Moja historia jets dziwna. dośc często umawiam się z facetami, jestem osobą która nie angażuje się w znajomości jęlsi nie czuje na pełnego maksa że facet wart jest tego, bym się poświęciła i na całego zakochała, zakochana bylam tak naprawdę tylko raz w życiu.. aż poznałam JEGO. poznalismy się na portalu randkowym na którym zalogowałam się tylko żeby sprawdzić jaką mam na podstawie algorytmow osobowość, inteligencję itp, jednak zagadało do mnie kilku facetów w tym on, rozmawialiśmy kilka miesięcy przez sieć, aż przeprowadziłam sie na studia do jego miasta-wtedy po jakiś 3-4 miesiącach się spotkalismy. ALE ale ale.. jestem osoba która lubi dobrą zabawę, mam dośc rozrywkowe towarzytsko,dlatego tez często byam na różnych imprezach. na jednej z takich imprez poznałam Przemka. Przemek był przytsojny,pieknie zbudowany, bardzo zabawny,z tego co opowiadał miał bardzo trudną sytuację rodzinną ale bardzo swojej rodzinie pomagał..ale jak się póxniej okazało był nieziemskim dupkeim i Tylko dużo mówił. nie brałam związku z nim na powaznie, jednak spotykającsię z kimś praktycznie codziennie przez 6miesiecy możan się mimo wszystko przyzywczaić. wracając do meritum.. był moment, w ktorym miałam ostre spięcie z Przemkiem, strasznie przegiął i nie odzywałam się do neigo.w ten sam dzień(god why!) umowiłam isę na spotkanie z moim Przyjacielem z Internetu. Nie dośc, że byłam załamana sytuacją z Przemkiem, to jesszcze 2 dni wcześniej dowiediząłam isę że ze zdrowiem bliskiej mi osoby jest bardzo nieciekawie..więc przybita, bardzo spóźniona, strasznie wyglądająca(zrobiłam sobie oczy an pande, miałam wielkie problemy z cera bo zaczęłam brac hormony .......eh) spotkalismy się. zachowywałam się jak napalona, zawstydzona 15latka(mimo że za każdym razem na każdej randce z nowym facetem jestem bardzo wyluzowana i pewna siebie), teraz na każdym kroku, za każdym wypowiediznaym zdaniem łąpałam sie za głowę "co ty młówisz idiotko?? co sie dzieje???". moim zdaniem wypadłam fatalnie. ale spotkanie było magiczne, keidy Go zobaczyłam, poczuąłm że On mógły juz być mój na zawsze.. po spotkaniu zagdałam pierwsza po 2 dniach(Boże co mi odpaliło), miałam wrażenie że facet mnie olewa, jakby zawiódl sie na mnie an żywo czemu sie nie dziwię.. a ja głupia pokazywałam że mi na nim zależy..pooooo cooooo..ogólnie później już praktycznie ze sobą nie romzawialismy. wcale. wczęsnije gadalismy prawie codziennie lub przynajmnej raz na tdyzień, etraz cisza.trudno powiediząlm sobie, widocznie tak musiało być.. później dałam drugą szanse Przemkowi, stwerdzilam że nie bedę walczyła o Faceta(Internet),którego tak naprawdę nie znam, bo czy można kogoś poznać dokładnie rozmawiając z nim tylko przez sieć?wątpię. dodatkowo przeglądając to co wstawiał na fejsa, odpychał mnie od siebie każdym swoim ruchem.. ciesyzalm się z 2 strony,przecież chciałam isę uwolnić, Przemek pomógł.. ale Facet Internet odzywał sie do mnie później co jakiś czas. odzywał się, rozmawialismy, później milczał.czasmai romzawialismy, często odłączają mi neta więc przerywało nam romzoe, odpisyyłama mu a on milczał. i tak w kółko.. z Przemkiem w pewnym momencie już wsyztsko się skończylo, nei chciało mi sie już tego ciągnąć.. w końcu miałam już tez dość takiego ciągania mnie za nos przez faceta z intenretu, bo co on sobie do cholery wyobraża? że będę o nim zapomniała tylko an chwiolkę,on będzie sie przypominał, znowu rozpalał we mnie ten dzinwy pociąg wobec niego?powiedziałam sobie dość. postawiłam sprawę jasno-albo spotkamy się i pogadamy na żywo,albo w ogóle przestańmy gadać. nie lubię pisac z kimś przez internet chyba że nie mam wyboru bo ktoś jest za granicą albo w innym mieście(ale rozmawiac z kims przez sięc jesli meiszka się w tym samym mieście?!?!), wolę rozmawiac na żywo, chcę widziec ludzką mimikę,emocje..nie mam zamiaru zamykać się wpatrując się w ekran laptopa.. do tego wsyztskiego czekając aż jaśnie pan raczy mi odpisać. i teraz moj problem.. myślałam o tym, by troszkę się usprawiedliwić za moje uprzednie zachowanie, ale po co? nie będę pokazywac desperacji ani tego że mi zależy, będę sobą. jednak zastanawiam sie co mu odpowiedziec na pytanie "dlaczego chciałaś się ze mną spotkac? dlaczego wyszłaś z propozycją?" co mam powiedzieć? przeciez nie powiem że czuję że jst wyjątkowy, że mi isę podoba, że tęskniłam....... teraz mam ochotę tylko i wyłąćznie pokazać się zjak najlepszje storny i pokazac że coś straci. że straci mnie, że nie będę pieskiem któego będzie ciągął za nosek.. nie wiem co robić.. może po prostu tylko mam wmówiony w głowie jakis wyimaginowany obraz tego cżłowieka i podświadomie pragnę prawdziweg uczucia bo mam dość zabawy.. jak myslicie, jak to rozegrać? powracając jeszcze do uprzednio wspomnianej formy początku naszje znajomości.. nie mam konta na tym portalu juz bardzo długo, nie potrzbeuję ,ale on ma i wydaje mi ise że on siediz na tej stronie i podrywa wszytskie laski jakie się pokażą, mnie ma za kolejny pionek w gronie tych które "zdobył"..
Podobne tematy
masz dysleksje czy klopoty z klawiatura? az oczy mnie rozbolaly po tym tekscie.
do konca nie przeczytalam bo strasznie ciezko mi jak piszesz ,, jęlsi" itp.
Tak jak wczesniej Mussuka napisala ze ja oczy bola to prawda nie da sie czasami tego czytac. Ale dobra przechodze do tematu.
Nie wiem po co piszesz nadal z tych chlopakiem z internetu? Tak jak by dal ci kosza a ty nadal chcesz byc znim? mam tak to rozumiec?
I nie wiem dlaczego po 2 dniach zapytalac o bycie razem, postaw sie w jego sytuacji... Jak bys ty to odebrala?
Faceci nie lubią nachalnych kobiet, daj sobie na luz jak będzie chciał to sam zaproponuje spotkanie. Zwłaszcza,że widzieliście się tylko raz...nie ma co liczyć na wielką love po pierwszym spotkaniu. Pokaż,że masz swoje życie, po prostu olej go a jak będzie chciał to sam będzie próbował utrzymywać z Tobą kontakt.
5 2012-07-01 08:32:21 Ostatnio edytowany przez stefanel (2012-07-01 08:34:01)
przepraszam, mam tendencję do mylenia się pisząc na klawiaturze(postaram się teraz nic nie spartaczyć:) ).
jak napisała jedna z was, zaproponowałam mu bycie razem.. nie nie zaproponowałam, widocznie wszystko jest napisane tak niewyraźnie, że ciężko zrozumieć to co piszę- nigdy nie zaproponowałam facetowi bycia razem, nigdy tego nie zrobię.
wyszłam po prostu z definitywną propozycją spotkania. albo się spotkamy albo kończmy te chaotyczne gadki przez internet i smsy-to jest bez sensu. wiem, może to wyglądać tak jakbym byłą pod wielkim ciśnieniem-ale naprawdę nie zamykam się tylko na niego(jak na razie), korzystam z życia, bawię się, oczywiście nie do przesady ale na flirty sobie pozwalam.
cały mój post miał na celu pomoc w obraniu strategii, widzę że potwierdzacie to co chciałam zrobić-olać:) niestety jako że lubie czyste sytuacje i żyje dniem dzisiejszym, jeśli mi na kimś zależy(to jest chore, zależy mi na kimś kogo praktycznie nie znam:/), to nie lubie bawić się w gierki-a niby cię lubię niby nie.. teraz on chce się spotkać, ja mam plan napisac, że już jestem umówiona ze znajomymi(bo jestem), chociaż boli mnie serce bo czuję całą sobą żę CHCĘ go zobaczyć ..jaka ja jestem durna!
Szukasz...bawisz sie...wiesz że jestes atrakcyjna i pewna siebie kobietą wiec masz bujne zycie towarzyskie..myśle że boli Cie to że jakiś facet Ci dal "kosza" ...bo takiej jak Ty sie nie olewa...jak już to Ty rozdajesz karty, wybierajac sobie kolejnego faceta...to tylko moje zdanie..
A moim zdaniem dobrze robi. Każda kobieta powinna czuć się atrakcyjna i rozdawać karty. Nie podoba Ci się? nie odpowiada Ci mój styl życia, charakter, wygląd? To spadaj, będzie inny, milion jest typów na tym świecie. Też nie lubię być ciągana z 'nosek' jak to autorka powiedziała, lubię mieć czarne albo białe , a nie szare nie wiedząc na czym się stoi. Nienawidzę zabaw w kotka i myszkę albo się chcę z kimś spotykać albo nie, a On się bawi chocby nie wiedział do końca czego chce. Jeśli facet nie wie czego chce to po co się Nim interesować żeby potem jakby coś wypaliło mieć niestabilny związek i żyć w świadomości , że jest nieobliczalny i w każdej chwili nawet w najgorzej sytuacji mógłby mnie zostawić? że dziś jest pewien, a za 2 godziny nie? Dziękuję bardzo..:P..