netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Czuję - nie czuję, myślę - nie myślę

9 odpowiedzi3 483 wyświetleniazałożony przez arya, 07.06.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czuję - nie czuję, myślę - nie myślę

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

1

Temat: Czuję - nie czuję, myślę - nie myślę

Wiem, że niektórym może wydać się śmieszne pytanie o rady w takiej sprawie. I to jeszcze pytanie o rady kogoś kompletnie nieznanego. A w dodatku... przez internet!
Dziewczyny, i może chłopaki też, możecie to przeczytać i się roześmiać, i powiedzieć, że ludzie mają ważniejsze sprawy na głowie, trudniejsze problemy do rozwiązania. Ale czasem największe głupoty, najmniejsze drobiazgi, choć zdajemy sobie z nich sprawę (a może właśnie dlatego) mogą być największą trudnością zarazem. Tak jest dla mnie. A oto moja historia...

Właściwie... nigdy nie miałam szczęścia w miłości. Nie jestem najpiękniejszą dziewczyną, nie jestem nawet ładna. Rzadkie włosy byle jakiego koloru, wiecznie podkrążone oczy... Nos czerwony, usta wąskie, niekształtne, zęby szare, wcale nie jak ze sklepu. Jestem niska, cała jestem krągła, ręce jak balerony, nogi duże, ach, i wciąż dziko się rumienie. Ale mimo wszystko... Mimo wszystko zdarzało mi się, że podobałam się chłopakom. Ale nie tym, którzy podobali się mnie. Same wiecie jak to jest w dobie, gdzie nasze oczekiwania kształtują media. Te ideały piękna z filmów, o których krzyczy się na ekranach kina i o których tak pięknie pisze w książkach!
I tutaj stoję ja, która kocham Disneya, i nienawidzę Hollywoodzkich romantycznych filmów, tutaj jestem ja, w tym dziwnym świecie, ja marząca o mężczyźnie a nie o chłopcu, wysokim, postawnym, z silnymi ramionami. Buzi kształtnej, z tą wyrazistą szczęką, wiecznie rozczochranym brunecie i tych jego zielonych oczach, w którym błyska spryt, zabójczym uśmiechu... I jak zawsze to bywa, ideał jest daleki od tego na co zwracasz uwagę, bo to nie takie cechy jak wysokość czy wymiary torsu sprawiają że szybciej  bije ci serce. Ale myślisz o tym ciągle... I może przez to nie zauważasz miłych chłopców, który są ci w stanie dać więcej niż taki Casanova kiedykolwiek mógłby...
I właśnie i mnie, tak jak pewno i wam, zdarzało się, że byli w moim życiu chłopcy. Chłopcy których odrzucałam, chłopcy których nie chciałam, których traktowałam tylko jak przyjaciół, i w momencie kiedy zdobywali się na coś więcej ja zbywałam, marząc, bym więcej nikogo już tak nie raniła i gardząc sobie, że ich starań nigdy nie widziałam. Bo tak to już ze mną jest - jestem ślepa kiedy przyjdzie o sprawy uczuć, i może dlatego właśnie do Was piszę.
Bywali więc w moim życiu tacy chłopcy, którym to ja łamałam serce - zwykle tacy którzy potrzebowali bardzo dziewczyny, albo uwiodła ich moja nieprosta prostota, urok, i kokieteria, której nigdy nie pragnęłam, czar, który roztaczam, bo jestem pokraczna, uśmiech przyjazny, bo empatię do ludzi mam ogromną. Ale bywali i tacy, którzy właśnie przez to, w ogóle nie zwracali na mnie żadnej uwagi, a wybierali dziewczyny bardziej przebojowe, głupsze, i czasem nawet - będąc świadoma, że sama piękna nie jestem - brzydsze, z krzywymi zębami i końską gębą, bez żadnych kształtów - pupy czy piersi. A ja głupia, bo może trochę nieśmiała, każdą niespełnioną miłość chowałam w sercu i pielęgnowałam, nocą zasypiając z myślą, że może, kiedyś się domyślą, że popełnili błąd... Był więc cudny, przystojny jak syren ratownik, był licealista chodzący z głową chmurą i brzydki jak stary but, a przy tym ujmujący, a serce biło tak, że omal nie wyskoczyło z piersi. I był też chłopak, o głosie tak niskim, i tak wspaniałym, i uśmiechu uwodzącym, ale czole i oczach brzydkich, chłopak prosty, znad morza, chłopak, którego to ja poznałam z jego obecną dziewczyną, którą od pierwszego zobaczenia pokochał tak, że było widać, że nigdy jej nie opuści. I choć cieszyłam się, że mógł znaleźć kogoś takiego, to w dwa lata które wybijają od chwili ich bycia ze sobą, umieram na myśl, że mogą być tak blisko, że on lubi jej ojca, i jej ojciec nazywa go synem, a kiedyś mi może przyjdzie usłyszeć, że dziękują w imieniu swoich pięknych dzieci, że to dzięki mnie mogli się połączyć.
Byłam pewna, że przejdzie mi to, że tak było wcześniej z poprzednimi, i pewno będzie do następnego, lub do kiedy naprawdę się zakocham. Ale nigdy nie przeszło. Nie przeszło przez dwa lata, nie nadszedł następny, chociaż wiem, że następny który złamałby mi serce, by mnie wyleczył. Nie przeszło. Ja myślę tak nadal, chociaż zakochałam się. Zakochałam się ze wzajemnością. Wzajemnością silną i bezwarunkową. W kimś kogo wybrałam ja i kto wybrał mnie, kogo nie oczekiwałam. Swojego chłopaka, kocham nad życie, i to jest powód, dla którego piszę to całe okropne pisemko. Kocham go, lecz dostrzegam jego wady, wady które kłują mnie okropnie. Kocham go, a tak dziwnie, tak źle się czuję na myśl o tamtym i tamtej, o tym że mogą być blisko, że on lubi jej ojca, i jej ojciec nazywa go synem. Boli mnie to, że wybrał ją nie mnie, że ona jest brzydsza, że się widują tak często, jak ja bym z nim nie mogła, że jest dziewczyną dla niego lepszą niż ja kiedykolwiek bym mogła. Boli mnie może też to, że kochają się tak, jak ja go nigdy bym nie pokochała? Bo czuję, że swojego obecnego chłopaka, spotkałam bo musiałam. Że wszystko dążyło do tego, że powinnam go spotkać i pokochać. Czekałam na to aż pocałuje mnie po raz pierwszy, i złościłam się, że też traktuje mnie jak koleżankę, ale już kiedy to zrobił, napadły mnie wątpliwości.
I wciąż czekam na to jak pocałuje mnie, po raz kolejny, złoszczę się, że tego nie robi, choć już wiem, że bardzo mnie kocha, ale kiedy już to robi, napadają mnie wątpliwości. Kocham go, pragnę, i chcę zerwać. Patrzę na niego czule i myślę o jego przywarach.
Przywarach? Uwierzycie? A jest najkochańszy na świecie. Wytrzymuje moje wstrętne humory, moje zachcianki, moje napady niechcianek na nic, wytrzymuje moje wszystkie wady, a jest ich mnóstwo, i to, że ich nie dostrzega, boli mnie też mocno. Kiedy mu o tym mówi, karci mnie, bym nie starała się go zniechęcić do mnie. Nie zasługuję na niego, a on jest przy mnie. Jest przy mnie, a ja myślę o tym by odejść. Bo nie chcę go ranić, a wiem, że to się kiedyś stanie. Stanie się, ale chcę jednocześnie by był zawsze, bo świat, kiedy jest przy mnie, ale tylko on, tylko sami, może nie istnieć. Lubię wtedy jak mówi, lubię jak patrzy, lubię jego zapach skóry, zapach włosów, uwielbiam jego dotyk, czuję dreszcz przeszywający na wskroś, czuję zawrót głowy przy każdym pocałunku, czuję słodycz kiedy zostawia mi pocałunek na policzku. Tylko jemu wiem, że mogę się dać dotknąć w ten sposób, chociaż kiedy jadę tramwajem, i widzę mężczyznę którego opisałam na samym początku, zastanawiam się, jak to by było, gdyby to on był na jego miejscu, a ja na miejscu jego dziewczyny. Kiedy jadę tramwajem i widzę parę, która się śmieje, przytula, całuje, nienawidzę ich szczęścia, choć sama też potrafię być diabelnie szczęśliwa. Czasem to trwa tak długo, że przez tydzień, by się o tym upewnić, spisuję swoje wszystkie piękne myśli, opisuję to ciepło w sercu, które czuję, gdy go widzę, gdy mnie ściska za rękę... ale w  chwilę potem... wszystko jest dobre by rozwiać to. By dodać mi jeszcze trochę wątpliwości... Był taki moment, kiedy przez głupie nieporozumienie, byliśmy bliscy odejścia od siebie a przynajmniej ja to tak zrozumiałam. Całą noc nie spałam, płacząc tak gorącymi łzami, że naprawdę parzyły, łzami podobnymi do tych, które teraz skapują z policzków na klawiaturę. Myśl, że mogłoby go nie być sprawia, że nie chce mi się żyć, że czuję, że nic już nie byłoby takie same. Może to przywiązanie, a może nie? Może prawdziwa miłość, którą wydaje mi się, że naprawdę czuję? Może jest realna, tylko co każe mi się z nim rozstać? Co każe mi myśleć o tym, że jest niski, mojego wzrostu, że mało w nim mężczyzny, że żegnając się robi buźkę-cmok jak małe dziecko, że nadstawia się z tym dzióbkiem, co z tego, że potrafi seplenić i mówić tym niskim głosowym głosem albo wysławiać się jakby był z barokowego dworu. Co z tego, że myślę o tym, że ma niezłe zakola, i że boi się że mu zniszczę fryzurę a na mnie krzyczy kiedy boję się o mój starty makijaż? Co z tego wszystkiego? Co z tego, że lubi dziecinne zespoły i polubił Zaca Efrona na Facebooku, bo widział jego jeden film? Że lubi igrzyska olimpijskie, mimo, że to taka nuda? Że nie lubi moich kultowych rockowych zespołów, że nie czyta tych mądrych książek, które ja uwielbiam, że ogląda typowe filmy dla prostego widza? Co z tego wszystkiego? Co z tego, że ma zdjęcia obrabiane w programach graficznych tak, jak nawet nie powinna mieć dziewczyna, i słit focie? Co z tego wszystkiego? 
Czy to powinno mnie obchodzić, kiedy wobec mnie zachowuje się tak jak nikt inny? Kiedy patrzy na mnie tak pięknie? Tuli bym tylko była jak najbliżej? Całuje jakby to był ostatni raz? Kiedy mnie kocha... kocha, jak nie pokocha nikt?
Jak się kocha tylko raz?
Ale jednak... moje myśli... są tak silne... że rujnują każde najpiękniejsze chwile, przepełniając goryczą, moją własną fałszywością, i bólem.



I cóż mam zrobić?
Co mam zrobić?
Co robić?
Co robić?
Bo ja umiem tylko płakać...

2

Odp: Czuję - nie czuję, myślę - nie myślę

Czytałam to i czytałam i wreszcie na końcu pojawiły się te jego przywary, na które tak czekałam. Wydaje mi się, że trochę przesadzasz- każdy ma jakieś wady. Niektóre nas drażnią, na niektóre nie zwracamy uwagi. Ale skoro go kochasz, a twierdzisz, że tak jest, to nie powinny Ci one aż tak przeszkadzać. Jednak skoro aż tak Cię drażnią, to albo się zastanów czy możesz je zaakceptować, albo od razu z nim zerwij. Ewentualnie spróbuj mu podsunąć trochę swojej muzyki i książek- może mu się spodobają? Może tylko wydaje się taki prosty, bo jeszcze nie poznał nic ambitniejszego?

Ile macie lat?

3 Ostatnio edytowany przez monia_3103 (2012-06-08 11:59:34)

Odp: Czuję - nie czuję, myślę - nie myślę

Związek to układ, w którym ludzie akceptują swoje wady... Z resztą w każdej relacji 2 osób staramy się zaakceptować człowieka takim jaki jest - próbując go zmienić na siłę możemy mieć tego gorsze skutki niż nam się wydaje...
Problem (moim zdaniem) polega na tym, że wyidealizowałaś sobie typ faceta "ja marząca o mężczyźnie a nie o chłopcu...", który powinien być Twój. Taki, który ma wymarzony wygląd i cechy charakteru. Niestety takiego nie spotkałaś i jesteś ze swoim, który odbiega od Twojego ideału, a to Cię drażni. "I może przez to nie zauważasz miłych chłopców, który są ci w stanie dać więcej niż taki Casanova kiedykolwiek mógłby..." i tutaj jest kolejny Twój błąd - masz swojego miłego chłopca, który Cię kocha prawdziwą miłością, szczerą, bezwarunkową i tego się trzymaj (zwłaszcza że sama go kochasz również). Po co szukać problemu tam gdzie go nie ma? Może byś porozmawiała z nim na temat poszerzenia jego kręgu zainteresowań? Może boi się poznawać nowych rzeczy, a z Twoją pomocą może by się udało smile a na pewno zamiast pisać o swoich problemach powinnaś z nim o tym rozmawiać - doszło do takich rozmów kiedyś?

4

Odp: Czuję - nie czuję, myślę - nie myślę

"Wydaje mi się, że trochę przesadzasz- każdy ma jakieś wady. Niektóre nas drażnią, na niektóre nie zwracamy uwagi. "

Ja wiem, że przesadzam, wiem, że bardzo przesadzam, ale nie mogę tego ignorować. Jestem może i przewrażliwiona, ale momentami, autentycznie czuję bardzo nieszcześliwa.


"Ale skoro go kochasz, a twierdzisz, że tak jest, to nie powinny Ci one aż tak przeszkadzać. Jednak skoro aż tak Cię drażnią, to albo się zastanów czy możesz je zaakceptować, albo od razu z nim zerwij. "

Kocham, i faktycznie, są miesiące, tygodnie, bywają takie okresy, kiedy naprawdę tego nie widzę, tego nie czuję... Ale zaraz potem wszystko tak łatwo co buduję, rujnuje się we mnie... Czy mogę zaakceptować? Chyba jesteśmy zbyt różni by je zaakceptować. On musiałby postarać się chociaż rozszerzyć swoje horyzonty.

"Ewentualnie spróbuj mu podsunąć trochę swojej muzyki i książek- może mu się spodobają? Może tylko wydaje się taki prosty, bo jeszcze nie poznał nic ambitniejszego? "
Niestety, na moje prośby o to, by posłuchał tego co ja, obejrzał ze mną jakiś film... Spotyka się to tylko jego gorzkim, smutnym rozczarowaniem - i nie dziwię się, bo to paskudnie czuć, że ktoś jednak chciałby coś w tobie zmienić... Nie chce. Nie próbuje. Moją muzykę uważa za nie do zniesienia, tak jak ja jego pop, dance, pseudo reggae i inne klubowe kawałki i remixy. On uważa moje filmy za nudy, tak jak ja jego, za zmarnowane 90-parę minut. Ja uważam innych aktorów, reżyserów za obiecujących. Jakby się przyjrzeć bliżej... między nami są tylko różnice. A mimo wszystko...

"Ile macie lat?"
Ja - niemal 20. On, 22!

5

Odp: Czuję - nie czuję, myślę - nie myślę
monia_3103 napisał/a:

Związek to układ, w którym ludzie akceptują swoje wady... Z resztą w każdej relacji 2 osób staramy się zaakceptować człowieka takim jaki jest - próbując go zmienić na siłę możemy mieć tego gorsze skutki niż nam się wydaje...
Problem (moim zdaniem) polega na tym, że wyidealizowałaś sobie typ faceta "ja marząca o mężczyźnie a nie o chłopcu...", który powinien być Twój. Taki, który ma wymarzony wygląd i cechy charakteru. Niestety takiego nie spotkałaś i jesteś ze swoim, który odbiega od Twojego ideału, a to Cię drażni. "I może przez to nie zauważasz miłych chłopców, który są ci w stanie dać więcej niż taki Casanova kiedykolwiek mógłby..." i tutaj jest kolejny Twój błąd - masz swojego miłego chłopca, który Cię kocha prawdziwą miłością, szczerą, bezwarunkową i tego się trzymaj (zwłaszcza że sama go kochasz również). Po co szukać problemu tam gdzie go nie ma? Może byś porozmawiała z nim na temat poszerzenia jego kręgu zainteresowań? Może boi się poznawać nowych rzeczy, a z Twoją pomocą może by się udało smile a na pewno zamiast pisać o swoich problemach powinnaś z nim o tym rozmawiać - doszło do takich rozmów kiedyś?

Problem jaki podajesz jest z pewnością poprawny. Dodatkowo... Sama jestem wychowana w takim... bardzo poważnym rytmie - mam tylko starsze rodzeństwo, które zawsze słuchało powszechnie dobrej muzyki, oglądało filmy z sensem... I niestety, wiem, że to nie zabrzmi prawidłowo, ale jednocześnie pochodzę z wyższej intelektualnie rodziny niż mój chłopak. Gdzie kultura, też ma wysokie miejsce, a nie tylko kult pracy..., i ewentualnie rozrywki... Stąd też duża rozbieżność w patrzeniu na świat, gustach. I to skąd pochodzi moje wyobrażenie i idealizacja. Idealizacja, której, do cholery!, przecież jestem świadoma, a której nie mogę przyzwycieżyć...

Tyle raz, tak jak napisałaś - tyle razy dochodziłam do tego że to mój błąd. Że mam więcej niż ktokolwiek mógłby mieć - mam kogoś kto mnie tak mocno kocha, i kogo ja kocha, mam miłego chłopca...

Wiem, że wszystkie problemy biorą się we mnie, te problemy są, malutkie, malutkie, ale tak się nagromadziły, że nie dają mi spokojnie czuć i myśleć... sad Oczywiście, że z nim rozmawiałam o tym, ale... zawsze to się kończyło bez pozytywnych rezultatów, jedynie wynikało z tego coś złego... :-(

Dziękuję Ci Monia_3103 za piękną radę,
może starczy mi i jemu sił by podjąć kolejną rozmowę... Tak jak mówisz. Chyba kolejna... będzie nieunikniona... Mam tylko ogromną nadzieję, że kolejną prośbą go nie zranię...

6

Odp: Czuję - nie czuję, myślę - nie myślę

Nie próbuj zmieniać ludzi, których wybrałaś i pokochałaś.
Przypomnij sobie, jak wiele jest aspektów, które powodują, że to właśnie tego faceta kochasz.
Upewnij się też, czy na pewno go kochasz, czy tylko chciałabyś kochać?

A najważniejsze, popracuj nad pewnością siebie, samoakceptacją. Masz swojego mężczyznę, a tęskno Ci do tego, który nie jest Twój. Przecież nie wiesz, jak by było, gdyby to tamten był przy twym boku. Może też miałabyś takie same jazdy co w sytuacji obecnej?

Może się czegoś obawiasz i szukasz problemów? Bo trochę dziwne jest to, że ktoś kto kocha chce się tej miłości pozbawić.
Zajrzyj w głąb siebie i dokładnie zobacz, co tam siedzi wink

7

Odp: Czuję - nie czuję, myślę - nie myślę
dorota.f napisał/a:

Nie próbuj zmieniać ludzi, których wybrałaś i pokochałaś.
Przypomnij sobie, jak wiele jest aspektów, które powodują, że to właśnie tego faceta kochasz.
Upewnij się też, czy na pewno go kochasz, czy tylko chciałabyś kochać?

A najważniejsze, popracuj nad pewnością siebie, samoakceptacją. Masz swojego mężczyznę, a tęskno Ci do tego, który nie jest Twój. Przecież nie wiesz, jak by było, gdyby to tamten był przy twym boku. Może też miałabyś takie same jazdy co w sytuacji obecnej?

Może się czegoś obawiasz i szukasz problemów? Bo trochę dziwne jest to, że ktoś kto kocha chce się tej miłości pozbawić.
Zajrzyj w głąb siebie i dokładnie zobacz, co tam siedzi wink

Nic dodać, nic ująć smile

8

Odp: Czuję - nie czuję, myślę - nie myślę

Upewnij się też, czy na pewno go kochasz, czy tylko chciałabyś kochać?


Na mój gust, to go nie kochasz, skoro teraz widzisz wady i coś Ciebie drażni, to później będzie gorzej o wiele gorzej,
Jest takie powiedzenie- kobieta kocha mężczyznę, który ją pokochał-

9

Odp: Czuję - nie czuję, myślę - nie myślę

Niczym Scarlet z Przeminęło z wiatrem smile to pierwsze moje skojarzenie.
Drugie wynika z dojrzałości i świadomości.
A mianowicie : ja nie chcę byle czego, byle kogo i byle jak.
Wiem czego oczekuję od życia, a na co się zgodzić nie mogę,
I nie czuję się winna , że nie kocham tylko dlatego, że powinnam,
że wypada, że nie spotka mnie już nic więcej
i powinnam dziękować losowi za dary, których doświadczam.
Doceniam te dary, ale ... właśnie, są one piękne, ale nie dla mnie.
Więc po co mam chodzić w cudzej sukience, tylko dlatego,
że jest piękna. To moje życie, moje czucie i moja wolność wyboru.
Może warto poczekać i dać sobie szansę na szczęście.
Skoro płaczesz, a Twoje słowa są bardzo mocne
i wiem, że cierpisz to jakie to szczęście? jaka to miłość?
Kiedy pokochasz TEGO JEDYNEGO nie będziesz tu pisać,
łzy nie będą płynąć po policzku, będziesz to wiedziała.
I tego Ci życzę.

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czuję - nie czuję, myślę - nie myślę

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026