netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Podejrzenie powrotu depresji

7 odpowiedzi3 715 wyświetleńzałożony przez makowa_panienka85, 10.06.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Podejrzenie powrotu depresji

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

1

Temat: Podejrzenie powrotu depresji

hej,
nie wiem od czego zacząć.
Około 7 - 8 miesięcy temu rzucił mnie chłopak. Z perspektywy czasu nei dziwie mu się. Nadal mamy kontakt, ale już sporadyczny, bo on mówił jedno (że nie będziemy razem), ale robił drugie (non stop się kontaktował). Samo rozstanie było dziwne, bo nic nie wskazywało na to, że się nie układa. Cała akcja po rozstaniu... funkcjonowaliśmy tak jakby jedno z nas było w delegacji - baaaardzo częste mejle, smsy, tel. Całość zbyt dużo mnie to kosztowała więc tupnęłam mocno nogą i piszę do niego wtedy kiedy muszę (jedna sprawa nas łączy). W tym okresie czasu kiedy mnie rzucił straciłam wszystko i wszystkich (poważna choroba mamy, konflikty z rodziną, pożarłam się z przyjaciółką, kłopoty finansowe, masakra w pracy). Było ze mną bardzo źle. Co chwila płakałam, miałam durne myśli. Potrzebowałam pomocy i poprosiłam o nią. Były dwie kozetki: psychiatra i psycholog oraz recepty. Wyszłam z maligny w której się znalazłam. Poradziłam sobie z tym co mnei spotkało. Żeby łatwiej było mi stać na nogach na kartce napisałam wszystko to co chce osiągnąć w 2012. Już wszystko zrealizowałam a nawet i więcej. Tylko... nie mogę powiedzieć żebym była szczęśliwa. Osiągnęłam bardzo dużo (w moich oczach i w porównaniu np. ja - teraz vs. ja-zeszły rok) . Słyszę to też od przyjaciół. Służbowo wszystko ok, prywatnie ...jest mi przeraźliwie smutno. Często mam ochotę zwinąć się w kłębek i najnormalniej w świecie płakać. Bez powodu. Po prostu ryczeć. Nie śpię dobrze. Ciągle mam dwa schematy snów, które mnie strasznie męczą. Budzę się bardziej zmęczona niż przed położeniem się spać. Średnio wierzę w takie sprawy, ale udzieliłam się na forum analizującym sny - moje marzenia senne nie wróżą niczego dobrego.
W sprawach prywatnych postępuje w durny sposób. Potem tych decyzji żałuje, ale nie jestem w stanie cofnąć czasu. Może jestem głupia, ale każda randka z nowym chłopakiem daje mi przykład, że ten który mnie rzucił był cudowny. Jestem posrana. Wiem, że nie powinno się wyciągać trupa z szafy, bo zacznie śmierdzieć, ale nawet po takim czasie i już sporadycznym kontakcie chciałabym, by spojrzał na mnie swoimi niebieskimi ślepiami i przytulił.
Nie wiem już jak mam sobie pomóc, by przestać być rozpaczliwie nieszczęśliwa.

2 Ostatnio edytowany przez Kaja74 (2012-06-11 07:54:08)

Odp: Podejrzenie powrotu depresji

Piszesz, że korzystałaś z pomocy psychologa i farmakoterapii. Dopóki brałaś leki, objawy cofnęły się i przez pewien czas mogłaś czuć się faktycznie lepiej i mieć wrażenie, że "stanęłaś na nogi". Ale pewnie masz świadomość tego, że leki nie zlikwidują przyczyny. Wiem jak to jest czuć tak jak Ty czujesz,  (i nie są to puste słowa) i mając podobne odczucia szukałam pomocy u psychoterapeuty ( psycholog może dać krótkotrwałe wsparcie, konkretną poradę, ale tutaj nie o to chodzi ).
Odnośnie snów- nie szukaj ich znaczenia ani w głupich sennikach, ani na forach. "Zgłupiejesz"od nich i już nic nie będziesz wiedziała. Spróbuj odciąć się od tego co usłyszałaś, pomyśl jakie emocje w Tobie budzi ten sen, jakie postaci w nim występują i co mogą symbolizować. I staraj się nie myśleć o nich racjonalnie, ale zrób sobie burzę mózgów, posłuchaj intuicji.
Pozdrawiam

P.S. Strasznie podoba mi się Twój nick smile

3 Ostatnio edytowany przez makowa_panienka85 (2012-06-11 19:07:08)

Odp: Podejrzenie powrotu depresji

Lek skończyłam brać około 2 - 3 miesiące temu więc cały fun już minął. I bardzo dobrze, bo powodowały u mnie liczne skutki uboczne (8 jak go brałam, 2 jak odstawiłam). Psychoterapeutka robiła mi sieczkę z mózgu. Traktowała mnie jak dziecko z niepełnosprawnością intelektualną. W ogóle nie rozmawiałyśmy o problemie z którym do niej przyszłam tylko zajmowałyśmy się bardzo przedawnioną sprawą. Lek nie zlikwiduje moich problemów ani psychoterapia. Tylko praca nad sobą i samodzielne rozwiązywanie kłopotów. Bardzo dużo czasu i wysiłku poświęcałam, by normalnie funkcjonować. To co mnie wtedy gryzło, czyli choroba mamy, problemy rodzinne, finansowe. Jakoś sobie poradziłam. Z jednymi rzeczami lepiej z innymi nieco gorzej, ale poradziłam. Tylko widać nie ze wszystkim i już sama nie wiem jak mam sobie pomóc. Nie chce wylądować ponownie u psychiatry, bo wizja leków mnie przeraża, a na psychoterapię na pewno nie pójdę.

Co do snów to są takie dwa:
1. Jestem w jakieś sali a`la szkolnej i oprócz mnie stoją moi byli/potencjalni Panowie z którymi byłam związana nazwijmy ich E. D. R. Z każdym z tych Panów prywatnie (to real a nie sen) co innego mnie łączyło/dzieliło. I w śnie z D. kłóciłam się i to agresywnie (w rzeczywistości non stop koty darliśmy, ale rozstałam się z nim prawie 2 lata temu) E. przyglądał mi się swymi niebieskimi oczami i podrywał mnie, głaskał po twarzy i był ogólnie bardzo blisko mnie (w realu to rzucił mnie parę mcy temu i ciężko to znosiłam. Pomimo iż nie jesteśmy razem uważam, że jest cudownym facetem) R. siedział oparty o kaloryfer i się przyglądał wszystkiemu. A jak z E. staliśmy blisko siebie to podszedł i powiedział, że jestem taka sama jak wszystkie kobiety i tylko czaję się, by go zdradzić. (to jest dziwne, bo w snach nigdy nie słyszę niczego, są głuche. I w rzeczywistości z R. nie jestem w związku, staram się nieco zwrócić jego uwagę na mą skromną osobę. Wiem, że jego była mocno go zraniła, bo sam mi o niej opowiadał). I te sny już jakoś odeszły. A zamiast ich męczą mnie:
2. Też są istotne osoby. M. - moja przyjaciółka, T.-chłopak M.;  E. - ten z poprzednich snów. Była jakaś zadyma. Każdy każdego lał po przysłowiowej mordzie. Jeden koleś zaczął się czepiać M. i do niego podbiegłam i przywaliłam. Chwyciłam ją mocno za rękaw/rękę i nagle znalazłyśmy się w ciemnym pomieszczeniu, które miało być dla nas bezpieczne. Tak jakby kolejny kadr. Znów się z kimś leję i przygląda się temu T. robiąc przy tym baaardzo duże oczy. Nagle zmiana sytuacji. Tak jakby rozróba dobiegła końca stoje przy E. i ten mi mówi coś na wzór: 'dobra robota'
Jest albo tak albo bardzo zbliżona wersja tylko, ze jestem w warszawie na krakowskich przedmieściach z paroma osobami z pracy. Skoro tam się znalazłam to musiała być delegacja, bo pracuje we Wrocławiu. I schemat jest ten sam - rozróba, bije się. Ratuje jakąś laskę w dredach. I po wszystkim jest E. który klepie po ramieniu... a ja ciągle chodzę za jakąś kamienicę i biorę wódkę... 

Moja intuicja? Zawodzi mnie jak diabli i nie chce jej słuchać.
Prywatnie postępuje coraz durniej. I coraz większe z tego mogą wychodzić pasztety.

PS
Dzięki smile

4

Odp: Podejrzenie powrotu depresji

Widzę w Tobie osobę, której trudno przyznać się, że sobie z czymś nie radzi...A nawet gdy się przyznaje to od razu mówi" poradzę sobie sama"...Sprawiasz też wrażenie bardzo samodzielnej i niezależnej i od razu w głowie mam pytanie jak to było u Ciebie w domu, ale ok, nie będziemy tu uprawiać podwórkowej analizy smile Z jednej strony podoba mi się Twoje podejście - ciężka praca nad sobą, ale bez żadnej pomocy z zewnątrz, bo tylko ja sama mogę to zmienić, ale z drugiej strony myślę sobie, że nie nad wszystkim jesteśmy w stanie zapanować, nie wszystko jesteśmy w stanie SAMI poukładać, zmienić...oczywiście to jest mój pogląd na sprawę, poparty moim wieloletnim doświadczeniem w walce z samą sobą. Wiem jaki masz pogląd na terapię, ok, rozumiem to, ale gdyby moja przyjaciółka powiedziała mi to co Ty tutaj mówisz, to z całych sił próbowałabym ją przekonać do chociażby rozmowy ze specjalistą. Jeśli to depresja, to kurcze, skoro nie dojdziesz do przyczyny, to możesz kręcić się w kółko bez końca. Chciałabym się mylić.
Pozdrawiam Cię mocno !

5

Odp: Podejrzenie powrotu depresji

"w głowie mam pytanie jak to było u Ciebie w domu," - bardzo źle. Musiałam się nauczyć samodzielności i niezależności, bo nie mogłam liczyć na tych, którzy powinni być najbliżsi.

"Widzę w Tobie osobę, której trudno przyznać się, że sobie z czymś nie radzi...A nawet gdy się przyznaje to od razu mówi" poradzę sobie sama" w 100% masy racje. Wiem, że nie ze wszystkim jestem w stanie sobie poradzić, ale musi potrwać bardzo dużo czasu zanim isę do tego przyznam.

"Wiem jaki masz pogląd na terapię, ok," - to nie jest tak, że ją neguje. Pokładałam bardzo duże nadzieję w pracę podczas niej. Nie liczyłam na cud, ale na to, że da mi do myślenia, że odnajdę dzięki psych. przyczynę mojego stanu i powoli bedą siebie naprawiała. Psychiatrę znalazłam bardzo fajnego. Facet od razu trafił do mnie. Czułam się, że jestem w dobrych rękach i miałam do niego bardzo duże zaufanie. Tylko, że psychiatra jest głównie od wypisywania recept. Na psychologa czekałam ok. mc czasu. Kobieta w ogóle mnie nie słuchała. Momentami czułam się jak idiotka np. pochodzę z rodziny alkoholowej i pyta mnie czym jest alkoholizm to jej mówię, ona na to, że nieprawdę mówię, bo jest i powtórzyła dokładnie to samo co ja powiedziałam. Z mojego byłego chciała zrobić alkoholika (jakiś absurd), bo poleciała schematem - ja DDA = każdy facet to alkoholik, nie mogła przyjąć do wiadomości, że jest inaczej. Mogę dawać multum przykładów jej niekompetencji. W pewnym momencie wyszłam od niej tak zła, że chciałam się rozpłakać, bo poczułam się, że jestem totalnie sama ze swoimi problemami, a to co się dzieje u niej w gabinecie jest paranoją. Na następnej wizycie powiedziałam, że mi szkodzą spotkania z nią, że zaczęłam brać znacznie większe dawki leku i prosiłabym o jakieś zmiany w prowadzeniu terapii (przecież psychologia nie polega na tylko i wyłącznie jednym schemacie) Kobieta natychmiast mnie zaatakowała. Usłyszałam, że skoro taka mądra jestem to żebym jej coś zaproponowała. Zaczęłyśmy się kłócić. W pewnym momencie zapytałam się jej o powód mych wizyt - nie potrafiła mi odp. To była druga psycholog u której byłam. Pierwsza ma wizyta w życiu polegała na tym, że podrasowywałam ego psychologa - spieprzyłam bardzo szybko. Nie chce próbować z trzecim psychologiem, bo już się zraziłam. W trakcie wizyt u tej pani angażowałam się na forach i na nich dostałam znacznie większą pomoc.

6

Odp: Podejrzenie powrotu depresji

echh... sad

7

Odp: Podejrzenie powrotu depresji

Co się dzieje ??

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Podejrzenie powrotu depresji

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026