Witam wszystkich pomóżcie mi to zrozumieć, proszę. Chcę zaznaczyć, że oboje jesteśmy już w słusznym wieku. Jest między nami zalezność ala wykładowca-studentka, ale ta struktura nie jest sfromalizowana, za to zasada zero seksu w takich zaleznościach jest sformalizowana. Flirtuję z nim juz długo i mam wrażenie, że on ze mną też. Ostatnio np. weszłam do niego z walizką i powiedziałam "wprowadzam się do pana, niech nie będzie pan taki przerażony, przyzwyczai sie pan". On odpowiedział, że prosze bardzo niech się pani wprowadza. Potem w rozmowie dalej flirtowaliśmy, i on ze 3 razy jeszcze powtorzył, że ja się wprowadzę do niego, a mój syn będzie miał wolną chatę. I na tym koniec. Następnego dnia z rana wysłałam mu smsa w stylu "spałam dzisiaj z Panem, teraz wszystko mnie boli, potrzebuję jakieś 2/3 miejsca w szafie i Pana życiu. Poproszę adres". Facet nie odezwał się. Co prawda spodziewałam się, tego. Jednak zastanawiam się dlaczego? Dlaczego ze mną flirtuje, przecież mógłby bardzo szybko to uciąć, a on nie zajmuje stanowiska.
Podobne tematy
A dlaczego miałby to ucinać, przecież flirt jest bardzo przyjemny, a do tego całkiem niezobowiązujący. Ty oczekujesz czegoś więcej?
Oczywiście. A dlaczego miałby uciąć? Bo jest porządnym facetem, bo nie jest zainteresowany, bo swoje "fanty" juz i tak dostał, a teraz albo....albo. Takie życie.
Brak odpowiedzi jest odpowiedzią.
Niby jaką? Co sugerujesz? Bo mnie uczyli, że brak odpowiedzi, jest brakiem odpowiedzi.
Brak odpowiedzi oznacza, że pan nie jest zainteresowany tą zabawą.
Oczywiście. A dlaczego miałby uciąć? Bo jest porządnym facetem, bo nie jest zainteresowany, bo swoje "fanty" juz i tak dostał, a teraz albo....albo. Takie życie.
"Fanty" w sensie?
Mile połechtanego ego, poczucia - jestem królem dżungli.
To najbardziej wiarygodną opcją wydaje mi się, że po prostu jakies granice flirtu zostały przekroczone i Pan nie odpowiadając daje Ci to do zrozumienia.
No to trudno, tylko jeszcze wybrnę z tej sytuacji i przy najbliższym spotkaniu powiem coś w stylu - wiem, wiem, nie odpowiedział pan, bo bolała pana głowa - a potem już ani słowa flirtu. Niech będzie jak chce.
ja tej formy "flirtu" wogole nie rozumiem:] nie napisalabym pewnie do nikogo takiej wiadomosci, i nie oczekiwalabym odpowiedzi z jego strony
Następnego dnia z rana wysłałam mu smsa w stylu "spałam dzisiaj z Panem, teraz wszystko mi boli, potrzebuję jakieś 2/3 miejsca w szafie i Pana życiu. Poproszę adres". Facet nie odezwał się. Co prawda spodziewałam się, tego.
Aż niesmacznie mi się zrobiło jak to przeczytałam.
Żarty żartami, flirt flirtem ale to chyba lekkie przegięcie moim zdaniem było.
Szczerze? Na jego miejscu to chyba bym się przestraszyła... W sumie wcale nie wiadomo, ze tak sie tez nie stało...
Również uważam, że są granice "zdrowego, smacznego żartu" /flirtu/.
No ja napisałam i to w moim stylu. Nie napisałabyś nigdy do nikogo tak, nie pisz, nie ma obowiązku, to nie zaraźliwe naszczęście. Siedź i czekaj na rycerza na białym koniu i spuszczaj oczy na widok jego szpady.
Wystarczyłoby, żeby choć raz zaoponował, powiedział nie jestem zainteresowany, przejdźmy do tematu, nie odpowiadał, wręcz przeciwnie czasami sam zaczyna lub mnie prowokuje.
No ja napisałam i to w moim stylu. Nie napisałabyś nigdy do nikogo tak, nie pisz, nie ma obowiązku, to nie zaraźliwe naszczęście. Siedź i czekaj na rycerza na białym koniu i spuszczaj oczy na widok jego szpady.
Wiesz, zamieściłaś tu temat, więc powinnaś się liczyć z tym, że ktoś może Cię skrytykować. Nikt Cię nie obraża, tylko ocenia Twojego sms'a, nie rozumiem, skąd Twoje oburzenie...
Sms był odważny, chyba dla nadawcy zbyt odważny. Ja na Twoim miejscu wyjaśniłabym mu, że to tylko niewinny żart, bo on może odebrać to jak coś więcej niż zwyczajny flirt.
Siedź i czekaj na rycerza na białym koniu i spuszczaj oczy na widok jego szpady.
Spokojnie:) W księcia nie wierze bo zadna ze mnie księżniczka ale tez nie musze już się rozglądać. Mam bezpiecznie ulokowane uczucia ![]()
Poza tym nie unoś się, to niezdrowe ![]()
Skup sie lepiej na obiekcie Twoich westchnień i jak napisała charlotte_harris, lepiej to wyjaśnij bo nie wszyscy muszą odbierać pewne rzeczy tak jak Ty...
Ależ proszę, tylko jak rozumiem ta zasada obowiązuje w dwie strony. Ok. Leila to się bardzo dobrz składa, że masz szczęśliwie ulokowane uczucia, więc powiedz mi, w takim razie, czy flirty ciągniesz długo i wchodzisz w nie, czy dla jasności szybko ucinasz mówiąc np a mój mąż to obetnie ci uszy?
17 2012-06-24 17:02:08 Ostatnio edytowany przez Leila01 (2012-06-24 17:04:47)
Kochana, flirt flirtowi nierówny.
Twój uważam za trochę "mocny". Dla Ciebie może on być nic nieznaczący, jednak pomyśl, że druga osoba może odebrać go zupełnie inaczej.
Czy ja wchodzę we flircik?
Owszem, zdarza się /rzadko ale jednak i jeżeli mozna nazwać to flirtem:) /. Jednak sa granice tego flirtu. W obie ABSOLUTNIE strony. Jeżeli ktoś przekracza pewien "etap" flirtu, wycofuje się z uśmiechem. I tu nie chodzi o mojego partnera /że obetnie mu uszy etc/ tylko ja się z tym źle czuje.
Zresztą każdy jakąś tam od czasu do czasu gierkę prowadzi... jednak gdzieś jest te STOP.
Wycofujesz się z uśmiechem - to znaczy co robisz? Przestajesz odpowiedać, a ten dalej się prezentuje, aż się domyśli? Zaczynasz więcej mówić o mężu jak Twoje superego mówi dość?
A ja po takim smsie oraz braku reakcji strony teoretycznie zainteresowanej umarłabym ze wstydu przy jakimkolwiek spotkaniu z owym jegomościem;)) Ale to tylko ja więc nie czuj się urażona broń boże, po prostu różne są kobiety i różne granice dobrego smaku;)))
Wycofujesz się z uśmiechem - to znaczy co robisz? Przestajesz odpowiedać, a ten dalej się prezentuje, aż się domyśli? Zaczynasz więcej mówić o mężu jak Twoje superego mówi dość?
Ojej... ja nie flirtuje z jakimś "specjalnie" upatrzonym Panem. Czasami zdarzy się jakaś /baaardzo sporadycznie/ sytuacja gdzie człowiek spotyka drugiego i tak po prostu, dla żartu nawet nawiązuje się flircik. DLA MNIE to "zabawa",taki mały "wygłupik", ale jeżeli mój umysł odbierze jakiś komunikat od faceta, że żartuje ALE jeeeedenak....to kończę ten a`la flircik. Zwykły ton przyjmuje po prostu.
Witam wszystkich pomóżcie mi to zrozumieć, proszę. Chcę zaznaczyć, że oboje jesteśmy już w słusznym wieku. Jest między nami zalezność ala wykładowca-studentka, ale ta struktura nie jest sfromalizowana, za to zasada zero seksu w takich zaleznościach jest sformalizowana. Flirtuję z nim juz długo i mam wrażenie, że on ze mną też. Ostatnio np. weszłam do niego z walizką i powiedziałam "wprowadzam się do pana, niech nie będzie pan taki przerażony, przyzwyczai sie pan". On odpowiedział, że prosze bardzo niech się pani wprowadza. Potem w rozmowie dalej flirtowaliśmy, i on ze 3 razy jeszcze powtorzył, że ja się wprowadzę do niego, a mój syn będzie miał wolną chatę. I na tym konie. Następnego dnia z rana wysłałam mu smsa w stylu "spałam dzisiaj z Panem, teraz wszystko mi boli, potrzebuję jakieś 2/3 miejsca w szafie i Pana życiu. Poproszę adres". Facet nie odezwał się. Co prawda spodziewałam się, tego. Jednak zastanawiam się dlaczego? Dlaczego ze mną flirtuje, przecież mógłby bardzo szybko to uciąć, a on nie zajmuje stanowiska.
Nieźle powiem. Naprawdę nieźle ![]()
Zasada zero seksu obowiązuje- jak ktoś komuś nie podoba.
Ty i on sobie flirtujecie, nagle ładujesz się mu do mieszkania, jak bezdomna i walisz teksty w stylu - nie pan nie będzie przerażony itp. Tylko gość wcale nie jest przerażony
A pewnie bo to stary wyga i takie kwiatki nie raz widział. Stwierdził więc żartem i sensownie - to syn będzie miał wolną chatę... I co zrobił? Nic. A czemu? Bo czy on wie, kto ty i jaka jesteś, wie, że ładujesz do chaty jego z torbami - myśli więc - czemu ona tak się spina? Czemu jej tak zależy... A dam na luz. I ty sie skręcasz, bo nic a on ma śmiech i dowartościowanie. Przetrzyma z parę razy, jak sie będziesz narzucać - to będzie seks, dla spokoju i poczujesz, że to ktoś kto jest wyjątkowy...
On mógłby to uciąć, mógłby poważnie pogadać, mógłby relacje określić i zasady, ale mu sie nie chce, bo łechce jego próżność, że taka jedna za nim lata mimo tego że on ma wywalone na to.
Taka prawda.
Żenująca zabawa... Kobieto, zastanów się nad sobą... Przepraszam, ale czuję ...obrzydzenie ![]()
Myślę, że Pan po prostu odebrał to bardzo dosłownie i po prostu się wystraszył. Może nie zna Cię zbyt dobrze i nie wie do czego Jesteś zdolna. Niewinny smsowy flircik i nagle tekst o wprowadzeniu się do chaty. Moim skromnym zdaniem, właśnie zakończyłaś ten flirt.
Remi widać, że bawi Cię upokarzanie kobiet, co? Mama Cię nie kochała, a ojciec wyśmiał Towją męśkość? Zapewniam, że ten mój "cel" nie ma nic wspólnego z takim rodzajem mężczyzn. Ja z nimi też nic nie mam. Omijam ich wielkim łukiem. Mam też wrażenie, że niejasno się wyraziłam. Wcale nie wwaliłam mu się do domu. Pracujemy razem i spotykamy się regularnie w jego gabinecie, tym razem byłam z walizką, bo zostawałam w jego mieście. Piszę akurat na temat perwersji (zresztą on mi w tym pomaga) i chciałam pójść na pewne przedstawienie. Wchodząc do jego gabinetu zażartowałam, że się wprowadzam. Ta wiadomość "spałam dziś...." odnosiła się do snu. Ot pobudzam jego wyobraźnię. A zasada zero seksu - zapewniam, że obowiązuje jeszcze w kilku przypadkach nawet jesli ktos sie komuś bardzo podoba, tylko, że wtedy musi wybrać, albo bliską relację, albo pracę z tym kimś.
Ale w Tobie jadu koleżanko, każdy chce ocenić obiektywnie, nikt nie ma zamiaru Cię w żaden sposób obrazić tutaj..
Wiesz kochana, niby to był żart w tym flircie, ale był naprawdę za mocny moim zdaniem. Wydaje mi się, że ten Pan odpisywał normalnie do żartów,a Ty wzięłaś sobie to troszkę jako flirt, nie wysłał na tyle sygnałów żeby móc sypać takimi tekstami, tak mi się wydaje..i po takim sms'ie wydaje mi się, ze po prostu się przestraszył, albo popatrzał na ta komórkę (tak jak ja zawsze patrzę jak dostanę dziwnego smsa) z takim zakłopotaniem, oczami otwartymi szeroko i coś na zasadzie ' o matko chyba się zagalopowała' i wolał nic nie pisać. Kurcze, wydaje mi się, że gdyby był zainteresowany to pierwsze co to by odpisał..a drugie to raczej nie dawałby powodów żebyś miala pisać takie sms'y, bo prędzej wydaje mi się, że to facet powinien sypać takie aluzje. Ja jestem zasady takiej, że to facet ma się starać na początku i biegać za kobietą, ja mam tylko stać i ładnie pachnieć**
a potem jak już jest związek to dwie osoby mają stac za sobą murem i starać się oboje tak samo, a teraz możecie mnie spalić na stosie ![]()
** - taka metafora nie bierzcie tego dosłownie, bo różni ludzie tu są więc wolę wyjaśnić zanim polecą na mnie gromy, zarzucanie próżności itp. ![]()
No ja napisałam i to w moim stylu. Nie napisałabyś nigdy do nikogo tak, nie pisz, nie ma obowiązku, to nie zaraźliwe naszczęście. Siedź i czekaj na rycerza na białym koniu i spuszczaj oczy na widok jego szpady.
Wystarczyłoby, żeby choć raz zaoponował, powiedział nie jestem zainteresowany, przejdźmy do tematu, nie odpowiadał, wręcz przeciwnie czasami sam zaczyna lub mnie prowokuje.
ja osobiscie nie czekam na rycerza na bialym koniu i nie spuszczam oczu na widok jego szpady, nie jestem desperatka, ktora potrzebuje juz natychmiast faceta czy kogokolwiek kolo siebie:) mi sie zyje samej lepiej niz przy facecie;)
ja jakbym odczytala takiego smsa jakiego Ty do niego wyslala bym sie wystraszyla i bym napewno nie odpisala, a pewno wogole bym skonczyla znajomosc. dlaczego? otoz dlatego, ze nawet jesli to byl zart, bylo to zbyt nachalne. a nie sadzisz, ze dobrze by bylo z nim wyjasnic cala ta sytuacje? wyjasnic tez to co miedzy wami jest? bo ile jeszcze bedziecie w takiej formie "flirtowac"? bo jak juz pisalas, po14lat nie macie. ot taka moja ciekawosc poprostu
Witam wszystkich pomóżcie mi to zrozumieć, proszę. Chcę zaznaczyć, że oboje jesteśmy już w słusznym wieku. Jest między nami zalezność ala wykładowca-studentka, ale ta struktura nie jest sfromalizowana, za to zasada zero seksu w takich zaleznościach jest sformalizowana. Flirtuję z nim juz długo i mam wrażenie, że on ze mną też. Ostatnio np. weszłam do niego z walizką i powiedziałam "wprowadzam się do pana, niech nie będzie pan taki przerażony, przyzwyczai sie pan". On odpowiedział, że prosze bardzo niech się pani wprowadza. Potem w rozmowie dalej flirtowaliśmy, i on ze 3 razy jeszcze powtorzył, że ja się wprowadzę do niego, a mój syn będzie miał wolną chatę. I na tym koniec. Następnego dnia z rana wysłałam mu smsa w stylu "spałam dzisiaj z Panem, teraz wszystko mnie boli, potrzebuję jakieś 2/3 miejsca w szafie i Pana życiu. Poproszę adres". Facet nie odezwał się. Co prawda spodziewałam się, tego. Jednak zastanawiam się dlaczego? Dlaczego ze mną flirtuje, przecież mógłby bardzo szybko to uciąć, a on nie zajmuje stanowiska.
SMS przesada. Nie narzucaj się, bo tak daleko nie zajedziesz.
A jaaa, to myślę inaczej. Tobie wydaje się, że z nim flirtujesz i wydaje Ci się, że on z Tobą też. Z tego co napisałaś wyszło raczej, że to nie był flirt tylko wyluzowana odpowiedź człowieka mądrego i błyskotliwego i tyle. Ciągle podkreślasz, że flirtujecie, że w pierwszym poście wyraźnie napisałaś, że
Flirtuję z nim juz długo i mam wrażenie, że on ze mną też.
Wybacz, wrażenie to Ty sobie możesz mieć przeróżne, ale to nie oznacza, że tak jest. Na podstawie Twoich postów mam wrażenie, że jesteś dość nachalną babą i to do tego grubiańską. Nie mówię, że wszystkie wasze rozmowy i "flirty" są chamskie, bo wcale tak nie musi być, ale też daleko im do fajnego flirtu, a przynajmniej Tobie.
A jaaa, to myślę inaczej. Tobie wydaje się, że z nim flirtujesz i wydaje Ci się, że on z Tobą też. Z tego co napisałaś wyszło raczej, że to nie był flirt tylko wyluzowana odpowiedź człowieka mądrego i błyskotliwego i tyle. Ciągle podkreślasz, że flirtujecie, że w pierwszym poście wyraźnie napisałaś, że
Flawia napisał/a:Flirtuję z nim juz długo i mam wrażenie, że on ze mną też.
Wybacz, wrażenie to Ty sobie możesz mieć przeróżne, ale to nie oznacza, że tak jest. Na podstawie Twoich postów mam wrażenie, że jesteś dość nachalną babą i to do tego grubiańską. Nie mówię, że wszystkie wasze rozmowy i "flirty" są chamskie, bo wcale tak nie musi być, ale też daleko im do fajnego flirtu, a przynajmniej Tobie.
Bardzo dobrze napisane.
A jaaa, to myślę inaczej. Tobie wydaje się, że z nim flirtujesz i wydaje Ci się, że on z Tobą też. Z tego co napisałaś wyszło raczej, że to nie był flirt tylko wyluzowana odpowiedź człowieka mądrego i błyskotliwego i tyle. Ciągle podkreślasz, że flirtujecie, że w pierwszym poście wyraźnie napisałaś, że
Flawia napisał/a:Flirtuję z nim juz długo i mam wrażenie, że on ze mną też.
Wybacz, wrażenie to Ty sobie możesz mieć przeróżne, ale to nie oznacza, że tak jest. Na podstawie Twoich postów mam wrażenie, że jesteś dość nachalną babą i to do tego grubiańską. Nie mówię, że wszystkie wasze rozmowy i "flirty" są chamskie, bo wcale tak nie musi być, ale też daleko im do fajnego flirtu, a przynajmniej Tobie.
AMEN!:) wszystko w temacie
dokladnie tak jak Teo uwazam, ze tobie sie Flawio zdaje, ze on z toba flirtuje. Gosciu nie wiedzial jak wybrnac z sytuacji, kiedy cos tam napisalas i wyszlo jak wyszlo, zazartowal a ty zamiast siedziec cicho to z grubej rury do niego i gosciu czuje sie niezrecznie.
Nie raz slyszalam mojego meza, ktory w ten sposob odzywal sie do kolezanek, probujac uciac rozmowe a tak naprawde nie wdajac sie w zadne flirty. Serio co tobie sie wydaje takie oczywiste ze ty robisz innym wydac sie moze inna zupelnie sytuacja.
Poza tym facet glupi nie jest. Zaleznosc studentka-wykladowca ma dla niego znaczenie. Tak wiec zarty pozostaja zartami.
___________________________________________
Wieczne Miasto BG
Flawia, proste pytanie (i to również będzie odpowiedź na Twoje pytanie) - czy on kiedykolwiek (sam z siebie) wypalił w stosunku do Ciebie podobnym pytaniem?