netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami

75 odpowiedzi22 166 wyświetleńzałożony przez gojka102, 27.06.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 76 ]

1

Temat: Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami

Witajcie
Wiem,że sporo takich tematów już jest.Choć są one różne i każda z netkobiet opisuje swoją indywidualną relację z matką to łączy je jedno- nienormalne,niezdrowe sytuacje z matką.
Chciałabym,żebyśmy tu pisały o konkretnych sytuacjach,zdarzeniach z naszego życia.
Ja też nie mam łatwej relacji z mamą i przyznam,że prócz jednej przyjaciółki nikomu o tym nie mówię bo zwyczajnie nie chcę,wstydzę sie albo krępuję.
Może warto w ramach terapii opisać sytuację,żeby spojrzeć na nią bardziej obiektywnie?Ja tak postaram się robić bo chwilami moja mama doprowadza mnie do szału,płaczu lub śmiechu.

Dziś zadzwoniła do mnie,kiedy miałam 10 minutową przerwę w pracy na pogaduszki czy dziś się wybieram na zakończenie roku do przedszkola.Odparłam,że to zakończenie dla dzieci a poza tym było ono rano a w tym czasie rodzice zazwyczaj pracują i ja też.
Mamusia szybciutko z jednego tematu przeskoczyła na drugi radząc mi bym zapisała córkę oprócz prywatnej szkoły do państwowej jeszcze bo co będzie jak nie zdążę wpłacić wpisowego do 30 czerwca? Albo odwidzi się memu męzowi,żeby partycypować w kosztach comiesięcznego czesnego?
Wysłuchałam jej i mówię,że ja już postanowiłam,jutro pojadę zapłacić wpisowe i nie ma sensu zapisywać do innej szkoły.Ale mamusia wypomniałam mi jak to chciałam zapisać dziecko do prywatnego przedszkola a potem zrezygnowałam (ze względu na kolosalne czesne) i ona zaniosła kwestionariusz do dobrego przedszkola obok niej a ja do przedszkola obok mnie. I to właściwie dzięki niej moja córka chodzi do dobrego przedszkola.No tak,ona żeby zanieśc wypełniony przeze mnie kwestionariusz musi wyjśc z domu.Bo przedszkole ma pod oknem.A ja mieszkam na drugim końcu miasta.No i co? wtedy to się przydała,tak? A teraz to ja jej cennych rad nie chcę słuchać.
Powiedziałam,że ja mogę posłuchać jej rad ale zrobię i tak jak uważam.
Na to mamusia obrażona wyłączyła się.Ech...Ciekawe jak długo ten stan potrwa....

2

Odp: Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami

Oj przykro mi że masz takie relacje z mamą...
Moja jest w sumie i moją przyjaciółką i mamą, ale czasem za bardzo mi "psiapsiuli" i gada że to bym mogła zrobić tak a to inaczej.
Staram się o dziecko już 8 miesiecy, nie widać na razie rezultatów, ale ja wierzę że się uda, moja mama za to, że powinnam zrezygnować z ginekologa, z którego teraz korzystam, co ginekoloszka jest wyrozumiała tylko jeden problem jest taki że przyjmuje tylko prywatnie, ale porównując do innych lekarzy drogi nie bierze.
Za samo badanie i rozmowe bierze 100złotych, a za badanie, usg itd 150 złotych, a w porównaniu do innych bierze mało...


Moja mama twierdzi że to dużo i że ona by ją zmieniła, bo 8 miesięcy i nic to musi mnie źle leczyć (!)

Ehh...
staram się nie denerwować, ale i tak mam dobre relacje z nią, a to że Twoja mama wyszukuje czegoś złego w Twoim mężu to chyba nic dziwnego, bo każda matka ma jakieś "ale" do męża, czy partnera swojej córki, bo KTOŚ jej zabiera córkę wink)

Nie przejmuj się kochana :*

3

Odp: Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami

Marzena co to jest 8 miesięcy? Ja czekałam cztery lata,miałam już w kieszeni skierowanie do poradni leczenia niepłodności i......już siedem lat jestem mamą:).
Teraz już wiem,że nie warto dla "świętego spokoju" ulegać radom mamusi bo potem relacje mogą się zepsuć...

4

Odp: Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami

Ja mam bardzo dobre relacje z mamą, wiem, że zawsze mogę się do niej zwrócić o pomoc i nigdy mi jej nie odmówi. Szczerze wolę się jej wypłakać, niż przyjaciółce czy jeszcze komuś innemu. Oczywiście często słyszę od niej "dobre rady", ale ona doskonale wie, że i tak postąpię według siebie, musiałam ją przyzwyczaić do tego, że nie jestem już małą córeczką, a dorosłą córką - wiem, że często się gryzie w język, żeby za dużo nie powiedzieć i bolą ją niektóre moje życiowe wybory, ale mimo to wspiera mnie we wszystkim, nigdy niczego nie wypomina.
Męża nie mam, dzieci również, ale moja siostra ma już swoją rodzinę i do nich nie wtrąca się zupełnie, dlatego nie boję się o nadmierną ingerencję w moje życie rodzinne w przyszłości.
Nigdy nie robiłam niczego dla świętego spokoju, potrafiłam mamie powiedzieć, że mi się nie podoba jej zachowanie, że zaczyna być toksyczna (bo były takie momenty) i chyba dzięki temu wygrałam i mam dzisiaj tak jak mam - jak dla mnie idealnie big_smile

5 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2012-06-27 17:14:10)

Odp: Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami

Myślę, że spokojnie mogę nazwać mamę swoją przyjaciółką. Jeszcze mieszkam z nią i z tatą. Jasne, kłótnie się zdarzały, czasem i takie, że myślałam, że już się nie odezwiemy, ja w duchu psioczyłam na nią, ona pewnie na mnie tongue. Czasem padły ostre słowa, bunt nastolatki, hehe. Mama potrafiła wtedy nie być mi dłużna i była tez ostra- i dobrze, czasem tak trzeba. Jednak ogólnie rzecz biorąc nasze relacje są bardzo dobre, możemy spokojnie o wszystkim porozmawiać. Gdy rozpoczęłam współżycie w wieku 15 lat, to powiedziałam jej o tym, trochę po fakcie, zawstydzona, ale powiedziałam. Zawsze jest uprzejma dla mojego chłopaka, nie jest z mam, które twierdzą "A to pewnie chłopak na chwilę" itp. Szanuje moje wybory. Wspiera, gdy jest mi ciężko i wierzy we mnie, choć na pewno czasem ją denerwuje zachowaniem czy lenistwem (zwłaszcza, gdy pokój nieposprzątany). Dba o moje zdrowie (oczywiście robię to też sama), ale chodzi o to, że gdy coś mi jest: martwi się, pyta jak się czuję itp. Mogę tylko powiedzieć, że mam nadzieję, że jak wyprowadzę się i będę mieć swoją rodzinę, męża, to nasze relacje nadal będą tak dobre smile. Choć myślę, że będą, bo siostra mieszka z facetem, a relacje z mamą nie popsuły się. Dzwonią do siebie kiedy mogą itp. Jest naprawdę super smile. Moja mama potrafiła być denerwująca w takich kwestiach jak wyjazd z chłopakiem, tzn wtedy już miałam prawie 18 lat, pierwszy nasz wyjazd w góry. No bała się o mnie, dlatego nie dziwię się, że przesadzała. Dzwoniła często, pytała o wszystko. Na szczęście, teraz, gdy pojechaliśmy drugi raz była spokojniejsza. Ja sama powiedziałam jej, żeby nie dzwoniła ciągle, bo naprawdę nie ma takiej potrzeby i wystarczy, że będziemy pisać sms-y typu "Dojechałam", "Jesteśmy tu i tu". No i tak było smile.Przez to miałam dużo czasu dla chłopaka, cieszyliśmy się wyjazdem, a mama nie umierała z nerwów.

6

Odp: Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami

hmm... a moja mama? hmm... dla niej zawsze będę nie dość dobra... i tak mi zostało, zawsze miałam niską samoocenę. Chyba tak myślała, że mnie mobilizuje... a ja jestem innym typem człowieka, niż by chciała i inaczej reaguję.
Mimo wszystko mamy dobre stosunki, czasem super... ale jednak zawsze córki koleżanek są takie genialne, piękne i znakomicie sobie radzą.

7

Odp: Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami

Moja jest niereformowalna, nieomylna i strasznie męcząca obym ja nigdy nie była podobna do niej.

8 Ostatnio edytowany przez Olinka (2012-07-03 00:49:53)

Odp: Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami

podam pare przyklad:
(wydarzylo sie jakies 5lat temu)
okolo 22-23 poklocilam sie z chlopakiem z  ktorym mieszkalam, zadzwonilam zaplakana do mamy, zeby po mnie przyjechala (miala niedaleko) a ona odpowiedziala cos typu "daj spokoj" i sie rozlaczyla
nastepny
(wydarzylo sie to 6lat temu)
poszlam do mamy i powiedzialam ze nie chce robic czegos...ze czuje ze to nie to, liczylam ze uslysze "najwazniejsze zebys byla szczesliwa, nie chcesz nie musisz tego robic"... a ja uslyszalam "a co myslisz ze bede cie urzymywac?"... no i musialam zrobic cos wbrew sobie, co jest krzywda dla mnie nawet teraz...

mialam chlopaka z ktorym bylam szczesliwa, nie krzywdzil mnie, co weekend jezdzilam do niego, wlasnie niedlugo mialam zdawac mature, on mi pomagal, nie mieli mu nic do zarzucenia, poza tym ze byl starszy (7lat) i nie byl bogaty...
choc mama wiedziala ze jest mi dobrze, powiedziala ze albo zostaje i mieszkam z nimi albo niech ide do niego(100km od dnomu) wiedziala ze nie odejde, za pare miesiecy matura...wiec zrezygnowalam z chlopaka

do tej pory jak ja nie zawdzownie to ona sie nie odezwie, nie przyjedzie do mnie, choc ma auto i jezdzi po znajomych, nie odwiedza wnukow (owszem jak ja pojade z dziecmi to wszystko jest ok)
a jak juz zadzowni to zawsze z jakias sprawa

9

Odp: Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami

Wiem, że miało być o problemach na linii matka - córka, ale moja mama jest najwspanialszą istotą na świecie. Zawsze kochała mnie miłością bezwarunkową, nigdy nie skrytykowała, do dziś cokolwiek postanowię zawsze te decyzje akceptuje i popiera, uwielbia mojego męża i syna, jest ciepła, troskliwa, zwyczajnie dobra. Czasem co prawda odrobinę brakuje mi jej zrozumienia, ale absolutnie nie wynika to z mamy złej woli, a raczej z ogólnego, odmiennego spojrzenia na pewne problemy i nieco innej wrażliwości.
Żeby jednak nie było zbyt słodko, to dla kontrastu dodam, że z kolei w relacjach z tatą czasem naprawdę nieźle iskrzyło big_smile. Dwa silne charaktery, lew i skorpion pod jednym dachem - no nie da się inaczej, musiało bywać ostro tongue.

10

Odp: Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami
Olinka napisał/a:

Wiem, że miało być o problemach na linii matka - córka, ale moja mama jest najwspanialszą istotą na świecie. Zawsze kochała mnie miłością bezwarunkową, nigdy nie skrytykowała, do dziś cokolwiek postanowię zawsze te decyzje akceptuje i popiera, uwielbia mojego męża i syna, jest ciepła, troskliwa, zwyczajnie dobra. Czasem co prawda odrobinę brakuje mi jej zrozumienia, ale absolutnie nie wynika to z mamy złej woli, a raczej z ogólnego, odmiennego spojrzenia na pewne problemy i nieco innej wrażliwości.

Tylko pozazdrościć:) ale wiecie ja myślę sobie, że kiedy kobieta jest szczęśliwa, ma fajnego partnera u boku i tworzy udany związek to łatwiej być fajną matką, spokojniejsza, nie sfrustrowana, łatwiej się uśmiechać i myśleć o potrzebach innych jeśli nasze są zaspokojone:) łatwiej się starać być lepszym bo nie zaprzątają głowy przyziemne sprawy, typu rachunki, zepsuty kran itd, bo wszystkie problemy dzielimy z partnerem. Jak sobie porównuję moje życie i mojej mamy to mnie łatwiej się uśmiechać bo wiem, że jestem kochana:)

11

Odp: Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami

ja z moja mama do ok18roku zycia nie potrafilam sie wogole dogadac. kazda rozmowa konczyla sie klotnia, przykrymi slowami. ja mialam do niej zal, ze sie rozwiodla z ojcem itd. moja mama bardzo rozwod przezywala, wiec tez byla inna. jednak czas mi pokazal, ze ojciec niezle mi namacil na temat mamy, ze duzo z tego co mi powiedzial bylo klamstwem. pogadalam z mama, szczerze, od serca, ona nic nie ukrywala, ja mowilam to co mnie bolalo i od tamtej pory jest naprawde dobrze. zawsze moge na nia liczyc, smiejemy sie razem, placzemy itd. jedyne co bym chciala zmienic to to, ze od kilku lat jestesmy w rozlace. w sensie, ze mama za granica ja w PL. jako, ze czasami zdarza mi sie, ze sie najzwyczajniej w swiecie zagubie w zyciu, zlapie poteznego dola, zawsze zabiera mnie tam gdzie jest w danej chwili, nawet na pare miesiecy i jak widzi, ze jest ze mna ok, daje mi zadecydowac co robie dalej. mamy bym nie zamienila na zadna inna. bo jak ma przytulic to to zrobi, jak ma mnie sciagnac na ziemie, tez to robi:)

12

Odp: Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami

Cóż ja mam dopiero chore relacje z matką, gdyż są one bardziej oparte na relacji siostrzanej niż matka-córka. Mama mnie nie wychowywała, bywałam  u rodziców tylko na weekendy jako dziecko i dziś jak rodzicieli traktuję bardziej swoich dziadków, z którymi byłam nacodzień. Co ciekawe moja matka ma bardzo hmm ograniczone myślenie, takie prostolinijne. Zero elastyczności. A mnie to denerwuje, bo jestem osobą ambitną, upartą i podejmuję sporo ryzykownych decyzji w życiu. Poprostu lubię nieco chaosu wokół siebie, ale moja mamusia musi wciąż się we wszystko wtrącać, oskarżać mnie i czepiać się o każdą pierdołę, babcia zresztą to samo. Niby starają się mnie zrozumieć ale jakoś tego niewidać, nawet w codziennych sytuacjach. Ciągle słyszę "ale" o to jak prowadzę dom, jakich znam ludzi, co robię, czym się zajmuję w wolnym czasie. W tej chwili oczekuję drugiego dziecka, idę na studia, kręcę się cały czas przy organizacji koncertów, sama zresztą kombinuję z zespołem, należę do grupy rekonstrukcyjnej, hobbystycznie uczę się łaciny do tego mam dosyć dużego psa w domu. I oczywiście o to wszystko są pretensje, bo dom prowadzę nie tak jak moja babcia (czyt. tzw artystyczny nieład mi nie przeszkadza), moi znajomi to jacyś podejrzani debile (bo długowłosi, charakterystycznie ubrani, z tatuażami itd.), drugie dziecko to wszystko moja wina tak jak i całe zło świata (drugiej ciąży też nie planowałam, ale skoro już jest to się cieszę), ze studiami oczywiście na pewno sobie nie poradzę (bo z dziećmi powinnam siedzieć, niestety na studia idę gdyż psychologia jest moją pasją), koncerty i muzyka to w ogóle moje durne wymysly i strata czasu po jaką cholerę w ogóle to robię (ehh ta wiara we własne dziecko), rekonstrukcja też głupota kto normalny siedzi w lesie w strojach z epoki (no choćby ja), po co mi łacina, powinnam kuć angielski (O.o), a pies to w ogóle kto takie ciele w domu trzyma i po jaką cholerę mi to (po taką żeby choć jedno zwierze miało dobry dom a w mojej rodzinie każdy psa ma i bez niego w domu jest poprostu pusto). No poprostu się nie da! -.- Jak było wszystko super to potrafili ra zna jakiś czas pochwlaić jak coś się nie udaje to tylko po mnie jadą... Czasami czekam aż mi powiedzą, że ejstem adoptowana, bo nie wierzę, że jestem dzieckiem tak ograniczonych ludzi.

13

Odp: Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami

Cóż, z moją mamą mam kontakt sporadyczny, bo nie mieszkam w Polsce. Czasem za nią tęsknię, ale jak przyjadę na te kilka dni w odwiedziny to mam jej dosyć już po pierwszym dniu. Jezu, jaka ona jest męcząca! Ciągle mi truje o coś dupę. A to kapcie załóż, a może głodna jesteś, a może zadzwoń do koleżanki, może się do fryzjera umówimy? Nie ma z nią spokoju, bo ciągle coś wymyśla, że mam zrobić. Najgorzej jest właśnie z jedzeniem, bo kupuje masę żarcia na mój przyjazd, a potem się dziwi, że nie zjem wszystkiego. Byłam kilka dni temu właśnie, upał straszny i przecież jeść się nic nie chce, a przez kilka dni mi potem truła, że nie zjadłam zupy (zjadłam jedną miskę, a potem skwaśniała przez tą pogodę, nie moja wina) ani mięsa, które zrobiła i bardzo mocno przesoliła. Płakała mi nad tym mięsem i płakała, że tak się starała i przesoliła. No i co ja miałam zrobić? Zjeść przesolone? Doceniam, że się napracowała, ale ona uważa, że jak nie zjem to się nie liczy. Plus z jakiegoś powodu uważa się za super kucharkę, przy czym dobrze wie, że ja nigdy jej kuchni nie lubiłam, ale chyba woli o tym nie pamiętać. Czemu ona się nie może wyluzować i zwyczajnie sobie ze mną pogadać? Co mnie obchodzi jedzenie, czy ploty o sąsiadkach? Ja chcę matkę, która potrafi słuchać. A ona nie potrafi. Skacze z jednego tematu na drugi, ja zaczynam jej coś ważnego dla mnie opowiadać, a ona nagle mi przerywa i zaczyna jakiś zupełnie inny, bzdurny wątek w stylu "a wiesz, że suczka pani Kazi będzie miała młode?". Szlag czasem trafia. Na dodatek ciągle mi chce wszystko fundować, totalnie tego nie czaję. Zawsze mnie wyciąga na zakupy, nawet jak nie chcę. A nie chcę, bo to zwykle oznacza cały dzień (i mam tu na myśli naprawdę dobrych kilka godzin) łażenia po centrum handlowym i oglądania każdej bluzki i każdego buta. Mnie to męczy, nie znoszę zakupów i dostaję cholery jak słyszę po raz kolejny "fajna ta bluzka, nie?" i muszę odpowiadać "nie, nie podoba mi się", po czym mama próbuje mnie często przekonać, że jak to, przecież ładne... Aaaa! I np. tu nawet nie chodzi o to, że ona chce mi sprawić przyjemność i zadbać o moją garderobę. Gdzie tam, jak ją poproszę o kasę na ciuch, żebym sobie sama wybrała i kupiła to nie ma kasy. A jak z nią idę do centrum handlowego gdzie sama mi kupuje to wydaje pół wypłaty (choć większość ciuchów i tak znajduje dla siebie, ja jestem bardziej wybredna), a do tego zawsze jak przyjeżdżam to dostaję worek z jakimiś ciuchami i biżuterią etc. Ok, wiem, że w pewnym sensie o mnie myśli i chce mnie uszczęśliwiać, ale ja chcę sama sobie wybrać co mi się podoba. Przy czym jej nie można powiedzieć, że coś się nie podoba, bo się obrazi. No przecież masakra. I traktuje mnie naprawdę jak dziecko, z tymi kapciami przegina. I witaminki mi kupuje i pilnuje, żebym na czerwonym świetle nie przeszła, bo samochód mnie na pewno potrąci... Takie wakacje u mamy wcale nie są dla mnie odpoczynkiem, bo jestem bombardowana mnóstwem informacji i propozycji. A ja chce odpocząć. I dlatego wolę jeździć do taty i z nim mam lepszy kontakt, bo on mi niczego nie wciska i pozwala mi po ludzku wypocząć. Uff, ale się rozpisałam.

14

Odp: Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami

Ja z moją mamą mam świetne relacje, chociaż dzieli nas prawie 40 lat. Moja mama jest strasznie wyluzowaną kobietą, ale nie do przesady - można z nią pogadać o wszystkim, naprawdę, wśród moich znajomych krążą najlepsze jej teksty smile. Potrafi mnie sprowadzić na ziemię i jest do bólu szczera - za to ją bardzo cenię. Nie jest męcząca, nie wydzwania do mnie codziennie jak jestem w szkole, w innej miejscowości. No ale jak każdy - nie jest ona bez wad. Jest strasznie impulsywna (co mam po niej), wydziera się jak wpadnie w szał, czy często skacze z tematu na temat. Ale to jest własnie moja mama, kochana. No i dobrze gotuje i mnie rozpieszcza big_smile. A najfajniejsze rozmowy prowadzimy pieląc razem grządki w ogrodzie!

15

Odp: Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami

Moja mamuska,to klawa babka. Tzn z jednej strony jest jakby ze sredniowiecza byla - imprezy- a po co? czemu tak pozno? dlaczego oni pija? co to jest marihuana?
Z drugiej zas- pojde z nia na koncert, na zakupy, w ogole uwielbiam gdziekolwiek z nia wychodzic i spedzac czas. Jest zabawna, zawsze cos poradzi, nigdy nie odmowi pomocy.
Czy sie klocimy? ostro.. To pedantka i zazwyczaj o to,ale nie potrafimy sie dlugo gniewac.
Narazie mieszkamy razem wiec moze dlatego taki bliski kontakt, ale mam nadzieje,ze nasze relacje sie nie zmienia chcocby ze wzgledu na wyprowadzke.

16

Odp: Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami

Moja mama generalnie jest fajną osoba, tylko niestety ma problemy z tym, jaka mamą chciałaby być dla mnie i moich sióstr. Bo w swoich oczach jest superwyluzowana, zabawna i ogólnie równa babka, a z drugiej strony jej złote rady nie do odrzucenia są nagminne. Ona myśli, że rodząc nas ma dożywotnią możliwość decydowania o naszym życiu za nas. Jej próby zmanipulowania nami tak, byśmy ostatecznie zrobiły tak, jak ona chce, są naprawdę mistrzowskie, ale na szczęście już nieudane. Po prostu w relacjach z nią musimy mocno ją pilnować, żeby nie zagalopowała się za bardzo w próbach kontrolowania nas. Konflikty są, ale to nieuniknione w naszej rodzinie, bo każda z nas to straszne bestyjki tongue.

17

Odp: Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami

Mnie moja mama zawsze przyrównywała do innych dzieci. Agnieszka ma świadectwo z paskiem, ma same piątki a Ty nie. Masz "cecha charakteru" wstrętne z rodziny taty, ród ... Nigdy mnie nie doceniła, zawsze ktoś był lepszy a ja im nigdy nie dorównywałam. Nawet jeśli byłam w czymś lepsza komentowała, że nie ważne, bo do słabszych się nie porównuje.. trzeba mierzyć wysoko..

Ostatnio przyznałam, iż nie ważne dla mnie jest spełnienie zawodowe, i nie chcę od razu po licencjacie robić magisterki. Rodzina jest dla mnie ważna, chce spełniać się w roli matki.. Chcę, aby mój facet poszedł na magisterkę, jeśli bardzo tego pragnie, ja tego do szczęscia nie potrzebuję. Czego nie potrafiła zrozumieć... eh

18

Odp: Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami

Ja mogę powiedzieć o mamie, że jest dobrą osobą, bardzo pracowitą i dowcipną o niezachwianej hierarchii wartości. Ale nie mogę powiedzieć, że jest moją najlepszą przyjaciółką, której zwierzam się z sekretów tongue Jest jakiś rodzaj dystansu, mama to mama, a przyjaciółki to przyjaciółki. Jeśli miałabym powiedzieć, że mam o coś do niej żal, to o brak zaufania. Sama mnie wychowywała a czasem zachowuje się jakby nie wierzyła w efekty swojej rodzicielskiej pracy... Poza tym jest nerwowa i despotyczna i lubi rządzić, więc nie jest to osoba, z którą łatwo się współpracuje. Na szczęście w większości spraw się zgadzamy, bo gdyby tak nie było to... Wolę nie myśleć big_smile Z drugiej strony jestem jej bardzo wdzięczna, że w domu nie brakowało niczego, zarówno od tej materialnej jak i ,,rodzinnej'' strony. Choć to w dużej mierze dlatego, że mam fantastycznego tatę, ale to temat o mamach tongue

19

Odp: Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami

Jak sądzicie, dlaczego między córką a matką są takie konflikty, które nieraz łamią życie (o dziwo...)córki ? Faceci jakoś nie mają takich problemów-chyba że nimi po prostu nie zyją, nie roztkliwiają się, nie patrzą wstecz.
Dlaczego matka, która powinna być osobą krytycznie patrzącą na siebie, mądrą, doświadczoną, nie potrafi być matką, którą jej własna córka...kocha. ?

20

Odp: Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami
Joga napisał/a:

Moja jest niereformowalna, nieomylna i strasznie męcząca obym ja nigdy nie była podobna do niej.

Moja matka tak mówiła o swojej:) I popełniła ten sam błąd pokoleniowy; pozwoliła by nie robiąc nic z tym, los [geny?] zdecydował za nią i jest taka sama jak matka, którą uważała za toksyczną.
Teraz ja uważam moją relację z moją matką za toksyczną, ale.... nie daję się. I tak już na wstępnie znacząco się róznimy, nad resztą będę pracować.

21

Odp: Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami

Najlepsze co mozna zrobic to nie uwazac siebie za dodatek do matki, niejako jej przedluzenie... Trzeba uswiadomic sobie ze nie musimy podejmowac tych samych decyzji co nasze matki, nie musimy popelniac tych samych bledow co ona, mamy prawo do szczescia i wlasnego zycia.
Jestesmy inne niz nasze matki, niezalezne od nich, inne pozytywnie...

22

Odp: Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami

Między dziecmi a rodzicami często są konflikty. Wszystko zależy od tego jak podchodzimy do wychowania. Nie tylko na linii matka - córka iskrzy. Despotyczni ojcowie to nie taka rzadkośc.

Na szczęście mam matkę, która zdania nie narzuca, jak trzeba to pomoże i można się z nią pokłócic, nie odstawi focha. Ale uwaga! Panuje u nas zasada, że jedna drugiej nie rządzi na jej terytorium. Mnie samej nie podobają się niektóre z pomysłów staruszki, ale cóż czynic, takie zasady. No chyba, ze to naprawdę jakiś idiotyzm nad idiotyzmy, to pytam czy mogę doradzic, albo co sądzą jej koleżanki.

Ważną kwestią jest dopuszczenie do posiadania przez dziecko własnego zdania, umożliwienie wyboru, danie prawa do popełniania błędów. Tylko ilu rodziców chce z dzieckiem dyskutowac czy pójśc na kompromis? Najłatwiej wystosowac rozkaz, setkami tyrad wyprac mózg.

Tak Was czytam i po raz któryś pytam sama siebie: tylko po co to wszystko? Dlaczego rodzice tak bardzo chcą sterowac dziecmi? Jaki przyświeca im cel?
Myślę, że odpowiadając na nie znajdziemy klucz.

Posiadanie bezkrytycznego rodzica to też swego rodzaju nieszczęście. Księżniczka wyrazi życzenie - sami wiecie co następuje dalej.

23

Odp: Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami
chaber05 napisał/a:

Ważną kwestią jest dopuszczenie do posiadania przez dziecko własnego zdania, umożliwienie wyboru, danie prawa do popełniania błędów. Tylko ilu rodziców chce z dzieckiem dyskutowac czy pójśc na kompromis? Najłatwiej wystosowac rozkaz, setkami tyrad wyprac mózg.

Tak Was czytam i po raz któryś pytam sama siebie: tylko po co to wszystko? Dlaczego rodzice tak bardzo chcą sterowac dziecmi? Jaki przyświeca im cel?
Myślę, że odpowiadając na nie znajdziemy klucz.

Posiadanie bezkrytycznego rodzica to też swego rodzaju nieszczęście. Księżniczka wyrazi życzenie - sami wiecie co następuje dalej.

Moja mama omija moją córkę szerokim łukiem, bo kompletnie nie potrafi z nią rozmawiać a metoda wydawania poleceń jak w wojsku nie działa a ja je sobie obserwuję i coraz lepiej rozumiem dlaczego jestem jaka jestem....Dlatego ja staram się już na początku słuchać moich dzieci i uczyć je podejmować samodzielne decyzje, strasznie trudno jest dyskutować z trzylatką i przekonywać ją do swoich racji, pewnie że łatwiej wydać rozkaz. Tylko, że moje dziecko jest podobne do mnie i bardzo odporne na "rozkazy". Staram się jednak być inną matką niż moja była dla mnie, szanuje zdanie moich dzieci, mogą "chcieć" lub "nie chcieć" w granicach rozsądku oczywiście. Są tematy, które dyskusji nie podlegają, zapinamy dzieci w foteliki podczas jazdy autem, idą spać o określonej porze, jemy obiad siedząc razem przy stole itd. są "żelazne" zasady, które porządkują życie i zapewniają bezpieczeństwo ale są też małe wybory, typu: parówka a nie kanapka na śniadanie, bawimy się w to co dzieci chcą akurat robić:) itd. Bardzo, bardzo staram się być "inna" niż moja matka i z całego serca modlę się, żeby mi się to udało:)

24

Odp: Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami

sama mam obecnie problem z mamą, założyłam wątek, w którym go dokładnie opisałam dlatego tu nie będę się powtarzać. Przeczytałam kilka postów, zrozumiałam, że nie tylko u mnie nie jest kolorowo ale większość z was pisze, że ma już swoje rodziny i w takiej sytuacji jest chyba łatwiej znieść te nie najlepsze stosunki.

Zazdrosze tym wszystkim kobietom, które piszą o swoich matkach jak o przyjaciółkach, ja nigdy nie mogłam tego powiedzieć o mojej, niestety...

25

Odp: Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami

Relacje z mamą? Średnie.
Typ, który uważa, że dziecko sąsiadki jest idealne. Niepunktualna, roztargniona. Nie lubi gotowac i sprzątac.
Ty zrobisz to za nią, to jest niedokładnie, ale sama nie posprząta. Aż dziw, że założyła rodzinę licząc na to, że obowiązki spadną na mnie. Tak było do póki się nie wyprowadziłam.

Ogólnie mało ją obchodzę. Wynika to chyba z tego, że wie iż umiem  o siebie zadbac.

26

Odp: Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami

Cieszę się, że znalazłam taki temat ponieważ ostatnio źle się dzieje między mną a moją mamą. Ale może od początku.
Kiedy chodziłam do szkoły podstawowej mogłam o wszystkim z mamą porozmawiać. Ale w pewnym momencie zaczęło się nieco psć między nami. Raz było lepiej, raz gorzej. Ale tak źle jak ostatnio było tylko raz.
Zupełnie nie nadążam za myślami mojej matki. Dziś mówi mi jedno  a za kilka dni mówi co innego... Ostatnio dała mi do zrozumienia, że zbyt często przyjeżdżam... Zupełnie jej nie rozumiem. Ostatnio zapytałam co mam kupić na obiad, a ona stwierdzila, że absolutnie  nic mam nie przywozić. Gdy przyjechaliśmy z wyrzutem powiedziała, że nie może sobie nazbierać pieniędzy. Przespaliśmy się i zaraz rano wróciliśmy do siebie... Żałuję, że tak źle jest między nami, ale coż mogę zrobić?  To smutne, ale nie mam ochoty kontaktować się z nią sad

27

Odp: Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami

Roszpunka, rzeczywiście bardzo przykra sytuacja, zwłaszcza, że to jest przecież Twój rodzinny dom.
Mam jednak pytanie - czy tylko w ten sposób przejawiają się problemy w Twoich relacjach z mamą, czy też dzieje się coś jeszcze, co Ci przeszkadza lub Cię w jakiś szczególny sposób niepokoi?
Bo jeśli nie, to być może właśnie wspomniane pieniądze, a właściwie ich brak, jest przyczyną mamy rozdrażnienia, a w jego wyniku tak przykrych w odbiorze reakcji. Być może ona martwi się i choć chciałaby dobrze, to jednocześnie za każdym razem uświadamia sobie, że tak naprawdę nie stać jej na przyjmowanie gości. W zderzeniu z sytuacją zwyczajnie przegrywa i przy Was rozładowuje nagromadzone wcześniej emocje. Ja tego oczywiście nie wiem, bo za mało podałaś szczegółów, niemniej chyba warto byłoby się temu bliżej przyjrzeć.

28

Odp: Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami

Hej dziewczyny...
Ja niestety nie mam dobrych relacji z matka, w sumie moj pierwszy post byl wlasnie o naszych relacjach.
Wlasciwie to nie mam juz zadnych relacji z matka, wlasciwie nawet nie chce jej tak nazywa.
Pomimo ze ta KOBIETA nigdy nie byla wzorem, autorytetem dla mnie i mojego rodzenstwa, jako dziecko bezinteresownie, tak poprostu jak dziecko matce, ufalam, wierzylam. Kochalam ja? Nie chyba nie ale myslalam ze jest jednak matka i powinna nas wspierac, kochac, szanowac itd itd. Stalo sie jednak inaczej.
Mieszkam za granica, w PL bywam rzadko. Wydawalo mi sie ze to jakos zacisnie nasz kontakt ale stalo sie przeciwnie. I to nie chodzi o kontakt typu tel, sms... Moja nazwijmy to umownie rodzicielka zawiodla mnie w ten czas jak nigdy w zyciu, oszukala, oklamala, zaniedbala sprawy ktore dla mnie i mojego syna byly najwazniejsze a do tego wykorzystala, naciagnela na kase i nawet nie przeprosila ani niczego nie wyjasnila.
Na poczatku miesiaca podczas pobytu w PL na slubie siostry nie zamienilysmy slowa, zreszta po co? Szopki w stylu idealna rodzina nie sa dla mnie. Caly tydzien urlopu spedzilam na ganianiu po urzedach, tlumaczeniach sie, wydawania kupy kasy i ciaglym stresie. A mamusia? nawet nie przeprosila a jeszcze stwierdzila ze zle wygladam.
Nie chce jej wiecej widziec, zerwalam z nia jakikolwiek kontakt, zreszta powiedzialam jej to. Wlasciwie wykrzyczalam. Ona nie zasługuje na miano matki. Nienawidze jej z calego serca. Paradoksalnie dzieki niej wiem jaka matka nigdy nie bede dla mojego synka. Odkad nie mam z nia kontaktu jakos lepiej mi na sercu, mam mniej stresow. Owszem, mysle czasem o niej ale zadne dobre wspomnienia w tych myslach sie nie znajduja dlatego jak najszybciej zaprzatam swoja glowe czyms innym. Przynajmniej sie nie denerwuje.
Przepraszam za chaotyczny post ale nadal wywiera ten temat na mnie wiele emocji.
Pozdrawiam wszystkich:) Karolina.

29

Odp: Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami

Olinko moi rodzice moi rodzice są zamożni. Nie brakuje im pieniędzy. Córka spędziła jakiś miesiąc na wakacjach u babci a ponieważ ja pracowałam to odwiedzaliśmy córkę w weekendy. Za każdym niemal razem ( mimo nieciekawej sytuacji finansowej z powodu choroby męża) kupowaliśmy mięso na niedzielę jakąś wędlinę itd. Kiedy przyjeżdżaliśmy mama mówiła, że nie powinniśmy nic przywozić itp. A kiedy ostatnio przyjechaliśmy miała straszne pretensje.
Nie mam żalu do mamy o to, że chce sobie odłożyć pieniądze. Nie chcę też od niej ani złotówki. Ale bardzo denerwuje mnie jej ciągła zmiana zdania. Ostatnio pomyślałam, że mama zachowuje się jakby miała rozdwojenie zaźni.
Zrobiła mnie również w balona namawiają mnie bym zrobiła komunie u niej. W przyszłym roku córka przyjmie pierwszą komunię św. I co nagle stwierdziła, że jeśli zrobię u niej komunię to ona spędzi ten czas w kuchni... Więcej nie musiała mówić. Na całe szczęśie nie wyskoczyła z tym tekstem np w kwietniu bo gdzie ja bym znalazła salę???
Zupełnie za nią nie nadążam. Strasznie mnie to drażni. Mój mąż stwierdził, że byliśmy za dobrzy. Lecieliśmy na każde kiwnięcie, a mama pokazywała swoje fochy...
Oj sama nie wiem co mam myśleć sad Póki co wiem, że nie mam ochoty się z nią spotykać. Wiem, że to straszne co piszę, ale nie myślę, że mam rodzinny dom.

30

Odp: Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami

Moja mama? Od urodzenia moja przyjaciółka. Największa. Mam tylko jedna przyjaciółkę- właśnie Ją. Reszta to tylko bardzo dobre koleżanki. Może to dlatego, że samotnie mnie wychowywała i zawsze wszystko robiłyśmy razem? Na pewno. Dalej tak jest. Była tylko jedna sytuacja, kiedy to kłóciłyśmy się dość mocno. Mamie było ciężko pogodzić się z moją seksualnością i tym, że mam chłopaka. To minęło i teraz  o problemach z chłopakiem, i o sprawach łóżkowych mogę z nią pogadać, pośmiać się. Zresztą chłopak stał się Jej "synem". I o dziwo on też nie ma problemu z nią o wszystkim porozmawiać (dosłownie!).

Moja mama nie rozumie matek, które potrafią nie kochać swoje dzieci, a że jest nauczycielką, to niestety widzi takie sytuacje.

Dzięki Niej poznałam świat. Jak gdzieś wyjeżdżała, to ze mną. Dlatego uwielbiam podróże. Teraz niestety, nie możemy nigdzie już razem wyjeżdżać. Opieka nad babcią wszystko nam wywróciła do góry nogami. Ale ten krzyż też dźwigamy razem.

31

Odp: Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami

Ah Roszpunko... Przykre jest to co mowisz... Ja tez nie czuje od 11 lat ciepla rodzinnego domu. Dokladnie tyle lat temu zmarl moj Tata. Nie zawsze bylo kolorowo ale bylismy wtedy razem, wszyscy. Tymbardzij mam zal do matki ze zamiast trzymac nas razem, wspierac, kochac, zwyczajnie to odpuscila. Nie byla matka a kumplem albo byla zajeta sama soba. Chyba uznala ze i tak sami sobie damy rade ze ona juz nic nie musi... Wiekszosc z nas, jest nas szescioro, nie szanuje jej, ma juz swoje zdanie na jej temat. W sumie takie jak ja z tym ze maja kontakt z nia a nawet i czasem jej pomagaja bo innego wyjscia nie maja. Ja ciesze sie ze jestem z dala od tego. Najwazniejsza jest dla mnie moja rodzina i rodzenstwo z ktorym na szczescie mam bardzo dobre relacje.
Nie zazdroszcze innym dobrych relacji z mamami. Wrecz ciesze sie ze sa kobiety ktore kochaja, szanuja i wspieraja swoje dzieci smile Moja matka do bycia matka napewno nie zostala stworzona.

32

Odp: Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami

Roszpunko, teraz doskonale Cię rozumiem, bo mój tata czasem miewał podobne ,,zagrywki". Czasem coś tam w dobrej wierze od siebie ofiarowywał, coś proponował, a potem szło nam to w pięty. Działało to trochę na zasadzie manipulacji, pewnego rodzaju szantażu emocjonalnego, wykorzystywania sytuacji i próby uzależnienia nas od siebie. Co prawda były to wyjątkowe sytuacje, ale zdarzały się, więc wiem jakie to bywa zarówno stresujące, jak i przygnębiające.
Przyznaję, że ja uniosłam się honorem, dałam jasno do zrozumienia, że jeśli to ma tak wyglądać, to ja więcej nie chcę takiej pomocy, jakoś tak samoistnie zaczęłam też rzadziej rodziców odwiedzać i... podziałało. To nie było nawet przeciwko komukolwiek wymierzone, ale w pewnym momencie zwyczajnie doszłam do wniosku, że taka relacja jest zupełnie bez sensu, kosztuje mnie zbyt wiele nerwów, a skoro tak, to należy zrobić wszystko, aby się od tego uwolnić.

Dlatego ja, nauczona doświadczeniem, na Twoim miejscu na każdą propozycję pomocy lub odmowę (kiedy to Ty masz dobre chęci) brałabym sporą poprawkę - wówczas raczej trudno jest doznać rozczarowania. Nauczyłam się też, że czasem, pomimo łączących nas z kimś relacji, naprawdę warto odpuścić, jednym słowem nic na siłę. Jeśli więc nie czujesz się u rodziców komfortowo, to przez jakiś czas przestań w ogóle się u nich pojawiać lub pojawiaj się, ale nie pozwalaj się w nic ,,wkręcać" - wpadnij tylko na chwilę, podziękuj za obiad (czytaj: nie jedz), porozmawiaj z nimi, a zaraz potem pożegnaj się i wyjdź (nie wiem jednak jak duża jest dzieląca Was odległość, a tym samym czy taka krótka wizyta w ogóle ma sens). Być może skłoni to Twoją mamę do zastanowienia się nad sytuacją, zrozumie, że jej zachowanie bywa nie fair, a tym samym Ty zaczynasz się od niej odsuwać.

Czasem niestety bez tak radykalnych działań jakakolwiek zmiana jest niemożliwa - ktoś, kto nas rani, nawet tego nie zauważa, a skoro my nie dajemy mu do zrozumienia, że coś jest nie tak, to dla niego problem zwyczajnie nie istnieje.

33 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2012-08-27 10:59:29)

Odp: Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami

Na pytanie Chabra- dlaczego matki tak bardzo chcą nas od siebie uzależnić,sterować naszym życiem mogłabym odpowiedzieć,że dlatego bo uważają,że córki podejmują złe decyzje,nie mają instynktu samozachowawczego i nie potrafią wyciagać wniosków z dotychczasowych doświadczeń.

O tym z pewnością przekonana jest moja matka.I za każdym razem mi o tym mówi.

Nie potrafi mnie słuchać-ważniejsze od tego co chcę jej powiedzieć (nieraz to naprawdę były dla mnie cholernie ważne sprawy) jest czy ma akurat w lodówce śmietanę.I gdy zaczynam mówić ona miota się po kuchni i mówi do siebie "o kurczę nie mam śmietany".

Gdy zdarzy mi się podzielić z nią swoimi planami na pracę czy życie od razu wpada w panikę i twierdzi,że nie poradzę sobie np z otworzeniem firmy bo nie mam o tym pojęcia i wyląduję na pewno u niej w domu z dzieckiem a ona będzie spłacać moje kredyty.
Jest toksyczną pesymistką- wszystko widzi w czarnych barwach i nieraz potrafi tym zarazić.

Poucza w wielu kwestiach,o których nie ma pojęcia a gdy jej o tym mówię obraża sie i twierdzi,że jestem zarozumiała.Z drugiej strony gdy nie dyskutuję tylko kiwam głową też się obraża bo być może zbyt mało intensywnie jej przytakuję.

Czasem potrafi godzinę objaśniać mi tajniki korzystania z jej komórki.Ja to wiem i na początku tyrady próbuję jej to powiedzieć ale ona jak zwykle jest przekonana,że tego co chciała mi powiedzieć akurat nie wiem. Do tego po kilka razy coś mi powtarza- tak jakbym za pierwszym razem mogła nie pojąć.:)Rozmowy z nią po prostu mnie nudzą i męczą bo nic nie wnoszą.

Ostatnio z nią i z córką jechałyśmy busem.Córce przeszkadzał przeciąg mimo,że było okropnie gorąco.Powiedziałam,żeby siadła sobie na końcu bo tam nie ma okien.A moja mama zaraz do niej pobiegła i proponowała: a że da poduszeczkę,a że zaprowadzi w inne miejsce i siadała na wszystkich wolnych sprawdzając czy nie wieje i wołając: "o tu nie wieje!", "o tu wieje!".
W końcu moja córka mówi: "mamo,powiedz jej,żeby dała mi spokój."A gdy byłysmy same stwierdziła,że z babcią to obciach gdziekolwiek wyjść.
To czego bardzo pragnę to nie być taką matką jak moja.I przyrzekam,że zrobię wszystko by tak się nie stało.

34

Odp: Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami

Ja sama nie wiem, jak określić moje relacje z mamą... Bo z jednej strony mogę je ocenić jako bardzo dobre, a z drugiej nie mogę jej nazwać przyjaciółką (może na razie), bo nie potrafię z nią o wszystkim porozmawiać... Wiem, że jak będe w trudnym momencie, to mnie wesprze i pomoże, i że ona mnie bardzo kocha, tak jak ja ją..

Ale do rozmowy z nią o moich uczuciach czy facetach nie mogę się przemóc.. Może to dlatego, że dla niej najważniejsza zawsze była nauka, jakby nic innego nie istaniało hmm Te jej testy w stylu "zycie to ciągła robota i tyle" to mi juz bokiem wychodzą hmm A ona sama nigdy nie zaczynała ze mną takich rozmów, bo jak sama powiedziała, gdy jej to wypomniałam - ja nigdy do niej sama nie przyszłam z problemem, to po co ona miała zaczynać hmm A ja nie potrafię się otworzyć całkowicie przed kimś, kto najpierw sam tego nie zrobi w stosunku do mnie.
Ja rozumiem, że na to pewnie miało wpływ jej nieudane małżeństwo z moim tatą, no ale... Teraz jak będę miała faceta, to chyba nie powiem jej o tym dopóki się nie zrobi bardziej poważnie - bo inaczej to od razu będą pytania w stylu "a jaka jest jego matka/rodzina" itp, jakbym co najmniej za miesiąc miała do ołtarza z nim iść hmm Ja nie zapomnę, jak kiedyś szczeniacko byłam zakochana w koledze z klasy z gimnazjum, który łagodnie mówiąc nie był grzecznym, ułożonym chłopakiem (a zreszta, który w takim wieku jest?), to ona w kłótni stwierdziła, że ja nawet nie potrafię sobie faceta wybrać, tylko takich, co jej nie szanują (bo jej dzień dobry nie mówił)...... ? hmm Jakbym co najmniej ja to umyślnie zrobiła i już z nim chodziła tongue

No ale poza tym to naprawdę jest cudowna i mam nadzieję, że z czasem i w tym aspekcie się te nasze relacje poprawią wink Ale to chyba jeszcze dlugo na to będę musiała poczekać..

35

Odp: Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami

Jak czytam o niektórych matkach, to jestem dumna z tego, jaką ja mam Mamę.

OceanSoul, moja mama sama mnie wychowywała, ojciec nie jest osobą, która mogłaby mieć rodzinę (chory). Więc też miała poniekąd nieudane życie. A jednak z każdym problemem mogłam się do Niej zwrócić, z miłosnymi to już szczególnie. Myślę, że możecie nie przeskoczyć tego. Bo większość rodziców i dzieci nie potrafi o swoich związkach i uczuciach rozmawiać. Żeby dziecko mogło się otworzyć przed mamą, rozmowa na wszystkie tematy musi być na porządku dziennym.

36

Odp: Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami

No własnie.... na porządku dziennym i też dziecko musi rodzicowi ufać. Inaczej: tutaj rodzic musi okazać się osobą godną zaufania, no w tym przypadku matka.
ja neistety mojej nie ufam, od zawsze grzebała w moich rzeczach, czytała moje pamietniki, i w ogóle.

37

Odp: Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami
Catwoman napisał/a:

No własnie.... na porządku dziennym i też dziecko musi rodzicowi ufać. Inaczej: tutaj rodzic musi okazać się osobą godną zaufania, no w tym przypadku matka.
ja neistety mojej nie ufam, od zawsze grzebała w moich rzeczach, czytała moje pamietniki, i w ogóle.

Dokładnie, żeby tak było to w pierwszej kolejności mama musi sie o to zatroszczyć..
U mnie to w ogóle nie istaniało pojęcie moja prywatność, bo szczególnie tata uważał, że dziecko trzeba kontrolować... Skutek taki, że mam na wszystko hasła - komputer, wiadomości w telefonie, stare pamiętniki pochowane tam, gdzie nikt ich nie ruszy...

No a z mamą nie potrafię o wszystkim rozmawiać właśnie dlatego, że sama nie ruszała ważniejszych tematów, jedynie w sytuacje rodzinną byłam wtajemniczana, co dla mnie okazalo się dobre, bo nie wyrosłam na osobę  z  klapkami na oczach..  Zresztą dzieci nie są głupie i same widzą, że coś jest nie tak.
A teraz przez to mam blokade i obie tkwimy w martwym punkcie, bo żadna z nas nie potrafi zacząć poważnej rozmowy z drugą..

38

Odp: Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami

Grzebanie w rzeczach dziecka, czytanie jego prywatnych wiadomości, czy też pamiętnika to brak zaufania rodzica do dziecka. Jeżeli dziecko odkryje kontrolę rodzica, przestaje również mu ufać. I tak koło się zamyka. A przecież dziecko potrzebuje tak, jak każdy swojej przestrzeni życiowej. I rodzic nie powstrzyma dziecka przed popełnieniem błędów. Myślę, że ta nadmierna kontrola to właśnie strach przed błędami latorośli. A nastolatek wkraczający w dorosłość musi się przecież sparzyć. Nie myślę o jakiś narkotykach czy innych uzależnieniach, ale o zwykłych sytuacjach życiowych. Trzeba ufać, ale jednocześnie wyznaczać granicę.

39

Odp: Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami

w moim przypadku była to raczej czysta ciekawość. nieumiejętnośc otwartej rozmowy, tylko używanie półśrodków.

40

Odp: Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami

Kocham moją mamę, ale mam nadzieje, że będę inną matką dla moich dzieci niż ona dla mnie.
Z jednej strony trochę mi jej żal- to my jesteśmy całym jej życiem, poświęciła się totalnie dla naszej rodziny- rezygnacja z pracy, żadnych przyjaciółek, liczyło się tylko sprzątanie i gotowanie, taka typowa Matka-Polka-Męczennica. Z drugiej jednak strony strasznie mnie to wkurzało- bo niby była cały czas z nami w domu, ale miałam strasznie samotne dzieciństwo. Mama zajmowała się sprzątaniem i robieniem z domu czegoś na wzór skrzyżowania muzeum ze sterylnym laboratorium. Wolała wyjąć wszystkie sztućce z szuflady i je froterować niż wyjść ze mną na spacer czy na rower. Koleżanek i kolegów "z podwórka" nie miałam bo mama bała się mnie za próg domu wypuścić. Nawet w gimnazjum nie mogłam jeździć z koleżankami na rowerach. W konsekwencji tego wyrosłam na samotnicę, ciężko mi przychodzi nie tyle zawieranie nowych znajomości, co ich utrzymanie. Jako dziecko radziłam sobie z samotnością wymyślając sobie kolegów i koleżanek i gadałam sama do siebie.
W mojej mamie irytuje mnie też ta różnica w wychowaniu mnie i brata. Ja jestem dziewczyną więc muszę być robotem, który zajmuje się domem, bez szemrania oczywiście, a brat miał pomagać tacie w pracy typu: wrzucanie drewna przez okienko do piwnicy i układanie go. Tyle, że brat się buntował i nawet tego nie chciał robić- a jest to praca, którą wykonuje się tak gdzieś co 3-4 tygodnie, więc nie aż tak często, ale jest ciężka fizycznie- mimo to, ja musiała to robić i do dzisiaj robię. Czyli ja musiałam wykonywać prace zarówno "męskie" jak i "żeńskie", brat niczego robić nie musiał.
O braku prywatności nie wspomnę. Pamiętniki chowane niewiadomo gdzie i tego typu historie nie są mi obce.
Mam żal do mojej mamy o tego typu sprawy, ale cóż, to nie zmienia faktu, że jest moją mamą i zawsze będzie dla mnie ważna.

41

Odp: Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami

Niestety rodziców się nie wybiera, na rodzicielstwo nie dostaje się pozwolenia, człowiek się uczy na błędach..

42

Odp: Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami

Moja mama bardzo się zmianiła. Podobno tak zadziałał na nią okres przekwitania  Powiedziała kiedyś że każdy musi zadbać o swoją rodzinę. Nie twierdzę, że nigdy mi nie pomogła (to byłoby krzywdzące) ale kiedyś wyrzuciła nas z domu i musieliśmy się wyprowadzić do teściów bo mój mąż stracił pracę i przez jakiś czas nie mógł znaleźć nowej. Możnaby powiedzieć że popadła ze skrajności w skrajność... Ludzie bardzo się zmieniają.

43

Odp: Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami

witam dziewczeta,jak sie czyta jakie macie dobre relacje z matkami to az milo posluchac a jednoczesnie przykro ze ja tego nie mialam.jakies 4 miesiace temu poszlam do mojej matki z dziecmi(nie widzielismy sie kilka miesiecy)ona chciala zeby moja corka powiedziala wierszyk a ta nie chciala.a moja matka oczywiscie ze nic nie umie nie uczy sie  w przedszkolu.najgorsze ze mowila to w taki sposob jakby moje dziecko bylo jakies gorsze i wogule do niczego ja sie tak poczulam,a moja corka poprostu nie mala ochoty mowic wierszyka i tyle.do dziecka trzeba umiec dotrzec i rozmawiac z nim a nie wydawac suche polecenia i oczekiwac zrobienia tego jak w wojsku.

44

Odp: Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami

agnieta1987 a jak się zwracała do ciebie?

45

Odp: Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami

ja do tej pory jestem ta zla mam tylko mature mam zla prace(BO ONA MYSLI ZE JAK SIE KTOS OPIEKUJE STARSZYM PANEM () LETNIM TO NIC INNEGO NIE ROBI TYLKO Z NIM SYPIA);ZLE WYCHOWUJE DZIECI MAM ZLEGO MEZA I DNIA BY BRAKLO ZEY NAPISAC WSZYSTKO.a zwraca sie zawsze bardzo oficjanie agnieszka i tyle.

46

Odp: Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami
Catwoman napisał/a:

Jak sądzicie, dlaczego między córką a matką są takie konflikty, które nieraz łamią życie (o dziwo...)córki ? Faceci jakoś nie mają takich problemów-chyba że nimi po prostu nie zyją, nie roztkliwiają się, nie patrzą wstecz.

Też mają. Ten temat jest akurat o matkach, ale mam znajomą, której ojciec jest strasznie toksyczny i usiłuje rozbić jej małżeństwo. Ciągle się o coś czepia.
Ja akurat mam mamę z trudnym charakterem. Nieraz przez nią płakałam, nieustannie usiłuje grać na moim poczuciu winy. Teraz gdy jestem starsza nauczyłam się sobie z tym radzić, ale ciągle mnie to irytuje. Nie wiem dlaczego wydawało jej się, że jak mnie "zmiesza z błotem" wyzwie od nieudaczników, słabeuszy i kur domowych, to będzie to działać na mnie mobilizująco. Gdy protestowałam, to się obrażała: "ja bym tak nie śmiała odezwać się do matki". Najbardziej mnie jednak boli to, że nienawidzi mojego męża. Ciągle mi dogaduje, że np. jakiś tam mój były to był takim sympatycznym chłopcem i medycynę skończył (że niby nie tak jak mój mąż, który według niej nie jest sympatyczny). Nie ważne, że kocham mojego męża, że jesteśmy małżeństwem kilkanaście lat i mamy 2 dzieci, że też jest wykształcony, dobrze zarabia, a na dodatek do wszystkiego doszedł sam własnym wysiłkiem. Lepszy jest według mojej mamy mój były, wieczny dzieciak, który żył na garnuszku rodziców do 30 - tki, ale zawsze był taki uroczy (ciekawe czy byłby w stosunku do mojej mamy taki uroczy, gdybyśmy byli nadal razem i mógł ją lepiej poznać).
Na szczęście umiem się już do tego trochę zdystansować.

47

Odp: Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami

Ja uważam, że często jest to czysta zawiść. Wiem, to chore, ale matki zazdroszczą córkom np. urody, szczęścia, życia, które wybrały sobie same i są w nim szczęśliwe i te własnie matki próbują to zmącić, chca by w zycie córki i myslenie wkradła się niepewność, by NIE MIAŁA LEPIEJ NIŻ ONA-MATKA, która na własne życzenie miała życie takie a nie inne.
Uważam, że szczęśliwa matka jest spokojna. Nie dręczą jej mysli o cudzym szczęściu.

48

Odp: Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami

W moim przypadku to nie o to chodzi. Mama ma szczęśliwe życie. Ma kochającego i wiernego męża (tego samego od 40 lat), pieniądze (więcej na pewno niż ja, chociaż też nie narzekam), jest spełniona zawodowo, zdrowa. Nie miała ciężkiego życia, więc nie ma też powodu, żeby była zgorzkniała.

49

Odp: Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami
Catwoman napisał/a:

Ja uważam, że często jest to czysta zawiść. Wiem, to chore, ale matki zazdroszczą córkom np. urody, szczęścia, życia, które wybrały sobie same i są w nim szczęśliwe i te własnie matki próbują to zmącić, chca by w zycie córki i myslenie wkradła się niepewność, by NIE MIAŁA LEPIEJ NIŻ ONA-MATKA, która na własne życzenie miała życie takie a nie inne.
Uważam, że szczęśliwa matka jest spokojna. Nie dręczą jej mysli o cudzym szczęściu.

Chyba zaczynam myśleć,że masz rację:)
,Ostatnio pochwaliłam się mamie,cała w skowronkach,że otwieram firmę.Na co mama stwierdziła,że na  pewno zbankrutuję bo nie mam o tym pojęcia a do tego nie liczę się z dzieckiem.Będę pracować popołudniami więc "nie będzie komu posiedzieć przy dziecku i przypilnować a to przecież bardzo ważne".A ja to pewnie dlatego chcę pracować popołudniami bo nie chce mi się rano wstawać:).A ona to by mi radziła trzymać się państwowej posadki do emerytury.

50

Odp: Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami

...do emerytury, której nie będzie big_smile

51

Odp: Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami

U mnie bywało rożnie... Jako nastolatka byłam buntowniczką pełną parą. Zwłaszcza w szkole pokazywałam swój twardy charakter, co nie wychodziło mi na dobre i nie raz musiała się za mnie wstydzić. Często byłam krytykowana, ale przyzwyczaiłam się z czasem wink. Wyprowadziłam się z domu mając 18 lat, wiec od tamtej pory nasze relacje są suuuuper wink

Jednak zawsze była i jest najważniejszą osoba w moim życiu i wiele Jej zawdzięczam.

52

Odp: Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami

gojka aż się uśmiechnęłam jak czytałam Twój post.. z tą śmietaną.. mam dokładnie tak samo! nieważne jak istotny byłby dla mnie temat ona potrafi zainteresować się czym np w tv i powiedzieć "czekaj czekaj" i patrzy z ogromnym zainteresowaniem co mówią .. albo "oo miał być własnie ten program" i zwiększa volume neutral naprawdę można poczuć się wtedy jak ktoś zawracający głowę ..na pewno nie jak "córka".

pyta też się mnie kilka razy w ciągu paru minut o to samo ..a jak jej zwrócę uwagę że już mówiłam albo zrobię odpowiednią minę po kolejnym identycznym pytaniu to się obraża i mówi że jestem nerwowa i kto wie co ona sobie tam jeszcze mysli ..bo już wtedy przestaje być miła . uważa pewnie że do mnie się odezwać nie można co już stwierdzała nie raz. a ja po którymś z kolei pytaniu tracę wiarę w to że ona mnie w ogóle słyszy..

patrzy często na mnie z takim politowaniem w oczach.. że sobie nie radzę w życiu? albo że jestem brzydka? albo chora? (mam problem zdrowotny) a na innych z iskrą w oku że ten to taki i taki, ma to i to, ma taką dziewczynę / chłopaka.. a ja rozstałam się z kimś z kim byłam kilka lat. może uważa że sobie już nie poradzę i nikogo nie znajdę. oczywiście gdybym zapytała na bank by zaprzeczyła a ja nadal widywałabym ten wzrok i tę minę.

traktuje mnie jak informacyjny śmietnik, ja już słucham dla świętego spokoju bo jak jej bym powiedziała że mnie dany temat nie interesuje to by się obraziła! wkłada mi do głowy takie niepotrzebne rzeczy ...co mnie interesuje co jej koleżanka w pracy jadła na drugie śniadanie

jeszcze dużo by opowiadać.. może kiedy indziej. czuję się po prostu bardzo źle w kontaktach z matką.

53 Ostatnio edytowany przez mortisha (2012-10-31 00:17:51)

Odp: Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami

Ultimatum było postawiono od zawsze:
"Spelniaj moje wymogi i oczekiwania jakie mam wobec ciebie droga córko,a bedzie komfortowo,jesli chcesz aby iskry miedzy nami szły,to tylko bedzie to na twoją niekorzyśc"

Jako juz dorosla kobieta powiem ze niemal wszystkie(prawie wszystkie) spelnilam życzenia i wymogi mojej matki jakie miala do mojej osoby.Ojciec szedł w parze z matką
W okresie dziecinstwa jak i dorastania bardzo mi imponowala matka (ojciec rowniez)to jaki sobie wyrobilła status pod wględem "miana/mienia",byla i jest powazana zawodowo jak i towarzystko.
Moje jakieś ukryte dąsy ,gasiły osiagniecia życiowe mojej rodzicielki,autonomicznie byla autorytetem,wiec tolerowalam tą hierarchie,ktora obowiązuje,i dominuje w kazdym srodowisku spolecznym,czy to dom,czy szkola, czy praca

Od dawien dawna nie jestem zależna od nich,zyje swoim zyciem,wedlug mnie godnym zyciem,i to co bylo w okresie dziecinstwa czy dorastania to był inny etap życia, teraz jest inny,i wiadomo,jako doswiadczona kobita to ja już podejmuje wszelkie decyzje co i jak.
Nie zawsze moglam spotkac sie z ich akceptacją moich pewnych poczynań,oczywiscie już w doroslosci,ale granice jednoznacznie mają pokazaną na co sobie pozwole a na co nie.

To przynosi dobre efekty.Szacunek dwoch stron musi być do siebie nawzajem, bez tego inaczej sie nie obejdzie

54

Odp: Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami

Hej

Ja również nie mam dobrych relacji z mamą, w sumie to jak sobie pomyślę to od dzieciństwa tak było. Nigdy z nią nie mogłam porozmawiać na "poważne" tematy, nigdy nie usłyszałam że mnie kocha, na temat seksu i zabezpieczeń też nie rozmawiała ze mną baa Ona nawet nie powiedziała mi "choć kupimy Ci pierwszy stanik bo już czas" czy też na temat miesiączki że takie coś istnieje, owszem wiedziałam ze szkoły ale to nie zmienia faktu że jak dostałam moją pierwszą miesiączkę wyłam jak bóbr że umieram, a mama mi na to "nie rycz głupia od tego sie nie umiera" dała podpaski i poszła ot co. Wiem może to śmiesznie wygląda ale mnie to wtedy nie śmieszyło i nie śmieszy do dzisiaj.
Szybko wyfrunęłam z domu bo miałam dość nie wolno mi było iść na dyskotekę bo brzuch przyniosę, bo coś tam itd. itp. Mój młodszy brat mógł wszystko, a najmłodsi bliźniacy już w ogóle.
Mimo to że zamieszkałam z babcią i tak mówili mi jak mam żyć, z kim się spotykać ba nawet babcię nastawili jak zaczęłam się spotykać z moim obecnym mężem. Więc wyprowadziłam się, wynajęłam pokój mój luby wprowadził się do mnie i zaczęliśmy wspólne życie dość szybko. Nie obyło się bez kłótni itd ale nie mogłam iść do mamy i się wyżalić, ba za każdym razem jak Ją spotkałam to słyszałam że mam go zostawić ble ble ble szkoda tylko że nigdy nie powiedziała dlaczego, dlatego też odcięłam się od rodziców.
Z czasem gdy pojawiła się córcia nagle im się odmieniło, zaczęli przyjeżdżać bo wnusia, zaproponowali mieszkanie obok ich mieszkania bo mają dwa więc skorzystaliśmy. Ale niestety szybko stamtąd się wyprowadzilismy dlatego że dostałam pracę i musiałam jeździć do innego miasta na szkolenia, moi rodzice wtedy tak mnie wypychali do tej pracy obiecując że zajmą sie małą pod naszą nieobecność, że pomogą a wyszło na to że moja wtedy jeszcze nie teściowa przyjeżdżała po pracy 28 km gdyż Oni nie chcieli małej pilnować! Jednego dnia pod moją nieobecność powiedzieli mojemu lubemu że ma się wyprowadzić a malutką im zostawić!! Całe szczęście tego nie zrobił.
Długo się do nich nie odzywałam, długo nie utrzymywaliśmy kontaktu nawet nie pozwoliłam im się widzieć z wnuczką. Już nie pamiętam jak to się stało że zaczęliśmy rozmawiać itd. Byli na naszym ślubie, ba nawet zapłacili mój się ucieszył że w końcu jest ok urodziłam drugie dzieciątko, jeździliśmy tam i wszystko było naprawdę ok ale ja jakoś nie byłam do końca przekonana czułam że coś się stanie no i się nie myliłam. Moja szanowna mamusia stwierdziła jakiś miesiąc temu że Ona nigdy nie zaakceptuje mojego męża, że ja jestem głupia że z nim jestem i że lepiej jakbym była sama z dziećmi!!!
Nie rozumiem jej zachowania, fakt boli mnie ale powiedziałam jej że córki i wnuków już nie ma, że ja nie pozwolę żeby rządziła moim życiem i nie będę robiła tak jak Ona sobie to wymyśliła. Od tamtej pory nie rozmawiamy, nie widziałam jej...
Szkoda mi dzieci bo córcia to już duża dziewczynka i rozumie, a bardzo za dziadkami przepadała. Niestety wiem że jak ją nawet tam dam na parę dni to będzie mi dziecko nastawiała przeciw mnie i mężowi... Mam powody aby tak myśleć gdyż jak tam bywaliśmy a ja zwracałam małej uwagę że coś źle zrobiła to moja mama na to "chodź do babci, mama głupoty gada".
Swego czasu nawet potrafiła mnie wyzwać od k*** i dz**** choć nie miała ku temu najmniejszego powodu sad

No cóż taka moja decyzja że nie będę się z nią kontaktowała, za bardzo mnie zraniła...

55

Odp: Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami

Lepsza mama nie mogła mi się trafić !!!!:):):)

56

Odp: Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami
K_r_o napisał/a:

Lepsza mama nie mogła mi się trafić !!!!:):):)

Tak jak i mi! big_smile
Wszystko, co mam, zawdzięczam Jej no i sobie, tylko od Niej zawsze miałam i mam wsparcie.

57

Odp: Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami

Chcialam dodac,że czesto bywa i tak,jak piszecie i wiele sie o tym slyszy, ze nigdy nie uslyszalo sie z ust matki/ojca ,że nas kochają,i to prawda,bywa i tak, lecz nie rzadko ich gesty,ich czyny ,ich zachowania wyrażają ich milość w mniej wylewny sposob,ona slowie nie jest wyrazana ale troska,opieka jaką było sie obdarzonym duzo za siebie mowi ,mimo ze nigdy slowo kocham nie padlo z ich ust
No,ale zdarza sie,ze nigdy te magiczne slowo nie zostalo wypowiedziane do dziecka,ani rodzica stosunek  i emocje wcale nie wyrażały tej bezwarunkowej milosci do swojej latorosli,wtedy niema co sie oszukiwac,i rozumiem w tym wypadki żal,ktory w takim doroslym dziecku tkwi,co nie doswiadczylo i nie odczuło  tej macierzystej miłości.
To jest przykre ,no ale tak bywa

58

Odp: Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami

mortisha u mnie nawet w ich zachowaniu nie widziałam miłości. Ja miałam robić to, to i tamto, nie wolno mi byłe tego i tamtego. Jakiejkolwiek oceny bym nie przyniosła źle, nawet jak 5 dostałam to usłyszałam że mogłam przecież lepiej na 6. Niby mama się śmiała wtedy ale ja czekałam na pochwałę a nie na taki tekst. Teraz jestem dorosła ale nie umiem zapomnieć, nie umiem wybaczyć. Sama jestem matką dwójki dzieci i nie wywyższam jednego od drugiego jak robili to moi rodzice. Rozmawiam z nimi mimo że są mali, nie unikam odpowiedzi na trudne pytania 5-letniej córy. Poprostu staram się i pilnuję na każdym kroku abym nie popełniła błędów mojej mamy.

59

Odp: Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami
Bombelini napisał/a:

Ja miałam robić to, to i tamto, nie wolno mi byłe tego i tamtego. Jakiejkolwiek oceny bym nie przyniosła źle, nawet jak 5 dostałam to usłyszałam że mogłam przecież lepiej na 6. Niby mama się śmiała wtedy ale ja czekałam na pochwałę a nie na taki tekst. .

No ja mialam to samo,tylko ,ze moja mama sie nie smiała,a była chodząca smiertelna powaga w kazdej sytuacji,ojciec tak samo tongue
To zalezy od kosntrukcji psychicznej, jedni są bardziej delikatni inni bardziej "twardzi", jednych ciezko zlamac, drugich bardzo latwo zranic
Mimo,ze psychiki mi to nie zlamało,ale utwardzilo zdecydowanie,to do męża córy jestem o wieeeleee bardziej wylewna,umiem pochwalic nawet bez okazji,nie musi sobie konkretnie zaslugiwac na moj komplement,o tak, nawet bez okazji buziaka dostanie,najdrobniejszy gest i starania spotykają sie z uznaniem,i wole nie szczedzic pochwal czy nagrod bo widze jak to super ją dopinguje czy mobilizuje.A co do sytuacji szkolnej to nawet jak dwojke  z matematyki przyniosla, czy nawet jedynke to nigdy kary czy krytyki nie bylo,ale dopingowanie ze będzie lepiej i napewno da rade,bylo lepiej
Tak to na nią dziala,wiec powsciągliwosc w emocjach nie wolno do kazdego stosowac, bo co jednego wzmocni to drugiego moze złamać

60

Odp: Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami
mortisha napisał/a:
Bombelini napisał/a:

Ja miałam robić to, to i tamto, nie wolno mi byłe tego i tamtego. Jakiejkolwiek oceny bym nie przyniosła źle, nawet jak 5 dostałam to usłyszałam że mogłam przecież lepiej na 6. Niby mama się śmiała wtedy ale ja czekałam na pochwałę a nie na taki tekst. .

No ja mialam to samo,tylko ,ze moja mama sie nie smiała,a była chodząca smiertelna powaga w kazdej sytuacji,ojciec tak samo tongue
To zalezy od kosntrukcji psychicznej, jedni są bardziej delikatni inni bardziej "twardzi", jednych ciezko zlamac, drugich bardzo latwo zranic
Mimo,ze psychiki mi to nie zlamało,ale utwardzilo zdecydowanie,to do męża córy jestem o wieeeleee bardziej wylewna,umiem pochwalic nawet bez okazji,nie musi sobie konkretnie zaslugiwac na moj komplement,o tak, nawet bez okazji buziaka dostanie,najdrobniejszy gest i starania spotykają sie z uznaniem,i wole nie szczedzic pochwal czy nagrod bo widze jak to super ją dopinguje czy mobilizuje.A co do sytuacji szkolnej to nawet jak dwojke  z matematyki przyniosla, czy nawet jedynke to nigdy kary czy krytyki nie bylo,ale dopingowanie ze będzie lepiej i napewno da rade,bylo lepiej
Tak to na nią dziala,wiec powsciągliwosc w emocjach nie wolno do kazdego stosowac, bo co jednego wzmocni to drugiego moze złamać

Ja wobec moich dzieciaczków i męża też jestem bardziej wylewna i tak jest dobrze, a nawet bardzo dobrze.
A co do ocen cóż mała dopiero przedszkole zaczęła, ale nie mam zamiaru karać za 1 czy 2, mam zamiar dokładnie tak jak Ty dopingować, pomóc w nauce... Robię wszystko żeby nie być taką jak moja mama.
Mnie akurat to zabiło, nabawiłam się nerwicy. Nie jestem tak mocna jak kiedyś myślałam, długo trzymałam to w sobie nie dając się aż coś we mnie pękło. Ale za to po terapiach teraz jestem bardziej silna żeby im powiedzieć nie.

61

Odp: Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami

autorko postu- przykro mi,że masz takie doświadczenie, jednak matki tak chyba mają ( sama to dopiero zaczynam rozumieć),że udzielają rad wtedy kiedy ich nie potrezbujesz, a gdy szukasz wsparcia i rozmowy to słyszysz krytykę..
Też kiedyś miałam w mamie przyjaciółkę,ale to się zmieniło-nie umiem się z tym pogodzić,ale tak się stało, nagle-z dnia na dzień...;(

62

Odp: Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami

Dziewczyny pomóżcie, napiszcie coś proszę. Moje relacje z matką to jedna wielka porażka. Zawsze było źle. Nigdy nie potrafiła okazać mi ciepła. Zawsze była jakaś taka nieczuła wobec mnie. Zawsze zabraniała, mówiła nie ruszaj bo popsujesz, nie wchodż tam, nie mów nic, nie patrz. Wszędzie bądź cicho, nie denerwuj nikogo. Ważne było, żeby wszyscy się dobrze czuli a moje uczucia były g..warte. Poza tym jest to osoba bardzo uparta i myśli bardzo stereotypowo. Często nie ma racji ale nikt nie potrafi Ją przekonać. Ona wie najlepiej i już. Do tego nie da się i nigdy nie dało pogadać, nie mogłam się nigdy doradzić bo Jej ulubione zdanie to nie wiem.Na każde ważne pytanie odpowiada nie wiem. Kiedy Ona mi później zadaje jakieś pytanie ja zawsze odpowiadam Jej tym samym bo mam taki żal do Niej, ze mnie nie pomaga. O wiele rzeczy mam żal. O wiele rzeczy z dzieciństwa, o Jej nieczułośc, obojętność na wiele rzeczy. Czasami chce mi okazać swoje zainteresowanie a ja sobie myślę, że teraz to ja już nie chce, że kiedyś chciałam a miała mnie w du..to ja teraz już nie chce. Od kilku lat stałam się bardzo pyskata do tego stopnia, ze potrafię powiedzieć wiele bardzo bolesnych słów. wiele razy przeze mnie płakała, cała dygotała. Ostatnio w ogóle nie mogę słuchać jak się śmieje z innymi ludzmi bo wiem, że ze mną nigdy nie potrafiła stworzyć takej fajnej normalnej relacji. Jestem taka wulgarna, zawsze mam wyrzuty sumienia ale za każdym nastepnym razem jest podobnie. Chciałabym, żeby ta nasza relacja była chociaż znośna ale nie wiem co robić, jak się powstrzymywać przed kłótnią, przed wysyłaniem Jej tych bolesnych słów. Ta przeszłośc wraca do mnie. Napiszcie coś, chcociaż kilka słów. Proszę

63

Odp: Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami

Wiadomo - są kłotnie, jak w każdej relacji, ale mam najlepszą mamę świata : )

64

Odp: Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami

Moja relacja z mamą nie ma szans za zmianę.Bo ona nic złego w niej nie widzi.Wczoraj zrobiłam dla dorosłych mała imprezkę z okazji minionych już urodzin córki.
Przyjechała moja mama.Zaprosiłam wszystkich na obiad a mama koniecznie chciała mi pomóc w kuchni.Kiedy nakładałam obiad mąż przyszedł żeby pozanosić do jadalni.Spróbował frytek i stwierdził,że one jakieś dziwne.Na to moja mama,że na pewno nie są posolone i dlatego i że ona jak wyjmuje frytki z piekarnika to je soli na blaszce.Powiedziałam mamie,że sól jest na stole i każdy kto lubi słone może sobie osolić.Na co mama,że trzeba na talerzach posolić skoro nie posoliłam na blaszce- no,trudno najwyżej osolę też kotlety.Powtórzyłam,że każdy sobie osoli.Na co mama,że powinnam pójść do jadalni i powiedzieć,że frytki są niesłone i że na stole jest sól.Kurr.....!
I tak pierdzieliła mi dopóki nie wyszłam z kuchni.Przecież ja jestem u siebie i robię jak uważam!

65

Odp: Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami

Moja mama jest mi bardzo bliska, zawsze w każdej sprawie mogę na nią liczyć i porozmawiać. Nigdy nie odczuwałam tego ze nie jestem przez nią kochana. Moja mama jest bardzo opiekuńcza i może czasem przesadza z tym.  Wiem ze nigdy by nie zrobiła czegoś co by miało mi zaszkodzić. Tak jak wyżej jest  napisane : Lepsza mama nie mogła mi się trafić !!!!

Posty [ 1 do 65 z 76 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Nasze, czyli kobiet, relacje z matkami

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026