Mój problem z kochaniem za bardzo i uzależnianiem się od facetów istniał właściwie od zawsze. Od dłuższego czasu zastanawiałam się nad wizytą u psychologa, ale jakoś nie mogłam się przełamać. Dopiero po moim ostatnim nieudanym związku zdecydowałam się odwiedzić panią psycholog. Na razie jestem po 2 wizytach, nie jest to jeszcze terapia, tylko coś w rodzaju konsultacji, tzn. psycholog pyta mnie o mój ostatni związek, o poprzednie związki, o stosunki z rodzicami. Wiem, że psycholog nie posiada czarodziejskiej różdżki, po dotknięciu której znikną wszystkie problemy, że nie podejmie za mnie decyzji, że może tylko pomóc mi zrozumieć siebie i wskazywać mi sposoby na rozwiązanie problemów. Zastanawia mnie tylko, czy kiedy już przeanalizujemy całe moje dzieciństwo i dorosłe życie i dojdziemy do tego skąd się, ta moja skłonność do tworzenia toksycznych związków wzięła, to czy uświadomienie sobie przyczyn mojego zachowania sprawi, że przestanę tęsknić za moim byłym? Przestanę szukać pretekstu, żeby się z nim spotkać? Uwolnię się od tej potrzeby proszenia go o ochłapy jego uczuć? Czy to, że będę rozumieć mechanizmy mojego zachowania sprawi, że zmienią się moje uczucia względem niego? Ile to może trwać? Proszę osoby, które korzystały z takiej terapii o podzielenie się swoimi doświadczeniami:)
Podobne tematy
Witaj
Myślę, że dobrze zrobiłaś wybierając się na takie konsultacje. Bardzo istotne jest własnie znalezienie podłoża Twoich problemów. Znając je i potrafiąc postępować inaczej (tak aby nie powtarzać pewnych dotychczasowych schematów) będziesz na pewno w stanie przezwyciężyć dotychczasową "złą passę" jeśli chodzi o związki.
Pytasz o czas - tutaj nie ma jednoznacznej odpowiedzi. U jednej osoby miną 3 dni i zapomina, u drugiej 3 miesiące, a u innej 3 lata. Także tutaj nikt Ci raczej nie powie "ile", ale też nie powinnaś nastawiać się, że ma to trwać X miesięcy, bo jak się okaże, że będzie trwało dłużej, to może Cię to zdemotywować do dalszej pracy nad sobą. Także spokojnie, nie przejmuj się czasem jaki musi minąć. Ważne, abyś uzyskała efekt, do którego dążysz, to jest najważniejsze i to Ciebie powinno motywować ![]()
Pytanie te powinnaś zadać terapeucie, od tego on jest. Nie ma na nie jednej odpowiedzi. Zadałabym sobie też pytanie " czego oczekuję od terapii ", od tego zaczęłabym swoją pracę.. Świadomość pewnych rzeczy, schematów, w które wchodzisz, przyczyn, nie oznacza, że nastąpi zmiana. Nawet to, że bardzo tego chcesz, nie musi znaczyć, że ta zmiana przyjdzie. Musi być jeszcze tzw. gotowość do zmiany. Mnóstwo trudnych spraw wypieramy, projektujemy na innych, bronimy się (podświadomie ) przed dostępem do nich rękami i nogami. Z pomocą terapeuty powoli, kawałem po kawałeczku rozbijesz te mury.
Czy przestaniesz szukać pretekstu?
Czy uwolnisz się od potrzeby proszenia?
Czy zmienisz swe nastawienie?
To tylko pytanie do Ciebie.
To pytanie o to, jaką decyzję podejmiesz.
To pytanie, na ile faktycznie chcesz wprowadzić zmiany w swoim myśleniu i swoim zachowaniu.
Terapia pomoże Tobie w podjęciu tych wszystkich decyzji, ale tylko wówczas, gdy rzetelnie będziesz pracowała nad sobą.
Fajnie, że poszłaś do psychologa. Dobrze że szukasz pomocy i chcesz sobie pomóc. Pamiętaj tylko, że terapia to proces długi i ciężki. Potrzeba dużo siły i motywacji - ale na pewno warto ! ![]()
"Kaka74" poruszyła też istotną kwestię - czyli problem tego, czy Ty sama wiesz, co chciałabyś osiągnąć dzięki takiej terapii. Psycholog/psychoterapeuta odpowiednio pomogą, ukierunkują, ale musisz pamiętać, że aby się zmienić, najcięższą pracę musisz wykonać Ty
Jeśli chcesz tej zmiany, jesteś zdeterminowana i masz wsparcie, można osiągnąć naprawdę wiele! Także nie przejmuj się tym, że zajmie to trochę czasu, dąż do celu ![]()
7 2012-06-03 23:42:48 Ostatnio edytowany przez myoxix (2012-06-03 23:43:38)
Ta psychoterapia to dla mnie ostatnia deska ratunku. Nic innego nie pomaga... Mam nadzieję, że ta motywacja i gotowość do zmian pojawią się z czasem, ale na razie mam wrażenie, że ciągle stoję w miejscu i nie mogę ruszyć dalej:( Żyję wspomnieniami o związku, który od początku był toksyczny, wyobrażeniami o nim i nadzieją, że mój toksyczny partner do mnie wóci, chociaż dobrze wiem, że nigdy nie będę z nim szczęśliwa. Liczę, że terapia pomoże mi wydostać się z tego świata iluzji, który sama sobie stworzyłam,bo sama nie mam na to dosyć siły:(
Trzymam kciuki, aby się udało i wszystko wróciło do "normy"
Masz cel, który chcesz osiągnąć, jeśli jesteś na początku drogi to nie przejmuj się trudnościami, tym, że są wolne postępy, że wydaje Ci się, że stoisz w miejscu. Początki są zawsze trudne, ale trzeba ten pierwszy etap pokonać, aby móc potem już swobodniej nad sobą pracować ![]()
Dziękuję za słowa wsparcia:) Dzisiaj mam kolejne, trzecie spotkanie z psychologiem. Mam nadzieję, że w końcu coś konstruktywnego z tych spotkań zacznie wynikać. Najbardziej chciałabym, żeby ten facet w końcu stał mi się obojętny, żebym przestała tęsknić, myśleć co u niego, jak się czuje, co teraz robi, z kim się spotyka itp. Chociaż na razie ciężko mi to sobie wyobrazić... Pani psycholog, do której chodzę prowadziła wcześniej grupy wsparcia dla kobiet kochających za bardzo, współpracowała z Fundacją "Kobiece serca", więc zna problem i liczę na to, że jej pomoc przyniesie jakieś efekty. Nie dała mi oczywiście 100% gwarancji na to, że terapia zakończy się sukcesem, mówiła, że to proces długotrwały, że u każdej osoby wygląda to inaczej, ale u większości kobiet, z którymi pracowała ta chęć powrotu do toksycznego partnera w pewnym momencie po prostu znika. Mam nadzieję, że ja nie okażę się beznadziejnym przypadkiem...
Myśl przede wszystkim pozytywnie
zwracaj uwagę na dobre strony, rozmawiaj, rozmawiaj i jeszcze raz rozmawiaj, to Ci z pewnością pomoże. Jestem pewna, że terapia okaże się przydatna i zakończy się sukcesem
Dawaj znać co jakiś czas jak postępy ;-)