netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Studia w innym mieście mąż w innym ... ?

41 odpowiedzi8 343 wyświetleniazałożony przez Bella919, 07.06.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Studia w innym mieście mąż w innym ... ?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 42 ]

1

Temat: Studia w innym mieście mąż w innym ... ?

Witam was. Mam pytanie.

W przyszłym roku wychodze za mąż. Akurat ukończe szkołe w ktorej teraz sie ucze tzn Technik masażysta.
Odkąd uświadomiłam sobie kim chce w życiu być tzn od 18r życia, marze o tym aby studiować Psychologie. Chciałabym pomagać ludziom, bardzo interesuje mnie to co ludzie mają w głowach, chcialabym im jakoś pomagać.

Niestety w tamtym roku nie zdałam matury. (W tym ciągle czekam na wyniki).
I tutaj zaczynają się schody, mój narzeczony nie chce żebym szla na studia do warszawy (dzienne) boi sie że sie rozejdziemy, będzie tęsknił, no i jest to też kwestia finansowa, ale wydaje mi sie że tato mi pomoże. Narzeczony z drugiej strony mówi żebym szła tutaj w moim mieście na studia, ale tutaj nie ma nic co bym chciała studiować  Albo żebym studiowała psychologie zaocznie. Jednak wydaje mi się że po prostu strace czas i pieniądze na zaocznych studiach. Bardzo zależało by mi jakby ktoś mi udzielił odpowiedzi na moje pytanie czy te studia mają jakiś sens?? Są tutaj osoby które studiują/studiowały psychologie zaocznie??

Bardzo mi zależy na związku, jednak mój narzeczony ma obawy że się rozstaniemy, uważa że "wpędzam go w lata" ? Co jest dla mnie absurdem.
Nie wiem czy upierać się na studia dzienne czy odpuścić i iść na zaoczne. Na dziennym największym problemem będą pieniądze, ale są kredyty studenckie. Narzeczony też chciałby mieć dziecko... ma 26 lat a ja 21... Ja bym chciała zaczekać po studiach...
Ech ciężko mi to pogodzić ;(

Narzeczony mógłby pracować w w-wie, ale chyba lepiej jak zostanie tu na wsi.
Pracowałby tam na budowie, i co jest najgorsze, wiem że latwo tak powiedzieć nie pij, ale tam każdy pije, tam było normą to, dlatego też nie chce tam wracać.
W ogóle tutaj mu jest najlepiej... A ja glupia chce pogodzić i studia i męża...??

2

Odp: Studia w innym mieście mąż w innym ... ?

DLaczego twój narzeczony nie pomysli o Tobie???
Chcesz sie rozwijać, uczyc, a przeciez to nie zbrodnia.
I dlaczego to Ty masz sie "poświęcać"i rzucać swoje marzenia po to aby uszczęśliwić jego?
On chce mieć juz dzieci? A TY CHCESZ STUDIOWAĆ.
STrasznie egoistyczne podejście Twojego narzeczonego. W sumie też przechodzi przez niego strach utraty Ciebie, jednak nie może Cie w ten sposób ograniczać.
Realizuj swoje plany; On powinien Cię jeszcze wspierać.

3

Odp: Studia w innym mieście mąż w innym ... ?

O masakra. Jak czytam takie posty młodych kobiet, to chciałoby się powiedzieć: kopnij go w d... lub niech dostanie obuchem w łeb.
To jest Twoje życie czy partnera? Litości. On nie ma prawa mówić Ci gdzie masz studiować, a tymbardziej kiedy urodzić dziecko, bo on chce.

Sama w tym roku zostanę mężatką, narzeczony ma stabilną pracę i 32 lata. Czy wobec tego mam zaniechać swoich planów, marzeń, studiów, bo on ma parcie na dziecko? Wątpię. Nie tędy droga.

4

Odp: Studia w innym mieście mąż w innym ... ?

Rozumiem, że Ty chcesz się kształcić i bardzo dobrze... Tyle, ze widzisz, Twój facet ma inne potrzeby. Obydwoje macie inne. Ty chcesz wyjechać i się uczyć a on chce mieć kobiete przy sobie i chce dzieci. W związku się liczą potrzeby obojga. Albo pójdziecie na kompromis, albo jedna ze stron będzie musiała ustąpic, ale pewnie będzie nieszczęśliwa, a wtedy Wasz związek może nie przetrwać. No i w zasadzie tyle.

5

Odp: Studia w innym mieście mąż w innym ... ?

eh i te teksty to zostaw mnie i tyle sad To absurd... najlepiej by było jakbym poszła na zaoczne studia ;(
On nie rozumie... Jest moim przyjacielem, rozmawiamy o wszystkim, ale nigdy tego nie zrozumie sad On nie ma takich ambicji i marzeń... najważniejsze że JA jestem ;(

6

Odp: Studia w innym mieście mąż w innym ... ?

BĘDZIESZ ...ale czy szczęśliwa?

7

Odp: Studia w innym mieście mąż w innym ... ?

Współczuje Ci, bo wiem że to trudny wybór.
No ale widzisz, nie wszystko da się pogodzić. Chcesz jechać na studia do wawy, a Twój facet chce żebys była przy nim, załozyła rodzine. Widocznie to jest dla niego najważniejsze... Nie zakładałabym od razu, że on nie rozumie Twoich potrzeb, tylko ma też swoje (które są inne niż Twoje). Dlatego też chciał abys poszła studia gdzies bliżej. Tyle, że Tobie marzy się Wawa. No i widzisz, wydaje mi się, że lepiej że Twój facet mówi Ci wprost, że mu się to nie podoba, niż by pozwolił Ci wyjechać, a znalazł sobie jakąś laske na boku. Z jednej strony powinien rozumieć, że chcesz studiować, ale on to chyba rozumie, tylko nie rozumie tego, że chcesz być tak daleko niego... I nie wiem naprawdę co Ci poradzić, z jednej strony dobrze żebyś realizowała swoje marzenia, tylko czy kosztem związku? Wiele osób mówi, że on powinien Ci pozwolić wyjechać. No dobrze, ale taki wyjazd to jest duża próba dla związku. Wielu ludzi nie wytrzymuje odległości. On też może się tego obawiać.

8

Odp: Studia w innym mieście mąż w innym ... ?

fairytale Ty go chyba bardzo dobrze rozumiesz. Niestety blisko nas nie ma nic... jest lublin albo warszawa... wszystko 100 km od nas... On nie chce zebysmy byli małżeństwem na odległość... Dla niego to była by udręka.... Tęsknota... Bałby sie , nie byłabym juz przy nim, teskni gdy spóźniam sie pare godzin do domu, a co mówić całymi tygodniami daleko od niego ... dlatego też chce podjąć próbe studiów zaocznych, może nie jest tak źle jak mi się wydaje...

9 Ostatnio edytowany przez red (2012-06-07 20:35:35)

Odp: Studia w innym mieście mąż w innym ... ?

Zdecydowanie przesadzasz z tym uwielbieniem dla dziennego studiowania. Powiem Ci, że ja już raz dziennie studiowałam i uważam to za przereklamowane. Jeśli komuś chodzi o naukę, a nie o imprezy, to bez znaczenia czy będzie studiować dziennie czy zaocznie- ważne tylko, żeby chciał się uczyć. Poza tym sama od października wybieram się na psychologię- zaocznie i nie rozumiem z czym masz taki problem. Ty chcesz studiować, on chce mieć Cię w domu, więc studia zaoczne wydają się jedynym kompromisem.

A tak przy okazji, bo mnie bardzo nurtuje- jak można nie zdać matury? Nie chcę Cię obrażać ani oceniać, ale nie ogarniam. Na czym poległaś?

10

Odp: Studia w innym mieście mąż w innym ... ?
red napisał/a:

A tak przy okazji, bo mnie bardzo nurtuje- jak można nie zdać matury? Nie chcę Cię obrażać ani oceniać, ale nie ogarniam. Na czym poległaś?

Mniej wiecej o tym samym pomyslalam - jak mozna nie zdac obecnej matury? I takze nie chce Cie urazic, ale tak zastanow sie troszeczke - skoro matura za pierwszym podejsciem Ci nie wyszla, a teraz po powtorce i tak nie jestes pewna czy ja zdalas to jak zamierzasz sobie poradzic na tym kierunku? Chyba, ze chcesz studiowac to hobbystycznie, ale nie wydaje mi sie czytajac Twoje posty.
Co do studiow ogolnie - dobra uczelnia, uzdolnienia w danym kierunku i wtedy srednio wazne czy dzienne czy zaoczne. Tak jak napisala Red - chcesz studiowac czy balowac? Tu i tu musisz tak samo sie przykladac jezeli naprawde chcesz do czegos dojsc a nie tylko kupic papierek smile

11

Odp: Studia w innym mieście mąż w innym ... ?

Jeśli naprawdę go kochasz i chcesz z nim być to go nie zostawiaj!Albo razem ,albo wcale!Ja jestem po takiej rozłące i teraz cierpię , on przestał kochać

12

Odp: Studia w innym mieście mąż w innym ... ?

Ja już się gubie po prostu sad Nie zdałam matury z matematyki, ponieważ to troche moje lenistwo, nie uczyłam się, miałam duże zaległosci, wolalam spędzać czas z narzeczonym, taka patologiczna młodość, od samego dziecinstwa miałam problemy z matematyka, troche winy mojej, troche też szkoły ... Dużo opisywać, i dlatego nie zdałam matury. Teraz miesiąc przed matura zaczełam chodzić na korepetycje, bo dopiero dostalam pieniadze od rodziców, dlatego nie mam pewności czy ją zdałam czy nie... Miałam troszke prblemów, ale wierze że na tym kierunku dam rade, bo to coś co Kocham ...

13

Odp: Studia w innym mieście mąż w innym ... ?

W czym problem? Przecież możesz studiować ostatecznie w Lublinie lub Warszawie. Niech narzeczony się przeprowadzi, tam na pewno znajdzie pracę. Wynajmiecie jakieś mieszkacie czy coś i tyle.

14

Odp: Studia w innym mieście mąż w innym ... ?
Bella919 napisał/a:

eh i te teksty to zostaw mnie i tyle sad To absurd... najlepiej by było jakbym poszła na zaoczne studia ;(

,,Zostaw mnie i tyle", to klasyczny szantaż emocjonalny, który w tym przypadku znaczy mniej więcej tyle, że ,,jak wyjedziesz na studia, to znaczy, że mnie nie kochasz" - bardzo niedojrzałe podejście.
NIGDY nie rezygnuj z siebie i ze swoich marzeń, bo to się w życiu zwyczajnie nie sprawdza. NIKT też nie ma prawa oczekiwać, że się poświęcisz. Dziś jest tak, jutro może być zupełnie inaczej, natomiast solidne wykształcenie, praca, którą będziesz kochać, może nie gwarantują szczęścia, ale na pewno czynią życie łatwiejszym.
Jeśli tu, na miejscu, narzeczonego nic nie trzyma poza pewnego rodzaju przywiązaniem, to niech na te kilka lat wyjedzie razem z Tobą, Ty będziesz studiować, on niech znajdzie pracę, a potem kto wie, może nawet zostaniecie w Warszawie na stałe. Wszystko się da, ważne to wyznaczyć sobie w życiu priorytety i twardo się ich trzymać.

15

Odp: Studia w innym mieście mąż w innym ... ?

Niestety  narzeczony, tutaj ma po rodzicach gospodarke, w sumie to oni sie tym zajmują On pracuje gdzie Indziej. Narzeczony ma mature, ma zawód Technik Ogrodnik. Ale on nie chce. Nie chce wyjeżdzać stąd. Narazie wstępnie jest tak że ja rezygnuje ze studiów dziennych na rzecz zaocznych i ide do pracy w okolicy ... sad

16

Odp: Studia w innym mieście mąż w innym ... ?

No i macie kompromis. Nikt Ci przecież nie karze rezygnować z marzeń o studiowaniu psychologii, ale nie możesz też oczekiwać, że to partner zrezygnuje z czegoś, tylko dlatego, że Ty się upierasz przy dziennych. Zdobędziesz wymarzone wykształcenie, dyplom taki sam jak po dziennych, a będziesz jeszcze mieć czas na pracę i ewentualne zdobywanie jakiegoś doświadczenia w przyszłym zawodzie. Na prawdę nie rozumiem dlaczego większość piszących w tym temacie wypowiada się o tym, że ona nie powinna się poświęcać kompletnie nie zwracając uwagi na jej chłopaka. Osiągnęli kompromis i to jest najważniejsze. A pójście na zaoczne studia zamiast na dzienne, to nie jest żadne wielkie poświęcenie- bez przesady.

17

Odp: Studia w innym mieście mąż w innym ... ?

Bella, musisz zdać sobie sprawę, że takie rozwiązanie wydaje się być dobre na tę chwilę, ale jeśli studia zaoczne nie spełnią Twoich oczekiwań (choć oczywiście nie musi tak być), to jestem niemal pewna, że ta sytuacja będzie się mścić w przyszłości - w Tobie będzie narastał żal, a ten z kolei przeleje się na partnera.
Sama spójrz - on nie chce wyjeżdżać, Ty z kolei chcesz się kształcić, już dziś wiesz, że chciałabyś dziennie, mimo to poddajesz się woli narzeczonego. Czy nie uważasz, że w ten sposób rezygnujesz z czegoś, co jest dla Ciebie bardzo ważne? Rezygnujesz, bo ktoś tego od Ciebie oczekuje, niemniej sam nie zrobił nic w tym kierunku, aby Tobie tę sytuację ułatwić, nie padło bowiem z jego strony żadne kompromisowe rozwiązanie. To jest trochę na zasadzie ,,bo ja tak chcę", bez konkretnego argumentu.

Red, niestety nie mogę się z Tobą zgodzić - gdzie Ty tu widzisz kompromis? Kompromis jest wtedy kiedy obydwie strony idą na ustępstwa, a w tym przypadku zrobiła to tylko Bella.

18

Odp: Studia w innym mieście mąż w innym ... ?

no to jest właśnie głupia sytacja, bo tak, ja poszłam na kompromis, rezygnuje ze studiów dziennych na rzecz narzeczonego. Chce być przy nim bo mi na nim zależy. On nie chce się stąd ruszać, i nie chce żebym wyjeżdzała, w ogóle nigdzie. Bo będzie tęsknił... Wiem że mnie kocha, ale chyba za bardzo boi sie że tam w w-wie nie wiadomo co będe robić ... ehh mam totalny mętlik, niby narazie pogodziłam się z tą myślą że pójde na studia zaoczne, ale wlaśnie bardzo boje się tego ze kiedyś uznam że to za mało, że moglam lepiej, inaczej, coś w tym rodzaju, nie chciałabym mieć do niego nigdy żalu sad

19

Odp: Studia w innym mieście mąż w innym ... ?
Olinka napisał/a:

Red, niestety nie mogę się z Tobą zgodzić - gdzie Ty tu widzisz kompromis? Kompromis jest wtedy kiedy obydwie strony idą na ustępstwa, a w tym przypadku zrobiła to tylko Bella.

A jaki inny kompromis tutaj znajdujesz? Na jakie ustępstwa on ma iść? Albo Bella zrobi tak, jak ona chce i pójdzie na dzienne bez niego, albo on się przeprowadzi z nią. Tak czy siak, ktoś będzie niezadowolony. Idąc na zaoczne zatrzymuje i faceta i studia. Najlepsze wyjście. Poza tym bella, powiedz może dlaczego tak bardzo Ci zależy, żeby to były właśnie dzienne studia? Skoro nauczysz się tego samego na jednych jak i na drugich, najwyżej w innej kolejności...

20

Odp: Studia w innym mieście mąż w innym ... ?

Hmmmm może dlatego że chcialabym zobaczyć jak to jest na dziennych studiach?? Ale nie o to tu chodzi, mi sie wydaje że mialabym troche lżej, że nie omijały by mnie zajęcia, tzn że materiał nie byłby okrojny, Chociaż chyba bardzo nie jest. Spróbowalabym życia w warszawie, w "wielkim" miescie. Nigdy nie ciągneło mnie do wsi, ale nie ważne gdzie mieszkasz ważne z kim, dlatego chce się uczyć i pracować poza granicami wsi aby mieć od tego oderwanie. A mieszkając w warszawie napewno bym nauczyła się czegoś więcej, to były by dla mnie nowe doświadczenia. Bo odczowam głód i tęsknote do miasta...

21

Odp: Studia w innym mieście mąż w innym ... ?

A myślałaś, żeby na wakacje poszukać sobie pracy w wawie? tak na próbę? zobaczyłabyś czy spełnia Twoje oczekiwania:) I mielibyście z partnerem próbę takiego życia na odległość... Może warto najpierw spróbować zamiast stawiać wszystko na jedną kartę? Poza tym tryb studiowania można zmienić w trakcie;) Nie wiem jak ze zmiana z zaocznych na dzienne, ale z dziennych na zaoczne bez problemu.

22

Odp: Studia w innym mieście mąż w innym ... ?

Jest jeszcze takie wyjście, że Bella będzie studiować w Warszawie, a narzeczony zostanie na miejscu, przecież będą się widywać w weekendy, do tego dochodzą przerwy świąteczne, wakacje - nie oni pierwsi i nie ostatni, a każdy będzie tam, gdzie widzi swoje miejsce. Pięć lat przecież kiedyś minie, a przed nimi jeszcze całe życie.
Rzecz w tym, że narzeczony w tej konkretnie sytuacji ma bardzo roszczeniową postawę, wywiera nacisk, stosuje szantaż emocjonalny, więc Bella czując się winna rezygnuje ze swoich marzeń. Tak być nie powinno, on - jeśli naprawdę kocha - nie powinien podcinać jej skrzydeł, a raczej wspierać, pchać do przodu, tymczasem na jednej szali położył jej rozwój, a na drugiej związek. Moim zdaniem to wszystko podszyte jest daleko idącym egoizmem.

Niestety psychologia jest kierunkiem, który bardzo trudno studiuje się zaocznie, a jeśli już, to wiedza w ten sposób zdobyta nie jest tą samą wiedzą, co uzyskana trybem dziennym. Studia zaoczne nastawione są na zarabianie, nie kształcenie i nikt mi nie powie, że nie odbywa się to kosztem studentów. Sama studiowałam zaocznie, więc doskonale widzę różnicę pomiędzy jednym a drugim typem kształcenia.

Edit: Red, nasze posty piszemy i wklejamy niemal równocześnie smile, stąd wynika pewna niespójność.

23 Ostatnio edytowany przez alice ayres (2012-06-08 23:25:14)

Odp: Studia w innym mieście mąż w innym ... ?

Droga Bello moim zdaniem Twoje marzenia dotyczące studiów dziennych są na razie mrzonkami ponieważ nie masz jeszcze wyników matury. Nie wiesz zatem czy w ogóle dostałabyś się na psychologię.

Według mnie wygląda to tak, że mieszkacie razem z narzeczonym w małym mieście, macie spokojny tryb życia i zapewne sporo czasu dla siebie-do czego jesteście przyzwyczajeni. Narzeczony ma prace, kocha Cię, chce się ożenić a co za tym idzie mieć z Tobą dzieci. No i wygląda na to, że wcale nie uśmiecha mu się burzenie tego spokojnego życia i wprowadzanie zmian. Co rozumiem, bo nie wszyscy stworzeni są do życia w dużym mieście, zwłaszcza jeśli w małym niczego mu nie brakuje. Oczywiście niemożliwa jest sytuacja, żebyście mieszkali osobno. 5 lat studiów to byłoby baaaardzo trudne i nie wyobrażam sobie takiego małżeństwa. Studia to nie tylko nauka do kolokwiów, sesji, ale przede wszystkim bardzo ważny etap życia, poszerzanie horyzontów, szukanie i rozwijanie swoich zainteresowań. A i życie studenckie również imprezy wprowadzają duże doświadczenie, ciekawość, nowe znajomości i jest to nieuniknione, bo przecież nie zamkniesz się w pokoju z książkami. Zresztą sam kierunek wymaga poznawania, obserwacji, rozmów z różnymi ludźmi. Ogromna zmiana trybu życia. Wyobrażasz sobie jakie Twój narzeczony ma obawy?
A nawet jakby zamieszkał z Tobą w Warszawie, to myślisz, że jakby się z tam czuł. Myślę, że jego nie kreci życie w dużym studenckim mieście. Ty byś się rozwijała, a on by się męczył.
Najlepszym rozwiązaniem są według mnie to studia zaoczne. Jeśli o studia chodzi, przede wszystkim ważna jest uczelnia. Na dobrej uczelni studia zaoczne są znacznie lepsze niż dzienne za słabej. Mam koleżankę, która studiuje psychologię zaocznie, (oprócz tego ma pracę, w której wiedza ze studiów bardzo jej się przydaje). Miałam również kilku znajomych studiujących dziennie ten kierunek i gdybym chciała wybrać sie do psychologa na pewno wybrała bym się właśnie do niej. Bo najważniejsza jest pasja. Jeśli ktoś kocha psychologie uczy się jej i żyje nią codziennie, a to jest również możliwe na studiach zaocznych.

24

Odp: Studia w innym mieście mąż w innym ... ?

A mi to się wydaje, że dziewczynę ciągnie do "wielkiego" świata, do realizacji wszystkiego na co jest czas właśnie na studiach, czas na bycie młodym, bez zobowiązań, bez obowiązków większych niż kolokwium i trochę grosza na pasztet. Ty zwyczajnie w świecie jesteś jeszcze za młoda na ślub, dom i pieluchy i jest to zupełnie zrozumiałe. Aż tak ciągnie Cię do ołtarza, że chcesz zrezygnować z tego jedynego w swoim rodzaju, niepowtarzalnego życia studenckiego? Twój facet zapuścił już korzenie, jest dużo starszy, ma jakieś plany, ale czy jego plany są na pewno i Twoimi? Nie szkoda Ci życia i młodych lat? Idę o zakład, że będziesz żałować i wierz mi, mówię to z doświadczenia i z ręką na sercu, o niebo lepiej jest żałować, że się coś zrobiło niż żałować, że się nie spróbowało.

25

Odp: Studia w innym mieście mąż w innym ... ?

I o to właśnie chodzi - facet już poukładał sobie swoje życie i tego samego oczekuje od narzeczonej, pomimo że ona ma aspiracje, pragnienia, chce się rozwijać, kształcić, spróbować czegoś nowego.
Bella, jeśli z tego wszystkiego zrezygnujesz - będziesz żałować, uwierz mi, że będziesz. Jeśli on postawi na swoim, bo Ty chcąc udowodnić, że Ci na nim zależy odpuścisz, to będziesz tęsknić za czymś, czego nie spróbowałaś. Najgorsze w życiu są te wszystkie niewykorzystane szanse, które nie mają szansy się już powtórzyć.

26

Odp: Studia w innym mieście mąż w innym ... ?

Ja tu nie widzę żadnego kompromisu. On nie chce kompromisu, tylko musi być tak, jak on chce.
Teraz dziecko i rezygnacja ze studiów, potem czekaj, aż każe Ci krowy doić, zajmować się gospodarstwem. Owinie Cię wokół palca, nawet do koleżanek na kawę nie wyjdziesz, bez poczucia winy.

Warszawa to większe miasto, większe możliwości. Tam praca będzie, Twoje studia.
Skoro on nie potrafi się poświęcić przez 5 lat, to czego Ty od niego oczekujesz dalej?

27 Ostatnio edytowany przez Bella919 (2012-06-09 10:54:45)

Odp: Studia w innym mieście mąż w innym ... ?

On do niczego nie potrafi się poświęcić sad Nie wiem dlaczego ... Uważa że to wielkie poświecenie z jego strony skoro napisał mi w smsie że nie będzie nadużywał alkoholu. Wczoraj rozmawiałam z nim o slubie ... Tzn powiedziałam że chciałabym aby nie  było błogosławienstwa i że chcialabym żeby zobaczył mnie dopiero w kosciele, jak ide z moim ojcem... Nakrzyczał na mnie ze to nie jest ameryka, że cyrki chce robić, że to tradycja (tradycjonalista a do Koscioła nie chodzi ... ). Ehh bardzo mnie to boli, bo to ja ide na wszelkie ustępstwa, rezygnuje z życia w mieście na rzecz tej wsi w której nawet sklepu nie ma... Ale jest dom z rodzicami i tu bedziemy mieszkać... Zawsze inaczej wyobrażałam sobie swoje życie . . . Chciałabym brać życie pełną garścią a nie tylko siedzieć w domu i żeby moje horyzonty wybiegały poza nasza wieś i sąsiednią ... sad

Olinka - Próbowalam i tak ... Niestety małżeństwo na odległość nie nie nie, to za długo. Ale tłumaczyłam mu że w weekendy będe, święta, wakacje , nie nie nie. Tak samo jak mówiłam że on mógłby przyjeżdzać do mnie, nie nie nie bo euro i oni wszystko pozmieniali i niebędzie wiedział jak jechać ! a dobrze zna tą okolice w której ma być uczelnia.! On nie chce, On będzie tęsknił. Na studia zaoczne o dziwo pieniądze się znajdą na dzienne już nie ... Oczywiście nie zalezy mi bo jak sie upre to sama sobie poradze ... Wręcz jestem tego pewna chce być nie zależna.

RED - Hah ja miałam bardzo kontrowersyjny pomysl wyjechać za granice do pracy na 2 miesiące ... NIE NIE I NIE ! Za długo, on będzie tęsknil, do kogo on sie przytuli, On mnie kocha i on nawet dnia sam nie chce spędzać bezemnie ! A pozatym ja i tak sobie nie poradze bo ja taka damula z miasta nie poradzi sobie ... (Oczywiście nigdy nie uzyl okreslenia damulka, tylko tak w skórcie moge napisać jak myśli o mnie). Ale zapewne jak będe musiala u niego pomóc to już będe pełna sił ...

alice ayres - a ja sobie wyobrazam, On na tej wsi ma bardzo spokojne życie, nigdzie sie nie rusza, praca dom, czasami do kolegów, oaza spokoju... Codziennie piwo sobie wypije, a jak nie wypije to przecież mi powie że dzisiaj nie pił... Wszystko co chce to ma... On tu ma wszystko, dosłownie. Mu jest tu dobrze ... On nie pojdzie do miasta bo gdzie on znajdzie taka prace jak ma teraz ?? a pozatym on ma tu dom, i nie bedzie go zostawiał. Szkoda tylko że dopki nie był ze mną nie pomyślał o tym żeby cos tu zmienic, dopiero kiedy ja zaczełam mówić co zmienić, oczywiscie wszystko na raz to uuu źle. I oczywiscie jak pojde do pracy to bedziemy robić remonty !

TEO - Coś w tym jest, no niestety tak już mam, bardzo go kocham, naprawde, (chociaż czasami po tych kłótniach chce sie spakować i odejść, zostawić go, kiedyś napisałam list że odchodze, że już dłużej tak nie moge, ale za dużo było Ja w tym liście...) Zostałam bo kocham, i chce z nim być na dobre i złe... Ale nie chce obudzić się z ręką w nocniku że nic nie zrobiłam, że źle pokierowałam swoim życiem, że zostatne tutaj. Ale przecież ucze sie na technik masażyste w przyszłym roku bede miała egzamin, wiec co mam zawód więc moge już pracować, ot a ja psychologie jechce chce!
Oczywiście On mi niczego nie zabrania, On mnie Kocha ... To smutne sad

I oczywiście On wszystko robi podemnie ...? Heh tylko co ...

28

Odp: Studia w innym mieście mąż w innym ... ?

Idź na te studia, później zaczniecie się martwic.
W sumie on się boi tego, że Ty zasmakujesz innego życia, świata, poznasz ludzi i BUM....możesz nie wrócić.
No ale niestety, nie wolni zapominać o sobie.
Jeszcze zrozumiałabym gdybyś chciała popełnić jakąś zbrodnie...ale Ty przecież chcesz inwestować w SIEBIE, czy to złe?

Ja czytając Ciebie zaczynałam mieć klaustrofobie, dusiłam się...

29

Odp: Studia w innym mieście mąż w innym ... ?

Ja też się dusze sad To jest okropne ...  Teraz mu powiedzialam że ja ze wszystkiego rezygnuje ... To wykrzyczał mi idź na studia dzienne, idz! Tylko ciekawe co sie za tym kryje ... sad

30

Odp: Studia w innym mieście mąż w innym ... ?
Bella919 napisał/a:

TEO - Coś w tym jest, no niestety tak już mam, bardzo go kocham, naprawde, (chociaż czasami po tych kłótniach chce sie spakować i odejść, zostawić go, kiedyś napisałam list że odchodze, że już dłużej tak nie moge, ale za dużo było Ja w tym liście...) Zostałam bo kocham, i chce z nim być na dobre i złe... Ale nie chce obudzić się z ręką w nocniku że nic nie zrobiłam, że źle pokierowałam swoim życiem, że zostatne tutaj. Ale przecież ucze sie na technik masażyste w przyszłym roku bede miała egzamin, wiec co mam zawód więc moge już pracować, ot a ja psychologie jechce chce!
Oczywiście On mi niczego nie zabrania, On mnie Kocha ... To smutne sad

Podsumuje Cię na zimno. Wiem, że bardzo kochasz, ale postaraj się wyłączyć to uczucie, dopuść zdrowy rozsądek do głosu, bo wiem, że go masz tylko skutecznie go zagłuszasz.

1. Nie jesteś szczęśliwa
2. Wszystko zostało narzucony Ci z góry
3. Nie masz prawa do swojego życia i zmian
4. Jesteś emocjonalnie szantażowana
5. Masz już poukładane życie, którego nie chcesz
6. Szykuje Ci się mieszkanie z teściami na nieswoim terenie z mężem, który NA PEWNO nie weźmie Twojej strony.
7. Dopiero zaczynasz życie, a już zostało Ci ono odebrane.
8. Nie masz własnego zdania.

I teraz odpowiedz sobie na pytanie, czy takie życie chcesz wieść? Czy chcesz za 10 lat patrzeć na swojego męża i szczerze go nienawidzić? Czy ta wielka miłość jest warta takich poświęceń? Czy bez zastanowienia oddasz swoje życie i los w ręce obcego człowieka, który tylko potrafi brać?

Piszę to wszystko, bo szczerze mi Ciebie szkoda. Bo wiem, że na 90% przestraszysz się swojego zdrowego rozsądku i wyjdziesz na niego za mąż, przeprowadzisz się na wieś, będzie prowadzić życie wegetacyjne, bo potem będzie już tylko gorzej. Zastanów się czy warto. Mówi się "jak kocha to poczeka" i to jest prawda. Prawdziwa miłość przetrwa wszystko, a Ty nie wyjeżdżasz na drugi koniec świata tylko 100 km dalej. On nic Ci nie daje i nie da, to Ty dajesz i dawać będziesz.

31

Odp: Studia w innym mieście mąż w innym ... ?

Juz napisalam wielkiego posta z zamiarem wyslania kiedy zerknelam na strone i zdalam sobie sprawe z Teo napisala dokladnie to o czym ja wyprodukowalam caly elaborat.
Krotko mowiac...kochasz faceta ktory kaze ci rzucic swoje plany i marzenia bo on nie bedzie sie mial do kogo przytulic i bedzie tesknil.
Kochasz faceta ktory sobie ciebie wybral zebys z nim BYLA a to czy jestes szczesliwa to jest juz inna para kaloszy o ktorej on szczerze mowiac wcale nie mysli.
On chce slubu dzieci i jak przyjdzie co do czego to on bedzie mial te twoje zaoczne w dupie (przepraszam moda ale ja musze) Urodzisz dziecko a on pojdzie do roboty zostawi cie sama i na wyklady nie pojdziesz. Rzucisz studia dla dziecka i bedziesz sobie pluc w brode do konca zycia. Nie dziecka wina...
Majac 14 lat wpadlam do jeziora. Wyciagnieto mnie nieprzytomna i odratowano w szpitalu. Jak tracilam swiadomosc przez umysl przelecialy mi wszystkie zmarnowane szanse, niewykorzystane okazje.... Nie moje zyciowe pomylki ale wlasnie sytuacje kiedy nie poszlam do kina mimo ze bardzo chcialam, odmowilam sobie czegos mimo ze bardzo chcialam, poszlam na kompromis ktorego nie chcialam.... Takie wlasnie wydarzenia staly mi przed oczami w chwili kiedy myslalam ze juz po mnie.
Zycie masz jedno. Nie ma opcji "przewin".

32

Odp: Studia w innym mieście mąż w innym ... ?

Kurcze, To jest trudne ... sad Wcale nie wiem czy ja nie jestem szczęśliwa... Kiedy ostatnio przymierzałam suknie ślubne, byłam taka szczęśliwa, ale z drugiej strony przy pierwszym potknięciu, przy kłótni, zawsze oddaje mu pierscionek, zawsze mówie że to koniec, że ja tak nie chce, ale nie potrafie od niego odejść, nie moge go zranić ... To było by najgorsze co mogłoby dla mnie być... Chcialabym mieć zawsze z nim kontakt, jest dla mnie przyjacielem, a wiem że tak  bym straciła go na zawsze... Wcześniej dokładnie jakoś rok temu czułam tą wielką miłość ... I nie wiem czy Ona jest dalej czy nie ... Wiem że moja rodzina tego nie zrozumie ... Eh oni uważają ze to ja sie zawsze go czepiam, bo to w sumie prawda, zawsze denerwuje sie że znowu pije, znowu pali, znowu to i tamto, i to ja jestem ta czepliwa... z koleji ja nic nie robie, po szkole wracam prosto do domu, do niego, nie wiem dlaczego ... Na początku były wielkie plany, teraz jest tak że mamy dom, a ja pójde do pracy, Tż mówi że on nie chce mi się narzucać... Że on chce żebym była szczęśliwa, tego dziecka nie chce chyba już teraz... Ale też nie chce czekać 5 lat ... Co do rodziców... Nie wiem... Holernie trudno jest mi to powiedzieć że stanie po ich stronie... Nie wiem jak będzie ...

Ja po prostu chce iść na te studia, ale chce mieć też jego... Bo wiem że jeżeli bym poszła na studia, i jeżeli bym je ukończyła to wtedy to wszystko potoczyło by się inaczej.

Jakieś 2-3 miesiące temu rozmawialismy, i tłumaczylam mu że dlaczego chciałabym mieć nowy dom, oddzielnie tlumaczyłam, On niby sie zgadzał, rozumiał, i ustaliśmy że zbudujemy, mamy działke, mamy budowlańców, mój tato zbudował dom dla siostry, On sam budował domy, mi sie wydaje że damy rade. Tylko jest pewne i to że ja będe musiała zarabiać. I Tż się z tym zgadza, ale jednak, kurcze ma te myśli że On ma dom, i to duży i co pusty ma stać??

Eh i ci rodzice, nie są wcale tacy źli, ale wiem że mieszkanie razem a oddzielnie to dwa światy ... Strasznie ingeruje w życie Tż. Wszystko chcą wiedzieć sad. Z kolei zawsze mnie bronią, zawsze go opieprzają jeżeli coś źle zrobi w stosunku do mnie. TEŚCIOWA chyba sie boi czasami że sie roztane z nim ...

Kurcze boje się tej dorosłości ... Ale jestem totalnie rozdarta, bo chcialabym z nim być, chciałabym być jego zoną, i wyznać miłość przed ołtarzem, i chciałabym studiować, i dzieci mieć po studiach ... Chciałabym być szczęśliwa ... I chciałabym walczyć ... Najbardziej boli mnie to że czasami nie wytrzymuje bo czuje się przytłoczona tym wszystkim, że oddaje mu pierscionek, chce odejść. On mnie zawsze wtedy przytula, krzyczy że kocha ...

Nie chce go stracić ... Boje się ze kiedyś takiej osoby już nie spotkam... Bo mimo wszystko jest moim przyjacielem, i potrafimy rozmawiać , i on potrafi przyznać sie do błędu i ja ... To jest trudne sad

33

Odp: Studia w innym mieście mąż w innym ... ?

To idź na te studia, ze slubem poczekaj sobie. Spokojnie.
Gdzie Ci się spieszy?
Aaaaa jemu sie spieszy.
Decyzja nalezy do Ciebie...
Żebys tylko później nie płakała.

34

Odp: Studia w innym mieście mąż w innym ... ?

Widzę, że definicja przyjaźni padła w tych czasach. On NIE JEST Twoim przyjacielem, a jedynie osobą, którą dobrze znasz i on zna Ciebie. Przyjaciel nie żąda, przyjaciel nie stawia warunków i nie szantażuje emocjonalnie. Przyjaciel poczeka jeśli będzie taka potrzeba.
On chce ślubu, on chce dziecka, on chce mieszkać tu i tu, on nie chce żebyś się realizowała.
Biała suknia to nie całe życie. Ślub i wesele trwa w sumie 24 godziny, a co zrobisz z pozostałymi 50 latami? Widzisz różnice? To nie Twoi rodzice mają rozumieć, to nie teściowa ma być smutna, nie żyjesz dla nich tylko dla siebie, kiedy to wreszcie zrozumiesz? Bo kiedy będzie źle i będziesz musiała sobie z tym wszystkim poradzić to nie będzie już rodziców, teściowych i prędzej czy później każdy da Ci do zrozumienia, że ma swoje życie i Ty masz swoje.
Ty nie chcesz ranić jego, ale on raczej nie ma skrupułów.
Nie bierz ślubu, poczekaj te kilka lat, jeśli to prawdziwa miłość to to przetrwa. Jeśli on mówi Ci, albo daje do zrozumienia, że wyjeżdżając na studia udowodnisz, że go nie kochasz, to z ręką na sercu możesz mu odpowiedzieć, że i on nie kocha Ciebie mówiąc takie rzeczy. Przywłaszczył sobie Ciebie, to widać jak na dłoni.
Masz 21 lat i minimum 50 przed sobą. Naprawdę dla białej sukni i strachu "co ludzie powiedzą" chcesz porzucić marzenia i podporządkować się wszystkim? Przecież nie chcesz lecieć na księżyc, na litość Boską! Tylko iść na studia! 100 km od domy, a nie 10000000 ! Jeżeli on nie jest w stanie pójść na takie ustępstwo jak 5 lat studiów, to nie licz na to, że kiedykolwiek pójdzie na jakieś inne. Kochające pary powinny się wspierać i sobie pomagać, a nie ograniczać się egoistycznie, bo on jest wielkim egoistą. W jego argumentacji jest tylko "ja" "ja" "ja". Nie ma miejsca dla Ciebie.

35

Odp: Studia w innym mieście mąż w innym ... ?

Hej. Znam już wyniki matury. Zdałam. Z czego jestem bardzo szczęśliwa. Bo naprawde balam sie. A teraz moje marzenie morze się spełnić. Ale boje się aby nie spełniło sie kosztem Tż. Boje się podjąć odpowiednią decyzje. Jak zrobić aby było dobrze? Aby wszyscy byli szczęśliwi. Kurcze boje się podejmować własnych decyzji, bo wydaje mi się że jakiś czas temu tok mojego myślenia zmienił się. Nie chce go zranić. I siebie nie chce zranić. Chce spróbować iść tą drogą którą ide, czuje że to moja droga, tylko nie potrafie tego dobrze rozegrać, zrobić tak aby było dobrze... sad

Co powinnam powiedzieć aby nie wyjśc na egoistke i na dziewczyne która chce spróbowac życia w dużym mieście?

Już wstępnie rozmawialiśmy, nie wiemy co poradzić, On mówi że mnie rozumie, Ja mówie że poczęści go rozumiem ... Oboje chcemy ślubu ... Jak go przekonać aby spróbował życia w warszawie ze mną, w całkiem innym zawodzie, w nowej pracy, jak mu powiedzieć że napewno będzie ciężko ale że będziemy tam razem?? Jakich użyć argumentów?? Mój tż ma zdaną mature, ma tytuł technik ogrodnik, niestety nie pracuje w zawodzie od kilu lat. Mature i egzamin zdawał 6 lat temu?? Czy próbować brać go ze sobą? Co robić ? sad

36

Odp: Studia w innym mieście mąż w innym ... ?

Jestem z moim Ł. w sytuacji podobnej. Ja studiuję dziennie w Warszawie, a mojego kierunku nie da się po prostu roić zaocznie. On Musi przeprowadzić się 300km dalej. Kiedy już wiedzieliśmy, że tak będzie usiedliśmy razem i rozważyliśmy wszystkie możliwości. Oboje chcemy ślubu i dziecka. Postanowiliśmy jednak, że te dwa lata, które mi zostały poczekamy. On rozumie, że to moje marzenie i nie chce mnie ograniczać. Oczywiście boje się, że w tym czasie się rozpadnie, że on spotka kogoś innego. Nawet założyłam na ten temat wątek (Dziękuje wszystkim, którzy wypowiedzieli się i podtrzymali mnie na duchu w chwilach wątpliwości). Jednak nie mam zamiaru trzymać go przy sobie na siłę, bo wiem, że to zapewni mu lepszą przyszłość. Będziemy do siebie dojeżdżać kiedy się tylko da, a ze ślubem poczekamy do unormowania sytuacji. To jest kompromis. Oboje z czegoś zrezygnowaliśmy i oboje nie jesteśmy pewni jak to się skończy. Ale rozumiemy też, że związek nie polega na ograniczaniu jednej ze stron, a na wzajemnym wspieraniu się w realizacji marzeń nawet jeśli nie do końca nam się podobają.

Bello twój narzeczony tego nie rozumie i mam wrażenie, że ty też nie do końca. On wymaga, żeby wszystko było tak jak on chce, a ty jesteś gotowa mu wszystko poświęcić. Myślisz, że w małżeństwie to się zmieni? Jeśli weźmiesz ślub teraz nie zmieni się. On zawsze będzie stawiał na swoim, a ty zawsze  będziesz rezygnować. Jak długo jesteś w stanie tak żyć?
Radzę ci idź na studia dla siebie, a nie dla faceta. To twoje studia i twoja przyszłość. Nawet jeśli wybierzesz zaoczne to niech to będzie twoja decyzja, a nie jego. Bo na razie na wspólną decyzję w waszym związku nie widzę szans.
Studia są czasem rozwoju, często zmiany sposobu patrzenia na różne sprawy. Możesz go wykorzystać również na budowanie swojego związku z narzeczonym. Popracuj nad swoją rolą. Dla mężczyzny powinnaś być równorzędną partnerką, a nie istotą podległą jego woli. Inaczej nie będzie cię szanował. Jeśli chcesz aby po ślubie wszystkie decyzje były podejmowane wspólnie musisz to wprowadzić przed ślubem. Często w małżeństwo kobiety wchodzą z przekonaniem, że mężczyzna się zmieni, podczas gdy on uważa, że kobieta będzie dokładnie taka sama. Jeżeli przed ślubem kobieta tolerowała zdrady to po ślubie facet czuje przyzwolenie na takie zachowania. Na tej samej zasadzie, jeżeli on teraz podejmuje wszystkie decyzje to będzie je podejmował również potem. Jakiekolwiek zmiany trzeba wprowadzać zanim powie się sakramentalne "Tak". A jeżeli facet tych zmian nie zaakceptuje, to znaczy, że nie jest dla ciebie odpowiednim partnerem i nie masz się czym przejmować. Jesteś młoda jeszcze masz czas.

37

Odp: Studia w innym mieście mąż w innym ... ?

Ja rozumiem. Ale nie ma co się oszukiwać na studiach byłoby mi strasznie ciężko się utrzymać sad Ale kredyt studencki itp itd. W roku 2012/2013 koncze studium medyczne zawodowe o kierunku masażysta wink i właśnie studia chciałabym zacząć też w roku szkolnym 2013/2013 tylko że MASAŻYSTE mam 100 km od wawy, dlatego chce psychologie 1 rok zacząć zaocznie, żeby nie tracić czasu. Chcemy porozmawiać z Ojcem co dalej, i jak, czy jak weźmiemy ślub czy da mi pieniądze na studia, i czy dziennie dam rade się utrzymać tak żeby 2013/2014 przejść na dzienne, a jednocześnie czy damy rade zrobić wesele w przyszłym roku. Ustaliliśmy że i tż by starał dołączyć sie do mnie na jakiś czas, i zobaczymy czy damy rade tak czy nie, i jeżeli ewentualnie nie będzie mnie stać na studiowanie dziennie to będe kontynuowała zaocznie..?


Czy to ma sens...?

38

Odp: Studia w innym mieście mąż w innym ... ?

Przejrzałam ten wątek oraz wątek o projekcie budowy domu i uruchomienia działalności agroturystycznej.
Powiem co ja sądzę o pomyśle studiowania psychologii w Twoim położeniu. To błąd. Musisz wiedzieć co chcesz robić po studiach. Czy studiować dla studiowania i skończyć je kiedyś tam, nie angażując się mocno w rozwój kariery, czy może iść w kierunku pracy psychologa.
Mam trochę znajomych zarówno po studiach dziennych jak i zaocznych na psychologii, ale żadne z nich nie pracuje w zawodzie, mniejsza o powody. Jednak musisz brać pod uwagę, że po skończonych studiach tak naprawdę niewiele możesz. Żeby być osobą atrakcyjną dla pracodawcy musisz mieć specjalizację, którą uzyskasz tak naprawdę nie na studiach, ale na coraz to innych kursach i studiach podyplomowych. To praktyka, praca z ludźmi, często mocno pokiereszowanymi przez życie. Te wszystkie działania prowadzą do kolejnych wyjazdów, a być może konieczności przeprowadzki, bo nie będziesz mogła znaleźć pracy nigdzie w pobliżu (oczywiście zakładając, że wybierasz rozwój kariery, a nie tylko uzyskanie stopnia mgr.).
Dlatego też patrząc na Twoje plany mogę powiedzieć, że nie możesz mieć wszystkiego chociażby tupałaś obiema nóżkami. Masz kilka dróg do wyboru:
- zacząć studia dzienne (o ile się dostaniesz), próbować podjąć pracę w Warszawie oraz wziąć ewentualnie kredyt i korzystać z pomocy ojca -> to pozwoli Ci studiować i się utrzymać, pytanie powstaje odnośnie małżeństwa, będziesz dojeżdżać co weekend (a  i to może być ciężkie, bo czasami po prostu trzeba coś zrobić na uczelnię, co wymaga siedzenia na tyłku np. w bibliotece i nie ma wtedy czasu na podróżowanie do domu). Zresztą z Twoich opisów wynika, że narzeczony nie jest skory do udzielenia Ci swojego wsparcia w takim wypadku;
- zacząć studiować zaocznie -> narzeczony pomoże Ci finansowo, więc odpadają kredyty, jednak jak już pisałam będziesz musiała odbywać praktyki oraz doskonalić się zawodowo, to już nie jest możliwe w trybie zaocznym;
- nie zaczynać studiów ->narzeczony będzie szczęśliwy, bo ma Ciebie na miejscu, ale czy Ty będziesz szczęśliwa?
Musisz sobie w głowie poustawiać priorytety, bo masz tam raczej mętlik, co widać po tym, że szukasz pomocy na forum (co oczywiście nie jest niczym złym smile ). Jak już będziesz wiedziała na czym stoisz (chociażby czy masz szansę na studia dzienne, bo jak nie to po co się o to wykłócać), poukładasz sobie czy ważniejszy jest rozwój osobisty czy małżeństwo, to wtedy przysiądź i porozmawiaj z narzeczonym.
A tak ponad to: on za bardzo chce mieć na Ciebie wpływ, przynajmniej tak to wynika z Twoich postów. On powie NIE i koniec, bo on tęskni, on nie ma się do kogo przytulić i cholera wie co jeszcze. Związek to sztuka kompromisów, a czy on takie Ci ofiarowuje? Na Twoim miejscu przesunęłabym ślub, po co się spieszyć, Ty go w lata nie wpędzasz. Facet może w każdym wieku założyć rodzinę, to kobieta ma ścisłe granice. A czy zabieranie go do Warszawy ma sens? To wie tak naprawdę tylko on i Ty.

39

Odp: Studia w innym mieście mąż w innym ... ?

To nie jest tak że On powie nie i koniec hmm To dotyczy nas obu, i ja i on tak mamy, że jak coś nie podoba to nie i koniec. Ale co do tych studiów nie mówi że Nie i koniec, mowi że nie chce zebym szła, ale chce zebym była szczęśliwa, powiedział że mi pomoże, że jakoś damy rade. On wcale nie jest tak zły jak można sądzić po moich wpisach wink Kurcze to ja mam ten mętlik ... Bo chce być psychologiem i rozwijać się w tej dziedzinie... Nie dla samego mgr wink Myślałam że jak skoncze to w warszawie to wróce do mojego miasta wink 50 tys ludzi, sąd, szkoły, komisariat, psychlog sądowy, policyjny ... może mam jakies szanse...

Tylko że właśnie studiowałabym dziennie to bym dostawała pieniądze  od tata, mamu musiala i tak by dawac, ona za chetna nie jest ale alimenty mam. Ja chce studiować w WSFiZ. To prywatna uczelnia i rok nauki kosztuje 4 tysiące ...

40

Odp: Studia w innym mieście mąż w innym ... ?

Pierwsza sprawa studia i praca: aby być psychologiem czy to sądowym, cz to policyjnym lub jeszcze innym, nie wystarczy samo ukończenie studiów, to jeszcze multum kursów i innych takich tam, które mają sprawić, że będziesz w tej dziedzinie wyspecjalizowana. Cała ta ścieżka to więcej niż 5 lat. Przemyśl to dobrze, jak będziesz musiała wyjeżdżać na kilka dni, tygodni, odbywać jakieś staże w innych miastach (być może w Warszawie), to raczej nie będziesz tam codziennie dojeżdżać.
Sprawa nr dwa: skoro każde z was jest uparte to nie rokuje to dobrze. Wiadomo, każdy z nas ma jakieś sprawy, w których nie chce ustępować, bo sądzi, że jest to dla niego ważne. Wtedy wymaga od partnera aby ten dostosował się do jego planów. Jednak jeśli oboje reagujecie w taki sposób, że nie i koniec pieśni, to raczej mieszanka wybuchowa.
Podsumowując, uważam, że możecie mieć problem w normalnej komunikacji, kiedy każde z was będzie próbowało przeciągnąć linę na swoją stronę. Jeszcze raz nawołuję abyś potrafiła przyjrzeć się swojej sytuacji z dystansem i zrozumieć, że ślub, który tak rychło planujecie, koliduje z Twoimi planami. Pozwól, że spytam, ale czy tego nie traktujesz jak ucieczkę z domu? Początkowo wielka miłość, pasja, namiętność, to ten jedyny i inne duperele, a teraz kiedy przychodzi taka zwykła codzienność, która koliduje z Twoimi planami i wyobrażeniami o wspólnym życiu, nagle zaczynasz mieć wątpliwości. Jesteś młoda, masz czas aby stanąć przed ołtarzem i przewijać dziecku pieluchy. Czy chcesz tego w ciągu najbliższych 3 lat?
Ponadto dobrze rozważ, te punkty, które Teo podała parę postów wcześniej. Twoje marzenia o agroturystyce są mocno naciągane i praktycznie nie do zrealizowania bez współudziału teściów. Tym bardziej jeśli zaczniesz studia. Ślub nie jest niezbędny do życia razem, jak kocha  to poczeka (wiem, wiem, oklepane, ale do Twojej sytuacji chyba najlepiej pasuje).

41

Odp: Studia w innym mieście mąż w innym ... ?

To nie jest tak nie i koniec, jejku nie umiem tego dokładnie opisać. Staramy się iść na kompromis, tak aby było dobrze...

Czy to co pisalam o tym ze pierwszy rok zaocznie drugi dziennie zonaczymy jak wyjdzie, przyjedzie itp itd ma sens... Ostatnio uświadomiłam sobie że raniłam mojego tź-ta. Po prostu, miałam takie głupie podejscie i nie widziałam tego, tak chcialam po części uciec, nie wiedzialam czy napewno kocham, czy to ma sens, z byle jakiej dla mnie wiekszej kłótni mówiłam że to koniec odchodze, tak mocno staralam sie go chronic przed zlem ze grozilam jak bedzie to robil to koniec, mowilam ze jak bym miała możliwość wyjechania to bym sie nawet nie zastanawiała. Mu to nigdy przez gardlo nie przeszło, różnie bywało, ale naprawde byłam okrutna, moje uczucia byly uśpione. Tak chciałam uciec, czekalam na kolejny jego wybryk żeby go zostawić ... Ale gdy ostatnio przegielam, gdy zobaczylam że naprawde lecą mu łzy, pękłam, wtedy to ja byłam zagrożona, wtedy powiedział że jeżeli chce to moge odejśc, teraz mature mam zdana wiec moge spełnić swoje marzenia, nie bede sie bala ze orzez niego rezygnuje z siebie, bede zyla jak chce, dotarło do mnie że nie wyobrazam sobie zycia bez niego, ze nie chce mieć swoich marzen bez niego. A teraz, długo tego nie czułam ... Dlatego chce zrobić to dobrze ...

Posty [ 42 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Studia w innym mieście mąż w innym ... ?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026