje.

Nie jest prawdą, że żaden facet nie ma ciśnienia na ślub,mój miał,ja nie miałam big_smile
Jeśli ktoś chce założyć rodzinę na poważnie i uważa, że ty jesteś ta wybrana, to owszem,chce ślubu.Myślę, że jemu jest dobrze tak jak jest i długo będziesz czekała na ten ślub, albo...nici z tego będą.

9

Odp: Ślepa uliczka, czyli związek w którym już nic się nie dzieje.

Mała "wpadka" i po kłopocie big_smile Nie będzie wtedy nudy!

10

Odp: Ślepa uliczka, czyli związek w którym już nic się nie dzieje.

najgorszy gatunek faceta, jaki może istnieć: ani w te ani we w te, bo on" nie wie dlaczego" " nie jeste gotów" i całe morze innego bla bla bla
szanuje tych, którzy mówią tak lub nie

a tobie współczuje
na twoim miejscu porozmawiałbym, zapytaj jak widzi wasz związek za 2 lata

11

Odp: Ślepa uliczka, czyli związek w którym już nic się nie dzieje.

Zdania widzę są podzielone jedni mówią że przesadzam inni że powinnam z nim jeszcze raz pogadać. No i tak właśnie się czuję. Podzielona rozdarta między
"weź poczekaj uzbrój się w cierpliwość" a pomiędzy "pogadaj z nim musisz wiedzieć na czym stoisz ile można czekać ?".
Pytałam go nie raz jak nas widzi za parę lat. mówi że będziemy rodziną. Nawet mówi że tabletki przestaniemy brać po ślubie, i zobaczymy czy zajdziemy w ciąże.
jeśli przez rok seksu bez zabezpieczenia nie uda nam się "zaskoczyć" to zaczniemy leczenie.
Czyli są jakieś konkrety. No niby są. ALE KIEDY ?? za rok ? za dwa ? może to głupie ale najbardziej zależy mi na zaręczynach, to będzie dla mnie znak świadectwo.

Młodość kobiety jest znacznie cenniejsza niż u mężczyzn ktoś kiedyś mi powiedział, oraz to że powinnam nie dać wpędzić się w lata i pozostawić od tak
bo pojawi się lepszy model.

12

Odp: Ślepa uliczka, czyli związek w którym już nic się nie dzieje.

Musisz postawić sprawę na ostrzu noża,bo facetom faktycznie nie śpieszno do ślubu...najlepiej ustalcie ostateczny termin,bo inaczej on się nigdy nie zdecyduje,wiem co mówię lol

13

Odp: Ślepa uliczka, czyli związek w którym już nic się nie dzieje.
zbytdelikatna napisał/a:

Nie jest prawdą, że żaden facet nie ma ciśnienia na ślub,mój miał,ja nie miałam big_smile
Jeśli ktoś chce założyć rodzinę na poważnie i uważa, że ty jesteś ta wybrana, to owszem,chce ślubu.Myślę, że jemu jest dobrze tak jak jest i długo będziesz czekała na ten ślub, albo...nici z tego będą.

Podpisuje sie pod tym...

14

Odp: Ślepa uliczka, czyli związek w którym już nic się nie dzieje.

byliśmy ostatnio znów na weselu, tym razem u jego rodziny.
Jego babcia przedstawiając mnie mówiła "to mój wnuk a to ..... konkubina wnuczka" NORMALNIE WALNĘŁAM NA PLECY !! poczułam się jak z programu W11 gdzie konkubent zabił konkubinę przy użyciu noża ......
Potem całe wesele wszyscy zadawali nam pytania "a kiedy wy ?" albo "no teraz czas na was"..... pytania skończyły się dopiero po godzinie 12 w nocy gdzie ludzie już byli zbyt pijani na poważne tematy. serio ? już mi się odechciało ślubu zaręczyn i całego tego cyrku .... za długo czekam.....
On się nigdy i tak nie zdecyduje a ja powinnam się zastanowić bardziej nad innymi rzeczami ehh sad

15 Ostatnio edytowany przez JuliaKaa (2015-12-16 10:26:26)

Odp: Ślepa uliczka, czyli związek w którym już nic się nie dzieje.

Przeczytaj sobie książkę "Dlaczego mężczyźni żenią się z zołzami" i spuść gdzieś to ciśnienie na ślub bo pod presja nic dobrego z tego nie wyniknie. Musisz odpuścić, skoncentrować się na czymś innym, zlikwidować to parcie na ślub. Jak się odwrócisz i przestaniesz o tym myśleć i mówić zaręczyny będą. Otwórz się trochę na świat, rozejrzyj się, miej coś własnego, jakiś własny świat, niech Cię trochę straci z oczu czasami. Dotrze wtedy do niego, ze nie jesteś na zawsze i dla niego tylko to i zacznie myśleć jak Cie zatrzymać.

Na razie jest w komfortowej sytuacji - Ty go ciągniesz, trzeba mu trochę tego komfortu zabrać.

16

Odp: Ślepa uliczka, czyli związek w którym już nic się nie dzieje.

już odpuściłam .... mam totalnie gdzieś i ślub i zaręczyny i to co rodzina powie. To wesele dało mi tak popalić że moje marzenie o małżeństwie z nim totalnie wyparowało.
Mam swój świat, mam swoje pasje nie przesiaduje całymi dniami w domu ...... nigdy taka nie byłam .......
w marcu skończę 29 lat on 34...... bardziej zaczynam się zastanawiać czy mam szanse na dzieci w tym związku .....

17

Odp: Ślepa uliczka, czyli związek w którym już nic się nie dzieje.

:-) Jasne , że masz. Naprawdę nie ma tragedii, masz dobry związek, tego się trzymaj. A kobiety rodzą dzieci grubo po 30-tce więc spokojnie masz czas zrobić to wcześniej, nie ma sensu naciskać.

18

Odp: Ślepa uliczka, czyli związek w którym już nic się nie dzieje.

no niestety ze względów chorobowych na które cierpię od lat, odziedziczyłam to po mamusi .... po 30 tce grubo nie będę miała szans na dzieci...... tu jest piesior pogrzebany sad

19

Odp: Ślepa uliczka, czyli związek w którym już nic się nie dzieje.

Czujesz nudę i pustkę bo widzisz że u znajomych dzieją się wielkie przewroty : rodzą dzieci ,ciąże , śluby....a u Ciebie stagnacja....stabilizacja . I właśnie tą stabilizacje powinnaś docenić. Ale nie docenisz bo nie widzisz nic ,tylko widzisz to co kto robi , co się dzieje w jego życiu, co ma a Ty nie masz. I w ogóle co to za tekst że zastanawiasz się czy masz szanse na dziecko? Masz 29 lat! Ja rozumiem jakby to pisała kobieta lat 50 , ale Ty? Jedno co bije z tego Twojego posta to parcie i ciśnienie na zaobrączkowanie ,itp  ale nie wiem czy Ty tego chcesz czy chcesz bo wszyscy dookoła Ciebie juz to mają. Może zapisz się na jakieś zajęcia żeby dostarczyły Ci adrenaliny!

20

Odp: Ślepa uliczka, czyli związek w którym już nic się nie dzieje.
Mishia napisał/a:

Czujesz nudę i pustkę bo widzisz że u znajomych dzieją się wielkie przewroty : rodzą dzieci ,ciąże , śluby....a u Ciebie stagnacja....stabilizacja . I właśnie tą stabilizacje powinnaś docenić. Ale nie docenisz bo nie widzisz nic ,tylko widzisz to co kto robi , co się dzieje w jego życiu, co ma a Ty nie masz. I w ogóle co to za tekst że zastanawiasz się czy masz szanse na dziecko? Masz 29 lat! Ja rozumiem jakby to pisała kobieta lat 50 , ale Ty? Jedno co bije z tego Twojego posta to parcie i ciśnienie na zaobrączkowanie ,itp  ale nie wiem czy Ty tego chcesz czy chcesz bo wszyscy dookoła Ciebie juz to mają. Może zapisz się na jakieś zajęcia żeby dostarczyły Ci adrenaliny!


Mój organizm a raczej moje narządy rozrodcze kochana mają już tak jakby 40 lat .... odziedziczyłam po mojej mamie pewną dolegliwość która z każdym rokiem odbiera mi coraz bardziej szanse na dzieci. Nie będę tutaj mówić co to jest lecz nadmienię iż moja mama w wieku 34 lat już miała menopauzę.
To nie tak że zazdroszczę innym w tyłku mam innych !! doceniam to co mam doceniam stabilizację i nawet tę NUDĘ jak to nazwałaś. 
Nie muszę zapisywać się na żadne pierdoły bo już mam za dużo adrenaliny i dodatkowych zajęć mam pasje rozwijam się robię bardzo dużo rzeczy, zarówno sama jak i z nim........
'
Każdy tutaj mi ciśnie  że mam "parcie na ślub" ale  żadna z was nie zastanowi się nad tym ile taka dziewczyna jak ja ma czekać na jakąkolwiek decyzję z jego strony ? na decyzję nie tylko o ślubie ale i np o dziecku. Ile ? 5 lat 8 ? aż on łaskawie co ? dojrzeje ? On może mieć dzieci w każdym wieku ..... my kobiety nie.  Dlaczego żadna nie pomyśli o tym że może to było dla mnie bardzo ważne ..... każda z nas ma jakieś marzenia cele ..... a moim marzeniem  moim celem było mieć dzieci i wziąć ślub i to z nim ..... o tym nikt nie pomyśli tylko ciśnie mi że mam parcie i mam sobie znaleźć hobby .....

21

Odp: Ślepa uliczka, czyli związek w którym już nic się nie dzieje.

Wiesz co, no to sprawa trochę inaczej wygląda. W tej sytuacji powinnaś z nim spokojnie o tym porozmawiać, o swoich ograniczeniach i o marzeniach i zapytać czy zechce je z Tobą realizować bo choćbyś nie chciała masz w tym temacie ograniczenia czasowe.

Tylko na spokojnie, w miłej atmosferze, po prostu bez naciskania, powiedz o wszystkim nie oczekując na zaraz deklaracji. Tak jakbyś przyjacielowi opowiedziała o problemie i poczekaj.

Reakcja powinna być.

22

Odp: Ślepa uliczka, czyli związek w którym już nic się nie dzieje.
JuliaKaa napisał/a:

Wiesz co, no to sprawa trochę inaczej wygląda. W tej sytuacji powinnaś z nim spokojnie o tym porozmawiać, o swoich ograniczeniach i o marzeniach i zapytać czy zechce je z Tobą realizować bo choćbyś nie chciała masz w tym temacie ograniczenia czasowe.

Tylko na spokojnie, w miłej atmosferze, po prostu bez naciskania, powiedz o wszystkim nie oczekując na zaraz deklaracji. Tak jakbyś przyjacielowi opowiedziała o problemie i poczekaj.

Reakcja powinna być.


Kiedyś powiedziałam mu "szkoda że moje marzenia spełniają się innym ludziom" ...... nie zareagował nawet nie zapytał o czym marze ......
kocham go ale czy mam poświęcić dla niego swoje marzenia ??

23

Odp: Ślepa uliczka, czyli związek w którym już nic się nie dzieje.

Myślę, ze jeśli związek jest dobry to masz dużo do stracenia. A czy masz poświęcić marzenia - nie ale musisz o nich wprost powiedzieć, bez pretensji i oczekiwań. Nikt nie chce być w takiej sytuacji, każdy chciałby podjąć taką decyzję sam, z własnej wewnętrznej motywacji a nie postawiony pod ścianą. Jeśli się kochacie i widzisz na co dzień staranie się  o siebie nawzajem, szacunek, liczenie się z drugim człowiekiem to nie wydaje mi się żeby nie chciał zrozumieć Twojej sytuacji.

Jeśli rzucasz takie słowa ("szkoda że moje marzenia spełniają się innym ludziom" ) myśląc że mężczyzna zrozumie to możesz być w błędzie - mężczyźnie trzeba prosto, jasno w punktach wyłożyć a nie coś tam pomiędzy słowami rzucone bo gwarantuje nie wyłapie.

24

Odp: Ślepa uliczka, czyli związek w którym już nic się nie dzieje.
JuliaKaa napisał/a:

Myślę, ze jeśli związek jest dobry to masz dużo do stracenia. A czy masz poświęcić marzenia - nie ale musisz o nich wprost powiedzieć, bez pretensji i oczekiwań. Nikt nie chce być w takiej sytuacji, każdy chciałby podjąć taką decyzję sam, z własnej wewnętrznej motywacji a nie postawiony pod ścianą. Jeśli się kochacie i widzisz na co dzień staranie się  o siebie nawzajem, szacunek, liczenie się z drugim człowiekiem to nie wydaje mi się żeby nie chciał zrozumieć Twojej sytuacji.

Jeśli rzucasz takie słowa ("szkoda że moje marzenia spełniają się innym ludziom" ) myśląc że mężczyzna zrozumie to możesz być w błędzie - mężczyźnie trzeba prosto, jasno w punktach wyłożyć a nie coś tam pomiędzy słowami rzucone bo gwarantuje nie wyłapie.


Koleżanki nie raz mi mówiły "nie bierz tabletek ciachnij sobie dziecko nie musisz na niego czekać" ale to by było kur....wo z mojej strony. w życiu bym nie chciała w taki sposób począć dziecko. To musi być wspólna decyzja. On mówi że chce dzieci chce wszystko ale nie mówi KIEDY.  Rozmawiałam z nim nie raz. Bez pretensji i bez żadnego naciskania, rozmarzyliśmy się w wtedy o własnej rodzinie jakby to było fajnie że by syna chciał bo by zabrał go tam i tam że by zabierał go na mecze tak jak jego koledzy swoich synów. no i tyle ..... na gadaniu się skończyło .... On doskonale wie czego ja pragnę i o czym marze ......

25

Odp: Ślepa uliczka, czyli związek w którym już nic się nie dzieje.

To może powiedz mu wprost- "chcę zostać mamą, nie za 5 lat, nie za trzy tylko niebawem". Zaproponuj, że odstawicie tabletki nie po ślubie tylko teraz. Powiedz mu o swoich potrzebach. Jesteście z tego co piszesz ustawieni finansowo (praca, swoje mieszkanie), macie spory staż (4,5roku) macie swoje lata (30)- jeżeli u Ciebie to dojrzała i pewna decyzja ja bym się nie wahała tylko postawiła sprawę jasno. Inaczej możecie "przechodzić" związek i rozstać się za kolejne 4 lata i wtedy będziesz miała poczucie zmarnowanego czasu.

26

Odp: Ślepa uliczka, czyli związek w którym już nic się nie dzieje.

Bez serca,
nawet nie wiesz, jak Cię rozumiem. Też mam podobnie. Cztery lata razem, wynajmowane mieszkanie od kilku lat, tak samo jasny podział obowiązków i od weekendu do weekendu. Tylko, że już nie spędzamy tych weekendów razem, tylko obok siebie. Tak samo popołudnia. Ja oglądam film na Netflix, on ogląda coś innego, albo ja czytam, on czyta. Zero rozmów, wyjść...
Męczy mnie to. Próbowałam rozmawiać, on mówi, ok będziemy spędzać więcej czasu razem - i na tym się kończy. Jak facet mówi, że coś zrobi, to mówi... Czuję się sama, samotna w związku. Czasem chcę pogadać, np miałam ciężki dzień w pracy - mówię i widzę, ze słuchanie go męczy, nie interesuje, że on przewraca oczami i w końcu mówi "możemy porozmawiać o czymś przyjemniejszym?". Zamknęłam się w pół zdania, poszłam wziąć prysznic, a potem zrobiłam awanturę - spytałam, czy uważa, że jestem nudziarą, albo może jestem wkurzająca? Z jednej strony rozumiem, że nie można, nie powinno się przynosić pracy do domu, ale czasem muszę sie wygadać. Doszło do tego, że czuję, że muszę udawać, że wszystko jest ok, bo on nie chce słuchać, że muszę dusić to w sobie. Tak samo jest z jakimkolwiek tematem - współczesne afery, światopogląd. On mówi, że jak ja zaczynam o tym rozmawiać, to się za bardzo emocjonuje, zaczynam głośno mówić, że on tego wytrzymać nie może, że ten ton głosu... itp. Spytałam go, czy nienawidzi mojego głosu. Zawsze zaprzecza, podkreśla ile dla mnie robi... Ja to widzę, doceniam, ale jednak rozmowa jest dla mnie ważna. A z nim o niczym nie można porozmawiać - poza planowaniem listy zakupów i obiadów na cały tydzień.
Mam poczucie, że ten związek zmierza donikąd. Dostaję takie mieszane sygnały, bo z jednej strony on faktycznie się stara, gotuje, itd, ale z drugiej strony czuję się sama, czuję się nieakceptowana. Czasem nawet posiłki jemy w milczeniu. Je się czasem boję odezwać, albo zwyczajnie wybieram milczenie...

Pewnie gdybyśmy nie mieszkali razem, to bym z nim zerwała, a tak... Sama nie wiem.

27

Odp: Ślepa uliczka, czyli związek w którym już nic się nie dzieje.
bez serca napisał/a:

Kiedyś powiedziałam mu "szkoda że moje marzenia spełniają się innym ludziom" ...... nie zareagował nawet nie zapytał o czym marze ......
kocham go ale czy mam poświęcić dla niego swoje marzenia ??

Taki tekst wiekszosc facetow zignoruje. Faceci odbieraja inne komunikaty niz kobiety - wiekszosc z nich aluzje i niedomowienia puszcza mimo uszu, bo to nie ich jezyk. To kobiety porozumiewaja sie w ten sposob.

Chcesz reakcji? Wkrec go troche. Wybierz sie do lekarza i powiedz, ze ci badania wyszly bardziej kiepsko niz sie spodziewalas. ze zostalo ci malo czasu na zostanie matka. Postrasz go troche.
Daj mu JASNY komunikat, ze chcesz dziecka w najblizszym czasie (tzn za rok, lub dwa najdalej) bo potem juz bedzie za pozno. Nie boj sie go postawic pod sciana - albo sie ocknie, albo wycofa - byc moze nawet odejdzie, ale gra jest warta swieczki. To jest twoja szansa na macierzynstwo, ktora on dla wlasnej wygody marnuje. On bedzie mogl miec dzieci jeszcze przez nastepne 20 lat, ty nie. Albo zalicz wpadke. to egoistyczne, ale skuteczne rozwiazanie big_smile

Zwlaszcza w okolicach 30 tongue

28

Odp: Ślepa uliczka, czyli związek w którym już nic się nie dzieje.
CatLady napisał/a:

Bez serca,
nawet nie wiesz, jak Cię rozumiem. Też mam podobnie. Cztery lata razem, wynajmowane mieszkanie od kilku lat, tak samo jasny podział obowiązków i od weekendu do weekendu. Tylko, że już nie spędzamy tych weekendów razem, tylko obok siebie. Tak samo popołudnia. Ja oglądam film na Netflix, on ogląda coś innego, albo ja czytam, on czyta. Zero rozmów, wyjść...
Męczy mnie to. Próbowałam rozmawiać, on mówi, ok będziemy spędzać więcej czasu razem - i na tym się kończy. Jak facet mówi, że coś zrobi, to mówi... Czuję się sama, samotna w związku. Czasem chcę pogadać, np miałam ciężki dzień w pracy - mówię i widzę, ze słuchanie go męczy, nie interesuje, że on przewraca oczami i w końcu mówi "możemy porozmawiać o czymś przyjemniejszym?". Zamknęłam się w pół zdania, poszłam wziąć prysznic, a potem zrobiłam awanturę - spytałam, czy uważa, że jestem nudziarą, albo może jestem wkurzająca? Z jednej strony rozumiem, że nie można, nie powinno się przynosić pracy do domu, ale czasem muszę sie wygadać. Doszło do tego, że czuję, że muszę udawać, że wszystko jest ok, bo on nie chce słuchać, że muszę dusić to w sobie. Tak samo jest z jakimkolwiek tematem - współczesne afery, światopogląd. On mówi, że jak ja zaczynam o tym rozmawiać, to się za bardzo emocjonuje, zaczynam głośno mówić, że on tego wytrzymać nie może, że ten ton głosu... itp. Spytałam go, czy nienawidzi mojego głosu. Zawsze zaprzecza, podkreśla ile dla mnie robi... Ja to widzę, doceniam, ale jednak rozmowa jest dla mnie ważna. A z nim o niczym nie można porozmawiać - poza planowaniem listy zakupów i obiadów na cały tydzień.
Mam poczucie, że ten związek zmierza donikąd. Dostaję takie mieszane sygnały, bo z jednej strony on faktycznie się stara, gotuje, itd, ale z drugiej strony czuję się sama, czuję się nieakceptowana. Czasem nawet posiłki jemy w milczeniu. Je się czasem boję odezwać, albo zwyczajnie wybieram milczenie...

Pewnie gdybyśmy nie mieszkali razem, to bym z nim zerwała, a tak... Sama nie wiem.


na maksiora ci współczuję sad u mnie aż tak źle nie ma. u ciebie ewidentnie doszło do przechodzenia związku. to dopiero przede mną, ale to właśnie ku temu zmierza ..... a rozmawialiście kiedykolwiek o przejściu na kolejny etap związku ?

29 Ostatnio edytowany przez pop_corn (2015-12-16 14:50:19)

Odp: Ślepa uliczka, czyli związek w którym już nic się nie dzieje.

Myślałam, że od spełniania marzeń jest św. Mikołaj, a nie facet postawiony pod ścianą smile Tak serio - dlaczego od niego nie odejdziesz? Nie jesteś z nim szczęśliwa, on nie spełnia Twoich oczekiwań i nie dogadujecie się w FUNDAMENTALNEJ kwestii, a jednak uparcie z nim jesteś. Dlaczego? Ze strachu, że jak go zostawisz nie zdążysz znaleźć sobie kogoś innego? Że nie jesteś dla niego tą jedyną, bo on się waha? O co chodzi TAK NAPRAWDĘ? Nie zrzucaj na niego odpowiedzialności za podjęcie decyzji, tylko sama ją podejmij. Zamiast zmieniać na siłę kogoś, kto tej zmiany nie chce, znajdź kogoś, kto będzie miał w sobie dokładnie to, czego szukasz.

Za miesiąc czy dwa Ty będziesz go szczerze nienawidzić, za to, że nie jest taki jak powinien, a on będzie Cię miał za frustratkę, która zmusza go do rzeczy, której nie chce. A dziecko naprawdę niczego tu nie zmieni. Może ewentualnie pogorszyć waszą relację.

Chciałabyś zjeść ciastko i mieć ciastko, ale to tak nie działa smile Ty chcesz dzieci, on nie. Ty chcesz ślubu, on nie (opcjonalnie chce tego wszystkiego, ale albo nie z Tobą, albo nie z nożem na gardle). Gdzie tu widzisz miejsce na kompromis? smile

30

Odp: Ślepa uliczka, czyli związek w którym już nic się nie dzieje.
pop_corn napisał/a:

Myślałam, że od spełniania marzeń jest św. Mikołaj, a nie facet postawiony pod ścianą smile Tak serio - dlaczego od niego nie odejdziesz? Nie jesteś z nim szczęśliwa, on nie spełnia Twoich oczekiwań i nie dogadujecie się w FUNDAMENTALNEJ kwestii, a jednak uparcie z nim jesteś. Dlaczego? Ze strachu, że jak go zostawisz nie zdążysz znaleźć sobie kogoś innego? Że nie jesteś dla niego tą jedyną, bo on się waha? O co chodzi TAK NAPRAWDĘ? Nie zrzucaj na niego odpowiedzialności za podjęcie decyzji, tylko sama ją podejmij. Zamiast zmieniać na siłę kogoś, kto tej zmiany nie chce, znajdź kogoś, kto będzie miał w sobie dokładnie to, czego szukasz.

Za miesiąc czy dwa Ty będziesz go szczerze nienawidzić, za to, że nie jest taki jak powinien, a on będzie Cię miał za frustratkę, która zmusza go do rzeczy, której nie chce. A dziecko naprawdę niczego tu nie zmieni. Może ewentualnie pogorszyć waszą relację.

Chciałabyś zjeść ciastko i mieć ciastko, ale to tak nie działa smile Ty chcesz dzieci, on nie. Ty chcesz ślubu, on nie (opcjonalnie chce tego wszystkiego, ale albo nie z Tobą, albo nie z nożem na gardle). Gdzie tu widzisz miejsce na kompromis? smile


Serio ? to zastanawiałam się i nad tą "opcją". zaczęłam się zastanawiac właśnie nad tym że może tylko tak gada że chce chce chce ale tak naprawdę gra na zwłokę mydląc mi oczy. I tak naprawdę to ON nie wie czego chce a nie ja

31

Odp: Ślepa uliczka, czyli związek w którym już nic się nie dzieje.

Moim zdaniem to jednak przesadzasz. Co to za przyjemność hajtnąć się na siłę? Będziesz miała z tego satysfakcję, jak ci się oświadczy po twoich kolejnych prośbach, rozmowach a nawet być może i kłótniach? Dla mnie taki związek to żaden związek. Jemu jest dobrze tak jak jest i być może planuje się ustatkować, ale wcale nie z tobą. Dlatego zamiast ciągnąć go za uszy do ołtarza, radziłabym zastanowić się czy chcesz z nim spędzić resztę życia. Bo to jest moment, w którym wyraźnie widzisz jakie są twoje priorytety w związku a jakie jego, i to nie ogólnie w związku, tylko w waszym.Śmiem twierdzić, że on nie traktuje wszego związku zbyt poważnie i stąd takie zachowanie.

32

Odp: Ślepa uliczka, czyli związek w którym już nic się nie dzieje.
SexyLady02 napisał/a:

Moim zdaniem to jednak przesadzasz. Co to za przyjemność hajtnąć się na siłę? Będziesz miała z tego satysfakcję, jak ci się oświadczy po twoich kolejnych prośbach, rozmowach a nawet być może i kłótniach? Dla mnie taki związek to żaden związek. Jemu jest dobrze tak jak jest i być może planuje się ustatkować, ale wcale nie z tobą. Dlatego zamiast ciągnąć go za uszy do ołtarza, radziłabym zastanowić się czy chcesz z nim spędzić resztę życia. Bo to jest moment, w którym wyraźnie widzisz jakie są twoje priorytety w związku a jakie jego, i to nie ogólnie w związku, tylko w waszym.Śmiem twierdzić, że on nie traktuje wszego związku zbyt poważnie i stąd takie zachowanie.



Ja już nie wiem nic ...... za dużo ostatnio wątpliwości .....

33 Ostatnio edytowany przez odlotowy (2015-12-17 11:21:43)

Odp: Ślepa uliczka, czyli związek w którym już nic się nie dzieje.

Z męskiego punktu patrzenia, to twojemu partnerowi jest dobrze tak jak ma teraz i nie chce tego zmieniać. Ślub to małżeństwo, małżeństwo to dzieci a małżeństwo z dziećmi to obowiązek, którego on się boi. Jak po tylu latach razem mógł Tobie powiedzieć, że ,,on nie ma takiego ciśnienia na ślub jak Ty"??
To przepraszam bardzo ale w taki razie na co ma ciśnienie? Przestańcie pisać, że autorka tematu przesadza bo inni się żenią i tak dalej. Koleś ma 33 lata i pora najwyższa aby zrobił coś ze swoim życiem. Znam osobiście taki podobny, przypadek. Facet też nie miał parcia na ślub - wiekowo zbliżeni do Was, autorko - wszyscy znajomi wkoło już pochajtani i dzieciaci, jego kobieta też zaczęła w końcu nalegać na ślub. Stwierdzał to samo co Twój partner, że on nie ma ciśnienia, że nie ma kasy na ślub, że małżeństwo nie jest obowiązkiem. Nawet już jej rodzina zaczęła gościa cisnąć aby się wreszcie na coś zdecydował. Ostatecznie skończyło się na tym, że się rozstali...ale z jego inicjatywy, bo to, że był 5 lat z kobietą nie oznacza, że musi się z nią żenić i tak dalej. Dzisiaj ona jest szczęśliwa w innym małżeństwie - 2 lata po rozstaniu z tamtym - a on co weekend jest wynoszony z klubów przez żonatych kolegów, bo dopiero teraz zrozumiał swój błąd.
Autorko, nie doprowadź do tego. 33 letni, dorosły koń, który mówi coś takiego nie świadczy to dobrze ani o nim, ani nie pokazuje, że mu faktycznie zależy na Waszym związku. Koleś ewidentnie nie gra do wspólnej bramki, tylko do swojej bramki. Nie traktuje Ciebie poważnie i na moje to on wcale nie planuje ślubu z Tobą.

34

Odp: Ślepa uliczka, czyli związek w którym już nic się nie dzieje.
odlotowy napisał/a:

Z męskiego punktu patrzenia, to twojemu partnerowi jest dobrze tak jak ma teraz i nie chce tego zmieniać. Ślub to małżeństwo, małżeństwo to dzieci a małżeństwo z dziećmi to obowiązek, którego on się boi. Jak po tylu latach razem mógł Tobie powiedzieć, że ,,on nie ma takiego ciśnienia na ślub jak Ty"??
To przepraszam bardzo ale w taki razie na co ma ciśnienie? Przestańcie pisać, że autorka tematu przesadza bo inni się żenią i tak dalej. Koleś ma 33 lata i pora najwyższa aby zrobił coś ze swoim życiem. Znam osobiście taki podobny, przypadek. Facet też nie miał parcia na ślub - wiekowo zbliżeni do Was, autorko - wszyscy znajomi wkoło już pochajtani i dzieciaci, jego kobieta też zaczęła w końcu nalegać na ślub. Stwierdzał to samo co Twój partner, że on nie ma ciśnienia, że nie ma kasy na ślub, że małżeństwo nie jest obowiązkiem. Nawet już jej rodzina zaczęła gościa cisnąć aby się wreszcie na coś zdecydował. Ostatecznie skończyło się na tym, że się rozstali...ale z jego inicjatywy, bo to, że był 5 lat z kobietą nie oznacza, że musi się z nią żenić i tak dalej. Dzisiaj ona jest szczęśliwa w innym małżeństwie - 2 lata po rozstaniu z tamtym - a on co weekend jest wynoszony z klubów przez żonatych kolegów, bo dopiero teraz zrozumiał swój błąd.
Autorko, nie doprowadź do tego. 33 letni, dorosły koń, który mówi coś takiego nie świadczy to dobrze ani o nim, ani nie pokazuje, że mu faktycznie zależy na Waszym związku. Koleś ewidentnie nie gra do wspólnej bramki, tylko do swojej bramki. Nie traktuje Ciebie poważnie i na moje to on wcale nie planuje ślubu z Tobą.

Bardzo dziękuje za ten wpis. Jedyne rozsądne podejście do sprawy.
Ale co mam zrobić to nie wiem. ??? Od września zbieramy na wspólne konto oszczędnościowe na "wesele". Swoje oszczędności które  miał powiedział że także przeznaczy już na poczet wesela wpłacił je tam na konto. Mówiłam mu że nie musimy robić wesela, na co on że to jest raz w życiu i wesele musi być na inne wesela chodzimy więc on też chce mieć. Ale co z tego jak zaręczyn nie było ? nie padło z jego ust te słowo które dla mnie będzie znaczyć więcej niż tysiąc słów wierszy i rymów.  równie dobrze te pieniądze po czasie możemy przeznaczyć na remont albo podzielić się po połowie i koniec. czy to zwyczajne mydlenie mi oczu ?

35

Odp: Ślepa uliczka, czyli związek w którym już nic się nie dzieje.
bez serca napisał/a:

Bardzo dziękuje za ten wpis. Jedyne rozsądne podejście do sprawy.
Ale co mam zrobić to nie wiem. ??? Od września zbieramy na wspólne konto oszczędnościowe na "wesele". Swoje oszczędności które  miał powiedział że także przeznaczy już na poczet wesela wpłacił je tam na konto. Mówiłam mu że nie musimy robić wesela, na co on że to jest raz w życiu i wesele musi być na inne wesela chodzimy więc on też chce mieć. Ale co z tego jak zaręczyn nie było ? nie padło z jego ust te słowo które dla mnie będzie znaczyć więcej niż tysiąc słów wierszy i rymów.  równie dobrze te pieniądze po czasie możemy przeznaczyć na remont albo podzielić się po połowie i koniec. czy to zwyczajne mydlenie mi oczu ?

Odstaw ten romantyzm na bok albo w ogóle z niego zrezygnuj. Po tym co piszesz to nie jest tego typu facet, co będzie opowiadał romantyczne frazesy. Zejdź na ziemię i zacznij myśleć i patrzeć trzeźwo. Mam wrażenie - Ty chyba również - że już go czasami nieco tłumaczysz, a w Twojej świadomości już zrodziła się twarda myśl, że tym facetem ani małżeństwa ani dzieci mieć nie będziesz. Prawdopodobnie to co teraz robi, to tylko dlatego aby mieć ten spokój w Waszej relacji, że temat małżeństwa na trochę przyciśnie. Pamiętaj, że wpłacone środki zawsze można wypłacić. Co chcesz planować? Nie masz terminu ślubu, nie masz ustalonej sali. Pamiętaj, że taka organizacja ślubu jednak czasami trochę trwa i dzisiaj samą salę trzeba rezerwować nawet na 2 lata do przodu a z tego co czytam, to 2 lata dla Ciebie to mega dużo czasu, a przez 2 lata sporo może się zmienić w życiu każdego z Was.

Nie dziwię Ci się wcale, że teraz tak się zachowujesz, myślisz i czujesz. W tym temacie wiele kobiet sobie zaprzecza ale w jednym się z nimi zgodzę - na Twoim miejscu to już bym dawno go puścił z torbami. Na co Ci taki facet? Bez jaj?! Bez własnego zdania?! BEZ WIZJI WASZEGO ZWIĄZKU NA LATA!!! Tu nie chodzi o ,,tu i teraz" ale o to co będzie za 5 lat. 

Przeprowadź z nim w ten weekend, mega ostrą rozmowę jak Ty to widzisz, że skoro on ma takie opory, to ani tego ślubu nie będzie, ani Waszego związku również nie będzie i zwyczajnie się z nim rozstań! Trudno - dodasz, że nie potrzebujesz faceta, który będzie z łaską podchodził do Ciebie. Jak zacznie robić opory i będzie chciał abyś jednak została to wtedy:
- ustalasz twarde zasady Waszego związku; z tego co czytam tych zasad w ogóle nie było i pomimo tylu lat na karku, to jest to relacja bardzo nastoletnia
- przekazujesz mu do wiadomości i to nie podlega negocjacjom, że ślubu cywilnego(kościelny i wesele może być później) spodziewasz się do pół roku i dajesz mu do zrozumienia, że ma PÓŁ ROKU NA OGARNIĘCIE SIEBIE I TEMATU
- jeśli się nie dostosuje, nie zmieni nic w sobie, to go pożegnasz

Mam nadzieje, że pomogłem smile

36

Odp: Ślepa uliczka, czyli związek w którym już nic się nie dzieje.
odlotowy napisał/a:

- przekazujesz mu do wiadomości i to nie podlega negocjacjom, że ślubu cywilnego(kościelny i wesele może być później) spodziewasz się do pół roku i dajesz mu do zrozumienia, że ma PÓŁ ROKU NA OGARNIĘCIE SIEBIE I TEMATU

nie mogę się powstrzymać żeby nie przytoczyć słów jednego z lifestylowych blogerów big_smile

"Moja znajoma od dwóch lat spotyka się z facetem. Ciężko powiedzieć czy to „spotykanie się” jest związkiem, bo chociaż widują się regularnie, to poza sypialnią ona pozostaje na uboczu. Gdyby zrobić im zdjęcie, to ona znajdowałaby się poza kadrem.

On nie zabiera jej jako osobę towarzyszącą na imprezy rodzinne, wakacje spędza oddzielnie, a pomysł wspólnego zamieszkania wita atakiem mentalnej alergii i to pomimo tego, że ona dba o siebie, nie jest związkowym dusicielem, męczybułą, ani jedną z kobiet, które oczekują wszystkiego, nie dając z siebie nic. Ona tylko oczekuje partnerskiego traktowania, którego nie dostaje, bo zawsze, kiedy wysuwa propozycję większego zaangażowania z jego strony, słyszy, że on by bardzo chciał, ALE nie może.

W końcu postanowiła dać mu ultimatum – albo zdecyduje się w przeciągu pół roku czy chce z nią być „na poważnie” albo się pożegnają.
Mój kumpel słysząc to, zaśmiał się i powiedział:
- Aha, czyli dałaś mu kolejny półroczny karnet na bezproblemowe bzykanie."

Może to inna sytuacja, bo jesteście w związku już długo, mieszkacie razem, gdzieś tam są wspólne plany, no ale właśnie. Gdzieś tam są, a one powinny być wcielane w życie. Nikt nie mówi, że ma ci się oświadczyć, zrobić dziecko tu i teraz, now. Ale kurde, facet 33 lata, jak dla mnie, mając kochającą kobietę przy boku, ze wspólnymi zainteresowaniami, ogólnie jest super, elegancko i przyjemnie, to sam powinien pomyśleć "to jest kobieta, z która chce spędzić resztę życia, chce mieć z nią dziecko. Wiem, że to dla niej też ważne, więc pora na męską decyzje, ślub albo nara"

Nie dziwię się, że masz mętlik w głowie. Każda kobieta, która pragnie rodziny by na twoim miejscu też zachodziła w głowę "co jest nie tak?".
Ja ci nie wiele poradzę, bo rozmowa, no ok, jest to bardzo radykalne i odważne wyjście z sytuacji, które stawia "kawę na ławę". Ja by chyba tak zrobiła, bo bym się zadręczyła myślami i marzeniami. A czekać na krok z jego strony to możesz czekać i czekać, ch*j wie ile. Może pół roku, a może 4 lata, albo i się nie doczekać :C ale mam nadzieje, że rozwiąże się to pomyślnie, bo nie ma nic gorszego niż niezdecydowany facet, albo facet, który nie bierze ciebie na poważnie. a my tak mamy, większość z nas traktuje każdy związek długoterminowo i "na zawsze" :x

37 Ostatnio edytowany przez katarzyna121980 (2015-12-21 13:43:40)

Odp: Ślepa uliczka, czyli związek w którym już nic się nie dzieje.

Czytajac Twoje wpisy odrazu przypomina sie mi moja sytuacja, ktora jest jeszcze gorsza. Ja ze swoim jestem w zwiazku 11 lat u mnie tez jest tak ze wszyscy maja juz jakies uporzadkowane sprawy rodzinne. A u mnie nie po 9Latach zamieszkalismy ze soba jest super jak zawsze ja jestem typem kobiety ktora sobie poradzi nigdy nie bede zmuszala kogos kto nie chce sie zenic ok rozumiem chociaz nigdy tak nie powiedzial ale tez nigdy niedal deklaracji ze jest inaczej!  Mi zalezy na rodzinie bo sie ztakiej wywodze uporzadkowanej leca lata i polecialy az powiedzialam dosc chce dzoecka bo mam 33 on moze byc moim przyjacielem a dziecko chce bo zaczynaja mi sie problemy z miesiaczka i tak dalej mowie mu ze musimy sie postarac! Stwierdzil ze ok to staramy sie juz prawie pol roku i nic zaczynam sie denerwowaci dolowac ze to przez niego zaczynam wszystko zwalac na niego nie wiem czy wytrwam w tym. Jest to przykre bo wiem ze z kims innym bylabym szczesliwa a tu zaczynam watpic w swoje cale zycie ze zle cos nie wyszlo! On zawsze mowil mi ze jestem jego miloscia najwieksza, ulubienica przyjaciolka nie ma zadnej punktu zaczepienia a ja zyje w tej stagnacji izastanawiam sie czy nie odejsc!

38

Odp: Ślepa uliczka, czyli związek w którym już nic się nie dzieje.

Dlatego bardzo Ciebie rozumiem i wiem do czego moze to doprowadzic musisz patrzec na siebie i tylko na siebie . Najlepiej odejsc wczesniej lub zrob sobie z nim dziecko on moze byc na boku ale Ty bedziesz miala ta swoja radosc!

39

Odp: Ślepa uliczka, czyli związek w którym już nic się nie dzieje.
bez serca napisał/a:

..... na gadaniu się skończyło .... On doskonale wie czego ja pragnę i o czym marze ......

Oczywiście, że on doskonale wie, czego Ty chcesz. Nie przesadzasz. Znam 3 takie przypadki, gdy kobieta chciała zmusić partnera do zaręczyn i każdy źle się skończył. Dziewczyny dosłownie wyżebrały sobie te oświadczyny, po roku czy dwóch rzeczywiście facet im się oświadczył, po czym wcale nie były one dla nich przyjemnością. Były zażenowane, że musiały to wyprosić. Później zawsze wychodziły jakieś kłótnie i okazywało się, że tak naprawdę to on nie chce ślubu, został zmuszony, albo że nagle jego rodzice nie akceptują dziewczyny, albo że ich plany na przyszłość są tak różne, że aż nie do pogodzenia i w końcu trzeba było się rozstać. Skoro on się nie kwapi do zaręczyn, mimo że wie, że Ci na tym zależy i chciałabyś mieć już dziecko ze względów zdrowotnych nawet, to znaczy, że nie widzi Cię jako swoją partnerkę na zawsze, jako żonę, gra na zwłokę, udaje głuchego lub głupiego, gdy mu mówisz na poważnie o swoich panach lub przytakuje a później nic z tego nie wynika, bo tak naprawdę ma to w dupie, bo ma z Tobą dobrze bez zbędnych obowiązków, jakby co zawsze może odejść do innej. Przykra to prawda, ale ceń swój czas i daj sobie z nim spokój, albo całkiem zrezygnuj z planów założenia rodziny i znoś upokorzenia, które Ci serwuje. Ja bym miała swój honor. Te dziewczyny też teraz żałują, że się tak poniżyły. Przyzwyczajenie w związku tylko zaciemnia umysł. Serio, Twój przypadek jest tak standardowy, że aż bije po oczach. Nic na nim nie wymuszaj, bo to się i tak obróci przeciwko Tobie. Na szczęśliwe małżeństwo z nim masz nikłe szanse.

40

Odp: Ślepa uliczka, czyli związek w którym już nic się nie dzieje.
Iceni napisał/a:
bez serca napisał/a:

Kiedyś powiedziałam mu "szkoda że moje marzenia spełniają się innym ludziom" ...... nie zareagował nawet nie zapytał o czym marze ......
kocham go ale czy mam poświęcić dla niego swoje marzenia ??

Taki tekst wiekszosc facetow zignoruje. Faceci odbieraja inne komunikaty niz kobiety - wiekszosc z nich aluzje i niedomowienia puszcza mimo uszu, bo to nie ich jezyk. To kobiety porozumiewaja sie w ten sposob.

Chcesz reakcji? Wkrec go troche. Wybierz sie do lekarza i powiedz, ze ci badania wyszly bardziej kiepsko niz sie spodziewalas. ze zostalo ci malo czasu na zostanie matka. Postrasz go troche.
Daj mu JASNY komunikat, ze chcesz dziecka w najblizszym czasie (tzn za rok, lub dwa najdalej) bo potem juz bedzie za pozno. Nie boj sie go postawic pod sciana - albo sie ocknie, albo wycofa - byc moze nawet odejdzie, ale gra jest warta swieczki. To jest twoja szansa na macierzynstwo, ktora on dla wlasnej wygody marnuje. On bedzie mogl miec dzieci jeszcze przez nastepne 20 lat, ty nie. Albo zalicz wpadke. to egoistyczne, ale skuteczne rozwiazanie big_smile

Zwlaszcza w okolicach 30 tongue

Zalicz wpadke ?????
boże co za kretyni.zm!!! jak można coś takiego radzić? decyzja o dziecku to nie decyzja w co się jutro ubiorę.
totalny brak dojrzałości. Co ja czytam -.-

41

Odp: Ślepa uliczka, czyli związek w którym już nic się nie dzieje.
katarzyna121980 napisał/a:

Dlatego bardzo Ciebie rozumiem i wiem do czego moze to doprowadzic musisz patrzec na siebie i tylko na siebie . Najlepiej odejsc wczesniej lub zrob sobie z nim dziecko on moze byc na boku ale Ty bedziesz miala ta swoja radosc!

Ja też z własnego doświadczenia - tej domniemanej "radości", w sensie dziecka, które matka zrobiła sobie z ojcem wcale nie dlatego, że oboje chcieli rodziny (i tak samo ją widzieli), ale dlatego, że ona chciała dziecka. To jest fatalny pomysł. Zryjesz życie sobie, dziecku i facetowi. Nie tędy droga.

Co do meritum: nie, nie przesadzasz. Chcesz realizować to, co dla ciebie w życiu ważne - to zupełnie normalne.

Jeśli chcesz dziecka i nie wyobrażasz sobie dziecka bez ślubu, więc chcesz też ślubu, to najwyższa pora postawić sprawę jasno. Skoro w związku z twoją sytuacją zdrowotną nie możesz sobie pozwolić na czekanie, to czas na konkrety. Albo on się bierze w garść, ustalacie datę ślubu i datę pracy nad potomkiem (przed ślubem, po ślubie), albo ty zwijasz żagle i idziesz w swoją stronę. I nie, to nie jest szantaż - to jasne określenie priorytetów i ich realizacja. Zbieranie na bliżej nieokreślone w czasie wesele to jest odsuwanie problemu - w tym wszystkim nie chodzi ci przecież o wypasioną imprezę dla ciotek i koleżanek.

Nie odkładaj własnych marzeń na półkę, bo już ich stamtąd nie zdejmiesz. I skończy się tak, że będziesz go nienawidzić, bo odebrał ci szansę na macierzyństwo, będziesz nienawidzić siebie, bo na to pozwoliłaś i będziesz nienawidzić wszystkich, którym się udało. A to jest tragiczna przyszłość.

Tylko nie zasłaniaj się tym, że to ON się nie może zdecydować. Jeśli tak jest to trudno, zdecyduj za niego i odejdź. Bo wasz związek (każdy związek w zasadzie) ma sens tylko wtedy, kiedy obie strony się angażują na 100% i, jak napisał odlotowy, grają do tej samej bramki.

42

Odp: Ślepa uliczka, czyli związek w którym już nic się nie dzieje.

Rozumiem ze nic na sile nie powinno sie nikogo zmuszac ale dalej nie umiem pojac dlaczego mezczyzna tkwi w takim zwiazku przeciez jest kupa kobiet ktore niechca sie wiazac!  Bo mu jest wygodnie to zadne wytlumaczenie !Jest to okropne.  Brak mi odwagi zniszczyc to, zastanawiam sie jak dlugo w tym wytrwam!

43

Odp: Ślepa uliczka, czyli związek w którym już nic się nie dzieje.

Jak ja doskonale Cie rozumiem.. Właśnie napisałam podobny post. Ja jestem z facetem ponad 3 lata. Jemu sie nie śpieszy to założenia rodziny, ponieważ jak powiedział "facetom do tego sie nie śpieszy" sad

44

Odp: Ślepa uliczka, czyli związek w którym już nic się nie dzieje.
Mishia napisał/a:

Czujesz nudę i pustkę bo widzisz że u znajomych dzieją się wielkie przewroty : rodzą dzieci ,ciąże , śluby....a u Ciebie stagnacja....stabilizacja . I właśnie tą stabilizacje powinnaś docenić. Ale nie docenisz bo nie widzisz nic ,tylko widzisz to co kto robi , co się dzieje w jego życiu, co ma a Ty nie masz. I w ogóle co to za tekst że zastanawiasz się czy masz szanse na dziecko? Masz 29 lat! Ja rozumiem jakby to pisała kobieta lat 50 , ale Ty? Jedno co bije z tego Twojego posta to parcie i ciśnienie na zaobrączkowanie ,itp  ale nie wiem czy Ty tego chcesz czy chcesz bo wszyscy dookoła Ciebie juz to mają. Może zapisz się na jakieś zajęcia żeby dostarczyły Ci adrenaliny!

Słuchaj, jak kobieta ma problemy choćby hormonalne to czasem po 30stce jest już bardzo ciężko zajść w ciąże. Nie każda kobieta jest zdrowa i nie każda może długo czekać, jeśli chce mieć dziecko.

Autorko poradziłabym Ci odpuszczenie na jakiś czas, zajęcie się sobą, ale jeśli się nic nie zmieni, to zapytanie go o konkrety. Jeśli ich nie będzie, to zastanowiłabym się nad związkiem, gdy on cały czas mówi, że kiedyś, a nie wiesz mniej więcej kiedy. Tym bardziej, że masz problemy hormonalne i choćby staranie o dziecko, które on niby też chce mieć może być trudniejsze, a on zachowuje się jakby nie brał tego pod uwagę. Zwłaszcza, że ma 34 lata, to nie jest zbyt młody wiek na określenie się.

45

Odp: Ślepa uliczka, czyli związek w którym już nic się nie dzieje.
bez serca napisał/a:
JuliaKaa napisał/a:

Myślę, ze jeśli związek jest dobry to masz dużo do stracenia. A czy masz poświęcić marzenia - nie ale musisz o nich wprost powiedzieć, bez pretensji i oczekiwań. Nikt nie chce być w takiej sytuacji, każdy chciałby podjąć taką decyzję sam, z własnej wewnętrznej motywacji a nie postawiony pod ścianą. Jeśli się kochacie i widzisz na co dzień staranie się  o siebie nawzajem, szacunek, liczenie się z drugim człowiekiem to nie wydaje mi się żeby nie chciał zrozumieć Twojej sytuacji.

Jeśli rzucasz takie słowa ("szkoda że moje marzenia spełniają się innym ludziom" ) myśląc że mężczyzna zrozumie to możesz być w błędzie - mężczyźnie trzeba prosto, jasno w punktach wyłożyć a nie coś tam pomiędzy słowami rzucone bo gwarantuje nie wyłapie.


Koleżanki nie raz mi mówiły "nie bierz tabletek ciachnij sobie dziecko nie musisz na niego czekać" ale to by było kur....wo z mojej strony. w życiu bym nie chciała w taki sposób począć dziecko. To musi być wspólna decyzja. On mówi że chce dzieci chce wszystko ale nie mówi KIEDY.  Rozmawiałam z nim nie raz. Bez pretensji i bez żadnego naciskania, rozmarzyliśmy się w wtedy o własnej rodzinie jakby to było fajnie że by syna chciał bo by zabrał go tam i tam że by zabierał go na mecze tak jak jego koledzy swoich synów. no i tyle ..... na gadaniu się skończyło .... On doskonale wie czego ja pragnę i o czym marze ......

Teraz to doczytałam. To jak pytasz go kiedy, to co Ci odpowiada? No bo skoro jednak pytałaś go o to kiedy, a on ciągle nie ma tutaj stanowiska, to moim zdaniem nad związkiem powinnaś się zastanowić. Nic na siłę się nie zrobi, ale jeśli nawet i on chce mieć dziecko za wiele lat, ale wiedząc o Twoich problemach zdrowotnych powinien Cię uprzedzić, a nie widzi sytuację i to ignoruje. Na co dzień okazuje Ci uczucia? Skoro w takiej kwestii wcale nie liczy się z Tobą, nawet Ci nie powie kiedy chce założyć rodzinę, to moim zdaniem kiepsko to świadczy o jego uczuciu do Ciebie.

Posty [ 45 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Ślepa uliczka, czyli związek w którym już nic się nie dzieje.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026