Witam jestem po rozwodzie,moja partnerka też, w kwietniu postanowilismy że zamieszkamy razem od lipca,ona ma córkę,ja syna.syn mieszka z moją ex ...Natomiast moja partnerka mieszka u rodziców.
Wszystko było by pięknie, ale...niestety jej EX nieustannie umila nam zycie, tzn jej...
Rozwiodła się z nim bo ją przysłowiowo szmacił,traktował jak rzecz prywatną,i kontrolował na każdym kroku...wiec logiczne że jej miłośc wygasła i zdecydowała się na rozwód. Potem wyprowadziła się do rodziców.Poznaliśmy się ,planujemy wspólną przyszłośc, niestety Ex jej nieustannie ja neka tel, sms-ami ,wizytami że ma wracac, że on nie pozwoli by córke jego wychowywał obcy facet,że to moja wina,że brzydzi się nią, potem że ją kocha, i znowu że ma wracac, ze mają wspólnie zacząc od nowa itp.
W koncu nie wytrzymałem zadzwoniłem do niego przedstawiłem sprawe ..na koniec powiedziałem że jak jej włos z głowy spadnie ...osobiście inaczej już bedziemy rozmawiali...No i spokój ...na 2tyg.Potem znowu to samo ,mówi jej że mnie zabije:), że wózek inwalidzki i takie tam brednie..
Ona mu że ma zacząc życ własnym życiem,od nas się odczepic itp..ale jak grochem o ściane
Wiec logiczne że w takiej sytuacji biorę ją do siebie by z tego bagna wyrwała się .230 km ..
Jestem honorowym człowiekiem, pierwsze małżeństwo mi nie wyszło {nie z mojej winy, moja EX mi przysłowiowe rogi dorobiła} ale było mineło..
Chce spokoju, normalnego związku
i pytanie ile jeszcze jej Ex bedzie chore jazdy robił?
Czy mam inaczej zareagowac..?
Czy może dac sobie spokój?
Co sądzicie, co byście zrobili?/zrobiły..wszelkie sugestie porady na wagę złota...
bo mnie ta sytuacja powoli zaczyna męczyc
Pozdrawiam
Odi76