Zacznę od nakreślenia mojej historii.
Zaczęło się to wszystko od rozmowy na Facebooku. Na początku rozmawialiśmy jak osoby sobie obce ale po miesiącu coś między nami zaiskrzyło. Rozmawialiśmy o swoich problemach w małżeństwie. Wspieraliśmy się w trudnych chwilach. W końcu rozmowy przez internet nam nie wystarczały. Zaczęliśmy dzwonić do siebie... Rozmawialiśmy ze sobą po kilka razy dziennie, poznaliśmy swoje najskrytsze myśli, uczucia i sekrety.. Po dwóch miesiącach zaproponowałem spotkanie. Po chwilach namysłu zgodziła się:) Kiedy pierwszy raz spotkaliśmy się na żywo od razu między nami zaiskrzyło. Czuliśmy tą chemię... Ponieważ była z innego miasta a jestem żonaty musiałem wymyślać różne preteksty żebyśmy mogli się spotykać. Zżyłem się z nią uczuciowo a także z jej dzieckiem. Można powiedzieć że ją pokochałem:( Oczywiście nie mówiliśmy o swoich uczuciach wprost... Nie doszło między nami również do stosunku seksualnego. Pokochałem ją miłością szczerą...była dla mnie najbliższym przyjacielem.
Tym samym oddaliłem się mocno od żony. Zresztą moja żona nieustannie do tego doprowadzała swoim zachowaniem.
Po paru miesiącach, kiedy moja PANI Z DZIECKIEM dowiedziała się jak mocno się angażuję w tą znajomość zaczęła mnie stopować mówiąc że jak nie wyluzuję to jej mąż i moja żona mogą się dowiedzieć o naszej bliskiej znajomości. Nie chciała robić sobie przypału. Wiedziałem że nasza znajomość nie ma przyszłości. Kiedy nie mogłem zapanować nad swoimi uczuciami zerwała ze mną kontakt definitywnie. Zniknęła z facebooka, przestała odpisywać na maile, a także zmieniła numer tel. Bardzo mnie to teraz boli. Przykre jest to, że osoby które poznały się bardzo dobrze, były sobie bliskie nagle są sobie tak dalekie jakby nigdy się nie poznały i nie miałyby się nigdy spotkać. Proponowałem jej zwykłą przyjaźń ale oboje wiedzieliśmy do czego to doprowadzi. Nie było wyjścia z tej sytuacji:(
Teraz doskonale rozumiem o czym spiewał Gotye
Dokładnie tak się czuję, każda zwrotka oddaje te uczucia, zdarzenie które nie tylko jest pewnie moją historią ale wiele jest takich historii.
Nie wiem co mam zrobić...Umieram z tęsknoty mimo że upłyną już ponad miesiąc...Nie wiem czy mam się do niej odezwać. Nie chcę jej miłości, chcę po prostu żeby nie traktowała mnie jak obcego
"Ja nawet nie potrzebuję twojej miłości,
Ale ty traktujesz mnie jak obcego.
I źle się z tym czuję."
SOMEBODY THAT I USED TO KNOW- GOTYE
Ciągle myślę o tym, kiedy byliśmy razem
Na przykład o tym, kiedy powiedziałaś, że jesteś tak szczęśliwa, że mogłabyś umrzeć.
Mówiłem sobie, że to właśnie ty jesteś mi przeznaczona,
Jednak czułem się tak samotny w twym towarzystwie.
Ale to była miłość, nawet mimo tego bólu, który wciąż pamiętam.
Można się uzależnić od pewnego rodzaju smutku.
To jak pogodzenie się z końcem.
Zawsze z końcem...
Więc gdy stwierdziliśmy, że to nie ma sensu,
Powiedziałaś, że wciąż możemy być przyjaciółmi,
Ale przyznam, że byłem zadowolony, że to już koniec.
Ale nie musiałaś mnie "odcinać",
Udawać, że to nigdy się nie wydarzyło
Że między nami niczego nie było.
Ja nawet nie potrzebuję twojej miłości,
Ale ty traktujesz mnie jak obcego.
I źle się z tym czuję.
Nie musiałaś się zniżać do tego poziomu,
by prosić znajomych o odbiór twoich płyt,
a potem zmieniać numer.
Myślę sobie, że obyłbym się bez tej myśli, że
teraz jesteś po prostu kimś kogo kiedyś znałem.
[ Kimbra ]
Ciągle myślę o chwilach, kiedy mnie oszukiwałeś,
Sprawiałeś, że wierzyłam, że to ja zawsze robię coś źle.
A ja nie chcę żyć w ten sposób!
Wsłuchując się w każde wypowiedziane przez ciebie słowo.
Powiedziałeś, że możesz odpuścić.
I że nie złapię cię na tym, że masz obsesję na punkcie kogoś, kogo kiedyś znałeś....
Ale nie musiałaś mnie "odcinać",
Udawać, że to nigdy się nie wydarzyło
Że między nami niczego nie było.
Ja nawet nie potrzebuję twojej miłości,
Ale ty traktujesz mnie jak obcego.
I źle się z tym czuję.
Nie musiałaś się zniżać do tego poziomu,
by prosić znajomych o odbiór twoich płyt,
a potem zmieniać numer.
Myślę sobie, że obyłbym się bez tej myśli, że
Teraz jesteś po prostu kimś kogo kiedyś znałem.