Witam was. Mam pytanie.
W przyszłym roku wychodze za mąż. Akurat ukończe szkołe w ktorej teraz sie ucze tzn Technik masażysta.
Odkąd uświadomiłam sobie kim chce w życiu być tzn od 18r życia, marze o tym aby studiować Psychologie. Chciałabym pomagać ludziom, bardzo interesuje mnie to co ludzie mają w głowach, chcialabym im jakoś pomagać.
Niestety w tamtym roku nie zdałam matury. (W tym ciągle czekam na wyniki).
I tutaj zaczynają się schody, mój narzeczony nie chce żebym szla na studia do warszawy (dzienne) boi sie że sie rozejdziemy, będzie tęsknił, no i jest to też kwestia finansowa, ale wydaje mi sie że tato mi pomoże. Narzeczony z drugiej strony mówi żebym szła tutaj w moim mieście na studia, ale tutaj nie ma nic co bym chciała studiować Albo żebym studiowała psychologie zaocznie. Jednak wydaje mi się że po prostu strace czas i pieniądze na zaocznych studiach. Bardzo zależało by mi jakby ktoś mi udzielił odpowiedzi na moje pytanie czy te studia mają jakiś sens?? Są tutaj osoby które studiują/studiowały psychologie zaocznie??
Bardzo mi zależy na związku, jednak mój narzeczony ma obawy że się rozstaniemy, uważa że "wpędzam go w lata" ? Co jest dla mnie absurdem.
Nie wiem czy upierać się na studia dzienne czy odpuścić i iść na zaoczne. Na dziennym największym problemem będą pieniądze, ale są kredyty studenckie. Narzeczony też chciałby mieć dziecko... ma 26 lat a ja 21... Ja bym chciała zaczekać po studiach...
Ech ciężko mi to pogodzić ;(
Narzeczony mógłby pracować w w-wie, ale chyba lepiej jak zostanie tu na wsi.
Pracowałby tam na budowie, i co jest najgorsze, wiem że latwo tak powiedzieć nie pij, ale tam każdy pije, tam było normą to, dlatego też nie chce tam wracać.
W ogóle tutaj mu jest najlepiej... A ja glupia chce pogodzić i studia i męża...??